"morskie opowieści..." czyli relacje rodaków

W tym dziale bloga przeczytacie przesyłane mi po powrocie z Sardynii relacje Polaków, czasem rady i sugestie dla rodaków planujących wakacje w tym samym miejscu. Relacji zebrało się już sporo, pierwsze pochodzą z sezonu 2013 , lektura tych opowieści i opinii może Wam pomóc podjąć decyzję - w jaką część wyspy się udać i u kogo przenocować, a niektóre to "perełki literackie"...;)
Każdy znajdzie tu coś dla  siebie - są tu relacje rodzin, par, osób podrózujacych w pojedynkę jak i większych grup. Są opisane wyjazdy bardzo niskobudżetowe, z namiotem i autostopem, pobyty w pięknych domach przy plaży, wakacje zwykłych polskich rodzin w tańszych mieszkaniach, ale często z super przeżyciami. Są relacje osób bardzo aktywnych turystycznie ale i "plażowych leniuchów". Osobiście jestem przekonana, że na Sardynii można spędzić piekny pobyt każdego rodzaju i z każdym budżetem, jeśli tylko odpowiednio sie do tego przygotujecie, w czym chętnie doradzę, bo to po prostu lubię :)

SEZON 2019

rodzina 2+2 koniec października pobyt w Porto Corallo, wynajęte auto, przewodnik Sardynia Wschodnia 


spiaggia di musculedda na wschodnim wybrzeżu 
I my też jutro będziemy musieli się zmierzyć z powrotem do rzeczywistości😭W domu przywita nas 6°😱 
Sardynia nie jest dla wszystkich-to prawda...na naszych wakacjach nie było atrakcji jak w Hiszpanii, parków wodnych, restauracji z szeroką karta, zoo, pierdół na każdym kroku, nie było leżenia na leżaku przy basenie cały dzień, nie było integracji z turystami bo nie spotkaliśmy zadnego😂 Ale były lody codziennie rytualnie w tej samej lodziarni jedynej w naszym mieście, była pizza co wieczór Fungi A prossiutto bez której nie będziemy potrafili żyć, sklepy pozamykane przez większą część dnia, cudowne plaże zupełnie puste z przejrzystą woda i bez lezakow, góry cudne dzikie, tylko włoski język wokół... 
były nasze dzieci i my, niczym nierozproszeni, było przygód bez liku... wszędzie sami, moglo by być troszkę cieplej ale i tak było idealnie, bosko!!! 

Do zobaczenia piękna cudowna dzika niekomercyjna Sardynio!!!!Na zawsze dla nas numer jeden!!!! A o to nasze Porto Corallo i całe południowo-wschodnie wybrzeże od Arbatax w dol😘 wszystkie punkty odwiedzone dobrane z przewodnikiem Alicji Stolarczyk pod pachą 😉






plaża Sa Figu

============================================
2 OSOBY TYDZIEŃ W II POŁOWIE WRZEŚNIA - POBYT Z ALĄ I KRZYSIEM W DOMU NA PLAŻY W BARI SDARDO

wizyta u krawca artystycznego na
 Otwartych Podwórkach w Orani
baseny skalne Monte Ferru
We wrześniu spędziliśmy wakacje wraz z Alicją na wschodzie Sardynii. Mieszkaliśmy w domu z dostępem do dwóch cudownych plaż. W pobliskich restauracjach mogliśmy skosztować cudownej włoskiej kuchni - pizze,makarony,owoce morza w naprawdę niewielkich cenach. Dzięki Alicji zwiedziliśmy wiele niesamowitych miejsc,do których samemu napewno ciezko byłoby nam dojść - punkt widokowy,baseny skalne. Przed wyjazdem otrzymalismy pelny plan naszego pobytu,dzieki czemu wyjazd byl w pełni zaplanowany i zorganizowany. Przewodnik po wschodniej stronie Sardynii napisany przez Alicje bardzo nam pomógł w samodzielnym trzy dniowym pobycie w Cagliari. Wakacje oceniamy w skali 1-10 na max, ponieważ czuliśmy się swobodnie, bezpiecznie, bardzo miło,aktywnie spędziliśmy czas. Mamy nadzieję, że nie były to nasze ostatnie wakacje z Alicją. Za wszystko jeszcze raz bardzo dziękujemy.

Szymon i Monika






w drodze na Perda Stampada

============================================================

rodzina 2+1, tydzień października z przewodnikami - Sardynia Wschodnia oraz Sardynia Południowa

 My dziś wróciliśmy. Mieszkaliśmy w Villasimius, objechaliśmy wybrzeże od Spiaggia di Tuerredda do Tortoli z wycieczką w góry - Gairo, Orgosolo. Pogoda rewelacyjna! Polecam przewodniki Alicja Stolarczyk Generalnie jestem zachwycona wyspą a przewodniki bardzo szczególowe i pomocne. Mialam jeszcze dwa
ksiazkowe, ale z nich nie korzystalam
Urzekła nas plaża Spiaggia di Su Giudeu, fajna plaża, można wodą przejść na wyspę, a tam raj dla snurkujących. Polecam październik na Sardynii, jest pięknie, ciepło. 


tydzień października 6 osób mieszkanie u Lucio w Quartu, wynajete auto, 
Pani Alicjo,
Powróciliśmy z tygodniowego-październikowego pobytu na Sardynii, zatem piszę kilka zdań wspomnień, podsumowań, podziękowań, wniosków:
1) odwiedzone miasteczka – Cagliarii, Iglesias, Villasimius
2) odwiedzone plaże: Poetto, Mari Pinatu, Porto Giunco, Simius,  Punta Molentis, Cala Domestica, Masua,
3) inne miejsca - Pan di Zucchero – Kostka Cukru, Sella del Diavolo - Czarcie siodło (trekking)
Pani przewodnik bardzo pomocny – skorzystaliśmy z dwóch zaproponowanych przez Panią wycieczek  (trochę  je modyfikowałam) – wycieczka nr 3 i 5. Cagliari również zwiedziliśmy z Pani Przewodnikiem i rozpiską zwiedzania w pigułce. Sprawdziliśmy kilka knajpek/restauracji i lodziarnię, które Pani polecała w przewodniku - wszystkie miejsca smaczne, klimatyczne i w przystępnych cenach.  
Pani Przewodnik po tygodniowym pobycie wygląda  już na mocno sfatygowanego , co tylko potwierdza ze był intensywnie użytkowany :)
Pogoda, jak na drugą połowę października, cudowna. Nawet nie spodziewaliśmy się aż tak dobrej pogody (prognozy pokazywały prawie codziennie deszcz – a padało raptem dwukrotnie w trakcie całego pobytu i to zazwyczaj w nocy/nad ranem i  niezbyt długo). Temperatura cudowna – powyżej 20 stopni – maks. 27-28 . Idealnie na plażowanie, trekking, zwiedzanie.
Mieszkanie u Pana Lucio – cudowne, przestronne, z duszą. W mieszkaniu wszystko co potrzebne. Pan Lucio bardzo miły, gościnny, serdeczny i pomocny człowiek. Czekała na nas ciepła kolacja i butelka wina na przywitanie (bardzo miły gest). W tygodniu dostaliśmy też na spróbowanie Limoncello i Mirto. Kilka razy zostaliśmy też poczęstowani kawą. Cudowni ludzie i piękny dom – na pewno będziemy polecać jeśli ktoś będzie poszukiwał mieszkania w tych okolicach.
Batman skradł nam wszystkim serca – cudowny piesek. Przywitał nas jakby nas znał od wielu lat i mocno się za nami stęsknił :)
 Samochody (łącznie dwa - jeden na cały pobyt i drugi na 2 dni) wypożyczone od Pana Luca. Bez depozytów, wkładu własnego tip. Podstawek/fotelik dla 9-latki otrzymaliśmy w cenie auta.
Bardzo dziękuję za Pani wsparcie i doradztwo na etapie przygotowywania i planowania  wyjazdu – Pani wskazówki okazały  się bardzo pomocne i trafione. Przewodnik cudowny -  wszystko opisane bardzo dokładnie.  Bez problemu można z nim trafić we wskazane miejsca.
Szkoda tylko że tak mało z niego udało nam się zrealizować/zwiedzić …ale to tylko motywuje żeby jeszcze kiedyś tam wrócić.
Już polecam i na pewno będę polecać Pani bloga, stronę i przewodniki
Pozdrawiam serdecznie
Bogumila
ps. proszę od nas pozdrowić Lucia - jeżeli będzie Pani miała z nim kontakt :)



tydzień października w rejonie Olbii z przewodnikiem Alicji "Sardynia półn-wschodnia" , bez auta.

Cześć Alicjo, wróciliśmy z podróży i chyba tak samo zakochałam się w tym miejscu. Było przepięknie, kolorowo i ciepło, a plaże zapierają dech w piersiach. Przewodnik bardzo się przydał. Niesamowicie obszerny i konkretny, byliśmy pod wrażeniem.
Na początku mieliśmy wynajmować samochód i długo się nad tym zastanawialiśmy i w rezultacie zrezygnowaliśmy. Pierwszego dnia wybraliśmy się pieszo na Spiaggia Le Saline (mój bóg organizacji chyba spał w tamtym momencie bo szliśmy tam 11 km... Autostradą... Taaaaak... W ostatniej chwili zamówiliśmy taksówkę hahaha a później okazało się, że jeździ tam autobus (numer 5 z centrum Olbii) zapominając o tej - jakże niefortunnej - trasie i ilości kroków, które przeszliśmy wchodząc na plażę zamarliśmy... Na chwilę po prostu nas zatkało. Jeszcze w życiu nie widzieliśmy tak pięknej, czystej wody. Jaśniutki, miękki piasek, widok gór, wiatr i zapach kawy z pobliskiego baru - to wszystko razem było magiczne. Ja od razu wyskoczyłam do wody w masce i w chwili zanurzenia głowy, zobaczyłam pod sobą rybki - powiedzmy sobie szczerze, pierwsze wrażenie powaliło nas na kolana. Nawet wszystkie zdjęcia z tego dnia mamy zrobione pod jakimiś dziwnymi kątami hahaha! Ach! Dodajmy, że plaża była zupełnie pusta. Byliśmy na niej sami. Później moja organizacja nieco się polepszyła bo dzięki powrotowi z Saline autobusem, dowiedzieliśmy się skąd i dokąd te autobusy właściwie jeżdżą. 
Takim oto sposobem każdy następny dzień spedzalismy na innej plaży :) autobus numer 4 zawoził nas na kolejne plaże. Drugą po Saline była Pittulongu - długa plaża, mimo braku sezonu, nadal jeździło tam najwięcej ludzi w tym wypadku było ich około dwudziestu na całej plaży a nieraz bywało, że na plaży było tylko kilka osób, albo zupełnie nikogo. Pittulongu łączy się z plażą Lo Squalo. Więc w jeden dzień zaliczylismy dwie. Kolejnego pojechaliśmy na Spiaggia Del Pellicano która łączy się z Mare e Rocce. Szóstą plażą była Spiaggia Bados, którą polubiłam najbardziej. Długi brzeg, bar z pyszną kawą, bardzo mało ludzi a na końcu plaży znaleźliśmy miejsce do odpoczynku schowane w drzewach, mimo to, nadal można się było tam opalać a było bardziej prywatnie. Niestety w tamten dzień okropnie wiało, aż nie dało się wytrzymać bo piach ciągle leciał na twarz. Tam sporo chodziliśmy do około po skałkach i znalezlismy miejsce idealne i bez wiatru. Na mapie z góry ta plaża wygląda jakby ktoś ją wyciął. I właśnie w tym miejscu jest mini zatoczka (niestety bez piasku ale za to z dosyć gładkimi kamieniami) tam spędziliśmy resztę dnia. Nie było ani jednej osoby Za Bados nie jedzie już żaden autobus ale z tego ostatniego przystanku można przejść na pobliskie - co my również uczyniliśmy. Takim oto sposobem dostaliśmy się na Spiaggia Cala Banana i moją najukochańszą plaże, Spiaggia di Nodu Pianu. Z jednej przechodzi się na drugą ale spędziliśmy na nich osobne dni. Nieduże plaże, śliczne! Na Nodu Di Pianu jest bar gdzie parasolki są zrobione z trzcinki - mnie osobiście to nadało takiego mocno egzotycznego klimatu dużo pływania, opalania, woda ciepła i obłędnie niebieska. Wieczorami w drodze powrotnej z przystanku odwiedzalismy pizzerie niedaleko naszego hotelu. Chyba nazywała się Pizza Punto 2 - margharita za 4 € - pyszna, na cieniutkim spodzie...tęsknię za smakiem tej pizzy. Właściciel z niesamowicie pozytywną energią witał nas za każdym razem i z ogromnym uśmiechem na twarzy przyjmował pochwały za pyszną pizze. Podsumowując, wyjazd był cudowny. Pierwszy raz w życiu płakałam w samolocie powrotnym, żegnając ten raj. Już w ostatni dzień, żegnając się z morzem, miałam łzy w oczach. Kiedyś jeszcze tam wrócę! 
Róża


---------------------------------------------------
1 OSOBA,OSTATNI TYDZIEŃ WRZESNIA, WSPÓLNY POBYT 11 OSÓB W DUŻYM DOMU W PORTO PINO czyli "Wakacje u Ali i Krzysia", które cyklicznie organizujemy 2 razy w roku, zawsze w czerwcu i wrzesniu, poniżej l;ist pani Moniki, która jako osoba samotna, od 2 lat dołącza na nasze wpólne pobyty:

Kochana Alicjo,
Mam sardyńskich wspomnień wiele, ale te ostatnie - radosne i bardzo szczęśliwe - zawdzięczam właśnie Tobie Alicjo!
A z czym kojarzę Sardynię? – z zapachem bazylii i lawendy, z lekko wilgotnym piaskiem plaży o poranku, z ciepłym morzem z refleksami słońca układającymi przepiękną mozaikę na przybrzeżnych płyciznach…Tak, wszystko to prawda – bo na tej magiczne wyspie jest jak w przewodniku, jak w reklamach, jak w folderach turystycznych.Ale dla mnie - nie to jest najważniejsze.
Tobie Alicjo zawdzięczam, że po wielu latach, na wakacjach się uśmiecham, a nawet się śmieję. W gronie osób, którymi się otaczasz, a do których mnie zapraszasz co roku, czuję się naprawdę wspaniale. Mogę się z nimi bawić, śmiać się, ucztować, a wieczorami grać w kalambury. Czy fakt, że potrafią odgadnąć moje przedstawienie „cybernetycznej samoświadomości” nie jest wystarczający, by ich uwielbiać?
Alicjo, Ty przyciągasz takich ludzi. Bo sama jesteś jakkolorowaiskierka, mały ognik,  wiecznie w twórczym ruchu, ogarniająca każdą sprawę serdecznie i radośnie! Twoim dopełnieniem - nieco z tyłu, ale w pełnej gotowości do wsparcia i pomocy - jest siła spokoju, opanowania, taktu i koncyliacyjność – Twój wspaniały Krzyś!
Naprawdę Was dwoje to Wielka Pełnia!
Alicjo! Z serca Ci dziękuję za opiekę i troskę, którą mnie otaczasz – za każdym razem - od samego przylotu, aż do wejścia na pokład samolotu, lecącego z powrotem do Polski. 
To dla mnie wielki komfort i poczucie bezpieczeństwa.
Po tym, jak nagle zostałam sama byłam raz nad ciepłym morzem. Wykupiłam komfortowe wakacje z noclegiem i wyżywieniem w hotelu wśród setek turystów. Wielki gwar, wielki ruch, mnóstwo ludzi, a ja po prostu sama… Sama wśród tego tłumu…Po prostusama, samotna… Alicjo, nie chciałabym tego więcej powtarzać!
Bo z Tobą jest kameralnie, radośnie, wielobarwnie, błogo, idyllicznie, promiennie, żywiołowo, rajsko, zatem nigdy nie smutno, nigdy nie nudno i nigdy nie banalnie! Alicjo, niech Ci się dobrze darzy w życiu! Życzę Ci byś zawsze pozostała taka kolorowa dla siebie, dla Twoich Bliskich i dla Przyjaciół!
A dopóki nie znudzi Ci się moje towarzystwo to zapraszaj mnie proszę na Sardynię! Bo przecież „La Sardegna è illuogo in cui nascono i colori prima di diffondersi
nelmondo”.

Monika

=============================================================

rodzina 4+1 tydzień na pocz. wrzesnia, mieszkanie u Lucio z basenem w Quartu, południe Sardynii, wynajęte auto, przygoda z potrąconym autem,  
Witam cię Alicjo już w domku po wspaniałych wakacjach które się odbyły dzięki twojej pomocy za co ci bardzo, bardzo dziekujemy,zresztą już kolejnych 🙂.Dzięki twoim radą wypożyczyliśmy samochód na cały czas pobytu i to był bardzo dobry pomysł,bez auta by było ciężko zwłaszcza z małym dzieckiem.Tylko raz byliśmy na nogach na plaży od Lucia nie jest tak strasznie daleko ,ale trochę pod górkę.Lucio to wspaniały człowiek  bardzo gościnny , zajął się nami od samego przyjazdu .Czekał na nas z pyszną kolacja i butelką wina .Mieszkanie u Lucia dalo rade ,ale było bardzo dużo komarów które dały nam popalić.Mala sugestia ,nie jest to jakiś duży koszt  ,można by było założyć siateczki na okna . Lucio dbał o nas i psikal czymś na dworze  ,aby nie gryzly.






W drodze na plażę Mrgine Rosso zatrzymaliśmy się przy wujku Gianni pozdrowilismy go od ciebie ,on również cię pozdrawia, zakupiliśmy pyszne czerwone winko.Czas nam szybko minął,codziennie gdzieś jechaliśmy,głównie plaże,bo nasza wnuczka nie wychodziła z morza,tylko oczka otworzyła to już się pytała kiedy idziemy do morza🙂.Jechaliśmy piękna trasa wzdłuż wybrzeża do plaży di Kale Moru,tam też zakupiliśmy pyszne sery od miejscowych.
Zwiedzilismy plaże Nora ,no i oczywiście wykopaliska archeologiczne.Plaze Su Giudeu Bleach,Santo Giusto,port Marine Piccola,weszliśmy na Czarcie siodło ,po części zobaczyliśmy Cagliari.Spedzilismy miły wieczór w restauracji Hibiskus.Pyszne kolacje przygotowywał nam również mój syn z produktów zakupionych na targu,winko od Lucia i pyszne limonczello.To tak po krotce.Ja mam pewien niedosyt ,bo trochę za mało było spacerów po pięknych miasteczkach,ale z dzieckiem nie dało rady .Myślę że jeszcze wrócimy na Sardynię ,ja czuję się tam wspaniale, mogłabym tam zamieszkać☺️.






Dużo by było jeszcze pisać  o Lucio i jego gościnności ,ale ty to wszystko wiesz.Jesxcze krótko ci opiszę sytuację z autem .Było to wieczorem dzień przed wyjazdem.Auto stało zaparkowane na ulicy w miejscu dozwolonym .Autobus który przejeżdżał zachaczyl i zrobił dziurę w przednim blotniku,no i oczywiście odjechał. Włoch który to widział pomógł nam,, wypisał formularz który miał ze sobą ,był jako świadek podał swoje dane .Była też policja ,ale ona się do tego nie mieszała ,bo nie ma wypadku.Ale pi chwili podeszli do nas i rozmawiali po angielsku,pomogli wypełnic ten formularz,byli bardzo mili.Pitem się okazało ,że brat jednego mieszka w Krakowia .Wieczorem Lucio zadzwonił do wypożyczalni i wszystko im powiedział z tego formularza.Troche się baliśmy czy nam kaucję oddadzą.Na lotnisku sprawdzili papiery ,byli zadowoleni ,że jest ten formularz,sprawdzili auto tylko zdjęcie tego błotnikami i stanu baku ,a tak nic nie sprawdzali.oddali kasę.Wszystko się dobrze skończyło,super wypożyczalnia bez kolejek ,bez problemów można polecać.Zastanawiam się tylko dlaczego wszędzie były długie kolejki po auta ,a u nich nie ,czy ceny mają większe? Będę kończyć te pisaniny bo cię zanudze.Jeszcze raz z całego serca dziękujemy za pomoc i rady .
Do uslyszenia 

Renata z rodziną


=======================================================================

komentarz autorki bloga do relacji poniżej  - Zbyszek, Sylwia, Adaś i Ola to "sardyńscy weterani", wracaja na  wyspe kiedy sie da, i mimo, że nigdy nie spotkalismy się  osobiście, to moi dobrzy znajomi :), uwielbiam doradzać im przy planowaniu pobytu, bo wiem, wykorzystają każdą sugestię, opis i wskazówkę, by poznać Sardynię każdym zmysłem. Własnie dla  takich osób piszę moje przewodniki, a ich relacje to dla mnie źródło ogromnej satysfajcji z tego, co robię! Spójrzcie na ich opowieśc poniżej - oni te wszystkie miejsca odwiedzili w tydzień... Mam nadzieję, że w czerwcu 2020 nareszcie poznamy sie  osobiście, zaplanowałam już nawet małą grę terenową dla Oli i Adasia w poszukiwaniu dobrej sardyńskiej wróżki ;) 


Tydzień w sierpniu, Bosa rodzina 2+2, samolotem z Berlina, wynajęte auto, przewodniki Alicji,

Witaj Alicjo,



dzikie termy
Po raz kolejny mam przyjemność zdać Ci relację z naszego (czwartego już) pobytu na Sardynii. Tym razem nasz wybór, za Twoją sugestią, padł na miasteczko Bosa, położone na północnym zachodzie wyspy. Miasto przepiękne, z górującymi nad nim ruinami zamku Castello del Malaspina i kolorowymi domami starego miasta, między którymi można było „błądzić” bez końca wąskimi uliczkami. Jednego wieczoru udało nam się nawet załapać na lokalna festę  Spróbowaliśmy pizzy w Pizzeria da Giovanni, gdzie można było kupić pizzę krojoną na długie kawałki i składaną na pół. Co wieczór ustawiała się tam długa kolejka, która zdawało się nigdy się nie skracała. Jednego wieczoru podszedł do nas jeden z turystów i zapytał „za czym kolejka ta stoi?”, bo wydało mu się dziwne, że tu zawsze stoi tyle ludzi :)
W Gelateria Da Caterina, spróbowaliśmy lodów z kawałkami sera pecorino (miejscowy specjał).
z naszymi sardyńskimi
przyjaciółmi z Baunei
Jak co roku, wynajęliśmy samochód, gdyż każdy nasz wyjazd to połącznie wypoczynku i zwiedzania. Bardzo lubimy poznawać kulturę Sardynii jak i odkrywać jej tajemnice. W 7 dni pokonaliśmy ponad 1200 km. Jak zwykle, w podróż wzięliśmy ze sobą Twój przewodnik, który bardzo nam pomógł. Dzięki Twoim wskazówką i opisanych wycieczkach udało nam się zażyć kąpieli w dzikich, położonych gdzieś na środku pastwiska, rzymskich termach 
Widzieliśmy niezliczoną liczbę nuragów, oczywiście niektóre z nich musieliśmy odwiedzić. Nie powstrzymywały nas płoty i murki ;), te miejsca po prostu trzeba było zobaczyć z bliska, dotknąć i poczuć ich magię.
Jednego dnia udaliśmy się na drugą stronę wyspy do Baunei, aby odwiedzić naszą, można już powiedzieć, miejscową znajomą Milenę, u której spędziliśmy wcześniej długi majowy weekend. Zostaliśmy bardzo serdecznie i mile przywitani i ugoszczeni. Na pożegnanie, dostaliśmy od Mileny mamy, cukinie, bakłażany, pomidorki a nawet jajka, oczywiście wszystko z jej podwórka Nie zapomniała również o dzieciach, które otrzymały słodkości.
Po wizycie pojechaliśmy odwiedzić kolejnych naszych znajomych, a mianowicie osiołki na płaskowyżu Golgo  Dzień wcześniej, dzieci pieczołowicie przygotowywały dla nich jabłka i marchewki. Już po kilkuset metrach spotkaliśmy jednego przy drodze, a później jeszcze kilka. Dla dzieci była to wielka frajda! Wracając wstąpiliśmy jeszcze do miasteczka Lollove, które jak opisujesz w przewodniku jest jednym z „miast duchów” gdzie czas się zatrzymał, a mieszka tam tylko kilkanaście osób. Odwiedziliśmy również Benetutti, Burgos i wspomniane wcześniej termy. Po tak długim dniu w podróży przyszedł czas na plażowanie. Wybraliśmy do tego celu plażę niedaleko Bosy, Spiaggia Di Porto Alabe, gdzie spędziliśmy cały dzień.

W czasie naszych podróży i pokonywanych kilometrów odwiedziliśmy miasteczko Tinnura, w którym mieszka artystka, słynąca z malowania pięknych murali. Prawie każdy dom był nimi ozdobiony. W miasteczku znajduje się również Fontanna Zodiak, przedstawiająca znaki zodiaku, z których wydobywała się woda. Dotarliśmy na półwysep Sinis i do starożytnego miasta Tharros. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w miejscowości S’Archittu, aby podziwiać Arco di S’Archittu i ludzi, którzy z wysokości kilkunastu metrów wskakiwali z niego do wody. Zatrzymaliśmy się również przy wodospadzie SOS Molinos, w którym kilku śmiałków zażywało kąpieli. Patrząc na ich miny odnieśliśmy wrażenie, że jest to dla nich jakieś duchowe przeżycie.
Po drodze wstąpiliśmy jeszcze na pizzę w miejscowości San Leonardo, mała, lokalna pizzeria, gdzie  miejscowi, każdego wieczoru schodzą się na kolację i pogawędki przy winie. W tak miłych okolicznościach pizza smakowała wyśmienicie.
Oprócz wymienionych wcześniej nuragów, postanowiliśmy zobaczyć słynne Domus De Janas, czyli Domy Wróżek. Jednym z nich było Necropoli di sant'Andrea Priu a drugie w Su Prunittu. W tym drugim naszej córce udało się nawet zobaczyć jedną wróżkę 

Wiąże się też z tym śmieszna historia, a mianowicie żona opowiedziała dzieciom o wróżkach, że są one miłe, ale zdarza im się być złośliwymi. Przytoczyła, Twoją Alicjo, historię opisaną w przewodniku, jak to zjadłaś śniadanie na werandzie przed domkiem jednej z nich i chyba nie spodobało się to wróżce, gdyż nie wiesz jak, ale straciłaś wszystkie zdjęcia zrobione tego dnia. Nasza Ola zapytała mamę czy te zdjęcia, które straciłaś, to tylko z tego jednego dnia czy też z innych, bo ona wczoraj zrobiła zdjęcie kota (miłośniczka kotów) a też zjadła posiłek przed domem wróżki i boi się, że straci to zdjęcie :D hahaha.
domy wróżek w su prunittu
Od wróżek pojechaliśmy do Sorgono zobaczyć Menhiry. Brama do kompleksu była zamknięta, ale tak jak opisujesz w przewodniku, na kamiennym murku znajdowała się drabinka zbita z pali, przez którą sprawnie dostaliśmy się do środka. Miejsce to wywarło na nas ogromne wrażenie. Stoją tam sobie, wkopane w ziemię kamienie, jedne samotnie inne w jednej linii po kilkanaście sztuk, większe, mniejsze a jednak stoją tam w jakimś celu i tak już od kilku tysięcy lat. Fakt, że jest to sam środek Sradynii(idealny środek wyspy) i to, że gdy przyłożyłem do nich kompas, wyznaczają dokładnie kierunek Północ – Południe…. Nie do pojęcia, że powstało to 5000 lat temu, szok.
Ostatnim przystankiem była święta studnia Pozzo Di Santa Cristina, kolejne po Sorgono miejsce, które wyzwala takie same emocje jak Menhiry. Studnia w ziemi, do której prowadzą kamienne schody. Schody znajdują się również na suficie, po których w kilka dni w roku, schodząc w dół wędruje nasz cień. Nad taflą wody, w sklepieniu otwór, przez który co 18 i pół roku, wpada światło księżyca nadając wodzie uzdrowicielską moc. Coś niesamowitego! Jak, kilka tysięcy lat temu, można było na to wpaść??? 
Każde z nas po zejściu w dół, zamoczyło ręce w wodzie, a córka, którą tego dnia bolał brzuch, natarła go sobie wodą i boleści ustały. Oprócz studni znajduje się tutaj wioska Nuragów, gdzie akurat trwały prace archeologiczne.
Podsumowując wyjazd, po raz kolejny udany i po raz kolejny za krótki. Po raz kolejny Sardynia urzekła nas swoim pięknem, za każdym razem dowiadujemy się o niej czegoś nowego i cały czas nam mało, chcemy więcej i więcej. Jak to zwykle bywa po powrocie już planujemy następny wyjazd. Może w czerwcu razem ;) ?
Dziękuję Ci Alicjo, w moim imieniu i mojej rodziny, że pomogłaś mi zorganizować 2 lata temu nasz pierwszy wyjazd. Dzięki Tobie mogliśmy poznać tą cudowną wyspę i się w niej zakochać 

Zbyszek, Sylwia, Adaś i Ola

P.S
Tyle fajnych zdjęć, że trudno było wybrać ;)



==========================================

17 DNI SIERPNIA Z PRZEWODNIKAMI ALICJI
Pierwszy raz na Sardynii i miłość od pierwszego wejrzenia. Bazą wypadową było urocze miasteczko Cala Ganone do którego dojeżdżalo się kretą drogą, ale z jakimi widokami. Pokonywanie 55 zakrętów już po kilku razach Nie robiło na nas wrażenia, bo najważniejsze było zobaczenie tych wszystkich pięknych miejsc, które oferuje Sardynia . 
Wakacje spędziliśmy z grupą przyjaciół.Juz dziś wiem ,że muszę wrócić na wyspę i poznawać nowe zakątki. Kiedy zamknę oczy widzę te krajobrazy, czuję zapach i smak wyspy.Kocham kocham kocham.
 





Dziękujemy, przewodnik jest super trafiliśmy do wielu miejsc...17 dni to za mało ale i dużo aby zakochać się bez pamięci w Sardynii bardzo bym chciała tu wrócić tym razem na południe bo tam nie dotarliśmy.
Alicja przesyłam parę zdjęć. Mąż zrobił 1257, nie licząc tych , które zrobiłam ja i córka. Jest z czego wybierać. Pozdrawiam Cię serdecznie. Buziaki

Aga

================================================================
16 osób ostatni tydzień lipca willa Janina w Porto Pino

Witam Pani Alu,
 Spędziliśmy wraz ze znajomymi dzięki Pani pomocy cudowne wakacje na Sardynii w Porto Pino (willa Janina). Do tego stopnia nam się spodobało, że chcielibyśmy wrócić tam za rok.
Sama Sardynia – urzekająca, gdyby tylko życie dało mi szanse to byłby to mój „dom na ziemi” na tzw. resztę życia a najlepiej już od jutra, bo muszę spakować kilka kostiumów ;)
Kulturowo, mentalnie, serdecznie urzekający ludzie, żywieniowo… jak to się mówi „orgazm kulinarny , duchowo, widoki, klimat coś co zaspokoi najbardziej wybrednych..
W całokształcie super.
Sama lokalizacji o dom Janina w Porto Pino świetne i wygodne odludzie, ale blisko bazy sklepów czy restauracji nawet spacerkiem. 

taras panboramiczny niemal nad taflą morza w willi Janina


niesamowite dzikie plaże w Porto Pino





===========================================

11DNI LIPCA, ALGHERO, APARTAMENT DANIEL, RODZINA 2+1
Poniżej podsumowanie - sporo tego wyszło:) wakacji na Sardynii w Alghero.
Przesyłam kilka fotek - w tym widok z tarasu w apartamencie na port - cudny.
Każdego dnia korzystaliśmy z Twojego przewodnika, także bardzo dziękujemy J Pewnie za jakiś czas powrócimy jeszcze w rejon wschodni Sardynii, więc na pewno jeszcze chętnie skorzystamy z zebranych przez Ciebie informacji, tym razem o wybrzeżu wschodnim J 
Nocleg w Apartamencie Daniel, przede wszystkim olbrzymi taras z cudnym widokiem na port. Mega przyjemne śniadania na tarasie i wieczorny aperol lub wino J

Apartament wystarczający dla 3-4 osobowej rodzinki lub 2 par. Czysto, a to dla nas bardzo ważne. W apartamencie klimatyzacja – bywa potrzebna, bo to ostatnie piętro. Ponadto dostępna pościel, ręczniki, suszarka do włosów, suszarka do prania, parasol plażowy a nawet pralka. Aneks kuchenny wyposażony we wszystko co niezbędne aby przygotować posiłek. Na tarasie oprócz stołu i krzeseł również leżaki. Dostępne WI-FI, hasło długie z małych liter, o tym trzeba pamiętać, bo właścicielka podała hasło składające się z dużych liter ;) Lokalizacja bardzo dobra. Ok 10 minut na Stare miasto, obok mnóstwo knajpek, kawiarni. Za rogiem (3-4 minuty) supermarket Eurospin oraz piekarnia. Na targ ok. 12 minut. Do plaży miejskiej ok. 8 minut. Obok budynku przy ulicy zawsze znajdowaliśmy miejsce do zaparkowania auta, obok jest również olbrzymi parking, gdzie również są miejsca (białe linie) na których można parkować bezpłatnie lub niebieskie (parkometr).
Wypożyczyliśmy auto w polecanej przez Ciebie wypożyczalni Sardinya Car rental na lotnisku. Koszt na 12 dni to 500 eur + kaucja 300 eur (płaciliśmy gotówką). Wszystko bezproblemowo. Dostaliśmy Renault Clio, nowiutkie Jnawet z kamerą cofania, co było bardzo przydatne biorąc pod uwagę trudności z parkowaniem na mieście J Korzystaliśmy z auta codziennie więc wypożyczenie na cały pobyt było bardzo dobrą decyzją. Zawsze znaleźliśmy bezpłatny miejsce do pozostawienia auta, nawet w Stintiono blisko La Pelosy. Korzystaliśmy z nawigacji w Google, choć nasze Clio miało również fabryczny GPS, tyle że po włosku J

 Teraz o tym co najpiękniejsze na Sardynii J plaże i zatoczki. Korzystaliśmy z twojego przewodnika i poza jedną maleńka cudną zatoczką za plażą lazaretto nie odkryliśmy nic nowego J Odwiedziliśmy większość plaż. Co nam się nie podobało to plaże miejskie: Lido di Alghero, Maria Pia, Fertilia.  Bez klimatu, niezbyt czysto i co tu dużo mówić śmierdziało kanalizacją. Stąd też po 2 dniach z przyjemnością wyruszyliśmy na poszukiwanie cudownych sardyńskich zatoczek J najbardziej nam się podobały Porticciolo (tu potrzebne buty do wody, dno kamieniste, jeżowce, ale mąż z córką zachwyceni snurkowaniem), Cala Dragunora – maleńka, urokliwa zatoczka – też raczej potrzebne też buty do wody i fajne miejsce do snurkowania. Porto Ferro – super zatoczka, piaszczyste wejście do morza i super fale, bawiliśmy się tam doskonale J Rewelacja. Podobała nam się również Punta Negra – ale tu niestety tez trochę zawiewało kanalizacją. Kolejna Spiaggi Mugoni – bardzo długa, ale podobało nam się, bo piaszczysta, fajne wejście do morza i nie było aż tak dużo ludzi. Poza powyższymi odwiedziliśmy plażę Bombarde, Lazaretto oraz plażę w kierunku Bosy – Spiaggia della Speranza. Wszystkie trzy piękne, ale niestety tłumy ludzi odbierały im trochę urok. I na koniec plaża, którą po prostu trzeba zobaczyć La Pelosa. Widok rzeczywiście niesamowity, europejskie Karaiby choć tłumy największe jakie widziałam na sardyńskich plażach, nie mniej widoczek przepiękny.
 Jeśli chodzi o inne wycieczki. Polecamy zwłaszcza Castelsardo, można połączyć z plażowaniem w La Pelosa i mamy całodzienną wycieczkę. Castelsardo trochę jak La Pelosa – po prostu trzeba odwiedzić. Cudne miasteczko, w którym czas się zatrzymał, przynajmniej w porze sjesty, kiedy tam dotarliśmy J Pięknie położone, cudne widoki wspinając się na zamek. Jedno z miejsc na ziemi, które zapamiętam na całe życie. W Castelsardo polecamy przy samym zamku restaurację All Castello, wspaniały właściciel, który był nawet skłonny przygotować nam skromny posiłek w czasie sjesty Pyszny aperol, tiramisu, ravioli z przegrzebkami i małżami, a dla naszej córki sardyński makaron z sosem pomidorowym. Kolejne równie piękne miasteczko to Bosa, byliśmy w marinie w super kawiarni u Kateriny oraz na starym mieście. Z ruin zamkowych rozpościera się bajeczny widok. Polecamy spróbować pizze serwowaną w formie kebaba u Giovanniego, mega kolejki, mnóstwo lokalsów.
Ostatni punkt obowiązkowy to Grota Neptuna, wybraliśmy się statkiem Navisarda i było naprawdę warto. Samo wejście do groty ze statku robi wrażenie J
Trochę o jedzeniu J
śniadania szykowaliśmy najczęściej sobie sami, korzystając z produktów zakupionych w supermarkecie czy targu, pyszne włoskie wędliny oraz sery, do tego pieczywo z piekarni i pomidorki. Czasami jadaliśmy na mieści coś na słodko, kawa za 1,2 euro lub sok pomarańczowy. Obiado-kolacje na mieście, pyszne, owoce morza, małże, krewetki. Skorzystaliśmy również z kolacji sardyńskiej w Agroturismo Barbaggia. To była uczta w prawdziwym tego słowa znaczeniu J natomiast chyba nie chciałabym tego powtórzyć J Za dużo i za późno J

Alicjo, tyle z naszych podsumowań:) Jeszcze raz dziękuję za pomoc w organizacji wyjazdu, za fantastyczny apartament Daniel, za poleconą wypożyczalnię i super przewodnik !

====================================
SARDYNIA, czerwiec 2019 4 dorosłych, 3 dzieci, dom Alessandro w Santa Margherita di Pula
Wyprawa samolotem dwóch rodzin z Poznania z dziećmi (7-10lat) w nieznane…  
W zaplanowaniu naszej wyprawy z nieocenioną pomocą Alicji mieliśmy jedne z najbardziej fantastycznych wakacji w życiu. Kwestia domu, wynajęcia auta, dodatkowych atrakcji - we wszystkim pomogła nam Alicja! Namęczyliśmy ją mailami na które zawsze odpowiadała - niesamowita!
Byliśmy wybredni, nieznośni, zmienialiśmy rezerwacje domów, miejsc aż wreszcie dopięliśmy wszystko na ostatni guzik.
 Przelot Lufthansą z Poznania do Frankfurtu i przesiadką na lot do Cagliari.
Powrót przez Monachium.
Lufthansa miło traktuje rodziny z dziećmi, zawsze mieliśmy pierwszeństwo wejścia na pokład danego samolotu. Najmłodsi jak zawsze dostają upominki
w czasie podróży, a na lotnisku, z dziećmi przechodziliśmy poza typowymi bramkami, żeby nie czuły żadnego stresu. To miłe, że z taką empatią podchodzili do nas. W Poznaniu tradycyjnie, bez wyróżnień. Na lotnisku po przylocie do Cagliari, bez problemu i kolejek wypożyczyliśmy samochody w wypożyczalni poleconej przez Alicję. U innych były kilkuosobowe kolejki, a u tych pusto. Mogłoby to świadczyć o złej renomie tej firmy, ale zapewniam, że nie było żadnych problemów z wypożyczeniem oddaniem, ubezpieczeniem i komunikacją z pracownikami wypożyczalni.
Dom - nasz dom w Santa Margherita di Pula  Parterowy, położony w samym lesie, nie super nowy, ale nowoczesny, przemyślany, dobrze zaprojektowany, z gustem, z wyjątkowymi obrazami na ścianach, z niepowtarzalnym wystrojem wnętrza. Dom jak nie dom, jakby statek, w niecodziennej bryle, super funkcjonalny z obszerną kuchnią, jadalnią i 4 sypialniami. Taras od morza idealny na poranne śniadania i planowanie kierunku zwiedzania kolejnego miejsca z pomocą obszernego Przewodnika Alicji!!. Taras z zadaszeniem od część ogrodowej idealne na kolacje
i podsumowanie dnia. No i taras z leżakami i wielkim stołem na dachu domu…idealny do wszystkiego Nasz dom był w pierwszej linii przy morzu, na bosaka, niespełna 50 kroków i byliśmy na plaży… w morzu… w błękitno-turkusowej ciepłej morskiej wodzie. Dom wyposażony we wszystko co do życia potrzebne, w ilości takiej że pułk wojska można by przyjąć na posiłek. Idealne, ciche, niezbyt ludne miejsce na odpoczynek, Ptaki śpiewające w drzewach, miło budziły nas i towarzyszyły przy porannym śniadaniu i kawie.

Alicja znalazła nam cudowny dom nad samym morzem. Dom w pełni spełniający nasze potrzeby, a do tego o niesamowitym klimacie. Czuliśmy się trochę jak w jakimś wnętrzu z filmów Almodovara. Mieszkało się... jak u siebie w domu, na luzie, wygodnie.
Wyspa
– poznaliśmy jej mały fragment, tylko ten południowy…
Sardynia sama w sobie jest przepiękna. Przyroda, miasteczka, ludzie - byliśmy, nadal jesteśmy zachwyceni!
Pokonaliśmy wiele kilometrów w pięknych górskich i zielonych krajobrazach, odwiedzaliśmy mnóstwo małych i większych zatoczek z krystalicznie turkusową wodą, jakie do tej pory oglądałem w katalogach biur podróży myśląc że jest to działanie grafika w Photoshopie. Tu było to prawdziwe i rzeczywiste.  Podróżując samochodem mijaliśmy kilometrowe ciągi krzewów o kolorowych kwiatach, rosnących tuż przy drogach.
Odwiedzaliśmy miasteczka, miejscowe targi z miłymi i serdecznymi mieszkańcami. Odkrywaliśmy miejsca, do których turyści nie docierają lub jest ich bardzo mało.
Zakochaliśmy się w małym miasteczku PULA… z przepysznymi gelatto przy kościele S. Giovanni Battista. Byliśmy tam codziennie na popołudniowo-wieczorne spacery, wędrując wśród małych uliczek, z lodami w ręku, oczywiście.
Alicja ma niesamowitą energię i mnóstwo pomysłów by urozmaicić swoim rodakom pobyt na wyspie. Kolacja u Lucia była jedna z najmilszych rzeczy jaka nam się przytrafiła dzięki niej. Przepiękny dom architekta z widokiem na morze, magiczny basen po zmroku i przepyszne domowe jedzenie.
Klimat tego domu i rodziny Lucio dał nam poczucie jeszcze większej bliskości tej włoskiej rodziny.
Żałujemy, że byliśmy tak krótko. Ba, żałujemy ze nie mogliśmy poznać naszej przemiłej rodaczki bliżej - ale wszystko przed nami. Na pewno wrócimy!
Miłość Alicji do Sardynii jest zaraźliwa!                                                                   

=====================================
============================================

10 DNI PRZEŁOM LIPCA/SIERPNIA RODZINA  2+2, BEZ AUTA,  OŚRODEK PRZY MARIA MARINA

Dzień dobry Pani Alicjo. Wróciliśmy. Było cudownie. Sardynia jest piękna. Ta zieleń i przemili ludzie....  Mieszkanie perfekcyjnie wyposażone i najbliższe plaże super. Daliśmy radę bez auta :) Byliśmy w Porto Rotondo, Porto Istana i oczywiście na rejsie po Archipelagu. Dziękujęmy za pomoc i pozdrawiamy serdecznie!


NA MOJA PROŚBĘ PANI GOSIA PZRESŁAŁA KILKA KONKRETNYCH INFO O PORUSZANIU SIE AUTOBUSAMI W TEJ OKOLICY, NA PEWNO BARDZO PRZYDADZĄ SIE INNYM POSLKIM RODZIONOM BEZ AUTA:


 nie wynajelismy auta ponieważ 7 osobowe było dla nas za drogie. Z zakupami nie mieliśmy absolutnie żadnego problemu ponieważ autobus nr 5 kursował co godzinę od 7.40 do 18.40 do Olbi mijając przystanek przy Auchan. Jak wiadomo można tam kupić wszystko, a kosmetyki nawet taniej niż w Polsce... Robiliśmy co trzeci dzień zakupy i zajadalismy się owocami morza i serami na tarasie wśród zieleni. Oczywiście coś za coś. Trzeba było spędzić trochę czasu przy garach no i nie mieliśmy możliwości zasmakować sardyńskiej kuchni w restauracji. Nie szkodzi, następnym razem...  Ważneb: bilet w automacie Lini ASPO kosztuje 1€ a u kierowcy 1,5 € (ważność 90 min) natomiast  w tabachi kupiliśmy bilety za 10 euro od osoby na 7 dni na którym można jeździć ile się chce wszystkimi liniami ASPO, w naszym przypadku była to trasa nr 5 czyli Porto Istana - Porto Rotondo. Rewelacyjne rozwiązanie. Raz w pochmurny ranek wybraliśmy się zobaczyć Olbie ale gdy słońce wyszło  (36 st.) nie daliśmy rady zwiedzić w mieście wszystkiego co planowalismy a o jedzeniu w taki upał nie było mowy. Nie szkodzi, następnym razem... :)   Rejs po archipelagu la maddalena  był dla nas wyzwaniem, ale my w zasadzie lubimy wyzwania...  Z ośrodka wyjechaliśmy pierwszym autobusem do Olbii, tam przesiadka na autobus lini ARST nr 601 do Palau. Autobus miał być zgodnie z rozkładem o 9.45 w samym porcie więc mieliśmy 15 min na znalezienie naszego statku. Niestety przed samym Palau trafiliśmy na korek. Gdy wysiedlismy zobaczyliśmy nasz statek w oddali... Szybki telefon do Pani Szredel u której kupiliśmy rejs :) i za 5 min byliśmy w drodze na La 
plaża Le Saline, Olbia
Maddalena promem. Nasz statek miał tam godzinną przerwę więc wszystko się udało. Z powrotem musieliśmy się zabrać ostatnim autobusem z Palau nr 601. W Olbi przesiadka na nr 514 do Nuoro i już tylko skrótem z Murta Maria na plażę i przeprawa przez lagune... :) :)  Cudownie poprostu... :) i to z 10letnimi bliźniakami.  żeby mieć pewność dotarcia do Palau na czas trzeba dostać się do Olbi na wcześniejszy autobus nr 601 np na 7.30 i wtedy jest 40 min zapasu. Więc albo taksówka do Olbii albo skrótem do Murta Maria na autobus z Nuoro nr 514    W Porto Rotondo za cel obralismy sobie plaże Ira. Około 2 km od przystanku piękna trasą wśród zieleni i ekskluzywnych posiadłości. Samo mieszkanie  jest niewielkie jak na 6 osób ale za to mega wyposażone. Pościeli do woli, w kuchni wszystko co trzeba. Pralka, suszarka do włosów, żelazko,  lodówka, duża zamrażarka, piekarnik, opiekacz, zmywarka, klimatyzacja, ekspres do kawy, odkurzacz, środki czystości, materace do pływania, paletki, zabawki plażowe, Lego, zapasowe żarówki, baterie do pilotów, narzędzia do drobnych napraw, akcesoria do sprzątania, miski na pranie, suszarka na pranie, dwa rowery i cudowny prysznic w bluszczu na dworze. Grila pożyczyliśmy od sąsiadów.  Poznaliśmy  bardzo miłego męża Rominy. Wszystko nam wytłumaczył i pokazał.   Kwestia dojazdu z lotniska. Autobus Lini Aspo z pod terminala nr 10, przesiadka na Via Roma  po drugiej stronie ulicy na nr 5 i po 10 minutach jesteśmy pod ośrodkiem. Analogicznie w drodze powrotnej.  To chyba tyle na już :) 
===============================================================

TYDZIEŃ PRZEŁOM LIPCA/SIERPNIA 8 OSÓB , BEZ AUTA, APARTAMENT U LUCIO Z BASENEM W QUARTU

Witajcie
Jesteśmy po pierwszej i mam nadzieję nie ostatniej :-) wizycie na Sardynii. Mimo, że
natura w tym roku w naszej najbliższej okolicy sprawiła figla w postaci niezbyt
przyjemnej wody i średnio ładnego brzegu to i tak jesteśmy zachwyceni Sardynią,
mieszkańcami i gościnnością naszego gospodarza. Mieszkanie pod opieką Lucia to sama przyjemność. Rozpieszczał nasze małe damy
przepyszną lemoniadą, a nas wspólnymi rozmowami i swoim towarzystwem.
Sama kwatera bardzo wygodna, przestronna i czysta. Niczego nam nie brakowało.
Dla ośmiu osób (4 dorosłych i 4 dzieci) zdecydowanie  polecam.

Czas umilał nam również Batman - piesek gospodarzy. Wszyscy go pokochaliśmy :-)
a szczególnie dzieci, z którymi niejednokrotnie spał. Gdy tylko wchodziliśmy do
domu, każdemu uśmiechała się buzia i ten jeden wielki radosny okrzyk - BATMAN !!!
Jeśli chodzi o położenie domu to szczerze mówiąc mieliśmy małe obawy, że jest
dość wysoko i kawałek do miasta czy plaży trzeba będzie zejść a jeszcze gorzej bo
wejść z powrotem. Jak się jednak okazało nie było w tym nic męczącego,
przynajmniej dla nas. Nie była to aż taka duża odległość, a krótka "wspinaczka"
nikomu nie zaszkodziła, nawet najmłodszym. Kolejny plus to niezapomniany piękny
widok jaki mogliśmy co dzień podziwiać z tarasu, ale ten najważniejszy to uroczy
gospodarze, którym nie przeszkadzało nasze towarzystwo i śmiem nawet stwierdzić,
że byliśmy naprawdę fajną ekipą  :-)





Niezmiernie się cieszę, że mieliśmy okazję tam spędzić wakacje. Nakręciłam się
przez koleżankę z pracy która wpadła na bloga Alicji i nie żałuję :-) 

W organizacji kwatery pomogła nam Alicja i dalej już poszło. Bardzo tu muszę
pochwalić męża za świetną organizację i ogarnięcie tematu transportów :-) Bez
niego i języka, który świetnie opanował w bardzo krótkim czasie byłoby trudniej.
Niestety nie mogliśmy skorzystać z rejsu, może następnym razem :-) Inne atrakcje
zorganizowaliśmy sobie sami z pomocą przewodnika Alicji. 
Odwiedziliśmy sporo przepięknych plaż, kilkakrotnie Cagliari (na spacery polecamy trasę świetnie opisaną w przewodniku Alicji, stare miasto czy marinę), leniwe i urocze miasteczko San Sperate z wieloma przeróżnymi muralami i oczywiście muzeum grających kamieni
Gardino Sanoro. Ku radości dzieciaków podziwialiśmy też stada flamingów, które
upodobały sobie okolice Quartu oraz spacerowaliśmy uliczkami Villasimius.

Najbardziej przypadły nam do gustu plaża w Solanas i Geremeas. Piękna woda,
ładna plaża, niezbyt zatłoczona mimo okresu w którym byliśmy. Swój niepowtarzalny urok ma też Baia Azzurra oraz Simius. Skorzystaliśmy też z przepysznej sardyńskiej kolacji a mąż odważył się nawet kupić u Gianniego lokalny postrach turystów: ser Casu Marzu i zajadał go z Pane Carasau. :)
Cóż - było cudownie! Szkoda, że tak krótko :-( , ale to dopiero początek naszej przygody z Sardynią - taką mamy nadzieję. Mogę powiedzieć, że zrobiliśmy wstępne rozeznanie by planować następnE wycieczki na tą piękną wyspę.

 ====================================================

OSTATNI TYDZIEŃ LIPCA RODZINA 2+1 MIESZKANIE U MARINY W QUARTU, AUTO WYNAJĘTE NA 4 DNI
Pod koniec maja myśląc o wakacjach zaczęliśmy przeglądać różne oferty, między innymi wpadł nam artykuł o Sardynii, zgłębiając wiedzę trafiliśmy na bloga Pani Alicji i po dłuższej lekturze napisaliśmy maila. Dostaliśmy parę propozycji noclegów i garść informacji po których zdecydowaliśmy się kupić bilety na samolot. Wybraliśmy apartament u Mariny w Quartu i loty Rayanairem z Krakowa do Cagliari pod koniec lipca. 
Nasze Sardyńskie wakacje podzieliśmy na dwa etapy, pierwszy intensywny ze zwiedzaniem z wypożyczonym samochodem i drugi to 3 dni pełnej laby i leniuchowania. Drugiego dnia po przylocie odwiedziliśmy Groty Is Zuddas, Cypel Capo malfatano, plaże Tueredda w Teulada, plaże Su Giudeu w Chia i miasteczko Pula. 
Kolejny dzień to miasteczko Iglesias i stare kopalnie, plaża Cala Domestica, Pan di Zucchero, Plaża Porto paglia, domek rybaka – i Nurag. Ostatni dzień zwiedzania to miasteczko Villasimus i plaża Porto Giunco. Plan wycieczkowy został zaplanowany dla nas przez Panią Alicję i zdanie się na nią było strzałem w dziesiątkę! Pozostałe dni spędzaliśmy na plaży obok domu Mariny, a wieczory w Cagliari. Wakacje na Sardynii to był strzał w 10, wróciliśmy zachwyceni tą wyspą i teraz chodzi nam po głowie czy może by za rok nie pojechać samochodem na 2 tygodnie 😊 Alicja dziękujemy za wszelkie wskazówki i pomoc, bez Pani te wakacje nie były by tak udane i magiczne…

komentarz od autoki bloga - BARDZO DZIEKUJĘ PANIE aDRIANIE ZA WSPANIAŁE ZDJĘCIA I NAGRANIA Z DRONA :)




==============================================



2 TYGODNIE II POŁOWA LIPCA RODZINA 2+1, DOMEK DANIELA W CALASETTA , WYNAJĘTE AUTO 


Pani Alicjo, odpowiedzi na Pani maila towarzyszy wino w głowie właśnie przywiezione z Sardynii. Było wybornie mieszkałem w doskonałym domku blisko Calasetta. Wspaniały piniowy ogród i hamaki. 
Do plaży Saline około 10 minut pieszo. Głównie poruszałem się po wyspie Sant'Antioco i jeden dzień byłem na wyspie św. Piotra oraz jeden dzień spędziłem na plaży Porto Paglia. Wedlug szczegółowych wskazówek w Pani przewodniku.







Nie będę oryginalny jak napisze że kuchnia prosta ale wspaniała. W Calasetta na ulicy Garibaldi znalazłem sklep rybny wraz z owocami morza w którym codziennie robiłem zakupy. Właściciele nas tak polubili że na młodszego syna zawsze rano czekało krzesełko do obserwacji sprzedawanego towaru. 
Na wyspie Sant'Antioco doświadczyłem basenu skalnego wspaniałe miejsce. Polecam restauracje da Silvana. Jutro do Pani zadzwonię i porozmawiamy. 

Pozdrawiam serdecznie 
Paweł 

=========================================
13 dni na Sardynii, w tym 7 noclegów dom Anna w Quartu Sant’ Elena na południu Sardynii, ilość osób: 2 dorosłe i 2 dzieci; podróż własnym samochodem + prom Livorno - Olbia

Pani Alicjo, dziękujemy raz jeszcze za pomoc w organizacji naszych wczasów na Sardynii. Pani przewodniki po Sardynii południowej i wschodniej okazały się super pomocne. O wiele łatwiej było nam trafić na poszczególne, jakże cudowne i różnorodne sardyńskie plaże dzięki Pani opisom. Niesamowite wrażenie zrobiły na nas plaże: Spiaggia di Teurreda (oraz widok z i na Torre Malfatano), Spiaggia di Su Giudeu w Chia, Spiaggia di Santa Giusta, Spiaggia Porto di Taverna oraz Is Arutas (plaża z unikatowym piaskiem kwarcowym, którą odwiedziliśmy jak Pani radziła w dniu naszego przyjazdu na Sardynię odbijając na zachód z trasy prowadzącej do naszego pierwszego punktu noclegowego w Quartu). Opływająca Sardynię woda morska w kolorach turkusu, błękitu i szmaragdu w przeróżnych odcieniach jest naprawdę nie do opisania.  A do tego rzeczywiście- krystalicznie czysta!   Na południu zwiedziliśmy Castello, starą, piękną część miasta Cagliari ściśle według wskazówek z Pani przewodnika po południowej Sardynii. Nie traciliśmy więc niepotrzebnie czasu na poszukiwania i nie błąkaliśmy się jak przysłowiowe dzieci we mgle po stolicy Cagliarii. To samo dotyczyło pomocy medycznej, której potrzebowaliśmy w rejonie Cagliari- dzięki Pani- wszystko odbyło się bardzo sprawnie. Oczywiście z przyjemnych dla podniebienia spraw jeszcze należy od razu wspomnieć o lodziarnii Peter Pan w Cagliari- faktycznie nasze chłopaki wspominają do dziś –rewelacja!
Trasa z południa na w północ Sardynii była dobrą podpowiedzią – w drugim tygodniu naszego pobytu powoli, podziwiając wspaniałe plaże wschodniego wybrzeża Sardynii, nocując po dwa dni w trzech różnych miejscach zmierzaliśmy w stronę Olbii, na prom powrotny.
Trekking na kultową plażę Cala Goloritze był zarówno dla naszych dzieci (7 i 12 lat), jak i dla nas dorosłych całkiem nowym wyzwaniem. Warto było włożyć trochę wysiłku by zobaczyć tę fantastyczną plażę składających się z marmurowych, kremowych skał i białych kamyków i lazurową wodę. No i te słodkie zwierzaki wolno pasące się w okolicy: osiołki, świnki, kozy- po prostu super!  Bardzo przyjemne wrażenie zrobiło na nas pole namiotowe w Su Portedu, z którego wyruszyliśmy na wspomnianą plażę (miła obsługa i dobre jedzenie). 
Oczywiście od razu musimy pochwalić nasze pierwsze miejsce noclegowe, to jest domek Pietra i Antonelli w Quartu. Gospodarze byli bardzo sympatyczni, nienarzucający się, bezproblemowi. W domu jest dużo miejsca, wygodnie, czyściutko i naprawdę uroczo. I to drzewko cytrynowe przed domem- śliczne, a lemoniada z cytrynek przepyszna! Polecamy!
Ucztę i nocleg w Agroturismo u Margherity i Mario w Cala Gonone, polecany przez Panią wspominamy także bardzo pozytywnie. Wszystko w jak najlepszym porządku. 

Inne ważne miejsca podczas krótkiego urlopu, które należy zobaczyć podróżując wzdłuż wschodniego wybrzeża Sardynii, to jedyna w swoim rodzaju plaża Cala Luna. My wybraliśmy się na nią małym statkiem z miasteczka Cala Gonone. Od razu, bo bliziutko zwiedziliśmy z przewodnikiem Grotte del Bue Marino. Bardzo ciekawa, w sam raz czasowo na zwiedzanie z dziećmi (ok. 45minut). 
Oczywiście koniecznie trzeba na wschodzie Sardynii zobaczyć czerwone skały Arbataxu. My trafiliśmy akurat na piękne skoki miejscowych z tychże cudnych skał do fantastycznej, odbijającej popołudniowe światło wody. Wow!
Cala Luna
Naszym zdaniem wybierając się na urlop na Sardynię, taki kilkunastodniowy wskazane jest dysponować samochodem (swoim czy wynajętym wszystko jedno). Ta wyspa ma zbyt wiele do zaoferowania, by tkwić w jednym miejscu. Chodzi przede wszystkim o wiele różniących się od siebie i to bardzo plaż, ale także miasteczek i zabytków. To trzeba po prostu zobaczyć, najwięcej ile się da za jednym zamachem! Nam i tak zabrakło czasu. Może kiedyś wrócimy na Sardynię. Mamy taką nadzieję

Pozdrawiamy i życzymy powodzenia w ciągłym odkrywaniu pięknej Sardynii!

Honorata, Adam, Janek i Wojtek



=============================================

 12 dni lipca rodzina 2+2 mieszkanie przy Maria Marina w Olbii, wynajete auto
Dzień dobry Pani Alicjo, bardzo dziękuję za pomoc w organizacji wakacji na Sardynii. Codziennie plażowaliśmy na innej plaży, poszlismy pieszo na cala Golorizte' (cudowne osiołki , dzieci były zachwycone), płynęliśmy poleconym stateczkiem po archipelagu La Maddalena. Korzystalismy tez z restauracji, którą nam Pani poleciła zamawiając pizzę na wynos i pzrepysznej lodziarni  Smeralda. Piekne widoki i nieziemski kolor wody na pewno pozostana na długo w naszej pamięci.  Z kwaterą u Rominy tez było wszytsko w porządku, mieszkanie czyste, spore mieszkanei, dobra lokalizacja, choć z "naszej" plaży korzystalkismy w sumie 2 razy, chcieliśmy odwiedzić jak najwięcej miejsc.  Najbardziej uzrekły nas plaże w okolicy Porto San Paolo i San Teodoro, np La Cinta, choć dużo ludzi niestety.  Ciekawie było w Porto Cervo. Myslę, że jeszcze kiedyś wrócimy na Sardynię :) Przepiękna wyspa i ta niesamowita zieleń! Pani przewodnik był mega pomocny!
Gosia z rodziną









======================================================


na rejsie z Eleonorą
12 DNI POCZ. LIPCA 4 DORSOŁYCH + 4 DZIECI, W TYM 7 MIESIĘCZNE NIEMOWLE, BEZ AUTA, MIESZKANIE U SIMONY W QUARTU


Pierwszy raz Sardynii z małym dzieckiem - nie cały rok. Cagliarii wspaniałe z morza i lądu.
Poruszaliśmy się komunikacją publiczną : podmiejska - ARST - niebieskie autobusy oraz miejską. W Cagliarii jeżdżą elektryczne Solarisy. Rozkładu szukaliśmy na Google Kierowcy uprzejmi. Pisaliśmy kartkę na jaką plażę chcemy dojechać i tam docieraliśmy. Pyszny chleb wino salami. Dzięki Alicji udało się znaleźć zgubiony bagaż na lotnisku, wybrać się w rejs żaglowcem z portu w Cagliari oraz zjeść pyszną sardyńską kolację u sardyńczyka w domu, wino było wspaniałe.
Daniel z rodziną



 


============================================================

Pierwsze wczasy na Sardynii
Termin : 25.06 – 07.07 czyli 10 dni
Dojazd : własny samochód, promem z Livorno do Golfo Aranci
Pobyt Porto Pino, dom Ewa, górny apartament, 9 osób.
Wyjazd na Sardynię planowaliśmy od października, czyli 10 miesięcy wcześniej.


Od samego początkukorzystaliśmy z porad Alicji. Tak w zasadzie to Alicja wybrała nam miejsce, dom. I trafiła w samą 10.

Mieliśmy wszystko to czego oczekiwaliśmy. Odludzia, pustej plaży do której na dodatek będzie rzutberetem, możliwość przemieszczania się z plaży kamienistej na piaszczystą.






 Podczas naszego 10 dniowego pobytu, zobaczyliśmy wiele przepięknych plaż o których Alicja napisała w swoim przewodniku, każda inna, każda piękna (Arenas Biancas, Budello w Teulada, PortoBotte, plaże na cyplu Punta Menge), ale najlepiej czuliśmy się na swojej plaży w Porto Pino.

 To była nasza całkowicie PRYWATNA PLAŻA, bo dojście do niej nie było banalne. Najpierw zejście po kilkuskałkach a potem przejście około 30 metrów wzdłuż brzegu morza gdzie woda sięgała do pasa idopiero wyjście na brzeg naszej plaży. I to było cudowne!




Sardyńska uczta, rejs jachtem, złapanie zimnego oddechu w jaskini, zachody słońca no i co najgorszemnóstwo miejsc o których dowiedziałam się od Alicji a nie zdążyliśmy zobaczyć, przeżyć, zasmakować rozbudziło w nas apetyt na kolejne wakacje na Sardynii.

Dlatego nie czytajcie przewodników Alicji, bo na jednych wakacjach na Sardynii na pewno się nie skończy.

Ala dziękujemy za pomoc. Pamiętaj, że piszemy się na powrót J 
Agnieszka z rodziną






==============================================================

TYDZIEŃ POCZĄTEK LIPCA RODZINA 2 +1 APARTAMENT BARBARA W QUARTU, WYNAJĘTE AUTO

Wakacje na Sardynii to był strzał w tzw. 10.  Na tę piękną wyspę trafiliśmy dzięki Alicji. Nikt tak jak ona nie potrafi zarazić miłością do Sardynii i tak naprawdę dzięki jej blogowi i anielskiej cierpliwości w odpowiadaniu na setki pytań zdecydowaliśmy się na samodzielny wyjazd. Urlop już teraz wiemy, że zdecydowanie za  krótki, bo tylko tygodniowy, spędziliśmy w pięknej nadmorskiej dzielnicy Margine Rosso. Dzięki pomocy Alicji udało nam się znaleźć świetne mieszkanie, a w zasadzie mały domek 200 metrów od plaży. Barbara, właścicielka, przyjęła nas bardzo miło. W każdej chwili mogliśmy liczyć na jej pomoc. W ogóle sardyńczycycy są cudowni. Otwarci, uśmiechnięci i bardzo pomocni. Dla nich wszystko jest oK :) i no problem:)  . Cudownym doświadczeniem było skosztowanie prawdziwej sardyńskiej pizzy, w prawdziwym sardyńskim domu.  Lucio oraz jego rodzina przyjęli nas jak przyjaciół. Do tego uczta pod 300 – letnim drzewem oliwnym, czegóż chcieć więcej.  Dzięki przewodnikowi Alicji, bez którego zwiedzanie Sardynii nie wchodziłoby w grę, odwiedziliśmy cudowne plaże, z turkusową a może seledynową wodą:)  zawsze się o to sprzeczaliśmy:)  Janek, nasz syn był wniebowzięty, z wody, co trzeba podkreślić, cudownie ciepłej nie wychodził przez cały dzień. Maska, rurka i obserwowanie ławic ryb, albo szukanie i łowienie morskich żyjątek. To była najlepsza zabawa. Wszystkie plaże, które odwiedziliśmy były wyjątkowe i wszystkie zrobiły na nas ogromne wrażenie (Cala Sinzias, le dune w Porto Pino, Spiaggia di Santa Giusta i oczywiście wielorybek czyli ( Scoglio di Peppino). 
Ale żeby nie było, że przez cały tydzień tylko plażowaliśmy, to trafiliśmy do przepięknego miasteczka murali San Sperate, gdzie czas płynie tak leniwie, że to lenistwo udzieliło się i nam:) musieliśmy oczywiście odwiedzić miasteczko Iglesias i przepiękną uliczkę parasolek. Wsłuchaliśmy się w grające rzeźby i zjedliśmy najsłodsze i najbardziej soczyste pomarańcze prosto z drzewa. Ogromne wrażenie zrobiła na nas grota di San Giovani, do której trafiliśmy zupełnie przez przypadek, bo Sardynia to wyspa ciągłych niespodzianek, niekończących się plaż,
górskich dróg z których widoki zapierają dech w piersi, niesamowitych zabytków, których ilość jest niezliczona. Wrócimy tu na pewno !!!!! Do tych osób, które tu poznaliśmy i do tych, których jeszcze nie znamy. 
Alicjo, dziękujemy, że mieliśmy możliwość cię poznać, dziękujemy za cierpliwość i wyrozumiałość, za wszystkie wskazówki i rady, za ucztę u Lucio, za wujka Gianniego i Massimo. Mamy nadzieję, że spotkamy się jeszcze na Sardynii. 
Przede wszystkim dziękujemy za przewodnik bez którego nie zobaczylibyśmy tego, co zobaczyliśmy. Był naszym nieodzownym „przyjacielem” we wszystkich podróżach po Sardynii. Niestety zdążyliśmy zobaczyć tylko promil tego, co opisałaś w swoim przewodniku, czujemy ogromny niedosyt, dlatego wracamy na Sardynię i mam nadzieję, że już w przyszłym roku. 
 Pozdrawiamy Ciebie i Krzysia,  Kasia, Łukasz i Jaś


===========================================================
2 TYGODNIE PZREŁOM CZERWCA I LIPCA , MIESZKANIE U MARINY W QUARTU, RODZINA 2 DOROSŁYCH + 2 NASTOLATKÓW, BEZ AUTA,
Dzięki Alicji i Krzysiowi mogliśmy po raz drugi nasycić się cudowną wyspą, jaką jest Sardynia...
Po raz drugi, ale nie ostatni! Coraz bardziej się przekonuję, że znów tu wrócimy!
Sardynia...wyspa wciąż nie odkryta! Muskana słońcem, zielona, pachnąca... gaje oliwne, kwitnące oleandry i bugenwille, figi i pomarańcze na wyciągnięcie ręki...
pejzaże, cudne widoki... oczy moje (nasze) nacieszone... ;)
 Mieszkaliśmy u Mariny w Quartu Sant`Elena, bliziutko plaży Poetto. Mieszkanie na obniżonym parterze wygodne, z dobrze wyposażoną kuchnią, ale bez klimatyzacji i z małymi okienkami, bez wietrzenia trudno było momentami przy wysokich temperaturach wytrzymać. Taka nasza sugestia, żeby Marina o tym pomyślała w przyszłości. Przed domem ładny ogród, pełen zieleni i kwiatów.






Jeśli chodzi o kontakt z Mariną – przemiła, zawsze pomocna, uśmiechnięta osoba.
Nasze dwa tygodnie na Sardynii... Czas czerpania radości z błękitu nieba, lazuru wody, wiatru i słońca! Wspólne wycieczki z Alicją Krzysztofem pozwoliły nam na odkrycie kilku nowych ciekawych miejsc, ale nie mogliśmy nie wrócić do przepięknej, klimatycznej stolicy Sardynii – Cagliari, jesteśmy oczarowani tym miastem, szczególnie starówką.
Na uwagę i niezapomniane przeżycia zasługuje wspólny rejs z naszymi rodakami i oczywiście Alą i Krzysiem. W rejs popłynęliśmy wokół cypla Sant Elio okazałym pięknym żaglowcem, którego właścicielką jest Eleonora. Nieocenione wrażenia!    Wieczór u sympatycznego Lucio – prawdziwego Sardyńczyka –
pyszna włoska pizza i degustacja Ichnusa i Mirto... mmmniam...
Wypoczęliśmy, akumulatory naładowane! Alicjo - dziękujemy za wszystko, do zobaczenia! :)

Ewa, Krzysztof, Anielka i Cezary

===============================================================

2 TYGODNIE CZERWIEC/LIPIEC RODZINA 2+2 autem z Polski
Słonecznik w Golfo Aranci i 30.06 - 06.07.2019 w Quartu:

nasza rodzina: Grażyna Marian oraz Mateusz 9 lat i Ania 7 lat.
Wyjechaliśmy 21.06.2019 rano z Poznania, na wysokości Insbrucka mieliśmy nocleg w uroczym miejscu w górach.
Następnego dnia kierunek Livorno i czas aby zobaczyć krzywą wieżę w Pizie.
Prom z Livorno do Olbii mieliśmy o 23:50. Na parkingu przed promem byliśmy na 2,5h i dzięki temu wjechaliśmy na prom na początku.
Korzystając z porad Alicji zabraliśmy materace i pompkę elektryczną - noc przespana, rano byliśmy o 7:00 w Olbii.
Po 0,5 h zaparkowaliśmy przed Słonecznikiem i poszliśmy na plażę :)
Od 9:00 mogliśmy się zakwaterować, Romina bardzo miło nas powitała, wytłumaczyła zasady segregacji śmieci, szybko odpowiadała na wszelkie zapytania (typu wymiana butli gazowej, gdzie wymienić zbitą szybkę w telefonie ...) 
Z trzech plaż na pieszo od Słonecznika najciekawsza, to Bianka. Jeden dzień podróżowaliśmy i zatrzymywaliśmy się na wielu plażach na Costa Smeralda.
Prawie do zachodu słońca zostaliśmy na Spiaggia Capriccioli.
Odwiedzone przez nas plaże były pełne plażowiczów i prawda, za każdym razem Alicja podkreśla, że aby poczuć piękno tych plaż należałoby być tam wcześnie rano. Nam się nigdy to nie udało, raczej byliśmy na plażach do późnego wieczora co miało też swój urok, bo woda czysta, krystaliczna, ciepła, już nie tak upalnie i na plażach się wyludniało.

Odbyliśmy rejs po Archipelagu La Maddalena - polecam! Wyruszyliśmy zgodnie z przewodnikiem Alicji, zaparkowaliśmy wg. wskazówek i wybraliśmy stateczek oczywiście Marinella :).
Rejs cudowny ze względu na wrażenia widokowe oraz czas na kąpiel na pięknych plażach, dwa razy przystanek przy plażach po 1,5 h i raz kąpiel ze skokami do wody.
Po zacumowaniu poszliśmy na lody i wzdłuż wybrzeża, w kierunku parkingu dotarliśmy do Latarni Morskiej.
Wycieczka, której nie zapomnimy i polecamy wszystkim, to Kanion Gorropu.
Na szlak dotarliśmy dość późno, bo po 10:00, było już gorąco. Zabraliśmy solidne buty trekingowe, 3 litry wody na nas czworo, wiedząc, że na dole jest źródło i można wodę uzupełnić. Schodziliśmy do Kanionu około 2,5 h, dobrze że było dużo drzew po drodze, każdy przystanek to picie wody. Piękne widoki, przyroda, szałasy, jaszczurki wygrzewające się na kamieniach...wreszcie dotarliśmy do Kanionu, odpoczynek, płukanie się w płynącej wodzie, picie wody do woli i przejście przez kasy na szlak w Kanionie. Nasze dzieci uwielbiają takie wspinaczki, a te nie były łatwe, często wymagały asekuracji. Przejście przez Kanion ani chwili nie było nudne, cudowne widoki w górę i wokół, tzw. treking z przeszkodami. Szlak miał stopnie trudności żółty, zielony i czerwony dla wspinaczy ze sprzętem. Z dumą opowiadamy, że doszliśmy do czerwonego szlaku. Powrót podobny, wspinaczka po kamolach, znów odpoczynek przy strumieniu, picie wody i piesza wędrówka pod górę na parking i kawa, lody w sympatycznym barze Silana.
Był to duży wysiłek fizyczny - upał i wspinanie się po kamolach - łącznie wypiliśmy 9 litrów wody, źródło na dole było zbawienne i strumień w którym można było się schłodzić też. Dzieci pytane, co najbardziej podobało im się na Sardynii wymieniają Kanion Gorropu, ja też.
Naszą ulubioną plażą była La Cinta - piasek, plaża jak nad naszym Bałtykiem i cudowne krystaliczne ciepłe morze, tu większość czasu spędzaliśmy w wodzie. Pobliskie miasteczko San Teodoro urocze. Drugi tydzień na Sardynii spędziliśmy na południu wyspy i w drodze powrotnej do Olbii na prom, popołudnie spędziliśmy na plaży Cinta (byliśmy też pewni, że po plaży jest gdzie spłukać sól morską. Pizza w San Teodoro i około 20:00 parking przed promem, odpływaliśmy o 22:00

Zmieniając lokalizację na część południową wyspy zaplanowaliśmy przystanek w termach wskazanych przez Alicję.
Nigdy nie zapomnę tego doświadczenia.
Wskazówki Alicji: czerwony budynek, brama, że mogą stać samochody, furtka z palety, łąka, trzciny, sitowie i ... basen otoczony kamieniami pamiętający czasy rzymskie :) - znaleźliśmy to, szliśmy jak po sznurku wg. wskazówek Alicji. To doświadczenie kąpieli, relaksu w termalnej wodzie, kryształowej, 38 stopni Celcjusza, z bąbelkami wypływającymi z piaszczystego dna i ta przyroda wokół...- dziękujemy Alicjo za bezcenne wskazówki!

Drugi tydzień w Quartu, tu mieliśmy okazję osobiście poznać Alicję :), urzekł mnie jej spokój, uśmiech. Sardynia Alicjo, to Twoje miejsce na ziemi, czuć że tu czerpiesz energię do życia!
Cóż plaża Poetto, na której głównie mieliśmy plażować okazała się miejscem dla wszystkich wodorostów z okolic Sardynii :))), w związku z tym jeździliśmy na pobliskie i dalsze plaże , min. Plaża is Punta Molentis i uroczy wieczór w Villasimus, Plaża w Poro Pino, poszliśmy w kierunku wydm i zatrzymaliśmy się na 3/4 odległości bo plaża była tam pusta, tylko dla nas.
Z przewodnika Alicji, zrobiliśmy wycieczkę: miasteczko Iglesias, plaża Cala Domestica, Plaża Masua i Kostka Cukru, Nuragi w Gonnesa niestety tego dnia były nieczynne. Iglesias cudne i te parasolki niespotykane jak na zdjęciach Alicji :). Plaże na zachodnim wybrzeżu w pięknych okolicznościach przyrody ale naszym zdaniem zadeptane przez plażowiczów, mokre z brzydkim piaskiem. Wolimy południe i wschód na plażowanie.
Oczywiście Cagliari też odwiedziliśmy - wieczorem, miły spacer po starówce.

Wracając do domu zaplanowaliśmy zwiedzanie Florencji + nocleg, zwiedzanie Wenecji + nocleg oraz polecam odpoczynek na Bawarii w Niemczech - zatrzymaliśmy się w okolicy Garmisch-Partenkirchen na dwie noce aby w ciągu dnia pójść szlakiem przez wąwóz
Hoellentalsklam do schroniska i z powrotem. Wrażenia z wąwozu też spektakularne, bo było po deszczu i z góry lała się woda tworząc wąskie długie wodospady, warto na taką wycieczkę zabrać kurtki przeciwdeszczowe i buty trekingowe.
Łącznie z dojazdem nasze wakacje trwały trzy tygodnie. Przez ten czas pokonaliśmy 5300 km. Dzieci uwielbiają słuchać w samochodzie audiobooka "Dzieci z Bullerbyn", obecnie znają go na pamięć (my też:).
Do zobaczenia ponownie na Sardynii :)
pozdrawiam serdecznie
Grażyna z rodziną
===================================


13 DNI CZERWCA RODZINA 2+2 WAKACJE U ALI I KRZYSIA W DOMU ULUIZY NA PLAŻY 

Nasze sardyńskie wakacje spędziliśmy mieszkając razem z 2 innymi polskimi rodzinami w domu przy plaży Margine Rosso w Quartu Sant Elena na południu Sardynii. Noclegi wyszły tanio, atmosfera była świetna, Alicja pomogła doradziła z wynajmem auta. Plażę mieliśmy za bramą ogrodu, a gdy chcieliśmy odmiany, jeździliśmy na plażę Geremeas 20 minut autem z domu, bardzo ją polubiliśmy. 
Podczas pobytu posmakowaliśmy Sardynii wszystkimi zmysłami – byliśmy na sardyńskiej feście w miasteczku San Sperate, na pysznej kolacji w domu Sardyńczyka Lucio, na lekcji wytwarzania sardyńskiej nalewki limoncello, na rejsie żaglowcem, niektórzy z nas spróbowali windsurfingu pod fachowym okiem Krzysia, a inni zabrali się z Alicją na wycieczkę do menhirów , prehistorycznych grobowców i lasów korkowych. 
Dostaliśmy pomoc z transferem z lotniska, info o lokalnych autobusach, porady gdzie zrobić zakupy, zamawiano nam pizzę z dowozem do domu, a kiedy było trzeba zamówiono nam wizytę lekarza do domu.
 Nasza nastoletnia córka została „wkręcona” przez Alicję w wieczorne wypady na miasto pod opieką odpowiedzialnego Leo - siostrzeńca przyjaciela Lucio, dzięki tym wyprawom będzie wspominała te wakacje bardzo długo J nasz młodszy syn budował na plaży szałasy, wieczorami odbywały się tam polskie imprezy integracyjne – bardzo zabawne i pełne muzyki i śmiechu. Ciekawie było poznać na miejscu innych polskich turystów, posmakować lokalnej kuchni, kupować wiejski chleb u wujka Gianniego na rogu ulicy, popływać kajakiem, ratować Krzysia, którego latawiec kite porwał na chwilę w niebo J To były bardzo fajne wakacje i chcielibyśmy wrócić na Sardynię za rok, ale zastanawiamy się powaznie nad przyjechaniem tym razem własnym autem.

Kasia, Marek, Ola i Maciek


 
Dodaj napis




























============================================
2 TYGODNIE NA POCZ CZERWCA, RODZINA 2+2 - PORTO pINO + COSTA REI +CAGLIARI, wynajete auto,

Kochana Alicjo. Dzięki Twojemu przewodnikowi, trafiliśmy wczoraj na płaskowyż Giara di Gesturi. Było aktywnie i magicznie. Zgodnie z informacjami pozyskanymi od Ciebie, pożyczyliśmy rowery od przemiłego pana, który ma swoje stanowisko tuż przy początku trasy "zwiedzania". Dodam, że jest możliwość pożyczenia roweru z fotelikiem dla dziecka (są 3 szt) lub małych rowerów z doczepianymi kółkami. Jeśli rodziny z dziećmi planują dłuższą przejażdżkę, sugeruję rower z fotelikiem. My jeździliśmy około 2 godzin. Wzięliśmy rower z fotelikiem i to był dobry wybór.
Marzena z rodziną 

 




====================================================

TYDZIEŃCZERWCA 2 OSOBY MIESZKANIE Z BASENEM U LUCIO W QUARTU BEZ AUTA 
Za nami wakacje na Sardynii. Bez wątpienia wsparcie Alicja Stolarczykprzed i w trakcie podróży zaważyło na poczuciu komfortu. Dziękujemy Tobie za inspirację do wyjazdu – opowiadasz o wyspie w taki sposób, że nie da się nie przyjechać. Dziękujemy za kwaterę u Lucia. Poranna kąpiel w basenie, chłodne pokoje i to bez klimatyzacji – trudno sobie wyobrazić lepsze miejsce. Dziękujemy za „Pana z chlebami i śmierdzącym serem” - wszystko okazało się pyszne. Takich podziękowań za wskazówki i pomoc moglibyśmy jeszcze sporo napisać. Wszystkim przyszłym odwiedzającym gorąco polecamy kontakt z Alicją, a przynajmniej z tymi informacjami, jakie udostępnia w filmach i stronach www.
Mamy nadzieję, że do zobaczenia!

 




 







=========================================================
CZERWIEC 12 DNI 2 OSOBY WAKACJE U ALI I KRZYSIA  w DOM U LUIZY NA PLAŻY POŁUDNIE SARDYNII 


Ja oraz mój mąż byliśmy na Sardynii w dniach 29 maj – 10 czerwca 2019 Byliśmy tam „pod skrzydłami Alicji na Sardynii”. Było wspaniale!!!! Taki wyjazd ma takie podstawowe zalety:
1) - W odróżnieniu od Wysp Kanaryjskich a nawet południa Hiszpanii, na Sardynii znajdujecie się już w dwie godziny lotu z Polski, rewelacja, nie ma zmęczenia podróżą, lądujecie wypoczęci i już można w zasadzie zaczynać przygodę…. 2) -To wy decydujecie o kosztach pobytu już tam na miejscu, ale można powiedzieć bez wahania, ze są to wakacje niezwykle „ekonomiczne”
3) - Jesteście tam samodzielni, niezobowiązani do niczego, możecie sobie sami organizować czas ale też zawsze istnieje możliwość skorzystania z samochodu sąsiadów (i zrzucić się na paliwo czy inne koszty)
4) - Można sobie samemu gotować albo korzystać z dowożonej na miejsce pizzy czy skorzystać z pobliskich barów.

 5) – można leżeć plackiem na pobliskiej plaży albo można skorzystać z rewelacyjnego przewodnika po okolicy autorstwa Alicji na Sardynii. W jasny sposób oprowadzi was po najbliższej albo dalszej okolicy. Alicja opisała tam chyba wszystko godne zobaczenia, zwiedzenia, „skosztowania” czy „dotknięcia”. Przewodnik jest jasny, precyzyjny, wyczerpujący i jednocześnie niezwykle ciekawy. Przeczytałam go od deski do deski i mam wrażenie że już troszkę Sardynia jest mi bliższa. 
snorkeling na dzikiej plaży cala Sirene - minitrekking 30 minut 

6) – Będąc już tam na miejscu, czujecie się „zaopiekowani” przez Alicję, w dyskretny i nie narzucający się sposób podpowie wam co dla was najlepsze. Czasami lepiej od was to wie…    Alicja zabrała nas na 2 dniową, przygotowaną  specjalnie dla nas wyprawę górską – doszliśmy pieknym kanionem przez góry Gennargentu do plaży cala Mudaloru, stamtąd odebrała nas motorówka i popłynęliśmy przez Zatokę Orosei z przystankami na super plażach do cala Gonone. 

7) -  Jako że Sardynia to takie „Karaiby w pigułce” , mnie najbardziej zależało na dzikich, odludnych plażach, i takie, odnośne wskazówki też, jak najbardziej znalazłam w przewodniku Alicji.
cala mudaloru

 8) – Miejscowi Sardyńczycy są bardzo przyjaźni, ale to, co Alicja przygotowała dla swoich podopiecznych Polaków na wakacjach– to już jest rewelacja zupełna. Nigdy nie udało by mi się skontaktować w przeciągu tych przysłowiowych 10-ciu dni z prawdziwym, lokalnym Sardyńczykiem, zobaczyć jak mieszka, dowiedzieć się czegoś o Nim, albo chociaż skosztować prawdziwych domowych wyrobów; oliwy, sera i domowego chleba. Chociażby z braku zaufania… Alicja prawdziwa „Sardyniofilka” zna mnóstwo fantastycznych Sardyńczyków, którzy oferują pyszne jedzenie czy swoje domowe wyroby. Tym to sposobem, powołując się na Alicję można wymienić z Sardyńczykiem parę zdań, chociażby na migi, od razu 
zacieśnia się więź z rozmówcą, pomijamy fazę wzajemnej nieufności i wcale nie musimy nic kupować, wymiana podstawowych grzeczności powoduje że czujemy się bardziej swoi w tym jednak odległym zakątku Europy. 
cala luna

9) – Można tam spotkać rodaków, którzy podobnie jak my, wreszcie maja troszkę czasu, są
 w końcu na wakacjach, można pogadać, po prostu ich „spotkać”, pewnie nigdy nie spotkałabym ich w innych okolicznościach niż wakacyjne.
10) – Alicja jest fantastyczną organizatorką, pomoże w każdej nietypowej sprawie, bo wie o Sardynii wszystko i z chęcią się tą wiedzą dzieli.

 Elżbieta i Marek Jodłowscy





=====================================================



12 DNI POCZĄTEK CZERWCA 2 OSOBY WAKACJE U ALI I KRZYSIA - BARDZO AKTYWNE ZWIEDZANIE Z PRZEWODNIKIEM ALICJI, AUTO WYNAJĘTE NA PÓŁ POBYTU, 

Mieszkaliśmy taniutko z Alą i Krzysiem w domu na plaży - 400 euro za 12 dni za 2 osobowy pokój, z dzieleniem 3 łazienek w domu nie było problemu, towarzystwo sympatyczne, pierwsza połowa pobtu z wynajętym autem (polecona przez Alicję uczciwa lokalna firma), reszta pobytu bez auta, dzięki przewodnikowi Alicji codziennie zwiedzaliśmy inne zakątki połdunia i wschodu Sardynii, popłynęliśmy w rejs motorówką po Zatoce Orosei - oszałamijące krajobrazy i szmaragd wody, tam spróbowałam piwrszy raz snorkelingu i bardzo mi się spodobało!
 Odwiedziliśmy super plaże na południowym zachodzie i zachodzie - cala Domestica, Kwarcowa Plaża na półwyspie Sinis, Masua, wysmy w Porto Pino.
Wszędzie trafialismy dzięki linkom z położeniem miesjc w przewondku, w które klikałam otwierając plik na komórce, oraz dzięki współrzędnym GPS. Płynęliśmy także w całodniowy rejs starym kutrem rybackim z pysznym obiaqdem oraz w krótki rtejs łodzią podwodną, udało się zobaczyć z bliska flamingi.




Wspólne fajne wieczory na werandzie, Łukasz jako spec od gotowania, ugotował wszystkim domownikom kolację z owoców morza, zwiedzanie bez auta tez sie udało dzięki konkretnym info w przewodniku Alicji - linki do rozkładów jazdy i wyjaśnienia czym gdzie zajechac, zwiedzanie cagliari krok po kroku także z przewodnikiem. Prawdę mówiać, zrealizowaliśmy samodzielnie wszystkie scenariusze wycieczek z przewodnika i Alicja musi dla nas, jeslibysmy wrócili na połdunie, napisac specjalny DODATEK DLA AMBITNYCH ;) Przywieźliśmy z tych wakacji niesamowite zdjęcia.
Dzięki za wszystko, Sardynia jest super :)

Monika i Łukasz



=====================================================



cala luna

CZERWIEC 2 OSOBY,10 DNI NA WSCHODNIM WYBRZEŻU Z PZREWODNIKIEM "Sardynia Wschodnia" 

Jesteśmy już po powrocie z Sardynii. Przewodnik okazał się bardzo pomocny. Jego zakup to była naprawdę dobra decyzja. Przede wszystkim nie trzeba było tracić czasu na miejscu na poszukiwanie potrzebnych informacji. To duży plus. W szczególności, że wielu informacji nie ma podanych w internecie. A nawet jeśli są, to lepiej skupić się na korzystaniu z uroków wyjazdu, aniżeli na przeglądaniu wielu stron i składaniu informacji w jedną całość.
Przylecieliśmy Cagliari. Następne noclegi to San Teodoro oraz Tortoli. Ze względu na ograniczony czas (10 dni) skupiliśmy się na wschodniej części wyspy. Z głównych atrakcji udało się zobaczyć stolicę, Su Nuraxi, archipelag La Maddalena, trekking na Cala Luna i wycieczkę do kanionu Su Gorroppu oraz oczywiście sporą ilość pięknych plaż. Do ferrat niestety nie mieliśmy szczęścia. Na wyspie Tavolara zdjęto Ferratę. Natomiast Del Cabirol została zamknięta z powodów administracyjnych, a przed naszym przyjazdem uszkodzona (poprzecinane liny). Pomimo tego wyjazd okazał się bardzo udany i na pewno będziemy go miło wspominać. Sardynia to piękna wyspa, gdzie można spędzić czas w sposób bardzo różnorodny. Każdy znajdzie coś dla siebie. Dziękuję za pomoc i wiele wartościowych informacji. 
Tomasz


========================================================
TYDZIEN PRZEŁOM MAJA I CZERWCA RODZINA 7 OSÓB POBYT U LUCIO W QUARTU  

Witam pani Alicjo, dziękujemy za porady przy organizacji pobytu na Sardynii. Dzieki pani przewdonikom bylo bardzo latwo zaplanowac nasz tygodniowy pobyt, ktory pewnie nie bylby tak atrakcyjny gdybysmy sami musieli zaplanowac wszystko.

Otoz wykorzystalismy pani wszystkie wskazowki i pomoc poczawszy od zakwaterowania u sympatycznego Lucio po wynajem auta az w  koncu po atrakcje zwiazane ze zwiedzeniem tej pieknej wyspy.

Skoncentrowalismy sie na poludniu Sardyni i zobaczylismy jej piekna miejsca (w zalaczeniu mapka miejsc ktore zobaczylismy przez tydzien). Tak jak zaplanowalismy wedlug pani przewodnika, tak wszystko zrealizowalismy. Mieliśmy wynajete auto 7 osobowe.

Sam pobyt u Lucia to czysta przyjemnosc zarowna poznania rodowitego sympatycznego Sardynczyka jak i jego rodziny. Lucio raczyl nas swoimi nalewkami oraz pysznym winem. MIeszkanie czysciutkie, schludne, przestrzenne, bardzo polecam.

Z chęcią wrocilibysmy do Lucio. Moje dzieci wzruszyly sie przy pozegnaniu z Luciem.

Jescze raz dziekuje bardzo za pomoc w organizacji naszych wymarzonych ferii. Dołączam mapkę z zaznaczonymi miescami, które odwiedziliśmy.
Iwona z rodziną



============================================



Tydzień na początku maja, 8 osób u Lucio w Quartu WYNAJETE AUTO


Słyszałam z kilku ust że warto zobaczyć Sardynię. Przeglądając FB natrafiłam na stronę Alicja na Sardyni. Strona Pani Alicji tylko mnie utwierdziła a za razem zachęciła że ten wekeend majowy spędzimy właśnie na Sardyni. Napisałam do Pani Alicji z różnymi pytaniami ( i tu muszę zaznaczyć że wogóle sie nie znamy ) na które błyskawicznie otrzymałąm odpowiedź a później pomoc jeśli chodzi o zakwaterowanie, wynajem samochodu oraz przewodniki po Sardyni tak opracowane tylko wsiąść w samochód i zwiedzać!!!
My lecieliśmy Kraków - Cagliari naszą podróż zaczęliśmy z przygodami bo w luku bagażowym był jeden nadbagaż i co dzień mieliśmy przygody będziemy wspominać na długie lata :) Pan z wypożyczalni samochodów czekał na nas bo na szczęście obserwują loty :) Później już tylko do Lucio. Mieszkanie u Lucia polecam było na osiem osób, warunki mieszkaniowe superkowe było wszystko co było nam potrzebne do codziennego funkcjonowania, basen, zaprzyjaźniony piesek " Batman" do morza z 10 minut. Sam gospodarz bardzo sympatyczny Włoch co dzień wieczorami rozpieszczał nas nalewkami: mirtówką,cytrynówką, pomarańczami. O co zapytaliśmy za raz pan Lucio z uśmiechem na twarzy zjawiał się!Jego żona dałą mi syrop własnej roboty kiedy byłam chora.

is arutas
Ja planowałąm co chcielibysmy zwiedzić, zadzwoniłąm do Pani Alicji z pytaniem czy byłoby możliwe tyle zobaczyć - na drugi dzień otrzymałam na @ od Pani Alicji gotowy plan całej naszej podróży łącznie z danymi GPS, tylko wsiąść w samochód i zwiedzać! 
W pierwszym naszym dniu pojechaliśmy na plażę Arutas - piękna plaża z kamyczkami kwarcowymi.
Póżniej jadąc do Tharros nie omieszkałam zrobić sobie zdjęcia  w pięknych makach oraz zachwyciłam się polami pełnymi karczochów z kwiatami polnymi. Tharros - starożytne miasto, zwiedzaliśmy.









Cypel Capo Pecora plaża z okrągłymi kamieniami nazywają sie " jaja dinozaura".Plaża piekna, inna, morze było wzburzone widok fantastyczny.  Później wstąpiliśmy zanużyć stopy  nadługiej piszczystej plaży Spiaggia I Pini.


plaża z jajami dinozaurów














Naszym ostatnim punktem w tym dniu było Porto Flavia - niestety kopalnia była zamknięta ale zrekompesował nam zapierający dech w piersiach- zachód słońca z pięknym widokiem na skałę Pan Di Zucchero!

Drugi dzień nasza wyprawa na Giara Di Gesturi - tu chcę tylko zaznaczyć ze jadąc trzeca dobrze uważać na znak który był pod koniec miasteczka. My pożyczyliśmy rowery a po powrocie wrzuciliśmy po 5 euro do puszki :)Giara di Gesturi - cieszyliśmy się jak małe dzieci kiedy na własne oczy zobaczyliśmy dzikie konie,stado baranów, stado kóz i stawy z białymi kwiatami niczym ' dywan" rozłożony na wodzie konie w nich brodzą.Widok łał!Oraz pierwszy raz w życiu widziałam drzewa korkowe.Wszystko łał!


Później Barumini którego "ozdobą"jest jedyne na wyspie na liste UNESCO - kompleks Su Naraxi czyli najsłynniejszy na Sardyni NURAG.
 Na koniec dnia San Sperate - miasteczko - muzeum, spacerowanie to przygoda w sztuce: setki kolorowych murali zdobią ulice, opowiadając historię, wiejskie tradycje i życie społeczności.















1 maja ten dzień zapadnie wszystkim w pamięci. Tego dnia w stolicy Cagliari była Festa di Sant Efisio - 365 dla upamietnienia końca plagi w 1656. Parada trwała 3 godziny długo by tu opiosywać - trzeba by zobaczyć na własne oczy!
Później zwiedzaliśmy Cagliari a wieczorem
flamingi! To był wspaniały dzień jak zresztą wszystkie inne!

































Cala Luna










W czwartek pojechaliśmy na moją wymarzoną plażę Cala Luna - dotrzeć na plaże moża łodzią, kajakami lub pieszo tak jak my, szliśmy 2 godziny. Mieliśmy piękną słoneczną pogodę każdy korzystał z kąpieli w morzu.Jestem zauroczona tą plażą.Na plaże jechaliśmy drogą szybkiego ruchu a w drodze powrotnej trasą panoramiczną między Dorgali a Barunei 63 km. Jechaliśmy przez Przełęcz Gena Silama (1017 m n.p.m. ) za Przełęczą przy drodze pasły się dzikie kozy.
Kolejnym celem był Arbatax - skały mają rzeczywiście mocną czerwoaną barwę i do okoła piękne widoki.




Arbatax





























W piątek mieliśmy zdobyć najwyższy szczyt Sardyni niestety zapowiadało sie deszczowno. Pojechaliśmy na plażę Punta Molentis _ lazur i turkus morza. Plażę ozdabia wysoka szpiczasta skała. Ostatnia nasz a plaża to Capa Carbonara po której spacerowaliśmy.

W sobotę  dzień luźny Cagliari - muzeum kolejnictwa, muzeum archeologiczne oraz zakupy. To był piękny czas spędzony z rodziną i zobaczyć tyle pięknych miejsc to było mega!
Pani Alicjio dziękujęmy z całego serca za wszelką pomoc! Dziś rzadko spotyka sie takich ludzi! Jeśli ktoś by wybierał się na Sardynie to polecam zwrócić sie do Pani Alicji udzieli 100 % informacji.

Jeszcze raz dziękuję Pani Alicjo!

------------------------------------------------------------------------------------------
TYDZIEŃ MAJÓWKI W SŁONECZNIKU W GOLFO ARANCI 6 OSÓB

Od piątku jesteśmy w domu. Dziękujemy za pomoc, za rady i przewodnik. Wszystko było ok: mieszkanie, wypożyczalnia samochodow, która nam poleciłas. Przestronne 3 pokojowe mieszkanie 200 m od plaży wyszło w tym terminie tylko 14 euro od osoby za noc już ze wszytskimi opłatami. 

Dużo jeździliśmy i chodziliśmy. Sardynia nas urzekła. Pogoda była swietna,  dużo słońca, w większości chodziliśmy w krótkich rękawkach albo i na ramiączkach.
 Czas  spędzaliśmy bardzo aktywnie, chcieliśmy odwiedzić jak najwięcej miejsc z Twojego przewodnika. Trafiliśmy w Olbii na świąteczne dni, całe stare miasto w kwiatach. Widzieliśmy piękne lasy debów korkowych, Szmaragdowe Wybrzeże, kilka plaż, nurage Maroi, grób gigantów di Su Monte S’Ape, dzięki za zarezerwowanie sardyńskiej uczty na wsi!


Pozdrawiam serdecznie i cieplutko i jeszcze raz dziękujemy!
Monika z rodziną 












-----------------------------------------------------------------
5 DNI MAJA GRAŻYNA Z MAMĄ, OBJAZDÓWKA POŁUDNIOWY ZACHÓD


Byłam na Sardynii na początku maja z 80-letnią mamą... Tak, tak, takie osoby też dają radę i powiem więcej, wracają zachwycone.

Po raz drugi wybrałam się na Sardynię z e szczegołowym planem objazdóki przygotowanym dla nas na zamówienie napisanym pzrez Alicję -  niesamowitą osobę, która tak trafiła w moje gusta, że nie wyobrażam sobie następnego wyjazdu bez jej wsparcia, osobę, która tak zaraża miejscami, które poleca, że kochacie je, już przed wyjazdem.

Przewodnik obecny i z ubiegłego roku był napisany tak dokładnie, ze nie sposób zabłądzić lub nie trafić we wskazane miejsca. 
Ponadto wszystkie polecane miejsca noclegowe Alicja Stolarczyk były trafione...
Nie dość, że zarezerwowała te miejsca, to jeszcze kontaktowała się na bieżąco, podczas naszego pobytu z gospodarzami... 
W ubiegłym roku byłam z synem - Alghero, Cala Gonone.
W tym roku explorowałam inny region Sardynii - pd zachód 
Byłyśmy na przepięknej wyspie San Pietro, w urokliwym miasteczku Nebida, skąd już jest rzut beretem na Kostkę Cukru, Plażę Masua, Porto Flavia, Iglessias. 
Alicja, oczywiście również poleca miejsca, gdzie zjeść, żeby przynajmniej trochę poczuć się jak rodowity Sardyńczyk, nie wspominając już o kolacjach na agroturystyce, które są przepyszne. 
Już myślę o następnym wyjeździe i nie wyobrażam sobie, że w moim plecaku nie znajdzie się znowu przewodnik napisany przez niesamowitą osobę, jaką jest Alicja z jej wskazówkami, poradami, a przede wszystkim przeogromną wiedzą o Sardynii.


Grażyna

 





 



 



===========================================

TYDZIEŃ MAJÓWKI W DOMU NA PLAŻY U LUIZY W QUARTU 10 OSÓB, BEZ AUTA,


Odwiedziliśmy Sardynię przed sezonem, na początku maja. Wtedy większości polecanych atrakcji, szczególnie tych przy plaży jeszcze nie ma. Niezawodny okazal się jedynie wujek Gianni. Pozdrowilismy go oczywiście "od Alicji". Kupowalismy przepyszny chleb, wino i sery. 


Pech - według mieszkańców tak zimnej wiosny jeszcze nie było. Dla turystów w tym okresie przydatne mogą się więc okazać kurtki z kapturem. W związku z pogodą niemiła niespodzianka czekala na nas na plaży Margine Rosso: cala plaża pokryta byla glonami wyglądającymi jak ususzony nawòz. Spacery brzegiem morza były więc niemożliwe. Miejscowi mowili, że te glony będą sprzątane,  inni że nie. Generalnie sprzeczne informacje. Dopiero napotkana Polka poinformowała nas, że glony umacniają brzeg przed zabieraniem go przez morze i w związku z tym raczej nie są zbierane. Warto wiedzieć,  bo jak to zobaczyłam trochę się zalamalam jaka będzie reakcja znajomych, których zabrałam ze sobą.  Na moje szczęście okazali się dość wyrozumiali. Ufff! 


Jeśli chodzi o dom u Luisy bardzo pozytywne wrażenie.  Wiadomo, luksusów się nie spodziewaliśmy,  ale czysto i w miarę możliwości wyremontowane. Widać tu
polską gospodarną rękę ;) Bardzo przyjemny ogródek i wyjście na plażę.  Pewnie w lecie jest tu pięknie! Mozna się zrelaksować,  cisza, spokój.  Bardzo bezpiecznie się tu czuliśmy. Brakowało jedynie jakiegokolwiek srodka transportu. Choćby jakiegoś starego roweru,  aby móc podjechać do sklepu. 
1 maja wybraliśmy się do Cagliari na procesję Sant'Efisio. Warto! Polecam. Chętnym proponuję udać się na miejsce wcześnie rano w celu zajęcia dogodnego miejsca. Później są już tłumy i ciężko znaleźć dogodne miejsce, aby wszystko dobrze zobaczyć. 

wujek Gianni - wiejski chleb, domowe wino, oliwa i sery
Podjechalismy też do San Sperate oglądać murale. Piękna sprawa dla osób zainteresowanych tym rodzajem sztuki. Koniecznie należy też udać się do lokalnej cukierni. Niebow ggębie!!! Dowiedzieliśmy się od sprzedawcy, że w tej miejscowości pracuje ksiądz z Polski, ma na imię Rafał i bardzo miły sprzedawca z cukierni od razu do niego zadzwonił,  jak się dowiedział skąd jesteśmy.  Niestety tego dnia księdza nie było w miasteczku, szkoda bo pewnie poopowiadalby ciekawostki o życia na Sardynii.
Polecam też wycieczkę do Parco Molentargius w Quartu. Można podziwiać stada flamingów i innego ptactwa. Na miejscu wynajmuje się rowery, którymi dojechaliśmy aż do plaży Poetto. Koszt 3 euro za godzinę.  Przy większej grupie i dłuższym czasie dostaliśmy zniżkę. 
Miłe językowe zaskoczenie: Sardynczycy bardzo starannie mowią po włosku. Nie mieszają z dialektem. Są też bardzo życzliwi i pomocni i nie tacy żywiołowi jak Włosi mieszkający na lądzie. Akurat nam bardzo ten ich charakter odpowiadał.  
Oczywiście nieocenioną pomocą okazał się przesłany nam przez Panią przewodnik po tej części Sardynii. To był nasz pierwszy tutaj raz i nie ukrywam, chcieliśmy głownie odpocząć i się zrelaksować.  Co wspaniale się udało.  Czuję jednak wielki niedosyt, bo tyle wspanialych miejsc do odkrycia, że trzeba by tam wrócić na dłużej! 6 dni to tak naprawdę niewiele... Oczywiście dużo łatwiej coś zaplanować mając do dyspozycji Pani porady. Mam takie poczucie, że dopiero po tym pierwszym pobycie będę mogla w pelni świadomie czerpać wiadomosci z Pani filmików na You Tube  i notatek! Jeszcze raz dziękuję za ogrom wyłożonej pracy i mam nadzieję,  że zbyt wiele się nie narzucalam. Przyznam, że 

San Sperate
znajomość języka bardzo ułatwia radzenie sobie tam na miejscu. Wiadomo. 
Pozdrawiam bardzo serdecznie i mam nadzieję do zobaczenia na Sardynii! Bylam, sprawdzilam, na pewno wrócę.  

Teraz zachęcam innych do tej przygody!

Magda Smreczyńska




----------------------------------------------------------------------

Weekend majowy na Sardynii - Baunei

02.05.19 – 06.05.19

Droga Alicjo!

Był to już nasz trzeci pobyt na Sardynii. O ile relacje z dwóch pierwszych pobytów, napisane były przez mojego męża Zbyszka, tym razem postanowiłam zrobić to ja Chcę w ten sposób nie tylko podzielić się z Tobą moimi osobistymi odczuciami Alicjo… Pragnę również wyrazić wdzięczność i raz jeszcze podziękować mojemu mężowi za zorganizowanie z Twoją pomocą (a za moimi plecami ) cudownego weekendu na Sardynii. O wyjeździe dowiedziałam się w wigilijny wieczór... znajdując pod choinką bilet  



Z uwagi na to, że był to nasz pierwszy wyjazd bez dzieci, które na ten czas zostały pod opieką dziadków, postanowiliśmy poznać Sardynię z innej strony. Tym razem skupiliśmy się na podziwianiu jej piękna podczas górskich wędrówek, by po trekkingu ładować akumulatory na prześlicznych plażach. Było to możliwe, ponieważ ta część wyspy łączyła w sobie piękno wysokich gór Gennargentu oraz turkusowego morza z wyjątkowymi, często trudnodostępnymi plażami. W tym miejscu zarówno miłośnicy błogiego leniuchowania na plaży, jak i fani aktywnego wypoczynku, mogą znaleźć coś dla siebie.
Naszą bazą wypadową okazało się niewielkie górskie miasteczko Baunei, w którym życie toczyło się leniwie i można było odnieść wrażenie, jakby czas się zatrzymał. Cisza, spokój, nieliczne lokale, kilka (najczęściej zamkniętych ) sklepów, wąskie uliczki i niesamowite widoki – tutaj bez wątpienia można nabrać dystansu. Do Baunei prowadziła kręta, panoramiczna trasa SS125 z malowniczymi widokami, uniesieniami i licznymi serpentynami. Byliśmy w górach Na miejscu czekała już na nas Milena – przesympatyczna, młoda dziewczyna, która wynajmem pokoi zajmuje się razem z mamą (z pochodzenia Chorwatką). Zamieszkaliśmy w bardzo klimatycznym i pięknie urządzonym mieszkaniu, mając do dyspozycji całe piętro. Każdego ranka w kuchni czekało na nas przepyszne śniadanie, przygotowane przez mamę Mileny. Były sardyńskie sery i wędliny, grillowane warzywa i owoce, pieczywo, jajka, miód i słodkie niespodzianki, którymi delektowaliśmy się, witając każdy nowy dzień w Baunei. Codziennie, po obfitym śniadaniu i wypiciu filiżanki porannego espresso, wsiadaliśmy do wynajętego samochodu i ruszaliśmy w drogę, w myśl zasady „Ahoj Przygodo!” ;-) Pomagały nam w tym, świetnie napisane przez Ciebie przewodniki, z którymi nie rozstawaliśmy się na krok i dzięki którym dotarliśmy do wielu niezwykłych miejsc. Może już czas na wydanie książki Kochana?
Celem naszej pierwszej wyprawy była, ukryta między morzem a górami, Cala Luna, plaża której piękno ukazane jest na wielu widokówkach. Można do niej dotrzeć na dwa sposoby – dopłynąć łodzią do brzegu bądź decydując się na 3-godzinny trekking po górach. My wybraliśmy opcję drugą i nie żałujemy ani jednego kroku – dzięki temu poznaliśmy inne oblicze Sardynii, która w tej odsłonie również okazała się hipnotyzująca i magiczna. Poza tym niesamowity urok tej plaży i przepiękne krajobrazy po drodze, wynagradzają wszystkie trudy wędrówki To jedno z takich miejsc, w którym serce woła „Chwilo trwaj!!!!”

Drugiego dnia naszego pobytu, wyruszyliśmy w kilkugodzinny rejs po Zatoce Orosei w towarzystwie uroczego Sardyńczyka o imieniu Vincenco. Otwarty, wesoły, życzliwy – od razu zyskał naszą sympatię. Mimo bariery językowej ;-) bawiliśmy się wszyscy świetnie – szukaliśmy delfinów, wpływaliśmy do grot, łowiliśmy ryby, a w drodze powrotnej urządziliśmy sobie prawdziwą kulinarną ucztę na morzu! ;-) Była sałatka z tuńczyka przygotowana specjalnie przez Vincenco, lokalne pieczywo, ser pecorino i sardyńska kiełbasa (z krótką lekcją języka włoskiego, salsiccia = kiełbasa – jakie to proste ;-)) oraz domowej produkcji wino Cannonau, którym wznosiliśmy toasty
Było wesoło, swojsko i mega pozytywnie – niezapomniane chwile!
By nie tracić czasu, jeszcze tego samego dnia udaliśmy się do Orgosolo. Specyficzny charakter tego miasteczka i atmosfera tam panująca, wywarły na nas ogromne wrażenie. Ku mojemu zdziwieniu, uczucia jakie towarzyszyły mi teraz, znacznie różniły się od tych sprzed kilku godzin... Spacerując po wąskich uliczkach i przyglądając się kolejnym muralom, zauważyłam, że zanurzam się w historii tego miejsca. Czułam, że doświadczam zupełnie czegoś nowego... jakbym na chwilę przeniosła się w czasie... Udzieliła mi się atmosfera strachu, niepewności i drastycznych wydarzeń sprzed lat. Miałam wrażenie, że z minuty na minutę coraz bardziej odczuwam emocje towarzyszące tamtejszej społeczności. Byłam poruszona i wewnętrznie rozdarta. Sardynia zaskoczyła mnie kolejny raz...
W drodze powrotnej do Baunei zatrzymaliśmy się jeszcze w małej, urokliwej miejscowości Loceri, w której tego wieczoru odbywała się lokalna festa. Odświętny nastrój dało się zauważyć na każdym kroku – uroczystości kościelne, muzyka na żywo, stoiska z torrone, rozbawione dzieci na karuzeli (napędzanej siłą rąk ) i starsze kobiety odziane w czerń.
Bardzo przyjemnie. Na murach również liczne murale, ale już o innym charakterze niż te w Orgosolo. Patrząc na niektóre z nich, można było odnieść wrażenie, że są trójwymiarowe.
Warto zobaczyć.
Trzeciego dnia, po obfitym śniadaniu, udaliśmy się na płaskowyż Golgo, gdzie spotkaliśmy wesołe, przeurocze osiołki Gdy tylko zatrzymaliśmy auto, radośnie podeszły, domagając się jedzenia. Byliśmy przygotowani na taką ewentualność, zabierając ze sobą pokrojone jabłka. Wkrótce zyskaliśmy nowych przyjaciół A ja rozkochałam się do reszty – te towarzyskie, ufne zwierzaki skradły moje serce! Naprawdę warto się przy nich zatrzymać i nacieszyć tym niecodziennym spotkaniem. W sierpniu obowiązkowo musimy wrócić tu z dziećmi. Jestem przekonana, że będą zachwycone ;-)
Płaskowyż Golgo urzeka swym naturalnym pięknem, nieskażonym ludzką ręką, dziką przyrodą i wszechobecnym spokojem. W tym miejscu można poczuć się jak na końcu świata. I ja właśnie tak się czułam...
Schodząc z płaskowyżu Golgo dotarliśmy na plażę Cala Goloritze, do której prowadził szlak po zboczach gór. Po prawie 2-godzinnej górskiej wędrówce, naszym oczom ukazała się bajeczna plaża, będąca absolutnym rajem na ziemi! Jej niewyobrażalne piękno zapierało dech w piersiach. Czułam jak uwalniają mi się endorfiny... Wzruszyłam się... i kolejny raz uświadomiłam sobie, że znalazłam swoje miejsce na Ziemi... Jest nim Sardynia!
Tego samego dnia udaliśmy się jeszcze do Arbatax, gdzie zrobiliśmy kilka zdjęć na tle czerwonych formacji skalnych, wynurzających się z morza i mieniących w promieniach zachodzącego słońca. Stamtąd pojechaliśmy do punktu widokowego Pedra Longa, skąd rozpościerał się niesamowity widok na ogromną wapienną skałę i morze. Cud natury!
Następnie zatrzymaliśmy się w miejscowości Santa Maria Navarrese, zjedliśmy pyszną pizzę w lokalnej knajpce o nazwie Capitan Morgan (którą nam poleciłaś Alicjo), odszukaliśmy 1000 letnie drzewo oliwne znajdujące się na dziedzińcu zabytkowego kościółka i późnym wieczorem wróciliśmy do Baunei. By nacieszyć się chwilą, usiedliśmy w kuchni, otworzyliśmy butelkę mirto i zatopiliśmy się we wspomnieniach tego, co przeżyliśmy w ciągu ostatnich dni... Nazajutrz wylatywaliśmy do Polski.
W drodze na lotnisko postanowiliśmy jeszcze zrobić zakupy lokalnych produktów. Chcieliśmy mieć trochę Sardynii w domu, więc nie mogło zabraknąć naszego ulubionego mirto, wina Cannonau i Vermentino, różnych gatunków sera (z którymi dumnie wyszliśmy z przydrożnej wytwórni serów), owoców, makaronu, oliwek, słodyczy dla dzieci itp...
Musieliśmy mieć niezłe miny po zważeniu naszego bagażu przez kobietę z obsługi lotniska...
Okazało się bowiem, że walizka ważąca wcześniej 19 kg teraz waży 30 kg ! 
Mieliśmy nadbagaż... Na szczęście, dzięki uprzejmości wyżej wspomnianej pani, udało nam się uniknąć dodatkowych opłat

Na Sardynię wracamy w sierpniu – tym razem z dziećmi

Korzystając z okazji, chciałabym podziękować Ci Alicjo za pomoc, wsparcie, dobre słowo i empatię ... Dziękuję za każdą odpowiedź na nasze pytanie, za ciepło, którym emanujesz, za mądrość i wiedzę, którą chcesz się dzielić oraz za Twój uśmiech i pozytywną energię, którą czuć na odległość!
Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się bliżej poznać Może na Sardynii?
Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i Krzysia!
Buziaki !!!

Sylwia

=========================================================


10 DNI KWIETNIA W POJEDYNKĘ

 Podróż w pojedynke także może być udana,
 na pewno łatwiej nawiązuje sie wtedy znajomości i przyjaźnie z miejscowymi. 3 miejsca pobytu - Cagliari, Alghero i Cala Gonone, wynajęte auto z poleconej przez Alicję wypożyczalni, przewodniki Alicji oraz czas, którzy poświęcili mi poznani na miejscu Sardyńczycy, niesamowicie gościnni.
Odwiedziałm przepiekne miejsca – Castello w Cagliari, Kwarcową Plażę, Stare Miasto w Alghero, prawie dotarłam na Cala Luna pieknym szlakiem górskim, odwiedziłam niesamowite baseny skalne w górach na wschodnim wybrzeżu, spędziłam piekne 2 dni w Cala Gonone, gdzie zapalony pasjonata miejscowej prehistorii zabrał mnie w nieznane nikomu nuragi i ruiny po

prehistorycznych i rzymskich osadach. Sardynia jest magicznym miejsce, a Sardyńczycy to gościnni i otwarci ludzie. Nocowałam w Apartamencie nad dachami Cagliari – polecam to miejsce z całego serca! Oraz w B&B Przy Porcie w Alghero, miła obsługa.

Już planuję powrót na Sardynię :)



 ================================================================


2 studentów 5 dni w grudniu w Cagliari, B&B u Magdy i  Agi,  bez auta,
Wykorzystaliśmy super ceny w ryanair i za 200 zł od osoby w obie storny polecieliśmy na 5 dni do stolicy Sardynii. Miasto w połowie grudnia jest pełne świątecznej atmosfery, wszędzie pełno lampek i dekoracji świątecznych, na ulicach muzyka, mnóstwo ludzi, a przyjemne temperatury ( w dzień od 14 do 16 stopni) pozwalają godzinami spacerować po Cagliari i okolicy. Byliśmy bez auta, ale dzięki informacjom od Alicji odwiedziliśmy kilka pięknych miejsc, min. klif Czarcie  Siodło, z którego roztacza się super panorama na Zatokę Aniołów i miasto - autobus do miejsca, gdzie 
 śliczny ogród botaniczny, teraz stała w nim stajenka.  Oczywiście długie spacery po najstarszej części miasta – Castello i ogólnie włóczenie się po mieście. W B&B U Agi i Magdy mieliśmy śniadania, żywiliśmy się w tanich miejscach, np. w bardzo fajnej, pełnej miejscowych, tawernie Ci Pensa Canna zjedliśmy oboje dobrą kolację za 16 euro – każdy po daniu makaronowym z owocami morza i piwo. Fajna lokalna  atmosfera i duże porcje. Ściemniało się ok. 18, dużo później niż o tej porze w Polsce, prawie codziennie świeciło pełne słońce, raz pokropił deszcz. B&B U naszych rodaczek w dzielnicy Villanova, bardzo romantyczne i eleganckie, świetnie zlokalizowane do zwiedzania miasta. Pieszo 10 minut na plac Matteotti, z którego ruszają autobusy w różne strony. Świetna obsługa gości - nasz pobyt trwał tylko 4 noce, a w tym czasie zmieniono nam pościel i ręczniki na czyste. Kuchnia i jadalnia do dyspozycji gości, dobrze wyposazone. Polecamy bardzo taki zimowy wypad na Sardynię, w mieście bardzo mało turystów, fajnie się zwiedza, naładowaliśmy się słońcem i włoskimi klimatami, no i już szukamy tanich biletów na następny raz J

Ola i Arek

automaty biletowe na lotnisku - kupicie
tu bilety na pociąg do centrum miasta






------------------------------------------------------------------------------------


4 DNI II POŁOWA PAŹDZIERNIKA - bardzo krótki pobyt w rejonie Cagliari

Dwa lata po pierwszym pobycie na Sardynii - spontaniczny wyjazd. Cztery dni, cztery osoby.
Cztery dni, wiem że powiecie „to za krótko, to nie ma sensu”. Ja jednak uważam, że każdy dzień spędzony na tej wyspie ma sens i jest czymś do czego się wraca w ciągu zimowych wieczorów.
Ten wyjazd potraktowaliśmy jako rekonesans przed planowanym wypadem większą ilością znajomych w następnym roku. Chcieliśmy też „zarazić” Sardynią znajomych z którymi polecieliśmy. No i udało się, kolejne osoby „zarażone”.
Kiedy dwa lata temu lecieliśmy na Sardynię, nieocenioną pomocą były dla nas wskazówki Alicji. Wtedy każdy szczegół, każdą niewiadomą uzgadnialiśmy z Alicją i chyba wtedy ciężko byłoby bez tej pomocy. Tym razem troszeczkę mniej zawracaliśmy głowę Alicji. Poczuliśmy się trochę bardziej „dorośli” i cieszyliśmy się z tego, że niektóre rzeczy jesteśmy w stanie załatwić sami.
Pomoc Alicji jednak okazała się konieczna jeżeli chodzi o wynajęcie mieszkania. Udało nam się wynająć mieszkanie w Quartu Sant’Elena. Mieszkanie Patrycji, cicha, spokojna okolica. Traktowaliśmy je jako baza wypadowa. W domu pojawiliśmy się z lekkim opóźnieniem, ale czekała na nas uśmiechnięta Pani wręczając klucze i powitalną flaszkę Mirto. ( dzięki Alicja J)
Nie będę rozpisywał się na temat plaż, która jest ładniejsza itp. , wszystkie plaże na Sardynii są piękne i mówienie, że któraś jest naj … bez sensu. 
 

Droga Rzymska Chia
Pierwszy wieczór to zakupy spożywcze, przejazd komunikacją miejską do centrum, pizza i powrót do domu.  Kolejny dzień to chyba chwile które na długo zapadną w naszej pamięci. Cały dzień spędzony z naszymi Przyjaciółmi ( myślę że Ola nie będzie miała nic przeciwko że użyłem takiego sformułowania) mieszkającymi w Cagliari. Ola i jej narzeczony Sergio. To jak nas przyjęliście, w jaki sposób nas ugościliście … tego się nie zapomina nigdy.  Jeżeli ktoś potrzebowałby na miejscu w Cagliari bratniej duszy która pokaże wam stolicę i nie tylko, zapraszam do kontaktu z Olą przez Alicję. Ola należy do Associazione Culturale Polacco Sarda (Stowarzyszenia Kulturalnego Polsko Sardyńskiego Biały Orzeł)  i  chętnie dzieli się swoim doświadczeniem życia na SardyniiRównież Sergio wspaniale opowiada o swojej wyspie. Takiej ekspresji i tylu wiadomości nie zapewni wam żaden przewodnik! Po całym dniu oczywiście miasteczko Pula i wieczorna uczta … wspaniała pizza na rynku. Drugi dzień to wyjazd wypożyczonym samochodem w rejon Costa Rei. Wspaniałe widoki, wspaniałe plaże… szkoda że tylko jeden dzień.
Ostatni dzień przed wylotem zarezerwowaliśmy na zwiedzanie stolicy, lody i kupno pamiątek. Niestety pogoda troszeczkę się popsuła…
 Środa – dzień wyjazdu. Zebranie się rano i wyjazd na lotnisko. Zdanie samochodu … jak zwykle trochę nerwów, ale zupełnie niepotrzebnie. Pracownik wypożyczalni sprawdził tylko czy zatankowane do pełna i oddał depozyt. Niestety lot powrotny ze „wspaniałą” linią Ryanair opóźniony trzy godziny. Fatalna pogoda. Po przylocie do Polski oglądaliśmy relację z rejonu Cagliarii. Dzień wcześniej jechaliśmy tą drogą … smutne




Bardzo krótki, ale niezapomniany wyjazd. Dzięki Alicja za zarażenie nas Sardynią. Już nie możemy doczekać się kolejnego wyjazdu.

Adam z przyjaciółmi

============================================================================







Castelsardo









WRZESIEŃ 2 OSOBY ALGHERO, mieszkanie w Maristella

uwaga od autorki bloga - już czwarty raz miałam przyjemnosc mieć swój udział w przygotowaniu pobytu na Sardynii Julii i Piotra, bardzo mnie to cieszy :)

Cześć Alicjo! Już śmiało mogę powiedzieć, że tradycyjnie dziękujemy za pomoc w organizacji naszego czwartego wyjazdu na Sardynię. Spędziliśmy fantastyczny tydzień w Maristella. Wybrałaś dla nas idealne mieszkanie (chyba nas już dobrze znasz;)) u bardzo sympatycznej Valentiny. Mieszkanie usytuowane było 10 min spacerkiem od urokliwej, spokojnej i piaszczystej plaży, która okazała się naszą ulubioną spośród wszystkich, które odwiedziliśmy podczas wrześniowego pobytu. Okolica naszego mieszkania była bardzo spokojna i trochę "dzika", za sprawą lasów znajdujących się wokół. To było dokładnie to, co sobie wymarzyłam na ten wyjazd. 3 min drogi od naszego mieszkania znajdowała się pizzeria z przepysznym jedzeniem, w bardzo atrakcyjnych cenach - szczerze polecamy. Jesteśmy również bardzo zadowoleni z poleconej przez Ciebie wypożyczalni aut - wszystko przebiegło bez najmniejszych problemów.



plaża w Maristella

Na pierwszą wycieczkę wybraliśmy się do Groty Neptuna. Oczywiście nie skorzystaliśmy z wersji dla wygodnych (statek), lecz drogę do groty oraz z powrotem pokonaliśmy schodami! Na zwiedzanie wybraliśmy godzinę późniejszą, kiedy nie było już tak gorąco i jak się okazało, była to dobra decyzja. Schody biegną wzdłuż wysokiego klifu, dzięki czemu piękne widoki wynagradzają trud włożony w ich pokonywanie.

Kolejnego dnia "odhaczyliśmy" "must see" jakim jest plaża La Pelosa. Może ma coś w sobie, ale zdecydowanie wolimy bardziej ciche i mniej zaludnione miejsca. Ponad pół godziny szukaliśmy miejsca do zaparkowania, a na samej plaży zabawiliśmy może z godzinkę, nie słysząc własnych myśli. Pozbieraliśmy je pijąc kawę w bardziej kameralnym miejscu, w knajpce na skałach za plażą, w stronę wieży. W drodze powrotnej wstąpiliśmy na plażę La Saline, która wydała nam się bardziej urzekająca niż znana i lubiana La Pelosa.
Jeden dzień z naszego wyjazdu poświęciliśmy na Castelsardo. Malowniczo położone miasteczko, strome alejki, masa sklepików i wikliniarki pojawiające się wieczorem na gankach swoich domów tworzą klimat.
Miejsce naszego pobytu okazało się świetnym miejscem wypadowym, a okolica zachęcała do spacerów i odkrywania różnych znanych i mniej znanych plaż. Między plażami Bombarde, a Lanzzaretto znajdują się przyjemne małe zatoczki z piaszczystymi plażyczkami, z zejściami w dół po skałach. Bardzo podobało nam się też na plaży Mugoni, która jest na tyle długa i szeroka, że mimo parkingu znajdującego się bardzo blisko i plażowej restauracji, wg mnie nie straciła swojego pierwotnego uroku. 

W tej okolicy jest mnóstwo plaż, a każda ma do zaoferowania co innego. Każdy znajdzie tu swoją ulubioną.

Ostatni, pochmurny dzień naszej wyprawy był dość aktywny, bo poświęciliśmy go na zwiedzenie zespołu nuragów Palmavera oraz Parco Conte Nature Reserve. Wejście do ww. Parku znajdowało się nieopodal nas tj. w Maristella i kosztowało 3 euro. Polecamy ubrać wygodne buty, wziąć butelkę wody, spray na komary, ręcznik i wyruszyć w drogę! Podstawowa trasa do punktu widokowego zajmuje około godziny w jedną stronę i prowadzi przez przecudny las. Jejku jak tu pachnie! Kwintesencja śródziemnomorskiej roślinności, relaks dla ciała i duszy. Po godzinie spokojnego spaceru dotarliśmy na skraj wyspy. Widoki tutaj są piękne. Odważni mogą wdrapać się na ruiny budynków obronnych i skały. Byliśmy zachwyceni! Drogę powrotną pokonaliśmy innym szlakiem, bliżej brzegu. Po kilkudziesięciu minutach dotarliśmy do Cala Bramassa - ślicznej dzikiej plaży, na której warto zabawić dłuższą chwilę, wsłuchując się w szum fal i wdychając zapach Sardynii... Stąd już tylko kilka minut do wyjścia z Parku. 
patk Porto Conte
Następnego dnia wstaliśmy wcześnie rano, aby chwilę poplażować i pożegnać się z naszą ukochaną wyspą. Zostawiliśmy klucze w mieszkaniu, tak jak zaleciła Valentina i udaliśmy się na lotnisko. 

Na szczęście wspomnienia, doświadczenia i nowe znajomości zapisujemy w głowach i w sercach. Za każdym razem przywozimy je ze sobą do domu i tak zostają z nami na zawsze. 
Alicjo dziękuję za wszystko, za magię. 

Ściskamy Was oboje i pozdrawiamy bardzo gorąco,

Julia i Piotr


plaża Mugoni


























==================================

Wakacje u Ali i Krzysia w Porto Pino 23-30.09,  9 osób

Wrześniowy tydzien spędziliśmy mieszkając w duzym domu w Porto Pino pod opieką Ali i Krzysia, częśc z nas juz się znała, część nie, zaufalismy Alicji, że taka formuła wspólnego zamieszkania wyjdzie i taniej i ciekawiej, oraz, że poznamy z ich pomocą te część Sardynii. Nie zawiedliśmy się w żadnym punkcie, towarzystwo okazało sie sympatyczne, w domu było 5 sypialni i 6 łazienek, salon z kuchnia, zmywarka, na zewnątrz duży ogród i najważniejsze - wielka zadaszoona weranda z zewnętrzną kuchnią, na której toczyło się nasze życie towarzyskie. Alicja  urządziła tam "punkt informacji turystycznej" z mapami, pzrewodnikami, planem wycieczek i atrakcji. Był tez napisany specjalnie dla nas pzrewodnik po Porto Pino i okolicy.


. Zobaczyliśmy wiele przepięknych miejsc, Kostkę Cukru, plażę Masua, Porto Paglia ze  śmiesznym domem rybaka, nuragę ( głęboko ukrytą w krzakach) , plażę Tueredda,













Popłynęliśmy w rejs żaglowcem ( zdaniem części z nas to był najpiękniejszy dzień), wdrapaliśmy się na widokowy cypel z wieżą malfatano, kapalismy się w bajkowym basenie skalnym Arco dei Baci, byliśmy na sardyńskiej uczcie na wsi, w bialo-błękitnym miasteczku Calasetta, poznaliśmy Polaków mieszkających w okolicy, była też okazja do spaceru po starrym mieście w  Cagliari.
Niektórzy z nas popłynęli kajakiem wzdłuż wybrzeża, a niektórzy byli wczesniej z Alicją i Krzysztofem w górach na wspinaczce. Wieczorne Polaków rozmowy przy lampce wina oraz wino na klifach przy zachodzie słońca były bardzo miłe.Nie udało sie tylko znaleźć domów wróżek, ale one podobno bywaja złośliwe. Plaże w Porto Pino są cudowne - jedne długie i piaszczyste, inne małe dzikie zatoczki, woda szmaragdowa i czysta. Wszyscy chcemy wrócić na Sardynię. Dziekujemy za piękne wakacje!

Śląsko-małopolska ekipa z Porto Pino 





============================================================

4 dorosłych 2 tygodnie II połowa września Mieszkanie U Lucio w Quartu    
Witam serdecznie i w imieniu całej naszej grupy 60+ chcę bardzo podziękować za pomoc w organizacji wyjazdu na Sardynię. Była to podróż dla naz tzw.zwiadowcza. Jadąc po raz kolejny, co mam nadzieję nastąpi, będziemy już lepiej zorientowani w realiach na wyspie. Zakwaterowanie u Lucia i Simonetty super.

na wycieczce z Lucio do Villasimius

Lucio opiekował się nami wspaniale, a Batman skradł nasze serca. Może trochę mało zwiedzaliśmy, ale następnym razem się to zmieni. Zgadzam się, z opinią, że ta wyspa uzależnia. Po nowym roku będziemy montować ekipę na następny wyjazd. Mam nadzieję, że zdrowie nam dopisze. Pozdrawiam serdecznie w imieniu swoim i znajomych, 

Jola z przyjaciółmi

Pani Jola studiuje pzrewodnik Alicji
 podczas zwiedzania stolicy
plaża Margine Rosso - spacerem od Lucio 10-15 minut

=============================================================

Akcja ratunkowa po odwołanych lotach Ryanair Cagliarii - Kraków w październiku


Witamy Pan i Alicjo, jesteśmy już w domu, chcemy podziękować za ekspresową pomoc w ciężkiej sytuacji. Z powodu ulew na Sardynii nie mogliśmy wrócić do kraju i byliśmy zmuszeni w 2 rodziny, w 7 osób szukac noclegu na 4 noce. Nie było możliwości pozostać w popzrednim miesjcu, zresztą musieliśmy już oddac wynajete auto. Telefon pod numer znaleziony na Pani blogu okazał sie bardzo dobrą decyzją - już po 3 godzinach byliśmy w drodze do mieszkania u Simony w Quartu, gdzie tanio i spokojnie spędziliśmy te dodatkowe dni. Simona wzruszona naszymi kłopotami podwiozła nas na zakkupy do marketu. Plaża 150 m z domu śliczna, 3 sypialnie w mieszkaniu idealne dla naszej grupy, w sumie żałowaliśmy, że  nie spędziliśmy tam całego pobytu. Dzieci żartują, że gdyby nie odwołany lot, nie zobaczyłyby flamingów - tu także dziękujemy za wskazówki. Dzięki Pani radom, mimo nieciekawej pogody i braku auta, spędziliśmy ciekawie ten czas, najpiekniejsze i najsmaczniejsze wspomnienia mamy z kolacji u Lucio. Na Sardynię na pewno wrócimy, więc do usłyszenia!
Krzysztof z rodziną i przyjaciółmi.

================================================


willa u Franciszki 
5 osób dorosłych, 29.09- 7.10 Porto Pinetto, willa u Franceski


To nasz pierwszy pobyt na Sardynii,ale napewno nie ostatni.Wybraliśmy rejon południowej Sardynii ,jako najbardziej dziki,
a poza tym wiedzieliśmy ,że obok bedzie Alicja za swoją grupą i będziemy mogli liczyć na jej pomoc.
Dom Franczeski jest duży i wygodny, 3 sypialnie-jedna raczej dla dzieci  z łożkiem pietrowym,ładny salon,bardzo prztdatna zadaszona weranda
fajne miejsce do biesiadowania, no i ogród z pieknymi kwiatami.Dom jest na uboczu, do plaży 5 min.Kazdy dzien zaczynaliśmy kapielą na naszej plaży,
o tej porze roku często prawie pustej{ wskazane buty do pływania, i maska} jest troche skałek.,dużo zieleni wkoło.


Na cały pobyt wypożyczylismy auto ,na lotnisku w polecanej przez Alicję wypożyczalni. Samochody mają nowiutkie jesli nie bierzecie pełnego ubezpieczenia warto zrobic zdjęcia wszelkich zarysowań,tak na wszelki wypadek.
Z powodu zmiennej pogody { jeden dzień deszczowy, drugi z silnym wiatrem) nie wykonalismy zamierzonego planu ale i tak bylismy bardzo zadowoleni.
Alicja ratowała nas z kazdej opresji i pomagała na każdym kroku - za co jeszcze raz dziękujemy.
Miło wspominamy wycieczke z nią na plaże Masua, trasa widokowa,serpentyny,widok na tzw. kostke cukru,oraz wspaniała ucztę sardynską w agroturystyce.
Uważamy ,że to obowiazkowy punkt kazdej wyprawy na Sardynie. Jedzenie pyszne, obfite,gospodarz przemiły, atmosfera swietna.
Na koniec jeszcze kawa ,ciasteczka nalewki -wszystko domowej roboty.
Z wielu plaż które odwiedziliśmy najbardziej podobała nam sie Plaza Porto Tramatzu z pieknymi skałkami w odcieniach różu i beżu,plaza piaszczysta ,duza z widokiem na wysepkeIsola Rossa. Nigdy nie zapomnimy też koloru morza sardyńskiego-lazur, błękit,turkus.

Przewodnik Alicji bardzo nam sie przydał, ale zabrakło nam czasu na rejs, fiestę i odwiedzenie wielu jeszcze miejsc w tym rejonie- wiec, 

Do zobaczenia SARDYNIO!

     

Masua, na wycieczce była z nami także  nasza rodaczka Marta, która  mieszka na stałe w tej okolicy

===============================================================

SIERPIEŃ, POBYT W OROSEI Z PRZEWODNIKIEM ALICJI + POMOC W DOGRANIU ATRAKCJI

DEEP BLUE SOMETHING
Drugie wakacje na Sardynii, żeby dodać kolorów mojemu pobytowi chciałam zrobić coś, żeby wakacje się w pamięci doświadczeń zapisały. Wiedziałam, że w Golfo di Orosei drzemie wielki potencjał i mnóstwo zwalających z nóg zakątków.
Przedrukowywane "Pascale" prowadzą na zadeptane ścieżki. Potrzebowałam wiedzy "ludowej" i skorzystałam z Telefonu ratunkowego.  Noclegi znaleźliśmy sobie sami, ale nabyliśmy autorski przewodnik Alicji, pomogła nam także dograć atrakcje. Alicja poprowadziła prosto na ścieżkę niepowtarzalnych Wrażeń....
Przypadkowo spełnione Marzenia.... I zostałam wrzucona w WIELKI BŁĘKIT!
Cala Luna z pokładu na rejsie z Paolo
Rejs z Paolo to coś na co całe Życie czekałam, tylko o tym nie wiedziałam. Wymarzony dzień na dynamiczny rejs po lazurowych wodach, grotach i najbardziej uroczych plażach, których nie chce się opuszczać. Paolo to urodzony przewodnik - po angielsku opowie o geologii i historii wybrzeża i ekonomii bo dla uroków Sardynii porzucił Milano. Ma niesamowitego młodego pomocnika Lorenzo, który nas poprowadził do grot po tym jak wyposażeni w pletwy i maski zostaliśmy wrzuceni na głęboką, ciepluteńka toń. Co ważne: atmosfera, którą tworzyli Paolo i Lorenzo była tak przyjazna, ze wszystkim uczestnikom się to udzieliło. Cala Sicine to miejsce, gdzie bym mogła już pozostać, a Cala kryształ wody i pływanie wśród ławicy rybeczek....albo to były Karaiby.
Dodaj napis
Ukoronowaniem wycieczki było pływanie pod wapiennym anielskim lukiem przy Cala Goloritze. Ta gra Światła i Lazur Wody to scenografia wycięta z filmu Luca Bessona. Tyle Słońca, Wiatru, Lazurowej Wody w skaczącej motorowce to nagranie odtwarzane w głowie i mój PARADISiac na resztę roku!
A na koniec zdobyte cudem (tzn. przez Alicje) miejsce na uczcie Sardyńskiej w Agroturismo- U Mario przyczajone i z widokiem na zatokę . Zainteresowanie i kolejka proszących o wpuszczenie jak na 5th Avenue. Byłam w bezpośrednim kontakcie (tel,sms) z właścicielką bo musiałam być pewna, ze wejdziemy i menu zostanie dostosowane, i jestem pełna podziwu, jak cierpliwie za każdym razem odpowiadała. Serwis najwyższej klasy potwierdziła jakość wykonania potraw i obsługi, która uśmiechnięta spełniała wszystkie zachcianki i proponowała dokładki. Liberalnie podeszli do naszego psa i zapewnili warunki dla dziecka. Plejada potraw i ilość dała rady wszystkim z nas. Jak nie lubię mięsa to był najlepszy kozi gulasz, który przede mną położono. Specjalnie przygotowano dla jednej z nas osobne menu bezglutenowe: jeden zestaw na kilkadziesiąt osób, skrupulatnie przestrzegany a wymagające podniebienie zostało podbite. Wegetariańska alternatywa tez się znalazła. Wino niesamowicie udane! A na pamiątkę kupiłam zafoliowany kilogram zera koziego.
rezerwat Bidderosa

Ze wskazowkami Alicji odwiedziliśmy także piękny rezerwat Bidderosa - dzikie plaże nietknięte od dziesiątków lat żadnym ludzkim działaniem i dzika przyroda. Poszliśmy także  szlakiem przez góry na plażę Cala Luna - wsppaniała przygoda, nietrudny trekkiing.
Alicji dziękuję z całych sił nie tylko za udostepnienie cennej wiedzy, ale przede wszystkim za ogromną Otwartość, Cierpliwość , szybkość reakcji i kontakt z lokalnymi jednostkami oferującymi moc wrażeń!

Monika z przyjaciółmi




===============================================================

rejs po zatoce Orosei
Sierpień, 2 osoby, Sardynia pólnocna od Alghero do Tartoli i z powrotem z przewodnikami Alicji

Każdy, kto chce pojechać na Sardynię MUSI skorzystać z bloga Alicji i jej przewodników! Serio! Jeśli nie chcesz błądzić i marnować czasu, to po prostu weź garściami z tego bloga, bo inaczej Twój wyjazd na Sardynię będzie stratą czasu!
My noclegi rezerwowaliśmy we własnym zakresie, ale korzystaliśmy z przewodnika Alicji i cennych wskazówk, które w nim znaleźliśmy. Samochód wynajęliśmy w poleconej przez Alicję wypożyczalni, na lotnisku. Alghero, w którym lądowaliśmy, zwiedzilismy dopiero na końcu podróży. Ładne miasteczko, ale tłum tursytów i drogie sklepy. Nam się średnio podobało. Sardynia ma do zaoferowania o wiele wiecej niż butiki. 
Ale wszystko, co było poza tym było BOSKIE! Sardynia jest przepiękna. 
Numero Uno Sardynii :-) to Zatoka Orosei z Cala Goloritze, Cala Mariolu, Cala Biriola. Woda ma tam taki kolor, że myślałam, że jestem w niebie. Rejs po Zatoce - obowiązkowy.

Warto wybrać się w góry na pobliską Pedra longa. Widoki nieziemskie.
Orgosolo
Polecam wzięcie udziału w lokalnej fieście, o ile to bedzie możliwe. My mieliśmy okazję uczestniczyć w  religijnym święcie w Tortoli. Sardyńczycy są podobno bardzo przywiązani do swoich świętych. Na nas duże wrażenie zrobiła procesja, w której wzięli udział Sardyńczycy z różnych zakątków wyspy, ubrani w przepiękne stroje ludowe. To było cudne! Takie numero due :-) 

Moje serce skradło Baunei.  Na naszej liście; numero tre. Małe, typowo włoskie miasteczko. Koniecznie trzeba sie tam zatrzymać w drodze do Su Goroppu, na Płaskowyż Golgo z m.in. XVI-wiecznym kościółkiem San Pietro i oczywiście z osiołkami. Wycieczka w te okolice: numero quattro.
Będąc na Sardyni koniecznie trzeba zatrzymać się w Orgosolo. Nie tylko milośnicy murali będą zachwyceni. Liczne malowidła na domach w Orgosolo opowiadają historie nie tylko Sardynii, ale i świata. Numero cinque.
Bosa
Byliśmy też w Arbatax, Porto Cervo, Santa Tersa Gallura, Santa Maria Nawarrese, na rejsie po La Maddalena. Widzieliśmy nuragi, jedliśmy pyszne dania kuchni sardyńskiej. Było cudownie. Niestety, czas tam szybko płynął, a to z tego powodu, że nie próżnowaliśmy, tylko ciągle, pełni  ciekawości, podążaliśmy do nowych miejsc. Zostało ich do obejrzenia jeszcze wiele!!!
Dziękujemy Ci Alicjo, za to, że dzięki Tobie przeżyliśmy te piękne chwile.

Agnieszka



==============================================================

rodzina 2+2 , 10 dni sierpień Cala Gonone mieszkania u Angelo
Pani Alu,spędziliśmy bardzo fajny tydzień w sierpniu 2017 w Cala Gonone. Miasteczko urocze, w sam raz na pobyt na jeden tydzień. Troszkę turystyczne, ale różnorodne plaże, sklepy, knajpki itp.
Kwatera u Angelo w porządku, bardzo miły gospodarz, czysto i wygodnie. Mi brakowało tylko klimatyzacji, bo było bardzo gorąco.

Mieliśmy codziennie jeździć na długie wycieczki, ale tak naprawdę zwiedziliśmy tylko okolicę i było super. Poszliśmy na Cala Lunę, kąpaliśmy się w Cala Fuili, podjechaliśmy blisko do Cala Cartoe gdzie były boskie fale i ratownicy naprawdę czujnie pilnowali dzieci. Zawędrowaliśmy do groty Bue Marino, jeździliśmy do Dorgali.
Wybraliśmy się dalej na północ i nawet nie wiem, na jaką plażę zjechaliśmy, bo córka się źle poczuła w aucie, ale było tam bosko z piaskiem jak mąka. Zwiedziliśmy też Posadę i plaże Lu Impostu, gdzie zastał nas deszczyk. Generalnie było super. Sam wyjazd z miasteczka na autostradę zajmuję troszkę czasu i lepiej było zwiedzać okolicę. Teraz planujemy wypad większą ekipą. Dziękujemy Pani Alu ! Załączam kilka zdjęć.



========================================================

mieszkania U Mariny 150 m do plaży

9 dni sierpień 2 rodziny z malutkimi dziećmi U Mariny w Margine Rosso


UWAGA OD AUTORKI BLOGA - bardzo cenna relacja dla rodzin z maluchami, dużo ciekawych info! 

Dzień dobry,

Trochę trwało przygotowanie tego opisu, ale biorąc pod uwagę ile czasu Pani włożyła w pomoc w przygotowaniu naszego wyjazdu nie chciałam wysłać wiadomości "aby szybko", tylko być może uda mi się coś podpowiedzieć.
Jak Pani wie byliśmy w większym gronie , stąd też mniej wyjazdów i bardziej stacjonarny pobyt, ale prywatnie nasz najlepszy wyjazd bo nie musieliśmy nigdzie się spieszyć.
Byliśmy łącznie 9 dni - lot z Berlina i powrót liniamy easyjet. Pierwszy raz leciałam tymi liniami-bardzo pozytywne doświadczenie.
Zabraliśmy ze sobą wozki,foteliki bezpłatnie ponieważ liczyliśmy na wypożyczenie auta.
Pani Marina odebrala nas z kolezanka, pan Danielo resztę ekipy-wszystko miło i bezproblemowo.
Nocleg u Pani Mariny- czysto, sympatycznie i przede wszystkim genialna lokalizacja przy plazy- dla rodzin z dziećmi nieocenione.

Ogródek -super sprawa, miejsce do jedzenia i dzieci miały przestrzeń dla siebie
Jedyne "ale" to myślę że dół jest bardziej dla rodzinki 2+1 bo jedno lozko dla dziecka to leżanka w kuchni. Dla nas oczywiście to nie kłopot :-) bardziej informacyjnie, szczególnie dla rodzin z większymi dziećmi niż nasze bo 2 latka nie narzekała :-)Plaża super, nawet w weekendy niezatłoczona. Oczywiście smażone rybki U Massimo przy drodze były brane (zejście po lewej stronie) oraz chleb i kiełbaska zgodnie z przewodnikiem również (pozdrowienia przekazane).
Komunikacja rewelacjna, ściagnelismy aplikacje do kupowania biletow i z rozkładem.
Z kierowcami bywało różnie, niektórzy nie chcieli nas wpuszczać z wózkami,ale i to udało nam się ominąć.
Pierwsze cztery dni pogoda była kapryśa wiec plażowaliśmy przy domu, popołudniami jeździliśmy do Cagliari, Castello zachwycające i w porównaniu do np.Rzymu to puściutko. Ogród botaniczny był cudowny, chociaż byliśmy tam tlyko 1.5 h bo uciekliśmy przed burzą.
Kolacja u Lucio cudowna, dzieci w tym jednym jedynym dniu były marudne wiec nacisklay na nas żeby isc do domu,ale też się tam świetnie bawiły. Myślę że to najlepszy punkt wyjazdu .
Mirko polecił nam pizerrie Mai Tai kolo sklepu w drodze na VIllasimus. Super miejsce dla dzieci bo jest plac zabaw i mogliśmy spokojnie posiedzieć. Kelner pochwalił się ze miał zonę z Zakopanego więc znał pare słów po Polsku.
W międzyczasie również byliśmy w Marinie i na wesołym miasteczku oraz przy Food trucku.
Zaskoczył mnie fakt, że mimo sezonu wcale nie było tak dużo ludzi, znajomi którzy byli kilka dni przed nami mówili że do plazy są korki po 1,5 h a w knajpach nie ma miejsca. Być może kluczowe było to ze byliśmy od 19.08 i ominęliśmy okolice 15.08.
Pewnie ze względu na to że mieszkamy w turystycznym mieście gdzie ludzi jest mnóstwo cały rok to mamy na to inne spojrzenie.
Byliśmy te ż w parku wodnym Diverland, bardzo się naszym dzieciom podobalo. Fakt że komunikacja miejsca nie ma tam jak dojechać bo niby gogle podpowiadalo nam połączenie,ale takie że jeśli przesiadka nie doszłaby do skutku to nie było kolejnego autobusu.
Baseny nie sa podgrzewane ale dużo atrakcji i dla młodszych i starszych na cały dzień.
Zamówiłam taksówkę przez telefon, udało się w 3 korporacji bo Pani mowila trochę po angielsku i wszystko było ok,kierowca przyjechal po nas tez do aquaparku. 

Załuję że dopiero ostatniego dnia zdecydowaliśmy się pojechać do VIllasimus, plaża tam genialna i mimo pełni sezonu na plazy sporo miejsca. 
Probowalismy kupić bilety na dworcu ale było już późno i działał tylko biletomat. Pan kierowca polecił nam zebysmhy przyjechali rano do Cagliari i stad ruszyli ale zaryzykowaliśmy i pojechaliśmy z przystanku od nas.Zaplacilismy bez prowizji jak dobrze pamiętam 11 i 12 euro. Znajomi jechali w tamta stronę późniejszym autobusem to zapłacili chyba 8 albo 9 wiec każdy liczy po swojemu. Według planu autobus miał się zatrzymać na 2 przystankach w Villasimus a zatrzymał się na jednym i zorientowaliśmy się wyjezdzajac już z miasteczka, kierowca przerażony mówił Mamma Mia :-) i wysadził nas na trasie wiec mielismy maly spacerek, jak się okazało tylko 2 km do plaży, :-)
W villasimus nasze dzieci odkryly taki plac zabaw ze przez 2 godziny nie mogliśmy ich stamtąd wyciagnąc, tak świetnego zagospodarowanego placu nie widziałam nigdzie do tej pory. Plaza cudowna, wypozyczylismy rower wodny i była okazja do popływania trochę dalej od brzegu. Na skalki się nie wybraliśmy bo mielismy wózki. Samo miasteczko przepiękne,klimatyczne.
Podsumowując to jak widać był to bardzo stacjonarny, codziennie plazowanie, wszyscy bardzo zadowoleni. Myślimy z mężem żeby wrócić już sami z dziecmi i zwiedzić autem wyspę, tak jak lubimy najbardziej, skorzystać z rejsu itp.  Tym razem nie wypozyczalismy aut ponieważ z naszej ekipy nie wszyscy mieli karty i chcieli ponosić koszt wynajęcia samochodów. 

Pani Alicjo, jeszcze raz bardzo Pani dziękuję za pomoc. Dzięki Pani mogliśmy efektywniej wykorzystać nasz czas na miejscu i przede wszystkim mieć rewelacyjną bazę .

Pozdrawiam serdecznie
Marta

=========================

rodzina 2+2 sierpień 2 tygodnie domek Martis w Porto Pino



Zacznę od tego, że mimo pewnych obaw o apartament, samochód wszystko udało nam się perfekcyjnie, bez żadnych niemiłych wpadek.
Apartament był wprost idealny - położony w cichej części, gdzie nie było turystów a głównie włoskie rodziny. Mimo, że nie było w domu klimatyzacji, w ogóle nie odczuwaliśmy jej braku - dom był wśród drzew a zamykanie okiennic podczas dnia było absolutnie wystarczające, żeby spokojnie spać w nocy. Wyposażenie, rozkład pokoi i standard dla nas super, no i oczywiście przemili właściciele (moja córka musiała poćwiczyć swój hiszpański).
Dodaj napis

Miejscowość Porto Pino dla nas była także idealna. Na plaże chodziliśmy spacerkiem i jak się odeszło kawałeczek dalej plaża była niemalże pusta. Na plaży mnóstwo fajnych barów, gdzie można wypić kawę, zjeść lody czy bardzo dobry obiad (głównie makaron). Plaża piaszczysta, morze szmaragdowe, czyste i cieplutkie - prawdziwy raj. Niedaleko Porto Pino jest także piękna plaża z białymi wydmami a z drugiej strony cypelku piękne dzikie plaże oraz malownicze urwiska. I co ważne wszystko to dostępne bez konieczności używania samochodu. 
Oczywiście dużo też jeździliśmy po wielu polecanych przez Panią plażach i wszędzie wszystko się zgadzało dokładnie z opisem Pani przewodnika.
Odwiedziliśmy także prawie wszystkie restauracje rekomendowane i nigdy się nie zawiedliśmy a typową ucztę sardyńską zapamiętamy na długo. Skorzystaliśmy także z rejsu motorówką z przemiłym Włochem (polecanym w przewodniku) i to była fantastyczna wycieczka z przystankami na kąpiel w dzikich miejscach - BOSKO.
W załączeniu przesyłam kilka zdjęć
Raz jeszcze serdecznie dziękujemy i polecamy się na przyszłość :-)


========================


rodzina 4+3 pobyt w Costa Rei przełom lipca/sierpnia,noclegi znalezione samodzielnie + przewodnik Alicji z pomocą w organizacji atrakcji

Alicjo, przesyłam kilka słów po naszym pobycie na Sardynii.
Nasze wakacje na Sardynii dzięki pomocy Alicji były lepiej zorganizowane! Jadąc na wyspę samochodem mieliśmy juz zaplanowane część atrakcji oraz noclegi w miejscowości Costa Rei. Noclegi znaleźlismy dami, na bloga Alicji natknęliśmy się próbując zaplanować zwiedzanie i attrakcje, dokupiliśmy obszerny pzrewondik jej autorstwa, w jego cenie Alicja pomogła nam dograć kilka szczegółów organizacyjnych. Pomogła nam w odnalezieniu się na miejscu i wybraniu 
na rejsie z Roberto
najładniejszych plaż w naszej okolicy. W sumie wszystkie były piekne z cudownie ciepłą i błękitną wodą. Choć nam najbardziej odpowiadały plaże ze skałkami - nukowanie wśród kolorowych ryb i nie tylko... sprawiało ogromną frajdę zarówno dzieciom, jak i dorosłym. Najbardziej wszyskim podobał się rejs 
z Roberto z portu Capitana,na który umówiła nas Alicja. Polecam wszystkim, którzy lubią wodę, nurkowanie i żeglowanie. Stateczek malutki byliśmy tylko sami tj. 7 osób + Roberto z dziewczyną. Po kapieli w lazurowej zatoce zostaliśmy nakamieni i napojeni. Zabawa trwała od 10.00-17.00.Cudowy sposób na spędzenie czasu i pooglądanie wybrzeża od strony morza, wrażenia niezapomniane. Dzięki Alicji spotkaliśmy w Cagliari naszą rodaczkę, przeuroczą i sympatyczna Olę. Razem z Olą poszliśmy na Czarcie Siodło bardzo przyjemny, lekki trekking na punkt widowkowy w okolicach Cagliari. W towarzystwie Oli zwiedzaliśmy również Cagliari, gdzie widzieliśmy obiekty historyczne, w tym Castelo i Bazylikę di Nostra Signora di Bonaria, port, stare, urokliwie wąskie uliczki oraz zjedliśmy pyszne lody w Piotrusiu Panie.

Dzięki Alicji dowiedzieliśmy się o możliwości zjedzenia prwadziwie sardyńskiego posiłku w prywatnym domu. Zdecydowaliśmy się na kolację w Oleandrze, kilkanaście kilometrów od Cagliari. Kolacja wspaniała, warto było się wybrać !!! Alicjo - jedyny minus to to, że gospodarz policzył nas drożej niż było umówione za dzieci - tyle ile za dorosłego, a prawda jest taka, że one zjadły naprawdę symbolicznie. Zabierał z naszego stołu pełne talerze i pytał czy nam nie smakuje? Oczywiście wszystkim smakowało, ale nie byliśmy w stanie zjeść wszystkiego.



  
Wakacje na Sardynii będziemy jeszcze długo wspominać w jesienne wieczory i na pewno jeszcze się na nia wybierzemy.
Gabrysia z Piotrem i Joasią oraz Rodzina Pyrków: Ela i Jacek oraz ich dzieci Amelka i Wojtek.


sardyńska uczta


=========================================


10 dni lipca 4 dorosłych + 2 dzieci, dom U Rosy w Quartu, bez auta,


Zakwaterowania na Sardynii zaczęliśmy szukać dość późno. Najpierw na airbnb, ale dużo miejsc było już zajętych. Zdecydowaliśmy się odezwać do Alicji nie będąc pewnym czy ktoś w ogóle nam odpowie. Miłą niespodzianką była prawie natychmiastowa reakcja Alicji. Prosiliśmy o pomoc w znalezieniu mieszkania blisko ładnej plaży, w spokojnej okolicy, niedaleko od Cagliari gdzie lądowaliśmy, oraz z dostępem do lokalnego transportu. Alicja poleciła nam dom pani Rosy oraz pomogła zorganizować transport z lotniska na miejsce.
Dom Rosy to dość wąski, dwupoziomowy budynek. Do dyspozycji jest salon z kuchnią, dwie sypialnie, dwie łazienki oraz część podwórka. Dom całkowicie odpowiadał naszym potrzebom, był czysty, posiadał niezbędne wyposażenie, klimatyzację oraz był dobrze zabezpieczony przed komarami (oj, było ich dużo).


Cagliari
Gospodarze mieszkają przy domu, bardzo sympatyczni, nie mówią po angielsku, ale z pomocą nowoczesnych technik nie jest to przeszkodą nie do pokonania. Plaża bardzo blisko domu, dojście zajmowało około 5 minut, czysta woda w morzu. Do supermarketu 20 minut, do piekarni 10 minut. W okolicy było parę restauracji, zwykle otwieranych w godzinach wieczornych.
Z racji liczby osób i dwójki małych dzieci nie robiliśmy dużej liczby wycieczek. Jedną zrobiliśmy na plażę Poetto, a drugą do Cagliari. Obie odbywaliśmy korzystając z lokalnych autobusów. Nie udało się nam kupić biletów u kierowcy, więc musieliśmy się w nie zaopatrywać wcześniej w kiosku. Autobusy kursowały punktualnie i byliśmy zadowoleni z tego środka transportu.
Raz jeszcze dziękuję za pomoc i pozdrawiam,
Joanna
najbliższa plaża - Spiaggia Sant Andrea


===================================================

na rejsie z Roberto w rejonie Villasimius
LIPIEC 10 DNI RODZINA 2+4 QUARTU SANT ELENA, BEZ AUTA

Grupa operacyjna: 6 osób (2 osoby dorosłe i 4 dzieci w wieku szkolnym)
Cel: Poznanie okolic Cagliari
Środki pomocnicze: Przewodnik Alicji, środki komunikacji miejskiej
Stopień realizacji: 100%
Poziom zadowolenia: 100/100

W Cagliari wylądowaliśmy w połowie lipca. Planowaliśmy nacieszyć się słońcem, ciepłym morzem i pięknymi plażami oraz zobaczyć kilka ciekawych miejsc południowej Sardynii. 
Mieszkaliśmy w apartamencie U Simony w Quatru Sant Elena, który położony jest zaledwie 4 minuty pieszo od plaży Magine Rosso. 
Położenie domu sprzyja długim (lub krótszym) spacerom deptakiem wzdłuż plaży oraz do centrum miasteczka .
Sella del Diavolo

Wejście do miasteczka Quartu biegnie groblą pomiędzy stawami, w których przebywa mnóstwo flamingów, warto na taki spacer wybrać się też wieczorem). Zwiedziliśmy piękną starówkę Cagliari, urocze miasteczko Villasimius wraz z boską turkusową plażą, odbyliśmy trekking na Sella del Diavolo, byliśmy na niezapomnianym całodziennym rejsie z Marina di Capitana, spacerowaliśmy plażą Poetto, jedliśmy ciepłe kanapki u Buffo oraz owoce morza sprzedawane z przydrożnego wozu. Do wszystkich miejsc, które nas interesowały dojeżdżaliśmy środkami komunikacji miejskiej i podmiejskiej.
Dzięki cennym radom i podpowiedziom Alicji to, co wydawałoby się trudnością stało się dla nas super przygodą. Ala, wytrwale i cierpliwie pomagała nam porozumieć się z Sardyńczykami, podsyłała różne ciekawostki o których nie przeczytalibyśmy w zwykłych przewodnikach.

Dziękujemy :)

Porto Giunco w Villasimius
===============================================

10508937 osób, 9 dni lipca, dom Danuta w Solanas, bez auta

Witam serdecznie pani Alu.
Aż nie wiem od czego zacząć.  To może od początku.
Piękne widoki nad Sardynią z okna samolotu. Przejście z lotniska do stacji kolejowej i dojazd do  Piazza Matteottii bez problemu. Bardzo dobra komunikacja miejska, więc bez problemu dotarliśmy do mieszkania pani Franceski na Via Santa Chiara. Byliśmy tam tydzień i codziennie jeździliśmy do centrum na zwiedzanie, spacery, na plażę Poetto,  itp. Nie spytaliśmy o bilet tygodniowy i kupowaliśmy codziennie jednorazowe. Bilet tygodniowy jest bardzo opłacalny i wyszło by nas o wiele taniej i miej problemu z kupowaniem, bo jak wiadomo sjesta i pozamykane punkty.
Zwiedziliśmy Cagliari dość dokładnie, byliśmy w ogrodzie botanicznym, zobaczyliśmy amfiteatr, Castello, w porcie, w rezerwacie flamingów i tak sobie spacerując po uliczkach. Oczywiście byliśmy wielokrotnie w lodziarni polecanej przez panią. Lody tam przepyszne, różnorodność smaków, kilka kulek trudno zjeść - takie duże. Nie jedliśmy w restauracjach, więc trudno mi powiedzieć o cenach i smakach. Sami sobie coś tam przygotowywaliśmy albo pizza.  Będąc w Cagliari pojechaliśmy ARST  na wycieczkę do Chia - cudowna plaża, spędziliśmy tam cały dzień i wróciliśmy z powrotem ARST. Bilet tani. 

plaża w Solanas 300 m z domu
Drugi tydzień w Solanas. Dojechaliśmy tam ARST. Wysiedliśmy na przystanku Solanas i tu przez chwilę mieliśmy problem, bo to była pora sjesty o czym oczywiście zapomnieliśmy i nie było żywej duszy by spytać o ulicę i mieszkanie pani Danieli (nie wydrukowałam sobie mapki adresu), Ale na szczęście nieopodal w stronę Willassimus była otwarta knajpka - podeszłam by spytać w którym kierunku mamy się udać, bo kompletnie nie wiedziałam.  Był tam przemiły pan, mieszkaniec  Solanas, który grzecznościowo zawiózł nas wszystkich do domu pani Danieli. Pani Daniela z całą rodziną serdecznie nas przywitała i oddała domek do dyspozycji. Domek śliczny, wszystko w nim było co potrzeba, a nawet więcej. Blisko plaża, bardzo ładna, mało ludzi ale od brzegu za szybko robiło się głęboko i mój 8 letni syn się bał kąpać. Miasteczko zadbane. spokojne, przemili ludzie i bardzo dobra lokalna pizza, bezpiecznie.
Z Solanas jeżdziliśmy ARST do Willasimus i dalej w stronę Costa Rei. Nie mieliśmy auta, więc faktycznie trudno nam było dojechać w fajne miejsca ale tam gdzie był możliwy dojazd ARSTem to jechaliśmy, min. do Cala Sinzias , plażę Simius. Autobusy punktualne.

Przewodnik Pani Alu towarzyszył mi codziennie, bardzo, bardzo przydatny i wszystko szczegółowo opisane. Z internetem faktycznie trochę bieda, kupiliśmy będąc w Solanas w Willassimus w punkcie Voodafone ale był drogi bo ok 50e, i nie za dużo giga.
Na szczęście dużo nie korzystaliśmy z neta, bo na tydzień na pewno by nie starczyło przy częstym używaniu.

Bardzo przydały mi się wydrukowane jeszcze w Polsce rozkłady jazdy ARST (linki były w Pani przewodniku) , mapy różnego rodzaju miejsc do których zamierzałam dojechać, no i to chyba najważniejsze dla osób podróżujących bez auta i będących po raz pierwszy na Sardynii.
I myślę też, że osoby, które chcą przeznaczyć pieniądze na poznawanie i zwiedzanie Sardynii a nie wydawanie w restauracjach to warto wziąć trochę jedzenia z Polski. Nam bardzo przydało jedzenie przywiezione z Polski, bo niestety nasze dzieci to niejadki - i to był by problem. Chodź Sardynia nie wydała mi się jakoś szczególnie droga to jednak wiadomo drożej niż w Polsce.  

Podsumowując mój 2 tyg pobyt, jestem bardzo zadowolona ale mam ogromny niedosyt. Nie udało mi się zrealizować tego, co sobie zaplanowałam a mianowicie nie byliśmy na żadnym rejsie (chodź mieliśmy zabukowany u Roberto ale mojej koleżanki syn źle się poczuł i spóźniliśmy się na statek i pomimo moich próśb że się się spóźnimy 15 min, pan Roberto nie mógł czekać) i faktycznie bez auta bieda (nie wszędzie da się dojechać ARST).
Ale pomimo wszystko urlop był wspaniały, Sardynia cudowna, plaże , kolory morza, pizza, lody, cudowni ludzie i przede wszystkim czuliśmy się bardzo bezpiecznie.
Na pewno przylecę jeszcze na Sardynię i tym razem wypożyczę auto i udam się w kierunku Porto Pino.

Dziękuję Pani Alu z całego serca za pomoc.

Pozdrawiam serdecznie
Renata z rodziną


================================================


rodzina 2+2 , 11 nocy pod koniec lipca Alghero, mieszkanie Robert


W tym roku spędziliśmy na Sardynii 11 dni w II połowie lipca. Zamieszkaliśmy w apartamencie Robert w Alghero. Wypożyczyliśmy auto na cały pobyt, co nie było wariantem ekonomicznym, ale dało nam dużą swobodę i pozwoliło spokojnie skorzystać z wielu walorów tego miejsca. 
W Alghero spacerowaliśmy po starówce, ale plażowaliśmy raczej w okolicy- najczęściej na plaży La Bombarde ( preferowanej przez dzieci)  i Maria Pia. Nasz wybór miejsca i terminu, 
który przypadł na szczyt sezonu spowodował, że wszędzie było dość tłoczno.  Niezależnie jednak od liczby turystów polecamy wszystkim wizytę w grocie Neptuna- pierwszy poranny rejs z Alghero był tutaj dobrym rozwiązaniem. 

W pamięci na pewno pozostanie nam zachwyt na plaży w Stintino ( La Pelosa) i odwiedzony tego samego dnia zamek w Castelsardo. Przy planowaniu podróży radzę osobom wybierającym się na rejs po archipelagu La Maddalena wcześniejszą rezerwację miejsc, bo ta atrakcja cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem. My najedliśmy się trochę strachu, kiedy po wymagającej podróży z Alghero ( czytaj: pokonaniu niezliczonych zakrętów), pomimo wczesnych porannych 
godzin, okazało się, że statki wycieczkowe deklarują komplet pasażerów. Ostatecznie 5 miejsc dla nas jakoś się znalazło;) W drodze powrotnej- kościół św. Trójcy od Łaciatej Krowy.

Moją osobistą radością było spotkanie z odległą przeszłością-  w Palmavera ( nuraga) i  Anghelu ruju (  wiele radości sprawiło nam odszukanie głów byków/bawołów? na jednej z kolumn w tzw. domu wróżek). Niestety cały czas mam niedosyt informacji na temat cywilizacji nuragijskiej i takich miejsc- a może za słabo szukam? Był to nasz drugi pobyt na tej wyspie i moim marzeniem pozostaje, by nie ostatni...


=================================


9 OSÓB 12 NOCY POD KONIEC LIPCA NA PŁD-ZACHODZIE - DOM EWA W PORTO PINO
 wynajęte 2 auta
dom Ewa

Cześć Alicja, nasze wakacje w Porto Pino były świetne, dom się sprawdził,  Do przejścia na plażę mieliśmy około 150 metrów, więc całkiem całkiem. „Nasza” plaża to Spiaggia dei francesi, która jest mała, urokliwa z krystalicznie czystą wodą, idealna do snorkelingu. Strasznie się nam wydmy spodobały, a najbardziej naszej córce, dotarliśmy tam dzięki Twojemu przewodnikowi. Samo Porto Pino jest bez wątpienia miejscem to totalnego chilloutu, a nam na tym zależało. Miasteczko ulokowane na południowo-zachodnim brzegu wyspy do zaoferowania ma to z czego Sardynia słynie czyli plaże, jedna publiczna i długa prawie na 4 km i kilka mniejszych pochowanych w urokliwych zatoczkach.  
W centrum Porto Pino znajdziecie wszystko co potrzebne tzn. sklepy ogolnospożywcze, mięsne, z pamiatkami, restauracje, aptekę. W tutejszym porcie można wypożyczyć motorówki w cenie od 80€ za pół dnia. Nasz domek położony był trochę na uboczu i od centrum dzieliło nas jakieś 2 km, które pokonać trzeba idąc piaszczystą drogą. Wędrówkę umilały widoki towarzyszące nam podczas przechadzki.Targ nocny który polecałaś może niema jakiegoś mega klimatu, ale bez wątpienia warto tam zaglądnąć. Chociaż ceny raczej większe niż mniejsze. 
 Jeśli chodzi o jedzenie a w zasadzie jego jakość to możemy polecić to miejsce: Ristorante La Barchetta Specialita' Pesce Allo Spiedo, Można mieć delikatne zastrzeżenia co do obsługi, ale jedzenie smakowało. 
Wyruszalismy na dość dalekie objazdówki - udało nam się odwiedzić Mamoiada, Oorgosolo, zejść do kanionu Su Gorroppu. Planowaliśmy jeszcze groty Iist Zuddas, ale się nie udało. 

Tutaj jest już część naszej relacji z wojaży po Sardynii http://podrozepalcempomapie.pl/category/europa/wloch


Daniel z rodziną



==============================================

5 osób 11 dni lipca, mieszkanie Betti w Villasimius, auto wynajęte od gospodarzy mieszkania na część pobytu,

Alicjo, serdeczne pozdrowienia i podziękowania od naszej piątki za zorganizowanie fantastycznej przygody na Sardynii. Mieszkanko, które nam zaproponowałaś w Villasimius okazało się świetnym miejscem dla nas. Gospodarz Aldo i jego żona Betti to wspaniali ludzie, bardzo dobrze się nami zajęli. Aldo zawiózł nas na cotygodniowy targ w Villasimius (prowadził nas jadąc swoim wypasionym Fiatem 500 – to była bardzo żywiołowa podróż . Aldo to pełen energii człowiek, to nic, że mówi tylko po włosku, a my nie… to i tak dogadywaliśmy się fantastycznie. Betti podarowała nam butelkę przepysznego Mirto własnej roboty. Mieszkanie wyposażone we wszystko co potrzebne na pobyt. Czyste, z tarasem , na którym jedliśmy śniadania i spędzaliśmy wieczory.
Auto wynajęliśmy od Aldo - właściciela mieszkania, dzięki temu mogliśmy zwiedzić wszystkie plaże w najbliższej okolicy. Oczywiście nieoceniony tu okazał się Twój przewodnik, w którym znaleźliśmy niezbędne informacje nt. okolicy, szczegółowe opisy plaż, itd.JAlicjo, serdeczne pozdrowienia i podziękowania od naszej piątki za zorganizowanie fantastycznej przygody na Sardynii. Mieszkanko, które nam zaproponowałaś w Villasimius okazało się świetnym miejscem dla nas.
salon u Betti
Gospodarz Aldo i jego żona Betti to wspaniali ludzie, bardzo dobrze się nami zajęli. Aldo zawiózł nas na cotygodniowy targ w Villasimius (prowadził nas jadąc swoim wypasionym Fiatem 500 – to była bardzo żywiołowa podróż
Do Villasimius przylecieliśmy o północy więc bardzo ważny był dla nas transfer z lotniska, o który zadbaliście Wy (Alicja i Krzysztof), i osobiście zawieźliście nas na miejsce.
 Na samo wspomnienie o tych cudownych chwilach mam ciarki. Oczywiście moją tradycją jest, aby będąc w podróży spróbować tamtejszej kuchni. W tym wypadku tez korzystaliśmy z Twojego przewodnika. Jedliśmy sery, pierożki, makaron sardyński, owoce, piliśmy wino. Cudnie…
ja leciałam na Sardynię z dwoma głównymi marzeniami : zobaczyć flamingi i wziąć udział w lokalnej feście . Oba się spełniły. Flamingi oglądaliśmy przy plaży Poetto, wracając z Cagliari, a co do festy to trafiliśmy na coroczne święto w Villasimius.
Przedostatniego dnia naszego pobytu odbyła się procesja do portu z figurą Madonny od Rozbitków. Uczestniczyli w niej mieszkańcy w strojach ludowych, była muzyka na sardyńskim instrumencie, modlitwy, śpiewy. Figurę ciągnęły niewyobrażalnie wielkie zwierzęta ( jak byki, bawoły, nie wiem co to było, ale zrobiły na nas mega wrażenie). Na koniec w porcie nad Madonną przeleciało stado flamingów.
Kolejnym wspaniałym punktem naszej podróży był rejs (dzięki Twojej rekomendacji i organizacji). Wypłynęliśmy z Mariny Capitana z Roberto i jego dziewczyną. Wszystko było zorganizowane specjalnie dla nas. Nawet menu ułożyli pod nasze sugestie i potrzeby. Od 10 do 17 spędziliśmy cudowny czas. Cumowaliśmy w niedalekiej odległości od brzegu, można było nurkować w bajecznej wodzie, jedliśmy wspaniały posiłek, a wino, które podali było najlepszym jakie do tej pory piłam.
Kolejny temat plaże: każda inna, każda jedyna w swoim rodzaju. W naszym rankingu wygrała Campulongu (tam najlepiej nam się odpoczywało), zaraz potem Punta Molentis, Porto Giunco, długo by wyliczać… Nawet w sezonie można znaleźć miejsca na plaży, gdzie poczujesz się prawie jak na bezludnej wyspie. Plaże, roślinność, ludzie, atmosfera…..niepowtarzalne, cudowne….

 Na koniec jeszcze bardzo komfortowy transfer na lotnisko (przez Ciebie zorganizowany). Super… Jeszcze raz dziękujemy, na pewno wrócimy!

komentarz autorki bloga - to byli pierwsi goście z Polski u Betti i Aldo. Gospodarze mieli trochę obaw o komunikację, dotąd miewali turystów głównie włoskich. Po wyjeździe tej ekipy, Betti zadzwoniła i powiedziała, że nigdy jeszcze nie mieli tak miłych i wesołych turystów u siebie i ze chciałaby gościc polskie rodziny jak najczęsciej. Bardzo dzizękuje Marcie i reszcie ekipy za tak piękne wrażenie ! :) mieszkania u Betti widać na blogu tutaj, tzreba zjechać nieco w dól zakładki - VILLASIMIUS I COSTA REI

Betti i jej pierwsi gości z Polski, gospodyni prosi o więcej ;)

============================================

2 osoby tydzień II połowa lipca, kawalerka Angela w Quartu, auto wynajęte na 3 dni.

cześć Alicja :) , dziękujemy za pomoc w zorganizowaniu wyjazdu. Sama Sardynia bardzo piekna  i mamy nadzieję na nią wrócić. Skorzystaliśmy z Twojego przewodnika - brdzo nam się przydał. Zrealizowalismy według niego 2 całodniowe wycieczki wynajętym autem - jedna na zachód do grot Is Zuddas i Chia oraz d ruga na wschód do Villasimius. Auto wynajęlismy od Twojego znajomego Luka, Angela odebrała nas z lotniska. Za mieszkanie zapłacilismy 430 euro, bardzo fajne, dobrze wyposazone, a Angela miła i zyczliwa, dobrze ją wspominamy. Pozdrawiamy z Polski!
na czarcim siodle

lokalny targ w quartu

najbliższa plaża Poetto




2 tygodnie lipca rodzina 2+2 płn-wschód Sardynii, wynajęte auto



Na Sardynię wybraliśmy się drugi raz, na pewno nie ostatni. Nasza relacja z zeszłorocznego pobytu na wyspie La Maddalena jest tutaj na blogu w relacjach z lata 2017. Pomocy w organizacji tegorocznego wyjazdu udzieliła nam , z Twojego polecenia, Monika Szredel - Wakacje na Sardynii , która zorganizowała nam hotel i samochód. Mieszkaliśmy w hotelu Gallura Beach Village, 15 km na południe od miasta Santa Teresa. Hotel miał nam służyć jako baza wypadowa do eksploracji okolicy.
Przez dwa tygodnie zrobiliśmy 2000 km, więc był to bardzo intensywny okres ;) (nikt nie narzekał).
W tym czasie odwiedziliśmy wiele ciekawych i pięknych miejsc. Przez cały pobyt towarzyszył nam otrzymany od Ciebie przewodnik, za który bardzo Ci dziękujemy :). Z tego co zliczyliśmy to byliśmy chyba na 12 różnych plażach, przejechaliśmy  Szmaragdowe Wybrzeże od Porto Cervo do Porto Rotondo, dzięki Monice mogliśmy podziwiać piękno Korsyki i miasteczka Bonifacio. Zabrała nas na ekscytujący rejs łodzią motorową :).  Wybraliśmy się na kolację w agriturismo, poszukiwaliśmy z dziećmi Nuragów, wróciliśmy na naszą ukochana La Maddalenę.



Gdzie jeszcze byliśmy:
- Capo Testo i Księżycowa Dolina
- Costa Paradiso
- Castelsardo
- Alghero i Grota Neptuna
- San Pantaleo
- Chiaramonti
- Capo D’orso
- Isola Rossa
Przesyłam również kilka zdjęć z naszego pobytu.
Podobnie jak w roku ubiegły Sardynia urzekła nas swoim pięknem i magią. Oczywiście planujemy już kolejny wyjazd :) Bardzo się cieszymy, że na Ciebie trafiliśmy :)
Zbyszek z rodziną



















=================================
4 osoby 2 tygodnie , Rezydencja Słonecznik w Golfo Aranci + Quartu Sant'Elenpobyt u Ali i Krzysia w domu na plaży


dzikie termy

Przesyłam relację z naszego wspaniałego pobytu na Sardynii w terminie od 22.06.2018 do 03.07.2017. Pobyt podzieliliśmy na rejon Olbii i okolic oraz Cagliari. Lot z Berlina do Olbii, powrót z Cagliari do Berlina - 4 osoby 1.200 zł. 5 noclegów dla 4 osób w Golfo Aranci 360 euro, 6 noclegów w Quartu Sant Elena - 400 euro, wypożyczenie auta na 4 dni - 500 zł, kaucja 500 euro, zdanie w innej miejscowości 100 euro.
Był to nasz drugi pobyt na Sardynii, w zeszłym roku byliśmy w Alghero i zakochaliśmy się w Sardynii i choć nie jestem zwolennikiem jednego miejsca, po Sardynii stwierdzam, że nie mam potrzeby szukania czegoś nowego na wakacje, Sardynia jest wszystkim co mi potrzeba, aby naładować akumulatory i mam ogromny niedosyt i potrzebę odkrywania innych zakątków Sardynii!


Golfo Aranci to fajna miejscówka na wakacje, klimatyczne miasteczko i piękne plaże, nam najbardziej przypadła plaża Bianca. Rejs na La Maddalena obowiązkowy! I zapierający dech w piersiach! Porto Cervo jak dla mnie przereklamowane, natomiast warto podjechać do kościółka Stella Maris - bardzo urokliwy. San Teodoro i La Cinta piękne, zresztą każda plaża co jedna to ładniejsza na Costa Smeralda.
plaża is punta molentis
Po trasie na południe zajechaliśmy do Arbatax zobaczyć słynne czerwone skały, naprawdę warto, prezentują się w rzeczywistości zdecydowanie lepiej niż na zdjęciach w przewodnikach. Najwięcej frajdy nam sprawiły dzikie termy, które odkryliśmy dzięki wskazówkom Alicji. Cagliari nie urzekło mnie aż tak, po pięknym Alghero spodziewałam się czegoś więcej, może to wina, że mieliśmy mało czasu na zwiedzenie i skupiliśmy się głównie na korzystaniu z bliskości plaży w domku u Alicji oraz poszukiwaniu Flamingów;) Natomiast razem z Alicją poznaliśmy wspaniałych sardyńczyków, nie zapomniana kolacja u Lucia i Simonetty z Sorają i Leo, szalona podróż z Simone w rejon
Villasimius. I na koniec chcę się podzielić wspaniałą atmosferą jaką stworzyli Alicja i Krzysiek w domku u Luizy przy plaży w Quartu, śpiewanie i wieczory z gitarą, wymianę informacji i wskazówki oraz super frajda - lekcje windsurfingu pod okiem instruktora Krzyska.

Już tęsknie za Sardynią:)

















na kolacji U LUcio




















==============================
5 osób ostatni tydzień czerwca mieszkanie Robert w Alghero


Witaj Alicjo,  oto nasze wrażenia z podróży, mieszkaliśmy u Valentiny w Alghero. Mieszkanie przestronne, niczego nam nie brakowało. Było blisko na starówkę, cudowny spacer co wieczor. Plaża bardzo ladna, blisko do marketu spożywczego. Miejsce idealne i do tego w tej cenie ;) – 590 euro za tydzień. Zaraz po przylocie wynajęliśmy samochód, w Hertz. Nie pamietam  teraz dokładnie jaki był koszt ale w granicach 1400-1500 zl za tydzien. W lokalnych wypożyczalniach mieli raczej małe samochody. Bylo nas pięcioro, mieliśmy sporo bagażu, wiec samochód potrzebowaliśmy całkiem  duży ( Renault Megan kombi). Po wyspie jeździło się bardzo dobrze, spokojnie, bez korków. Zamawialiśmy jeszcze w Polsce przez internet, przy oddaniu nie było żadnego problemu.
Przewodnik oczywiście się przydał. Codziennie odhaczaliśmy jedną wycieczkę. Trochę je modyfikowała ze względu na pogodę i zainteresowania reszty podróżnych. Bardzo podobała nam się Bosa, Castelsardo.
Oczywiście wspaniały rejs na archipelag La Maddalena,  z firmą MJ Tours. Ulubioną plażą moich dziewczyn, szczególnie najmłodszej była La Pelosa, choc było dużo plażowiczów. Staraliśmy się być tam Ok 9 żeby spokojnie znaleźć miejsce parkingowe bo godzinę później już był z tym problem. Oczywiście byliśmy tez w Grocie Neptuna, najlepiej jechać na samo otwarcie. Nie ma wtedy problemu z parkingiem, i cała droga  jest jeszcze w cieniu.  Najdalej na południe bylismy w Oristano, widzieliśmy flamingi. Co prawda z daleka ale zawsze to coś. W Oristano znaleźliśmy super restauracje, wspaniałe jedzenie za rozsądne pieniądze
. Nie ma karty dań, właściciel podchodzi i pyta na co masz dzisiaj ochotę. Bardzo miłe zaskoczenie. Restauracja nazywa się Trattoria Portixedda ( Vico Solferino 6, 09170 Oristano). Jak już jesteśmy przy jedzeniu to pyszne było tez w jednym miejscu w Alghero, Ristorante Enhorabona. To takie nasze odkrycia, oczywiście reszta tez była bardzo dobra. Niestety nie udało nam się wybrać na kolacje do agroturismo, do zrobienia następnym razem. 
Pogoda byla idealna Ok 28 stopni.  Tylko jednego dnia kiedy wybraliśmy sie w głąb wyspy do Pattady, Benettuti, strasznie padało i przechodziły burze. Uważam, ze bez samochodu ciężko by nam było zobaczyć tyle ile zwiedziliśmy. Przejechaliśmy 1500 km. Myślalam, ze uda nam sie jeszcze zobaczyc zachodnie  wybrzeze, ale nie było na to czasu. Następnym razem ;).
Jeszcze raz bardzo dziękuje za pomoc w organizacji wakacji.   Wrócimy na Sardynię napewno
Twojego bloga zdążyłam już polecić znajomym i pasażerom  wizzaira  w drodze powrotnej do Warszawy. Uważam, ze jest to skarbnica informacji o tej pięknej wyspie.

Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje do usłyszenia

Inga

Skała Słonia Castelsardo
a archipelagu La Maddalena
wrócimy na Sardynię :)
================================================= 

PRZEŁOM CZERWCA I LIPCA W GOLFO ARANCI 
Witaj Alicjo , miałam napisać kilka słów po powrocie z Sardynii, na wstępie muszę podziękować za super przewodnik. Nie skorzystaliśmy z noclegów z bloga, ale dokupiliśmy Twój przewodnik. Spędziliśmy 9 dni cudownych dni na przełomie czerwca i lipca w Golfo Aranci, które okazało się świetną bazą wypadową na okoliczne plaże. Dzięki twojemu przewodnikowi zobaczyliśmy kilka pięknych plaż: spiaggia bianca, di marinella i cudowna cala moresca. Oczywiście zaliczyliśmy rejs statkiem Marinella IV  po archipelagu La Maddalena. To był nasz pierwszy pobyt na Sardynii ale na pewno nie ostatni, jeszcze sporo do zobaczenia.
 Pozdrawiam Marzena z rodziną.


=============================
Tydzień na przełomie czerwca i lipca rodzina 2+1 domek Franciszka w Costa Rei


Bardzo dziękujemy za wszelką pomoc. Bardzo podobało się nam na Sardynii, byliśmy tam drugi raz. Domek w Costa Rei wspominamy bardzo miło:) nie udało nam sie zobaczyc wszystkiego co zaplanowalismy, ale mamy nadzieje ze jeszcze wrócimy..jedno jest pewne..nie było plazy która nie spodobałaby sie nam. Pomimo tego, ze na pólnocy jest wiele pieknych miejsc to południe równiez nas urzekło. 
Jeszcze raz dziekujemy za pomoc:) 

pozdrawiamy serdecznie!!!

Jadwiga z rodziną

=================================
12 dni w lipcu , 5 osób, mieszkanie w ośrodku przy plaży Maria Marina w Olbii - MIESZKANIA PRZY MARIA MARINA


Pani Alicjo... a więc tak J dziękuje za zorganizowanie naszych wakacji, za ten przewodnik przede wszystkim bo gdyby go Pani nie napisała i nie dała nam to pewnie byśmy tyle nie zobaczyli na tej Sardynii . Lecieliśmy di Olbii, odbieraliśmy auto na lotnisku, wynajęliśmy je na część pobytu. Mieszkanie nie było rewelacyjne, ale tanie i spędziliśmy w nim udane wakacje – parter, 2 sypialnie, salon z kuchnia, łazienka, własny ogrodzony ogródek, umeblowana weranda, grill. 2 najbliższe plaże piękne i niezatłoczone w II połowie lipca. Na plaży opiekun naszego mieszkania Gianluca prowadzi bar , wypożyczalnie leżaków, parasoli, kajaków, SUP, rowerów wodnych. Przez jeden dzień ugościł nas za darmo, leżaki, piwo, kawa, to było bardzo miłe. Przez tydzień pobytu nie upomniał się nawet o płatność za mieszkanie – to był dla nas szok! Ludzie tam bardzo rodzinni, na plażach całe pokolenia, cudownie się na to patrzy ,że dzieci nie wstydzą się swoich rodziców czy dziadków.   
na rejsie po archipelagu

Popłynęliśmy w rejs po Archipelagu La Maddalena, było cudownie! , płynęliśmy polecanym przez Pani przewodnik statkiem, zarezerwowaliśmy sobie wcześniej telefonicznie miejsca i zaparkowaliśmy na podanym w przewodniku darmowym parkingu blisko portu.
 Ogólnie Sardynia CUDOWNA , jeździliśmy z Pani przewodnikiem no i bez auta dla mnie nie ma szans ,bo tyle pięknych miejsc ze trzeba pojeździć choć wcale nie tak daleko, bo to wszędzie max 2godz. Chciałam również Pani powiedzieć, że około 700m stąd jest agroturystyka - można szczerze polecić, pyszne jedzenie, siedzieliśmy ze 3 godz. tam, a na koniec właściciel wszystko nam spakował do domu co zostało z kolacji bo było nie do przejedzenia. Zakupy zrobione, sery przede wszystkim od gospodarza nie z Auchan,choć tam też jest wybór. Gianluca ma też inne apartamenty w innym miejscu na Sardynii widziałam bardzo ładne więc następnym razem pewnie któryś z nich weźmiemy. Gianluca odwiózł nas na lotnisko odwiózł za darmo J, To bardzo fajny, wesoły facet, aż miło,że tacy ludzie tutaj są.Nie dziwię się Pani ,że tyle razy tutaj była. My już myślimy o następnym ale tym razem do Golfo Aranci .

Dziękujemy i pozdrawiamy!

Monika z rodziną
bar, leżaki, parasole - znizki dla gości
w mieszkaniach od Gianluca








La Cinta


=================================
Przełom czerwca/lipca rodzina 2+2 (4 i 7 lat) tydzien na płn-wschodzie + tydzień na płd wschodzie

Wakacje z dwójka dzieci 4 i 7 lat.
Wystartowaliśmy z Katowic do piombino . Prom ok12:30 - płynęliśmy 7 h .Na początku urlopu wybraliśmy nocleg niedaleko portu w SAN TEODORO tak by po nocy nie jeździć w dół na południe. Miasteczko piękne , wszędzie blisko , piękna plaża La Cinta z mięciutkim jasnym piaskiem i lazurowa wodą, jednak bardzo mocno zatłoczona . Co do jedzenia - super restauracja La mezanda z pysznymi owocami morza i dobrą pizzą. Bardzo fajny ryneczek w SanTeodoro z pchlim targiem .z San Teodoro mieliśmy już bardzo blisko do porto Cervo wiec na jeden dzień wybraliśmy się na plażowanie na blue beach (spiaggia di Marinella)
Zanim pojechaliśmy do Porto Cervo odwiedziliśmy Porto Rotondo - pięknie ! Klimatyczne uliczki wyłożone kamieniem w kształcie rynek .

 Tam tez polecam fajna restauracyjkę nie pamietam dokładnie jak się nazywała ale chyba el pomodoro na via delle passeggiata del porto 71 z zielonym dywanem , zielonymi krzesłami i czerwonymi poduszkami na krzesłach.Tam jedliśmy najlepsza pizzę ever! A wieczorem w końcu Porto Cervo!Cudne , piękne miasteczko - sklepy, sklepiki  i inne cudowności :) 
W związku z tym ze Sardynię słynie tez z hodowli muli robiliśmy je kilka razy w domu i na prawdę polecam bo takich jak tam to nigdy nie jadłam - wystarczy cebulka , czosnek trochę masła , mule gotuje się 10 minut dolewa się winka i na koniec pomidorki koktajlowe z pietruszka i ichniejsza oliwa ! Pycha! Oczywiście bagietka do moczenia w wywarze z muli-obłędne ! Byliśmy również na wyspie TAVOLARA - przyjemny rejs jednak nie wiem czy to pogoda czy jakieś inne czynniki - mnie nie zachwyciła.
Achaa ! A najlepsze lody jedliśmy w porto San paolo  - Gelatrtia mimmoeagnese.
Następny tydzień spędziliśmy w Villasimius ( wybraliśmy to miejsce ponieważ w zeszłym roku byliśmy na południowym zachodzi Sardynii wmiejscowosci perde sali- i niestety nie mieliśmy tak pięknych wspomnień ) Villasimius piękne , znowu blisko plaza , blisko miasteczko tętniące życiem do późnych godzin!  Nasza plaza SIMIUS spokojna, nie zbyt zatłoczona w tym czasie , przyjemny piasek , i piękny kolor wody .
Porto Rotondo

Ostatnia noc spędziliśmy w Olbi tak by rano o 8 wypłynąć promem do domu.
Ogólnie Sardynia jest piękna ! Plaże zachwycają i urokliwe miasteczka mega przyjemne .
Oczywiscie my bez Pani przewodników się  nie ruszaliśmy , były super przydatne . Polecam każdemu zakupić taki przewodnik bo na prawdę można dowiedzieć się ciekawych rzeczy.
Achaaa No i oczywiście musicie skorzystać z wieczornej sardyńskiej uczty . Warto na prawdę! 
Pozdrawiam !


============================================


Gdzie: QuartuSant'Elena, eleganckie z basenem u Lucioi Simonetty
Kiedy: 27.06.-11.07.2018 (czyli zdecydowanie za krótko)
Kto: rodzice + jedenastolatka

Gdy trafiłam na blog Alicji o Sardynii od razu wybrałam "eleganckie z basenem u Lucio&Simonetty" imoje przeczucia co do dobrego wyboru nie tylko się spełniły, ale przeszły o niebo wszelkie oczekiwania czy wyobrażenia! Z gospodarzem od razu znaleźliśmy niezwykłą nić porozumienia, a nasze mieszkanie okazało się nie tylko estetyczne i czyste (co pewno by wystarczyło), ale było po prostu piękne nie z tej ziemi! Moja córka praktycznie zamieszkała w ogrodzie i w 
basenie,a  gospodarze robili wszystko, żebyśmy się czuli jak w domu, nie tylko zapraszając nas na kawę o różnych porach dnia, ale "dokarmiali" nas na różne sposoby i rozpieszczali :) Lucio zabierał nas na zakupy, lokalne targi, pokazywał różne ciekawostki w okolicy i co ładniejsze odcinki plaż, nie wspominając już o długich wspólnych wieczorach przy doskonałym winie lub limoncello (Luciocello) własnej roboty na bajecznej werandzie z widokiem na zatokę i stawy flamingów.

Nasi gospodarze organizują kolacje dla zainteresowanych kuchnią sardyńską gości, mięsną lub rybną, oczywiście próbowaliśmy obu i nie zawiedliśmy się - od przystawek do deseru wszystko było "squisito" czyli znakomite. Goście, choć się często nie znają wcześniej, szybko łapią kontakt i świetnie się bawią, przełamują z prędkością światła bariery wszelkie :) 

Poza jedzeniem (i piciem znakomitego wina z lokalnej cantiny) wybieraliśmy się na wycieczki, dzięki Alicjii dotarliśmy na plażę Punta Molentis i Simius w Villasimius, a przy okazji mój mąż miał możliwość pograć w golfa w Tonka Golf Course. Co jedna plaża to cudowniejsza, aż dech zapierało jaki woda może mieć kolor, jak może być czysta, jaki bajeczny może być krajobraz.

Ewa w kuchni u Lucio
 lepi sardyńskie ravioli
Jednak nie trzeba daleko jechać, żeby trafić na niezwykłą plażę, plaża Poetto między Cagliari a Quartu co 200 metrów się zmienia, warto kupić w kiosku bilety na autobus miejski jeżdżacy wzdłuż całego wybrzeża i codziennie wysiadać na innym przystanku a jest się jakby na innej plaży

Kilka razy wybraliśmy się do Cagliari, gdzie podziwialiśmy ogród botaniczny i panoramę miasta spacerując po uroczych zacienionych uliczkach, jak i piękny port. Dzięki Alicjiwybraliśmy się też na rejs z kapitanem Roberto, który ugościł nas po królewsku i pokazał, gdzie najprzyjemniej nurkować. Lucio pomógł nam zorganizować wypad do Puli i Nory, gdzie mąż grał w golfa z jego przyjacielem na słynnym polu w Is Molas a my zwiedzałyśmy szpital dla żółwi i nowe plaże. Na koniec trafiliśmy też na plażę Solanas, która skradła nasze serca natychmiast, na pewno tam wrócimy.


Sardynia całkowicie nas zauroczyła, nie tylko niewyobrażalnie piękna woda, ale też serdeczni ludzie, znakomite jedzenie i brak tłumów na plażach, a pobyt u Lucio najlepiej podsumowała moja córka prosząc:”Mamo, nie zapomnij powiedzieć panu Luciowi, że jego hotel ma 1000 gwiazdek!”

=================================================


Piątka 19-latków czerwcowy tydzień w Margine Rosso, auto wynajęte na 2 dni, tanio, mieszkanie U Simony 
Sardynia to niesamowite miejsce do spędzenia wakacji pełnych wrażeń i niezapomnianych chwil, a nikt nie zorganizuje tych wakacji lepiej niż Alicja, która zadbała o każdy szczegół naszego wyjazdu. Dzięki niej wynajęliśmy samochód, zobaczyliśmy klimatyczne miasteczka, cudowne plaże i w ciągu tego tygodnia zgubiliśmy się tylko kilka razy!
Alicja zna miejsca o których nie przeczytacie w przewodnikach z księgarni, zna ludzi, których sery i wina przebijają te z najwyższych półek w sklepach. Dzięki pomocy Alicji spaliśmy na dzikiej plaży, zjedliśmy kolację w domy Sardyńczyka, plażowaliśmy na super plażach w Villasimius i Chia, piliśmy piwo na festiwalu piw craftowych w Cagliari, włóczyliśmy się po Starym Mieście, próbowaliśmy windsurfingu, wiedzieliśmy gdzie tanio zrobić zakupy, nauczyliśmy się oprawiac i przyrządzać owoce morza, byliśmy na lokalnym targu, pływaliśmy kajakiem, weszliśmy na klif widokowy Czarcie Siodło, kąpalismy się w górskim wodospadzie, byliśmy przy grobowcu gigantów oraz w  ogrodzie botanicznym. W część miejsc dojechaliśmy autobusem, ostaliśmy od Alicji rozkłady jazdy, na 2 dni wzięliśmy auto, dostaliśmy od Alicji współrzędne parkingów.

 Nie jedźcie do Sopotu, jedźcie na Sardynię i z pomocą Alicji przeżyjcie wakacje, których nie zapomnicie, tak jak my. 
  
zdjęcia z Sardynii bardzo dobrze
wyglądaja na Instagramie :)
  

Dodaj napis
 


Podliczenie kosztów:
- lot z  Berlina + bus z Katowic 75  euro od osoby w obie strony  (esyjet kupowaliśmy w grudniu 2017)
- wynajęcie  mieszkania 90 euro na osobę
- zakupy spożywcze i wspólne gotowanie 30 euro od osoby
- wynajęcie auta na 2 dni + paliwo 25 euro od osoby
- bilety wstępu, autobusowe, lody, kawa, piwo ok. 40 euro
- 2 zamówione transfery -10 euro od osoby

Razem podstawowe koszty wyjazdu wyszły od osoby ok. 270 euro 


 =====================================================


BAZA: Margine Rosso, Quartu Sant’Elena
KWATERA: U kuzyna Luizy
GRUPA OPERACYJNA: Tymon (6 lat), Anna (XXX lat), Artur (XXX lat)
CZAS DZIAŁANIA: 28.06 – 5.07.2018

Blog Alicji nosi nazwę „Polskie Wakacje na Sardynii”, dlatego też tradycyjnie, po polsku chcielibyśmy ponarzekać…

Do plaży było zdecydowanie za blisko, ot przejść wprost z tarasu przez zacieniony ogród otworzyć furtkę i...stoimy na piachu gapiąc się w morze. Wycieczki proponowane przez Alicję były zbyt ciekawe, nie przyzwyczajony do takich widoków człowiek nie wie na czym oko zawiesić,przez co bateria w telefonie i aparacie od nadmiaru robionych zdjęć codziennie wymaga doładowania. Woda w morzu... zbyt ciepła, tak że można w niej siedzieć godzinami tracąc poczucie czasu co przecież na wakacjach nie jest wskazane. Tymon, który miał opory przy myciu głowy pod prysznicem (bo się leje do oczu i uszu) tu łapiąc tylko kolejne wdechy podziwiał podwodny świat rybek, skał i wodorostów...no kto to widział, żeby dziecko tak traciło kontakt z „ziemskim” światem i rzucało się na „głęboką wodę”, która przy brzegu sięgała mu ledwie do pasa.


Tymon u czy się obsługi drona

  

Wybraliśmy się też na rejs jachtem ( właściwie pięknie przerobionym na turystyka kutrem rybackim) w poszukiwaniu lazurowej wody. Tu kolejny klops bo dochodziło pomiędzy nami do sporów rodzinnych czy ta woda w przeuroczych zatoczkach jest bardziej lazurowa czy turkusowa, a może wpada już w odcień szafiru? No dla faceta to prawdziwa kolorystyczna katorga, dlatego co rusz zakładaliśmy maski i dawaliśmy nura by sprawdzić to osobiście. Jakby tego było mało nasi włoscy marynarze byli bardzo przystojni (tak twierdziły wszystkie panie, z którymi popłynęliśmy w rejs, w tym i moja żona) do tego świetnie gotowali bo i obiad był na pokładzie: małże, krewetki, pasta, boski sos pomidorowy i chłodne domowe wino.

Tymon ozdabia naszą werandę
stateczkami z papieru
Długo by jeszcze pisać… po prostu zaufajcie Ali i Krzysztofowi to prawdziwi ludzie z pasją
i sercem do gości i do Sardynii. Dajcie się ponieść tej magicznej wyspie, a potem podobnie jak my będziecie mogli „narzekać”
P.S. Pozdrawiamy gorąco „SOMSIADÓW” zza płota: LUBLIN, WARSZAWA, GORZÓW RZESZÓW, SŁUPSK do zobaczenia...może kiedyś, może na Sardynii :-)







mama Tymona poznaje sardyński folklor


komentarz od autorki bloga - to była czysta przyjemnośc towarzyszyć w wakacjach WIELKIEMU PODRÓŻNIKOWI TYMONOWI i jego rodzicom, w przygotowaniu fascynująca wideo relacja z sardyńskich przygód Tymona, juz niedługo ją zobaczycie :)





Tymon już wie dlaczego ten klif nazywa się Czarcie Siodło




Tymon odpływa z mama i marynarzem Lorenzo w siną dal...


========================================================

PODRÓŻ POŚLUBNA MARZENA I TOMEK

Latem 2018 roku przygotowywaliśmy się do ślubu i szukając lokalizacji na miesiąc miodowy wiedzieliśmy jedno: kierunek Włochy. Rzut oka na mapę, mały research i w końcu decyzja: Sardynia. Ale... szybko zorientowaliśmy się, że Sardynia jest o wiele większa niż nam sie początkowo wydawało i ma do zaoferowania bardzo wiele na każdym krańcu wyspy. 

Nie mogliśmy się zdecydować na konkretne miejsce i w końcu postanowiliśmy poczytać o doświadczeniach innych osób. Po wpisaniu "wakacje Sardynia blog" w wyszukiwarce Google znaleźliśmy blog Alicji. Ogrom pożytecznych informacji pozwolił nam zawęzić listę miejsc i postanowiliśmy się skontaktować z Alicją, która pomogła nam dopasować miejsce pobytu do naszych oczekiwań, podała mnóstwo cennych rad logistycznych i na temat dostępnych atrakcji w okolicy.

Wylądowaliśmy w Alghero, gdzie spędziliśmy dwa dni i następnie przejechaliśmy wypożyczonym autem do Cala Gonone. Malowniczo położone miasteczko, które jest świetną bazą wypadową na wycieczki w zatoce Orosei a do tego kilka przepięknych plaż (polecamy spacer przed wschodem słońca na Cala Lunę - trasa niełatwa i trzeba mieć dobre obuwie!). 
Tydzień później przejazd do Villasimius - tutaj już więcej turystów w miasteczku i na plaży. Można podziwiać flamingi, wylegiwać się na długich piaszczystych plażach i zajadać się w jednej z wielu miejscowych restauracji. Jesteśmy pewni, że jeszcze wrócimy na Sardynię i na pewno skorzystamy z porad i pomocy Alicji. Sardynia to niezwykła wyspa, która jest przyjemną odskocznią od pozostałej części Włoch, w której czasami ciężko o ład i porządek.

Marzena i Tomek

=========================================================
U Mariny - 150 m do plaży 
Wakacje 4 osobowej rodziny (2 dorosłych plus 2 dzieci w wieku 8 i 5 lat) w Quartu Sant’Elena.
Wakacje bez samochodu, w terminie od 27.06 do 4.07.2018
Nocleg w domu „U Mariny” – na parterze
Nocleg udało się nam zarezerwować poprzez Alicję, z zakwaterowaniem nie mieliśmy żadnych problemów podczas pobytu, wszystko zgodnie z oczekiwaniami, miło, wygodnie, w miarę chłodno w środku, czysto, przyjemnie. Pani Marina bardzo przyjazna, zamówiliśmy u niej dodatkowo transport z lotniska, więc przed północą czekała na nas z karteczką z naszym nazwiskiem. My nie mówimy wcale po włosku, więc dogadywaliśmy się częściowo po angielsku, częściowo na migi J

Nie mieliśmy samochodu, więc pierwszego dnia zaproponowała nam, że możemy z dnia jechać na zakupy do pobliskiego supermarketu. Pewnie w kolejne dni też moglibyśmy się z nią zabierać ale już się sami organizowaliśmy i dawaliśmy radę. Jak już wiedzieliśmy, gdzie on się znajduje, to odległość nie stanowiła większego problemu, bo nie była duża (można też było przejechać chyba 2 przystanki autobusem).


Pieczywo i ser kupowaliśmy na rogu ulicy u „wujka” Gianniego, zgodnie z podpowiedziami Alicji i obie rzeczy były bardzo smaczne.
Z miejsca, gdzie nocowaliśmy, było bardzo blisko na plażę i była ona bardzo ładna, piaszczysta, w łagodnym zejściem do morza, a więc dla dzieci w sam raz. Był też deptak, którym można było dojść wzdłuż morza aż do Cagliari , po drodze są knajpki, bary, jest przyjemnie, ale zbyt długiej trasy nie testowaliśmy ze względu na dzieci bo opór był duży J Knajpki na deptaku blisko nas otwierają się dość późno, więc skorzystać można z nich raczej tylko wieczorem (chyba, że to jeszcze nie była pełnia sezonu?)

najbliższa plaża - Margine Rosso
Cagliari odwiedziliśmy 2 razy, jest dobrze skomunikowane autobusami z naszym miasteczkiem, problemem było tylko kupienie biletów, bo w kiosku, w którym zwykle są akurat wtedy nie było, kierowca w autobusie czasem ma a czasem nie ma (my akurat trafiliśmy na takiego, który nie miał), więc po szukaniu w wielu miejscach Quartu, do których po kolei odsyłali nas mieszkańcy/sprzedawcy, których pytaliśmy o bilety, w pewnym momencie już straciłam nadzieję, że zajedziemy, gdzie planowaliśmy, ale w końcu udało się – pełen sukces (w Tabaccheira czy coś takiego, żeby już takich przepraw nie powtarzać kupiliśmy od razu 16 sztuk J; później dowiedzieliśmy się, że jakaś polska rodzina jechała autobusem bez biletów bo tak jak my mieli problem z ich dostaniem i akurat napatoczyła się kontrola, która ich puściła bez żadnego mandatu – po prostu opowiedzieli, że nigdzie nie mogli ich dostać, kierowca zaś poświadczył, że próbowali od niego je kupić…). Miasto bardzo ładne, warte zobaczenia, jedliśmy i dobre lody i pyszna pizzę i kanapki z wozu Baffo, dzieciom bardzo podobało się wesołe miasteczko, nam pozostałości rzymskiego amfiteatru i malownicze uliczki, widok z Castello i na Castello.
Mieliśmy tego farta, że Alicja i Krzyś byli wtedy naszymi sąsiadami, więc mogliśmy liczyć na ich pomoc i towarzystwo. Skorzystaliśmy z atrakcji, które polecali: byliśmy na rejsie stateczkiem Roberto - też polecamy, serwowane jedzonko pyszne (owoce morza, makaron, owoce, jakieś słodkości, nawet limoncello dla smaku), widoki piękne, woda bajeczna, towarzystwo super, plaże cudne.
Na rejs Alicja z Krzysztofem nas podrzucili samochodem z dobroci serca, bo jeszcze wtedy nie ogarnęliśmy się z autobusami (było to zaraz na początku pobytu). Byliśmy również na wycieczce do Villasimius i na okoliczne plaże – też polecamy, miasteczko bardzo malownicze a plaże idealne. Byliśmy na kolacji rybnej u Lucio i Simonetty – też możemy polecić jako pewny punkt programu każdej wycieczki (dzieci wprawdzie nie zjadły prawie nic, ale to dlatego, że nie miały czasu… towarzystwo innych dzieci i niezapomnianego przez nich do tej pory psa Batmana nie pozwoliło… My na pewno głodni nie wyszliśmy plus jeszcze rozweseleni winem, mirtu, limoncello i towarzystwem). Było naprawdę przyjemnie.
Z przewodnika Alicji korzystaliśmy, bardzo się przydawał.
No i cóż, tęskno teraz za tym wszystkim. Ja wyjeżdżałam z niedosytem, bo tyle jeszcze miejsc, które chciałam odwiedzić, ale to zostawimy sobie na  - mam nadzieję – następny (-e) raz (-y).
PS. Pozdrowienia dla współtowarzyszy wycieczek – w szczególności dla Siemianowic Śląskich i Tymona – od naszych chłopaków!

Podziękowania dla Alicji i Krzysztofa – możemy ich polecić z czystym sumieniem jako solidną firmę J.

===============================================

Nela i paczka - tydzień czerwca + tydzień lipca,  5 dorosłych, w tym 4 młodzieży, tydzień z Alą i Krzysiem w Quartu i tydzień U Massimo w Capoterra, większość pobytu bez auta, 

Notatki z wakacji : Szukając fajnego miejsca na wyjazd wakacyjny natknęłam się na bloga Alicji, który nie ukrywam wciągnął mnie jak dobra książka. Nawiązałyśmy kontakt mailowy i Alicja bardzo szybko odpowiadała na moje liczne pytania. Kiedy zobaczyłam zdjęcia domu u Luizy i furtkę z ogrodu na plażę wiedziałam już dokąd pojedziemy. Rzeczywistość jeszcze przerosła nasze oczekiwania. Mogłabym pisać i pisać jak było cudownie, ale to zajęłoby za dużo miejsca. Streszczę się więc w punktach:

U Massimo w Capoterra 
1. Wspaniała atmosfera domu.
2. Możliwość udziału w zorganizowanych wycieczkach i różnych lokalnych atrakcjach.
3. Porady i pomoc od Ali i Krzysia 24 godziny na dobę.
4. Przemiłe towarzystwo = miłe wieczory przy lokalnym winku z gitarą.
5. Piękna plaża z cudną wodą na wyciągnięcie ręki.
6. Dobre połączenie autobusowe (jak się ogarnie temat sprawnie).
Czy można chcieć czegoś więcej?

Drugi tydzień spędziliśmy w ładnym mieszkaniu u Massimo po drugiej stronie Cagliari, ale z domu na plaży żal było wyjeżdżać, było nam tam naprawdę wspaniale.
Jeśli chodzi o pobyt w Capoterra, tam również nie brakowało nam miłych chwil. Polecamy jednak wynajęcie samochodu. Dało nam to pełną swobodę i mozliwość dotarcia bez problemów do przecudnych plaż: Nora, Spiaggia di Tuerredda oraz innych bardziej ustronnych plaż, których nazw nawet nie jesteśmy pewni, bo odkryliśmy je szukając innej plaży. Moją młodzież ucieszył również dzień w Aquaparku w Pula, jednak niektóre zjeżdżalnie są tylko dla odważnych, szukających adrenaliny. Osiemnastkę Gabi spędziliśmy w jacuzzi w ogrodzie Massimo i w lokalnej pizzerii z przepysznym jedzonkiem.
w parku wodnym w Pula
Jednym słowem- rewelacja. Wróciliśmy wypoczęci, pełni wrażeń i z cudnymi widokami w pamięci, po które będziemy sięgać na pewno bardzo długo. Mamy nadzieję, że wrócimy jeszcze na Sardynię i ponownie spotkamy się z Ala i Krzysiem, a kto wie, może i z innymi fajnymi ludźmi, których poznaliśmy. Polecamy wszystkim to cudowne miejsce na ziemi!

Nela, Hania, Gabi, Daniel i Bartek

  
dzikie plaże w Teulada , jaza  konna w Quartu

====================================================


rodzina 2+2 tydzień pod koniec czerwca, mieszkanie na  parterze u kuzyna Luziy przy plaży w Margine Rosso, za scianą Ala i Krzyś, 


Arco dei Baci
Po czterech latach ponownie posmakowaliśmy Sardynii i znowu- dzięki Alicji. Już wiemy, że  tam wrócimy i liczymy, że Alicja będzie nam przewodnikiem. Mamy nadzieję, że dzięki niej odkryjemy kolejne piękne miejsca tej wyspy. Wieloletnia miłość Alicji do Sardynii owocuje coraz większą jej znajomością i coraz obszerniejszą ofertą ciekawych miejsc do odwiedzenia, którą pięknie dzieli się wraz z mężem Krzysiem. Nasza rodzina zawsze samodzielnie organizuje swoje wakacje, co wymaga czasami wielu godzin przygotowań przed podróżą. Tym razem z pełnym zaufaniem zdaliśmy się na propozycje różnych wycieczek przygotowanych przez Alicję i nie zawiedliśmy się ani na jotę. Nie pożyczyliśmy nawet auta! Wycieczka konno wśród dziewiczej przyrody płaskowyżu Giara di Gesturo zostanie na zawsze w naszej pamięci. Kąpiel w naturalnym basenie Arco dei Baci i dom z furtką na plażę będą cudownym wspomnieniem w pochmurne dni. Dziękujemy z całego serca. Kasia, Rafał, Madzia i Zosia.
na płaskowyzu Giara di Gesturi
plaża za furtką ogrodu

zwiedzamy Porto Flavia
==============================
Witam, 2 tygodnie na Sardynii z autem, 2 dorosłych i dziecko w tym dwie osoby na diecie bezglutenowej 

Pani Alicjo 
Ogromnie dziękujemy ! 
Mieliśmy ciężki rok i nie mieliśmy czasu planować naszych wakacji. Wiedzieliśmy tylko, że chcemy na Sardynię. Zaufaliśmy Pani do tego stopnia, ze dopiero w samolocie zaczęliśmy czytać o miejscach, w których mieliśmy zaplanowane noclegi . I nie zawiedliśmy się ! 
Na początek Szmaragdowe Wybrzeże. Zajechaliśmy tam w noc po wylądowaniu w Cagliari - dobra decyzja, gdyż drogi były puste i poszło szybko. Byliśmy oczarowani kolorem wody, spokojem na plażach, brakiem tłumów, białym, mieniącym się piaskiem. Apartament w Słoneczniku bardzo wygodny i blisko do niesamowicie pięknych plaż - najbardziej spodobała nam się trzecia plaża - spędziliśmy tam najwiecej czasu. Statkiem Marinella II odpłynęliśmy archipelag  La Maddalena - atmosfera była rodzinna. Dostałam nawet bezglutenowy obiad, co bardzo się docenia  :) I kapitan policzył nasza nastoletnia córkę jak dziecko :) 
W Golfo Aranci jest pizzeria Belvedere, w której serwują pyszną bezglutenową pizzę. A w lodziarni ParadIce serwują pyszne bezglutenowe lody :)
Gdy wyjeżdżaliśmy po sześciu dniach z Golfo Aranci myślałam ze już nigdy w życiu nie zobaczę tak pięknych plaż, ale się myliłam! W Cala Gonone plażowaliśmy na Cala Fuili - chyba jedynak na najpiękniejszej dla nas plaży :) Agroturystyka u Mario była  wspaniale położona. Spacerując nad nią, widzieliśmy wielki wąwóz, a w dole naszą ulubioną plażę, którą najpierw odkryliśmy pływając kajakami. Kajakami dopłynęliśmy do Cala  Luna, ale na drugi dzień bolało ;). 
Uczta sardyńska u Mario - przypomina polskie wesele, jesz i jesz a oni ciagle dają dokładki i nowe jeszcze pyszniejsze rzeczy. Wszystko zdrowe, bez chemii, naturalne i z deserem! I jest tez opcja bezglutenowa :) To była dla mnie i mojej córki naprawdę miła niespodzianka, ze mogłyśmy  zakosztować  wszystkich tradycyjnych sardyńskich potraw. 
Wielkie wrażenie zrobił na nas kanion Gurropu - nigdy nie zapomnimy tych widoków. 
Ogolnie mamy wrażenie ze odkryliśmy tylko mała cześć ten niezwykle różnorodnej wyspy  i ze trzeba będzie tu kiedyś wrócić.
Odradzamy wynajem auta przez Ryanair - firma wydała nam auto dopiero dwie godziny po wylądowaniu, obsługujący nas pan wypisał nam umowę nie na nas tylko na jakaś obca osobę i potem wydzwaniał za nami, żebyśmy wrócili i szybciej oddali auto. Porażka. 
Aktualnie jesteśmy w Cagliari i miasto jednak nas przytłacza. Wczoraj spędziliśmy dzień w ogrodzie botanicznym. Na plaży mnóstwo ludzi i dzieci w rożnym wieku. Bardzo wietrznie.  Nie ma ciszy i spokoju, który mieliśmy w Golfo Aranci lub w Cala Gonone. 
Za to odkryliśmy małą restaurację, z pysznym jedzeniem bezglutenowym - Coccolandia, via Puccini 8b. Po dwóch tygodniach przyglądania się co rano, jak mąż wcina pyszne croissanty i ciasteczka na śniadanie, mogłam wreszcie sama zakosztować pysznych sardyńskich smakołyków. 
Ogólnie Sardynia jest niezwykła, piękna, różnorodna. Woda o niespotykanym kolorze i czysta. I jest co odkrywać. 
Dziękujemy za wszystko ! 

Kasia i Arek Bacowie

===========================================


12 dni na  początku czerwca w 2 miejscach, zatoka orosei + płn-wschód,  

- 6 noclegów w Słoneczniku w Golfo Aranci
 - wynajęty samochód
 - 2 dorosłe osoby


Jeszcze raz bardzo dziękujemy Tobie Alicjo za obszerny, szczegółowy, bardzo pomocny 
przewodnik, dzięki któremu przeżyliśmy mega przygodę, odkrywając uroki wschodniego wybrzeża ;)) Był to nasz drugi wyjazd na Sardynię, zauroczeni północną częścią, postanowiliśmy
wrócić.... Początkowo miałam dylemat, które miejsca wybrać, z taką pasją Alicja pisze
o wszystkich rejonach......

Wybór padł na nowiutki apartament u Edyty w Tortoli, drugi w Murta Maria.
 Wylądowaliśmy w Olbii, odebraliśmy samochód i ruszyliśmy na południe, panoramiczną  
trasą SS125, 175km. Góry Gennargentu i roztaczające się dookoła widoki nie pozwalały
nam (niestety lub właśnie stety) skupić się na prowadzeniu samochodu. Po drodze zwiedziliśmy
Cala Gonone i wstąpiliśmy po polecane przez Alicję sery niedaleko Urzulei, naprawdę pyszne !!!!!!

 



Po dotarciu do celu bardzo serdecznie przywitali nas gospodarze, Edyta i jej mąż Marco :))
Zaprosili nas do siebie, poczęstowali winem. Od razu poczuliśmy sympatię, okazali się 
przemili i pomocni. Apartament był nowiutki i pięknie urządzony ;) Byliśmy pierwszymi ich gośćmi,i z tego powodu Marco podarował nam rejs ich stateczkiem po Zatoce Orosei, bardzo miło nas zaskoczył :)) Nie musieliśmy o nic się martwić, zawieźli nas do portu w Arbatax a po powrocie już czekali. Rejs po Zatoce Orosei w tym rejonie jest punktem obowiązkowym. Przepiękne plaże, zwłaszcza Mariolu z całą paletą turkusu i lazuru.
 Poznaliśmy też rodziców Marco, jego pogodną i kochaną mamę Lidię, która 
poczęstowała nas pysznym domowym ciastem :)) 

Codziennie po naszych powrotach prowadziliśmy z Edytą długie rozmowy, doradzała
gdzie jechać, którą plażę wybrać. A po moim niefortunnym pierwszym pobycie na plaży,
uratowałam mnie  super kremem z aloesu :))

Wybór był trafiony i przerósł nasze oczekiwania. Szczerze polecam pobyt u Edyty ;)))))
 Lokalizacja również  idealna, świetna baza  wypadowa w góry i nad morze, polecam plażę
Lido di Orri, czerwone skały w Arbatax, murale w Orgosolo, płaskowyż Golgo z osiołkami,
urokliwą górską wioskę w Baunei, góry Gennargentu,  zatokę Orosei z bajecznymi plażami.


Po 5 dniach trasą SS125 ruszyliśmy do Golfo Aranci, po drodze w deszczu, zwiedziliśmy miasto Orosei i Posadę.  Golfo Aranci przywitało nas już słońcem ;))  Apartament był bardzo wygodny i blisko do pięknych plaż. Spędziliśmy tutaj 6 dni robiąc objazdowe wycieczki, z przerwami na pobyt, na urokliwych plażach, Bianca, Moresca, Marinella (wszystkie polecam). Wieczorami robiliśmy  niezapomniane spacery wzdłuż wybrzeża, przechodząc przez 5 miejskich plaż aż do portu, miejscami przejście było tylko morze lub przez ostre skały. Zwiedziliśmy Costa Smeralda, San Pantaleo ( bardzo urokliwe ), Porto Cevro, Archipelag La Maddalena, La Cinta w San Teodoro, Porto Taverna z przepięknym widokiem na wyspę Tavolarę, Lu Impostu i wiele innych,  polecam te miejsca !!!!!!
Nie sposób opisać piękno sardyńskiej przyrody a  wiele miejsc mamy jeszcze  nieodkrytych.
( co mnie niezmiernie cieszy :))) ) 




Podsumowując słońce, turkusowo-lazurowa woda, piękne plaże, morze i jednocześnie góry,
naturalne piękno, przyjaźni mieszkańcy a wszystkie te słowa zawierają się w jednym......SARDYNIA :)

Aneta i Jacek

P.S.  Wyśmienite lody, które polecamy, jedliśmy w Porto San Paolo Gelanteria Artigianale

KOMENTARZ OD AUTORKI BLOGA - Aneta i Jacek przesłali mi tyle pięknych i proofesjonalnie podpisanych zdjjęć, że trudno było wybrać, które umieścić w relacji, więcej zdjęć mozna obejrzec w poście na fanpage Alicja na Sardynii na facebook'u. Bardzo się ciesze, że udało Wam się odwiedzic tyle pięknych miejsc i że osiołki na Golgo sa na swoim miesjcu :)
===================================================

2 osoby 11 dni w czerwcu na południu bez auta - B&B U Anny na plaży Poetto + pobyt z Alą i Krzysiem w Margine Rosso



Już po raz trzeci odwiedziliśmy Sardynię - ta wyspa uzależnia! Tym razem wypadło na jej południową część, a dokładnie na jej serce - Cagliari.
 Do B&B u Anny dotarliśmy bez żadnego problemu pociągiem i autobusem. Gospodyni to bardzo miła i pogodna kobieta. Pokój, tak jak w założeniu, był przestronny i czysty, a z balkonu roztaczał się piękny widok na plażę Poetto i Czarcie Siodło. Ze względu na stosunkowo niewielką odległość od centrum miasta, w weekendy na tę część plaży przyjeżdża wielu mieszkańców. Wieczorami dużo osób spaceruje, a rano biega. Znajduje się tu wiele restauracji i barów. B&B u Anny to doskonały punkt wypadowy na Czarcie Siodło. Spacer zajął nam około 1,5 godz w jedną stronę, lecz gra jest zdecydowanie warta świeczki, gdyż widoki z góry zapierają dech w piersi. Innego dnia, również piechotą, wybraliśmy się do Parku Molentargius, aby z bliska przypatrywać się życiu flamingów, których jest w Cagliari wyjątkowo dużo. Czasami nawet stada flamingów przelatywały nam nad głowami.
Po 3 dniach pobytu u Anny nadszedł czas na zmianę kwatery na dom u Luizy, czyli nasze wakacje z Alą i Krzysiem! :) Dom u Luizy był dokładnie taki jak sobie go wyobrażaliśmy. Skąpany w kwiatach, pachnący cytryną, z plażą za bramką... Z Alicją, Krzyśkiem i innymi świetnymi ludźmi spędziliśmy 5 fantastycznych dni. W tym czasie mieliśmy możliwość nauki pływania na windsurfingu i ćwiczenia jogi o poranku na plaży. Z ekipą z naszego domu wybraliśmy się na kilka niezapomnianych wycieczek: rejs motorówką po morzu, plaże dalsze i bliższe, Grób Giganta, nuraghi, ukryty w górach wodospad, pyszna sardyńska kolacja u Luccio.
Aby opisać każde z tych przygód osobno musiałabym poświęcić chyba kilka godzin! Doświadczenia piękne i bezcenne! Alicja, jak dobra wróżka, spełniła również jedno z moich małych sardyńskich marzeń - zabrała nas na płaskowyż, na którym żyją dzikie konie, a oglądać je można z grzbietu wierzchów Gianniego.

Z każdym pobytem na Sardynii, odkrywamy jej inne oblicza i uroki. Piszę moje "morskie opowieści" z uśmiechem na twarzy i łzami wzruszenia w oczach... nieśmiało planujemy już następną wyprawę... :)
Dziękujemy za wszystko i ściskamy mocno,

Julia i Piotr


komentarz od autorki bloga - wspaniale było odkrywać Sardynię z Julią i Piotrem, mam nadzieję, że  jeszcze spotkamy sie na Sardynii!!!



------------------------------------------------

TYDZIEŃ W ALGHERO + TYDZIEŃ Z ALĄ I KRZYSIEM W MARGINE ROSSO RODZINA 2+2 BEZ AUTA


na plaży Margine Rosso
Sagra del maloreddus w San Sperate
Pierwszy tydzeń spędziliśmy w Alghero, pieszo  do  plaży, Starego Miasta, przystanków autobusowych. Potem pzrejechaliśmy pociągiem pzrez całą sardynię na południe do Cagliari i autobusem do Quartu sant Elena, na przystanku autobusowym czekala na nas Alicja. Dostaliśmy od niej wszelkie potrzebne informacje i wskazówki. Zabraliśmy się z innymi rodakami na ciekawą lokalną festę w miasteczku San Sperate, plażowaliśmy na plaży zaraz pod domem, podjezdżaliśmy autobusem do Cagliari, Krzyś podwiózł nas rano na  plażę geremeas i odebrał po połduniu, korzystaliśmy ze szczególowego pzrewodnika Alicji. Spędziliśmy wspaniały czas na Sardynii ,naprawdę można odpocząć od zgiełku miasta Dzięki Alicji i Krzysiowi udało się nam poznać choć trochę te magiczne miejsce od środka , wybieramy się za rok także do Ali i Krzysia do domu przy plaży. Pozdrawiamy!
Magda
murale w San Sperate
na Castello w Cagliari




------------------------------------------------------------------------------------------

Pobyt od 6 do 17 czerwca 2017 roku rodzina z dwójką małych dzieci - mieszkanie U mariny w Margine Rosso

Nasze wakacje były bardzo udane i niezapomniane. Mieszkaliśmy u Mariny w Quatru Sant Elena. mieszkanie 150 metrów od pięknej plaży , było w nim wszystko co potrzeba. Marina- bardzo miła osoba i bardzo pomocna. W pierwszym dniu pobytu zawiozła mnie na zakupy do  supermarketu, ugotowała nam makaron na obiad i zawsze cchętnie służyła pomocą. bardzo dobrze się nam u niej mieszkało.



Alicjo dziękuję za pomoc, za transfer z lotniska, za pyszną  kolację u Lucio, za wycieczkę na Czarcie Siodło, za podwózki na piękne plaże,  a przede wszystkim za super przewodniki i wskazówki, za setki wymienionych maili, za pomoc w wypożyczeniu auta , dzięki tobie nasze wakacje były super udane i bezproblemowe. Sardynia spodobała nam się bardzo, ja osobiście jestem zachwycona pięknymi plażami, krajobrazami życzliwością Sardyńczyków. Na pewno kiedyś tam wrócimy.

Dziękuję i pozdrawiam, Asia z rodziną. 

Na widokowym klifie Czarcie Siodło w Cagliari

komentarz od autorki bloga - było mi bardzo miło spędzić z Wami tochę czasu w czerwcu w Quartu, mam nadzieje spotkać Was kiedyś jeszcze na Sardynii! :) Ciesze się, że skorzystaliście z mojej rady i wzięli jednak auto na 3 dni.
=================================================

wakacje u Ali i Krzysia - 2 osoby tydzień w czerwcu, 


wspólne gotowanie owoców morza
Spędzilismy tydzień w domu na plaży razem z Alicją i Krzysztofem, wakacje na Sardynii z nimi to prawdziwa terapia na wszelkie rozterki z jakimi borykamy się w dniu codziennym. Chętnie służą pomocą we wszystkich aspektach turystycznych. Poczynajac od transportu konczac na nauce pieknego melodyjnego języka włoskiego. Pokazują i zaznajmiaja z kuchnią srodziemnomorska. Służąc radą praktyczna w lokalnych zakupach a także podajac ciekawe i oryginalne przepisy, których nie znamy. Wakcje na Sardynii dzięki nim to niezapomniana przygoda takze ood wzgledem towarzyskim. Takich przyjaciół można sobie tylko wymarzyc. 

Moge powiedzieć ze dzieki Alicji pokochalam te wyspe. Zarazila mnie swoja pasja eksplorowania tego pieknego kawalka ziemi wloskiej. 
Dziekuje Wam Asia i Gabryś - świeżo zakochani w Sardegnaaa !

pzred rejsem  motorówka w  rejon Villasimius


z Alicja na klifie
 widokowym Czarcie Siodło
na lokalnym targu -nasze ulubione stoiska z serami z lokalnej małej wytwórni

======================================================

OBJAZDÓWKA - plan opracowany na zamówienie pzrez autorkę bloga, czerwiec 2 OSOBY - noclegi w 3 miejscach - Porto San Paolo, rejon Portoscuso oraz w górach Gennargentu

19 dni spędzone na Sardynii były bardzo intensywne,przejechaliśmy ponad 2800km. Byliśmy prawie we wszystkich miejscach,które polecałaś. Podziwialiśmy cuda  znane ze zdjęć i przewodników.Tam opisy są profesjonalne,więc nawet nie próbuję konkurować :)). Natomiast zachwytu, zadumy, tęsknoty nie da się wyrazić słowami. Dzięki Twoim radom,wskazówkom dotarliśmy też do miejsc tylko dla wtajemniczonych - współrzędne geograficzne tych wszystkich miejsc były bezcenne.
Czuliśmy jakby ta cudna przyroda była tylko dla Nas.
Gubiliśmy się na wąskich dróżkach (celowo) wsród winnic,pastwisk na zboczach,obserwowaliśmy grę śwatła, chmur, tęczy na niebie. Słuchaliśmy śpiewu ptaków,cykanie świerszczy, brzęku pasterskich dzwoneczków.Biesiadowaliśmy na łonie przyrody ,wdychając wszechobecny zapach ziół, kwiatów. Wędrowaliśmy po górskich szlakach,pluskaliśmy się w morzu,rzekach,wodospadach.
Kajakiem explorowaliśmy zaokę Orosei.
Wieczorami wałęsaliśmy sie po malutkich miasteczkach,jadaliśmy kacje w klimatcznych knajpkach.
Spotkaliśmy uroczych,przyjaznych ludzi,zajadaliśmy się przepysznymi miejscowymi smakołykami, popijając  wino z sardyńskich winnic. Szczególnie smakowało nam vermentino:)
Wiemy już, ze trzeba będzie tam wracać bo jeszcze tyle nie widzieliśmy!!
Dziekujemy Ci Alicjo,ze chciałaś się z nami podzielić takimi cudami!!!!!!!
Dziekujemy też serdecznie Monice za jej towarzystwo w wycieczkach,super ciekawy dzien spędzony z Robertem, naszym rodakiem, który studiuje archeologię, i który nieco odsłonił tajemniczą historię wyspy i który sam jest arcyciekawym towarzyszem.

Beata i Piotr

P.S-fotografie prześlemy póżniej troszkę,bo trzeba wybrać spośró 800:)
=======================================================

OBJAZDÓWKA - plan opracowany na zamówienie pzrez autorkę bloga,  PIERWSZA POŁOWA CZERWCA 2 OSOBY TYDZIEŃ - ALGHERO, ZATOKA OROSEI, GÓRY GENNARGENTU  noclegi w B&B Przy Porcie w Alghero oraz w agroturystyce U Mario w  Cala Gonone 
Alicja bez wątpienia nadała naszemu urlopowi niesamowity, magiczny i swojski charakter. Dzięki podpowiedziom telefonicznym, mailom i wiadomościom dowiedzieliśmy się wszystkiego. Gdzie wynajać auto. Gdzie i co zjeść tak, by poczuć się niemal jak rodowity Sardyńczyk, jakie miejsca odwiedzić, by mieć świadomość uczestniczenia w czymś naturalnym i nieskażonym cywilizacją oraz gdzie spać, by mieć uczucie otaczania się roślinnością, zwierzętami i ludźmi rodem z Sardynii jednocześnie będąc ugoszczonym jak w domu. Gdyby nie pomoc Alicji, z pewnością nie zobaczylibyśmy nawet części odwiedzonych rzeczy, na przykład starożytnych źródeł znanych chyba tylko Sardyńczykom (i oczywiście tym, którzy zdecydowali się na kontakt z panią Alicją :) ). Spaliśmy 3 noce na wspaniałej agroturystyce u Mario (w towarzystwie owiec, osiołków i wielu innych pięknych stworzeń pomagających w produkcji np. pysznego sera i doskonałego mleka/jogurtów) i 4 noce w Alghero u Mariny, której mieszkanie pomimo znajdowania się w komfortowym i ścisłym centrum było bardzo przytulne i domowe. Wypoczynek wspominamy codziennie, na pewno szybko wrócimy na Sardynię, by zwiedzić jej pozostałe regiony - mamy nadzieję, że i kolejnym razem pomoże nam przeogromna wiedza Alicji! :)

 
Arbatax














---------------------------------------------------------------------------------
Tavolara

Majówka- objazdówka
Witaj Alicjo!
Wrażenia po powrocie bajeczno-boskie. Twój przewodnik, trasa, współrzędne GPS i rady super cenne. Droga na prom w lekkim stresie, bo nie wzięliśmy pod uwagę korków we Włoszech. Prom odpływał o 21:30, my byliśmy na nim o 21:00. Nie mogliśmy go znaleźć i była lekka panika. Szczęśliwi rano wyruszyliśmy w drogę przez Sardynię, która przywitała nas pięknym, słonecznym porankiem. Zaczęliśmy od plaży Porto Taverna. Byliśmy całkowicie zauroczeni widokiem i wrażeniem jakie robi Tavolara. Niektórzy z naszej paczki ochoczo wskoczyli do morza. Miny Niemców siedzących w knajpce … bezcenne.
dzikie termy
Potem wyruszyliśmy do rzymskiego basenu na pastwisku. Ja byłam pewna, że przyjechaliśmy w dobre miejsce. W końcu, dzięki Tobie, miałam podane wszystko jak na dłoni.  Reszta grupy patrzyła na mnie z niedowierzaniem.  Musieliśmy trochę poczekać, bo ktoś zażywał kąpieli. To było cudowne doświadczenie i niezapomniane chwile. W tym dniu zobaczymy jeszcze tylko plażę w Arbatax. Stacjonowaliśmy w Porto Corallo koło Villaputzu. Nie byliśmy jedynymi gośćmi na obiekcie, ale na pewno jedynymi, którzy się kąpali w morzu. Właściwie za wyjątkiem niedzieli na plaży byliśmy tylko my, więc śmialiśmy się, że mamy prywatną. 
Od wtorku pogoda trochę się popsuła, ale dzięki temu byliśmy w Cagliari i korzystając z Twojego przewodnika zobaczyliśmy m.in. Castello. W środę wyciągnęłam ekipę do Grotta di Ispinigoli i liczyłam jeszcze na zaliczenie Arcu Suttarterra, ale niestety. Pogoda była kiepska, a w górach na krętej drodze w mgle/chmurach musieliśmy bardzo uważać. Wieczorem mieliśmy umówione agriturismo, więc trzeba było szybko wracać. Było pysznie! Pierwotnie chciałam skorzystać z Twojej propozycji, ale ani w Soleminis ani Castiadas nie było wolnych terminów. Ostatecznie byliśmy w Agriturismo niedaleko Villaputzu. Gospodyni podała pieczonego bakłażana, ser pecorino, świeżą mozarellę i biały, słodkawy podobny do ricotty. Coś w rodzaju chatney z brzoskwiń, grzanki z oliwą i przyprawami. Coś zapiekanego, jakby kołacz. Dwa rodzaje szynki dojrzewającej i marynowane kawałki mięsa. Wino i woda na bieżąco. Potem na ciepło gnocchi  i malloreddus, surówka z fenkuła z pomarańczą i pieczona wieprzowina. Na deser kilka rodzajów ciast i skórka z pomarańczy zrobiona w sposób, którego nie odkrywałam - pycha! Potem degustacja domowych nalewek i grappy i ostatecznie zakupy co niektórych z tych pyszności

W piątek jeszcze raz byliśmy w Cagliarii bo mój mąż pragnął zjeść owoce morza, więc skorzystaliśmy z Twojej podpowiedzi na Via Sardegna w Ci Pensa Cansas. Dodam, że jeszcze lepsze były Trattoria il Faro w Olbia, które jadł przed wjazdem na prom. Po owocach morza w Cagliari pojechaliśmy obejrzeć Grób Gigantów (LA TOMBA DEI GIGANTI IS CONCIAS) -  również wskazówka z Twojego przewodnika.Trasa i widoki w drodze powrotnej urzekające i zapierające dech w piersiach. Dzięki niej niechcący trafiliśmy na Nuraghe Asoru o Basoru. Wow! Nasz pierwszy nurag! W sobotę kończyliśmy naszą wyprawę, ale w drodze na prom byliśmy jeszcze Nuraghe di Barumini oraz Pozzo Sacro Di Santa Cristina. Przed samym Olbia Sardynia pożegnała nas piękną tęczą. 
Urzekająca wyspa! Urzekający czas! Marzy mi się kolejna wyprawa!
Jeszcze raz za wszystko dziękuję!
Katarzyna




komentarz od autorki bloga - uwielbiam pisac plany objazówek dla takich osób jak Kasia i jej ekipa :)




==========================================================

Góry i wspinaczka koniec kwietnia 2018 4 osoby
Bardzo dziękujemy za pomoc w znalezieniu noclegu. Przez polowę pobytu mieszkaliśmy w mieszkaniu naszych rodaków w miasteczku Iglesias. Marta i Dominik to fantastycznini ludzie. Mieszkanie jakie oferują do wynajęcia przekroczyło nasze oczekiwania, lokalizacja idealna.  Świetna baza wypadowa i na plaże i w góry.Wyspa cudowna my nastawiliśmy się na aktywny wspinaczkowy wypoczynek i cel został osiągnięty w 200%. Na pewno jeszcze nie raz zawitamy na Sardynii😎.


4 DNIOWA OBJAZDÓWKA W KWIETNIU 2 OSOBY - WSCHODNIE WYBRZEŻE, COSTA SMERALDA, CAGLIARI
Dobry wieczór,
Pani Alicjo, spieszę, aby podzielić się z Panią wrażeniami z naszej krótkiej wycieczki po Sardynii. 
plaża punta molentis
Wyjazd uważam za niezwykle udany. Zamówiliśmy u Pani szczegołowy plan naszej wyprawy, Pani  rady i wskazówki okazały się niezwykle cenne i zdecydowanie przyczyniły się do tego, że wróciliśmy super zadowoleni. Dopisała nam pogoda - było ciepło i słonecznie, tylko pierwszego dnia mocno wiało. Jechaliśmy zgodnie z planem, w niektórych miejscach spędziliśmy trochę więcej, w innych trochę mniej czasu. Czasem rezygnowaliśmy z kawy czy obiadu na rzecz innych atrakcji, a jedliśmy w innych miejscach. 
1 dzień:
Auto wypożyczyliśmy w poleconej przez Panią wypożyczalni. Mieliśmy okazję poznać p. Ilarię - super optymistyczna dziewczyna. Wszystko odbyło się bez problemów i zbędnych formalności. Przesyłam dla Pani pozdrowienia od Ilarii, która niezwykle serdecznie Panią wspominała. 
przejazd przez góry gennargentu
Najbardziej tego dnia podobała nam się plaża Spaggia id Punta Molentis. Strasznie wiało i pogoda nie była najlepsza, ale chwilami na plaży byliśmy sami i było super. Bar na plaży dopiero się "tworzył", trwały prace remontowe. 
Nocleg u Mario spełnił nasze oczekiwania. Agroturystyka pięknie położona - poranek z takim widokiem wart jest milion dolarów. Wieczorem jedliśmy kolację, a rano śniadanie + zamówiliśmy kanapki na cały dzień. Jedzenie bardzo smaczne, a Margerita (na naszą prośbę) dołożyła nam do śniadania trochę sera i jogurt żeby nie było nam za słodko :-). Fajne miejsce godne polecenia.
plaża cala luna

2 dzień:
Przez co najmniej 4 godziny pływaliśmy motorówką z Paolo po zatoce Orosei i była to dla nas przygoda życia. Paolo był super. Prosił, aby podzielić się z Panią opinią na temat tego rejsu, bo my osobiście byliśmy nim zachwyceni  - nie tylko widokami, ale także postawą Paolo. Na początku nie byłam przekonana czy dobrze się rozumiemy. Spodziewałam się zobaczyć kilka plaż, a Paolo zatrzymywał się przed każdą z nich, pokazał nam każdą jaskinię czy grotę, opowiadał o każdej z nich, dzielił się ciekawostkami. Czekał cierpliwie kiedy chcieliśmy wysiąść na kilku z plaż, aby choćby przez chwilę na nich pobyć. Plaże piękne, a nawet zachwycająco piękne i o tej porze niemal puste. Zdarzyło się, że na dwóch z nich byliśmy zupełnie sami. To było wręcz wzruszające, że można obcować z tak piękną przyrodą bez tłumu turystów, w ciszy i dzielić się tym cudownym wrażeniem i odczuciami z ukochaną osobą. Podziękowaliśmy Paolo za to cudowne przeżycie :-)
rejs z Paolo z Ccala Gonone
3 dzień:
Jechaliśmy zgodnie z Pani planem i odwiedziliśmy niemal wszystkie miejsca. Nie zdecydowaliśmy się na przejazd do Palau, bo i tak nie mieliśmy czasu, aby przepłynąć na archipelag. Posiedzieliśmy dłużej na Szmaragdowym Wybrzeżu i wróciliśmy ok. 19 do Cagliari. Mieliśmy trochę czasu, aby obejrzeć miasto dzięki czemu w kolejnym dniu zdecydowaliśmy się jeszcze na wyjazd poza miasto do Chia.
Nocleg w Cagliari był super - B&B U naszych rodaczek na Starrym Mieście. Nie mieliśmy żadnych problemów. Pani Magda wszystko nam wyjaśniła, zaparkowaliśmy w wyznaczonym miejscu, sam pokój bardzo nam się podobał, lokalizacja także.
4 dzień:
Pojechaliśmy na plażę Chia, a po powrocie pojechaliśmy zdać auto. Wszystko bez problemów :-)
Przyroda zachwyca, ludzie serdeczni i życzliwi. 
Jeszcze raz dziękuję za wszystko. Polecamy Pani usługi znajomym i nieznajomym, których spotkaliśmy w samolocie :-) Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś dane nam będzie powrócić na tą piękną wyspę i przejechać zachodnim wybrzeżem.
Ślemy Pani pozdrowienia i serdeczności od nas i od ludzi, których nam Pani poleciła. Wszyscy bardzo miło i z symaptią Panią wspominają.
Pozdrawiam,
Ania S.



















===========================================

SEZON 2017


RELACJA AGATY, KTÓRA POSTANOWIŁA WYJECHAĆ NA SARDYNIĘ NA ZAWSZE


Agata na Sardynii
komentarz wstępny od autorki bloga - wiosną 2017 dostałam maila od Agaty, która zakochała się w Sardynii i postanowiła przenieść się tam na stałe. Uczyła się dopiero włoskiego, mówiła dobrze po angielsku, była pełna determinacji i pasji. Pomogłam jej, jak tylko mogłam najlepiej, bo podziwiam w ludziach siłę do zmian w życiu i odwagę do nadania, świadomie i zdecydowanie, nowego kierunku swojemu losowi. Agata zaczepiła się na  początek u mojej przyjaciółki w Cagliari, szybko znalazła pracę, dziś mieszka w Olbii i ZDOBYWA SARDYNIĘ  NA CAŁEGO :) Poniżej jej opowieśc i wspaniae  zdjęcia - gotowe widokówki z Sardynii. Więcej zdjęc Agaty tu -

A może by tak doświadczyć piękna Sardynii i zostać tam na dłużej?Ta myśl kiełkowała mi w głowie od chwili, kiedy pierwszy raz trafiłam na Sardynię.
 Mój pierwszy pobyt trwał zaledwie kilka dni, ale już wtedy wiedziałam, że Sardynia jest wyjątkowa i że wrócętam na dłużej.
Wcześniej bardzo dużo podróżowałam po Włoszech, i chociaż jestem miłośniczką Italii to ta myśl by zatrzymać się na dłużej pojawiła się tylko w przypadku Sardynii.
 Zależało mi na prawdziwym doświadczeniu i poznaniu wyspy, a na początek na pobycie przez trzy miesiące.  Trafiłam na bloga https://www.sardynia-wakacje.com i nawiązałam kontakt z Alicją. Nie podejrzewałam, że dostanę od Alicji tak ogromne wsparcie, zupełnie bezinteresowną pomoc, masę wskazówek, anielską cierpliwość do moich pytań i  zrozumienie dla mojego trochę szalonego pomysłu.Jestem przeogromnie wdzięczna, za poświęcenie mi tyle uwagi, bezinteresownego wsparcia, olbrzymie DZIĘKUJĘ!
To, co mnie pchnęło w stronę Alicji, to to, że jest prawdziwą podróżniczką, to, co robi jest autentyczne, pełne doświadczenia i wiedzy, a równocześnie pasji.Podziwiam Alicję, za to, co robi i w jaki sposób.

A Sardynia…Jest po prostu bajeczna, wciągająca, magiczna! Zwiedziłam masę miejsc i wcale nie zamierzam przestać! Mój apetyt na Sardynię wcale się nie skończył, wręczprzeciwnie  - te planowe 3 miesiące się trochę wydłużyły :D
To niesamowite jak przyjaźnie zostałam potraktowana przez miejscowych ludzi, sardyńska serdeczność, przychylność, sprawiły, że pomimo tego, że podróżowałam samotnie nic a nic się nie bałam.
Sardynia urzekła mnie rajskimi plażami, obłędnie turkusową wodą, widokiem na Travolarę, dzikimi miejscami, czystym nieskażonym jedzeniem i podejściem Sardyńczyków do życia.

Nie żałuję ani chwili - to była i jest podróż mojego życia i nie zamierzam przestawać. Sardynia jest boska!

Agata






2 tygodnie koniec września południe + północ Sardynii


Pani Alicjo!
Zgodnie z obietnicą piszę kilka słów po powrocie z Sardynii gdzie zorganizowaliśmy sobie wakacje korzystając po części z Pani wskazówek.
Po pierwsze termin – w drugiej połowie września od 17-tego do 1 października, okazał się doskonale wybrany – cały czas słońce ale bez upałów, na plażach pustawo chociaż nie wszędzie, na ogół już nikt nie kasuje za parkowanie a jeśli nawet to zawsze jest miejsce do bezpłatnego zaparkowania, woda rozkosznie ciepła i rzeczywiście niezrównana pod względem barwy i przejrzystości (nie ustępuje Adriatykowi a może nawet lepsza).Mankamentem były chłodnawe wieczory i poranki – nie ciągnęło do wysiadywania na tarasie przy porannej kawie czy wieczornym winku, niektóre lokale były pozamykane albo właśnie kończyły działalność. 
Mieszkanie w Cagliari u Simonetty i Lucia samo w sobie było pięknym przeżyciem, rzadko (może nigdy) nie spotkaliśmy gospodarzy tak sympatycznych i gościnnych.
rejs z Roberto w Teulada

Lucio czekał na nas na lotnisku ,po zakwaterowaniu, nocą zawiózł nas jeszcze do marketu na zakupy żebyśmy nie szli głodni spać, oferował się z podwiezieniem gdzie bądź każdego dnia – czasami korzystaliśmy bo przez pierwsze dni nie mieliśmy samochodu, co nie jest dobrym rozwiązaniem dla mieszkających w tym miejscu . Wynajęliśmy rowery i w drodze powrotnej posługując się dwoma GPSami zgubiliśmy się tak dokładnie, że o zmierzchu dzwoniliśmy do Lucia, który oczywiście niezawodnie przyjechał by nas podprowadzić pod dom (zresztą bardzo już nieodległy). Codziennie rano wpadał z pysznym espresso i pytaniem o samopoczucie a wieczorami poprawiał je nam z pomocą wyśmienitych domowych nalewek. Kiedy niespodziewanie przylecieli na 3 dni nasz syn z synową nie było żadnych problemów. Państwo Birardi poprzestawiali meble dostawili łóżko, zadbali o pościel i ręczniki a na koniec doliczyli naprawdę śmieszne pieniądze za dodatkowych gości. Na pożegnanie wyprawili dla całej piątki wspaniałą kolację z owocami morza (też w przystępnej cenie) i ucztowali razem z nami udzielając tym samym lekcji języka włoskiego już całkowicie bezpłatnie. Naprawdę niezwykli ludzie a ich dom ma w sobie coś czego nie mają mieszkania czy apartamenty z booking com – mianowicie duszę. Zaprojektowany i umeblowany przez właściciela jest taki, że można by w nim mieszkać i żyć pod każdą szerokością geograficzną. Rozstawaliśmy się z nimi jak z najlepszymi przyjaciółmi co można wyczytać z wymiany korespondencji po powrocie do kraju .  
Najlepszą w tamtych okolicach plażę znaleźliśmy w okolicach Villasimus – nazywała się bodaj Spiaggia Sa Ruxi ale w rejonie było kilka o tej nazwie. „Nasza” była mało uczęszczana, miała wspaniałe piaszczyste dojście do wody z pojedynczymi skałkami wokół i cudowne zaplecze – wydma o zróżnicowanym ukształtowaniu, częściowo porośnięta w taki sposób, że nie było problemu ze znalezieniem cienia, pół cienia czy pełnego słońca – cudo. W zasadzie gdzie się człowiek nie ruszył mógł znaleźć świetną plażę nie płacąc za wstęp ani za parkowanie. Sardyńczycy wydają się wyjątkowo mało nachalni w dojeniu turystów – jeśli  parking jest płatny to obok (bliżej czy dalej) zawsze są jakieś miejsca do zaparkowania za frico, jeśli za wstęp na plażę biorą kasę za leżaki czy parasol, zawsze  jest też miejsce do plażowania na dziko skąd nikt nikogo nie wyrzuca – miłe i rzadko spotykane obyczaje.
Cannigione

Za Pani radą odbyliśmy całodniowy rejs z kapitanem Roberto z Marina di Teulada w kierunku zachodnim i chociaż stanowił znaczącą pozycję w naszym budżecie to wart był swych pieniędzy. Załoga w pewnej chwili rozwinęła żagle i choć nie trwało to długo poczuliśmy się jak prawdziwe wilki morskie. W dodatku ta że załoga (Roberto ze swoją panią i pomocnikiem) okazała się przemiła, doskonale się z nimi czuliśmy i nakarmili świetnie. Także kameralna atmosfera, nie mówiąc o nieograniczonej ilości niezłego wina, sprzyjała zawieraniu znajomości  (my z Ukraińcami oczywiście) co też ma swój urok.
Zrobiliśmy też wycieczkę do Nuraghe di Barumini, o których po raz pierwszy dowiedzieliśmy się z Pani przewodnika. Spędziliśmy ze dwie godziny biegając za przewodniczką, która w niezbyt atrakcyjnej formie akademickiego wykładu opowiadała o tym miejscu ale nie ma wątpliwości, że to wielka                      i obowiązkowa atrakcja turystyczna dla każdego przybywającego na Sardynię.  W Cagliari zaliczyliśmy jeszcze spacer (wspinaczkę) po centrum, obowiązkowo katedrę i niewielkie muzeum  w pobliżu (z odtworzonymi postaciami nuraghinów w strojach z epoki)  oraz  centralną halę targową wartą choćby zwiedzenia nawet jeśli się nie zamierza robić zakupów – my kupiliśmy tylko owoce i okazały się najlepsze z całej naszej wycieczki na Sardynię. Oczywiście nie ominęliśmy gelaterii Peter Pan na Via Roma – warta grzechu.
Po tygodniu przenieśliśmy się na północ do Cannigione, gdzie miałem nadzieję spotkać Panią, ale się nie udało. Cannigione jest przyjemnym miasteczkiem na Costa Smeralda, szczególnie dla ceniących spokój. Wieczorami życie na ulicach zamiera, przenosi się do lokali i tylko jednej nocy uczestniczyliśmy (bo trasa wiodła niemal pod naszymi oknami) w ulicznym rajdzie samochodowym – ryk pozbawionych tłumików aut i smród spalin do 4-tej rano, dość koszmarne. Mieszkaliśmy w trójkę po królewsku w osiedlu domków w stylu Agi Khana w przestronnym apartamencie z dwoma sypialniami i dwoma łazienkami, wielkim tarasem z widokiem na morze i prywatnym jacuzzi – do plaży 100 metrów. Pełny luksus za niezbyt wielkie pieniądze.W mieście sporo restauracyjek, sprawdziliśmy niemal wszystkie. Najlepsze frutti di mare serwowali w Tavola Blu na papierowych obrusach i plastikowych talerzach ale pyszności. Niezłą kolację zjedliśmy w pizzerii da Serafino e Giovanni, inne do których trafialiśmy raczej średnie. Kierując się Pani radą zaliczyliśmy oczywiście kolację w  agroturismo – jakieś 20 km od Canniggione. Jedzenie może nie powalające ale różnorodne, ładnie serwowane przez miły personel. Bez wątpienia taką przyjemność na Sardynii trzeba zaliczyć. 
Zrobiliśmy objazd samochodowy po miasteczkach: Golfo Aranci, Porto Rotondo, Porto Cervo – to ostatnie robi wrażenie swym przepychem i luksusem (te sklepy najkosztowniejszych marek) ale super bogackich jachtów o tej porze roku nie było – na lepsze mogliśmy się pogapić  w Saint Tropez czy nawet  w Hvarze. Poza tym zajmowaliśmy się głównie wyszukiwaniem plaż, pławieniem się w cudownej wodzie, snorkowaniem. Plaż zaliczyliśmy chyba z 10, wszystkie były super, o tej porze roku można było znaleźć taką na której byliśmy zupełnie sami – co najwyżej z ośmiornicą (niewielką ale nie dała się złapać).

 Nie dziwię się, że jest Pani zakochana w tym miejscu na ziemi, sami chętnie tam kiedyś wrócimy. Nie ukrywam, że Pani blog upewnił mnie  w postanowieniu (gdy już powstała w głowie ta myśl), że należy Sardynię bezwzględnie odwiedzić za co jestem wdzięczny. Nie rozczarowaliśmy się. Dzięki.

październik 2018 tydzień w Słoneczniku w Golfo Aranci


Pani Alicjo,
 Chciałabym bardzo podziekowac, za pomoc w zorganizowaniu wakacji na Sardynii. 
Było wspaniale, plaże cudowne, krystalicznie czysta woda :)
Wybraliśmy się w rejs z Renatą i Wojtkiem stateczkiem Elena. Coś wspanialego, zauroczyla nas wysepka Spargi. 
W Sloneczniku mieszkalo nam sie bardzo dobrze. Romina bardzo sympatyczna, zaoferowała nam wiekszy apartament w tej samej cenie. Mieszkanie bardzo czyste i dobrze wyposażone w świetnej lokalizacji. Nawet bez samochodu możnaby było się tam swietnie bawić.  
Co do samochodu tez nie mieliśmy żadnych problemów.  Fabrizzio czekał na nas na lotnisku. Wszystko odbyło się szybko i sprawnie bez żadnych problemów.  
Sardynia jest tak piekna, że na pewno tam wrócimy.  W tydziec czasu nie sposób zobaczyc co tak naprawę wyspa ma do zaoferowania. 
Urzekły nas wspaniale widoki, piekne plaże i spokój jaki tam panuje.
Dziekuje i pozdrawiam 
Jolanta 

wrzesień ,10 dni, 9 osób dom U Luizy na plaży w Quartu


Witam Panią . Na wstępie tego maila chciałem bardzo podziękować za pomoc, porady ,informacje,kontakty i wszystko to co było związane z wakacjami jakie mogliśmy spędzić na Sardynii.Na pewno w jednym mailu nie jestem wstanie opisać Naszych zachwytów zaczynając od pogody a kończąc na urokach tylko tego miejsca w jakim byliśmy , mowa o Cagliari i okolicach .Teraz wiem że na całą Sardynię trzeba by poświęcić co najmniej całe dwumiesięczne wakacje , choć pewnie i to by było mało.Może zacznę od początku , a i tak zapewne o czymś zapomnę , ale to zawsze można nadrobić w następnym mailu.


Region który nam Pani poleciła był trafny pod wieloma względami , chociażby plaż jakie zwiedziliśmy,słońca jakie nam Pani zamówiła, wspaniałych spacerów z Olą I Dominiką - wspaniałe dziewczyny dzięki którym  poznaliśmy Cagliari , targi staroci,targ rybno-warzywny, fajne knajpki typowo sardyńskie , gdzie próbowaliśmy smaków Sardynii w postaci wina i potraw . Szczególne dzięki za kolacje u Lucia i Simonetty , którzy urzekli nas tak swoją gościnnością, poczuciem humoru, otwartością i szczerością ,że byliśmy u Nich na dwóch kolacjach., pierwsza to rybna a druga mięsna , obie świetne ale bardziej smakowała rybna, to tylko dlatego że rybka i przekąski takie jak nam zaserwowano w Polsce raczej inaczej smakują.Owszem brakowało auta , ale było nas trochę dużo by wynająć auto, a furgona na 9 osób niestety nie było , więc radziliśmy sobie miejską komunikacją .wykupiliśmy bilety tygodniowe, takie karty i jeżdziliśmy do bólu tam gdzie nas oczy poniosły , niestety trochę mało czasu a raczej dni było by trochę dalej się wybrać , a i tak program który założyliśmy na początku w 100% zrealizowaliśmy.Nie mogę nie wspomnieć o rejsie z Roberto ,który jest godny polecenia , bardzo dobry kontakt,miły , uśmiechnięty facet uprzyjemnia dzień na łódce jak tylko może oraz jego dziewczyna , przepraszam zapomniałem jak ma na imię ale świetnie śpiewa i 

na kolacji u Lucio i Simonetty
trochę pogadałem na temat muzyki bo mamy, co się okazało wspólną pasję , gramy muzykę. Dom w którym mieszkaliśmy spełnił nasze oczekiwania , nie brakowało nam nic bo nie przyjechaliśmy po to by w domu siedzieć , było na czym zjeść , w czym wypić, odpowiednio coś schłodzić , gdzie się wykąpać i dobrze wyspać, furtka na plażę zawodowa ,blisko na plażę i komfort że to z domu.

Robert z rodziną i przyjaciółmi.




wycieczka na Czarcie Siodło

tydzień w I połowie września 3 osoby, intensywna objazdówka


menhiry w Sorgono

Nasza podróż obejmowała 2 wyspy - Sardynie i Korsykę. Sardynię poznaliśmy z pomocą organizacyjna Alicji. Plan był bardzo intensywny, zależało nam na koniach, kajakach, górach i dobrej lokalnej kuchni, trochę prehistorii wyspy i noclegi w fajnych klimatycznych miejscach u rdzennych wyspiarzy. Alicja napisała dla nas plan objazdówki, bardzo szczegółowy, zawierający wszystkie te elementy. Dostaliśmy info gdzie po przylocie kupić butlę gazową, gdzie w różnych miejscach parkować, współrzędne do GPS , dane kontaktowe do wszystkich miejsc, wiele praktycznych rad. Mieliśmy w jednym miejscu problem spotkać się z lokalnym przewodnikiem , Alicja była na telefonie i pomogła nam w końcu się odnaleźć. Dostaliśmy szczegółowe opisy tras trekkingowych. 





Dodaj napis



Zobaczyliśmy wiele przepięknych miejsc, min.:
- Cala Sinzias na Costa Rei
- dzikie konie na płaskowyżu, jeździliśmy tam na koniach oswojonych oi oglądaliśmy te dzikie, 
- menhiry w Sorgono
- płaskowyż Golgo
- poszliśmy na Cala Goloritze' i do kanionu Su Gorropu, 
- najpiękniejszy nocleg był w Baunei w górach z tarasem panoramicznym na dachu i bardzo miła gospodynią, 
Robert pokazuje nam świętą studnię
- płynęliśmy kajakami z Cala Gonone
- byliśmy w winnicy i na sardyńskiej uczcie w agroturystyce, 
- nasz rodak Robert z Olbii pokazał nam kilka miesjc prehistorycznych i opowiedział bardzo ciekawie o historii Sardynii, 

 Wakacje były wspaniale, pomoc Alicji po prostu bezcenna!
Basia z przczerwiec + wrzesień rodzina 2+1 Golfo Aranci, Quartu sant'elena, Porto Pino

W czerwcu tego roku pojechałem z żoną Elżbietą i moją najmłodszą córeczką Zosią na Sardynię. Dwa tygodnie wspaniałych wakacji. Początek - Golfo Aranci - tydzień i następnie Quartu sant'elena na południu. Było cudownie. Wspaniałe plaże, cudowne morze, przemili Włosi, nadzwyczajne jedzenie. Krótko mówiąc bajka! W zorganizowaniu wakacji pomogła nam niesamowita Alicja, nasza rodaczka zakochana w tej wyspie, wiedząca o niej chyba wszystko. Razem z Krzysztofem prowadzili nas za rękę, bacząc aby nasze wakacje się udały w pełni. Z potrzeby duszy i bezinteresownie nam pomagali, nie chcąc za to
jakiejkolwiek zapłaty - Alicjo jesteś WIELKA! Na tyle nas zaszczepiłaś Sardynią, że mimo iż mieliśmy we wrześniu pojechać do Chorwacji (którą znamy doskonale, gdyż byliśmy tam 8 razy), wróciliśmy na Sardynię do Porto Pino. Miejsce, które nam poleciłaś. I nie zawiedliśmy się! Bardzo Ci dziękujemy i jesteśmy dumni, że Cię i Krzysztofa poznaliśmy. Tak mało jest ludzi z taką pasją i bezinteresowną służbą dla współrodaków. Mówię to z pełnym przekonaniem.
Sławomir Sierański - radca prawny  

wrzesień wyspa La Maddalena rodzina 2+2 , autem z Polski



Witaj Alicjo,
Jesteśmy z rodzinką już po wakacjach na La Maddalenie. We wtorek wieczorem wróciliśmy do Polski. Jak ten czas szybko zleciał... Poniżej kilka słów o wakacjach.
Wyruszyliśmy w trasę z soboty na niedzielę 2/3 września o północy. Prom mieliśmy w niedzielę o 23:50. Podróż przebiegła bez większych problemów (nie licząc korków na autostradach) do Livorno dotarliśmy koło 20:00, tak więc było trochę czasu na drzemkę i odpoczynek po trudach podróży. W Olbi byliśmy o 7 rano a u Zuzanny na Maddalenie zameldowaliśmy się koło godz. 9. Rozpakowaliśmy się, odświeżyliśmy i poszliśmy na rekonesans (co, gdzie, jak... , sklepy, markety, itd.). Miasteczko cudowne, wąziutkie uliczki i ta serdeczność miejscowych :)  Po dwóch wizytach w cukierni (rano po świeże rogaliki) byłem już znajomym sklepikarza, który serdecznie mnie witał gdy tylko mnie widział, przechodzącego w pobliżu.
Przed wyjazdem miałem swój plan na zwiedzanie ale już drugiego dnia wziął w łeb. Chciałem abyśmy zaliczali po dwie, trzy plaże dziennie ale nie zdawałem sobie sprawy z tego, że dotarcie do niektórych to nie lada wyzwanie, zwłaszcza, że byliśmy z dwójką dzieci (6 i 8 lat). Dzieci radziły sobie świetnie i po dotarciu na plaże zostawaliśmy tak już do końca dnia. Odwiedziliśmy następujące plaże: Tegge, Carlotto, Bassa Trinita, Cala Napoletana, Cala Cotticcio. Ta ostatnia dała nam w kość i ponieśliśmy lekkie straty w postaci złamanego telefonu mojej żony, która potknęła się o kamień i upadła na tyłek mając w tylnej kieszeni telefon, który zamortyzował upadek ale nie przeżył spotkania z ziemią ;)  Wybraliśmy się także na zwiedzanie fortyfikacji Candeo. Skorzystaliśmy również z Twojej sugestii i wybraliśmy się w rejs po archipelagu (super sprawa :) )
Wracając odwiedziliśmy Pizę, Florencję oraz miasteczko, które sugerowałaś San Gimignano - bardzo nas urzekło swoim pięknem.
Podsumowując, wakacje super udane, można powiedzieć nawet, że były to wakacje naszego życia. Były obawy bo to pierwsze wakacje, na które jechaliśmy własnym samochodem i jak dzieci zniosą trudy podróży, ale nie potrzebnie się denerwowaliśmy. Dzieci wspólnie stwierdziły, że wakacje były EXTRA!!! Wolą jechać tak daleko niż np. do Torunia ;P
Tak jak piszesz na swoim blogu jeśli ktoś raz odwiedził Sardynię ten będzie chciał tam jak najszybciej wrócić. Żona już w drodze powrotnej planowała przyszłoroczne wakacje na Sardynii :)
Chciałbym Ci Alicjo w imieniu całej mojej rodziny podziękować za pomoc w organizacji tego wyjazdu, za to, że odpowiadałaś na każdego mojego maila z najbardziej banalnym nawet pytaniem ;) Jesteśmy Ci na prawdę bardzo wdzięczni i liczymy na pomoc w organizacji kolejnego wyjazdu ;)
Załączam kilka fotek z naszego pobytu.
Zbyszek


Sierpień 2 osoby, objazdówka, w 14 dni dookoła Sardynii


Cześć Alicjo, wróciliśmy z naszej podróży dookoła Sardynii.  Przygotowany przez Ciebie plan podróży bardzo się przydał, gdy dostaliśmy w prezencie 14 noclegów rozmieszczonych w 5 miejscach dookoła wyspy, kompletnie nie wiedzieliśmy, jak to ruszyć organizacyjnie. Przygotowany przez Ciebie plan był bardzo szczegółowy, pomysłowy, brał pod uwagę szczyt sezonu i pomógł nam odkryć mimo tego terminu różne oblicza wyspy. Szczegółowa opowieść byłaby za długa, więc  wymienię kilka najpiękniejszych miejsc, które zapadły nam w pamięć:

- niesamowita dzika „plaża jaskółki” na północnym wybrzeżu – nie trafilibyśmy na nia nigdy bez dokładnego opisu drogi... prawie pusta w połowie sierpnia,

- sardyńska uczta w agroturystyce w głębi wyspy, która nam na szybko przez telefon załatwiłaś, gdy nie wypaliło inne miejsce, jedliśmy wszyscy razem przy wielkim stole z gospodarzami, rodzina – niesamowite klimaty i super jedzenie!

-2 wodospady w górach , tworzące naturalne baseny skalne, bardzo ładna droga do nich, w ogóle byliśmy zachwyceni tamtym „górskim” dniem. Ta droga w górach i te widoki. Połaziliśmy tam i niesamowicie odpoczęliśmy, nikogo nie spotkaliśmy a na drodze też pusto.. Sardyńskie góry są niezwykłe i puste.

- szmaragdowe wybrzeże – plaża Ira, porto cervo, dużo luksusu i bogactwa tam widać...
- półwysem Sinis, piękna, niezatłoczona plaża pod samą wieża w Tharros, ciekawe wykopaliska

- stare miasto w Cagliari, piękne widoki z tarasów panoramicznych,  lody u Piotrusia Pana,

- Alghero i Bosa , fantastyczne skały na Costa paradiso i księżycowa Kraina na Capo di Testa, i wiele innych miejsc...
Przesyłamy zdjęcia, dziękujemy bardzo za plan objazdówki, zrealizowaliśmy ok. 70%, ale jak pisałaś – to norma, bez tego planu nie zobaczylibyśmy większości z tych miejsc, nie wiedzielibyśmy gdzie zaparkować,  w jakiej kolejności to poukładać, stracilibyśmy wiele czasu na błądzenie, no i w ogóle nie wiedzielibyśmy o części z tych miejsc. Wielkie dzięki!

Sandra

8 osób Dom u Luizy na plaży, 2 tygodnie sierpnia


plaża Margine Rosso
Dzień Dobry Pani Alicjo,
w imieniu całej naszej grupy dziękuje Pani za pomoc w organizacji naszego urlopu na Sardynii. Wszystko przebiegło sprawnie, a sam dom odpowiadał opisom na stronie. Wielki szacunek należy się Pani za przewodniki oraz przygotowane przez Panią informacje dla gości. Były bardzo pomocne. Jednocześnie mogę gorąco polecić Pani usługi innym, poszukującym udanego urlopu na tej przepięknej wyspie. Przesyłam kilka zdjęć okolicy.


Porto Giunco


sierpień 2 tygodnie w Alghero, mieszkanie Robert, rodzina 2+1


Dzień dobry Pani Alicjo,

Wróciliśmy.....
Nawet nie wiem od czego zacząć, może od tego, że to były wakacje marzeń!!!!Dziękujemy!
Na Sardynii w Alghero spędziliśmy dwa cudowne tygodnie. Mieszkanie trzypokojowe z Pani polecenia bardzo fajnie zlokalizowane. Na plażę główną mieliśmy 5 minut spacerkiem, a zaraz za zakrętem dwa supermarkety. Kuchnia w pełni wyposażona,  więc mogliśmy swobodnie przygotowywać sobie posiłki.
Wakacje spędzaliśmy z 8 letnim synem, więc nastawienie było głównie mocno plażowe;))))Przez pierwsze kilka dni nie było mowy o zwiedzaniu, temperatura przekraczała 40 stopni Celcjusza. Wieczory spędzaliśmy w cudownym Starym Mieście z niezliczoną ilością kafejek, restauracji, pizzeri i lodziarni.Jednego dnia z Alghero wybraliśmy się statkiem do Groty Neptuna - robi wrażenie jest naprawdę piękna.
Odwiedziliśmy również kilka plaż "Beach-busem" między innymi Spiaggia Lazzaretto- cudna, zresztą jak wszystkie które udało nam się odwiedzić. Z plażami na Sardynii jest rzeczywiście tak jak piszą wszyscy- dla każdego coś dobrego;))))Kolor i przejrzystoś wody jest powalająca, nasz syn nie rozstawał się z maską i całymi dniami obserwował podwodny świat ( a jest co oglądać )! Na skałkach w pobliżu plaż mogliśmy podglądać jeżowce, kolorowe ryby oraz  wygrzewające sę kraby. W wypożyczalni (zaraz przy głównej plaży) wynajęliśmy samochód na trzy dni i to było to!!!!! Z wydrukowanym przewodnikiem ruszyliśmy odkrywać Sardynię. Pani Alicjo bardzo ciężko będzie opisać zachwyt jaki wywołały w nas wycieczki ( kto był ten wie )!
w dzikich rzymskich termch

Pierwszego dnia udaliśmy się zwiedzić Kościół Łaciatej Krowy, małe miasteczko Florinas, natomiast nawigacja lekko nas zmyliła i przez przypadek trafiliśmy do małej miejscowości Ardara. Zwiedziliśmy tam przecudny Kościół "Santa Maria del Regno"- polecamy baaardzo! Przejeżdżając przez miasteczko zatrzymaliśmy się w lokalnej piwiarni na lody ( ja i syn ) i małe piwo ( mąż ) jakież było nasze zdziwienie gdy w lokalu przy barze popijali piwko lokalni policjańci z  mieszkańcami ( dodam , że byli to sami panowie ). Wzbudziliśmy małą sensację do tego stopnia, że lokalni panowie postawili nam kolejne piwo...śmiechom nie było końca , policjańci na migi pokazywali, że nas za rogiem zaaresztują za "picie" ;))))
Na szczęście lokal zamykano na popołudniową sjestę, bo obawiam się , że mój mąż nie wyszedłby z tamtąd na własnych nogach! Ruszyliśmy dalej ( kierownicę musiałam przejąć ja;) a jazda po serpentynach do łatwych nie należy) w poszukiwaniu "antycznych term" . Udało się, jest dokładnie tak jak Pani to opisała w przewodniku!!!!! Jak dojechaliśmy to ktoś zarzywał kąpieli, poczekaliśmy ok 10 minut i całe termy były dla nas:))))) Ależ to była cuuuuudowna kąpiel a jaka radość z tego , że udało się termy odnaleźć - nasz syn był zachwycony!!!!! Kolejny przystanek był w miejcowośći Burgos z ruinami wielkiego zamczyska. Wracając odwiedziliśmy Nuragę, było już bardzo późno , więc nie udało nam się wejść do środka, ale za to jaki klimat nocą.....
Drugiego dnia postanowiliśmy wybrać się na archipelag La Maddalena oraz na całodniowy rejs statkiem. Jakież było nasze rozczarowanie kiedy dotarliśmy na miejsce i okazało się, że zmieniła się pogoda i nie wypłynie żaden statek:(((( uwaga praktyczna, jeśli ktoś chce spędzić tylko jeden dzień na archipelagu- tak jak my to warto sprawdzić pogodę) Cóż było robić.....poztanowiliśmy popłynąć promem na wyspę i ją zwiedzić samochodem! Wyspa przecudowna z pięknym portem i niesamowitymi plażami , na których robiliśmy sobie "przerwy" na kąpiel;)
Trzeci dzień spędziliśmy na "Karaibach Sardyni" czyli na plaży Pelosa. Parking przy plaży jest płatny               ( 2euro/h) i pełniusieńki, ale warto! Po dwóch godzinach pojechaliśmy zobaczyć port w miasteczku "Porto Torres" a następnie do Castelsardo. To miasteczko z zamczyskiem na jego szczycie nas uwiodło!!!!! Niesamowite widoki, kolorowe domki przyklejone do skał nad samą wodą - coś pięknego!!!!!!! Te trzy dni spędzone- prawie dokładnie tak jak Pani przewodnik "kazał"okazały się najpiękniejszymi dniami na Sardynii. To dzięki Pani wskazówką udało się totalnie poczuć klimat tej wyspy. Jej różnorodność jest tak wielka, krajobrazy, które potrafią zmieniać się dosłownie "co kilometr" zapierają dech, czasami szokują swoją surowością!!!!!
Na koniec napiszę dokładnie to co wszyscy, którzy spędzili wakacje na Sardynii - to nie był nasz ostatni raz.
Pani Alicjo wieeeeelkie dzięki, za Pani pomoc!!!!!
Gorące uściski
Magda, Lukasz i Kacper

2 tygodnie w sierpniu, 2 osoby Cala Gonone + Capo Comino


Droga Alicjo
Niestety. Nie mogę powiedzieć, że cokolwiek mówiłaś o Sardynii okazało się nie zgodne z prawdą czy przereklamowane.... Wszystko jest tam takie jakie chciałoby się aby było 😊.
Miejsca, które za twoim pośrednictwem udało nam się odwiedzić to "wspaniałości śródziemia"!!
Ludzie, gospodarze, właściciele i obsługa są tak wspaniali, mili i otwarci na wszelkie zachcianki odwiedzających, że przez moment zwątpiłem we "włoskość" Sardynii.
Zresztą już drugiego dnia wbiłem sobie w głowę stwierdzenie: Non sono Italiano, sono un Sardo.   
Dla tych, którzy chcieliby udać się w "nasze" miejsca, podpowiedź:
1. Decydujcie się na pełne wyżywienie !!!!!! - Agriturismo u Mario - nie pozwolą wam odejść od stołu jeśli nie wypijecie karafki wina i nie skosztujecie wszystkich dań z niezliczoną ilością dokładek. Trzeba się do tego mentalnie przygotować bo żołądek pracuje do późnych godzin popołudniowych po kolacyjce i z naszymi północno europejskimi przyzwyczajeniami kulinarnymi trudno jest po prostu zasnąć :) . Dobroci pojawiające się na stole są tej klasy, że nie sposób jednak sobie odmówić nawet znając konsekwencje.
2. Capo Comino - po tygodniu mięsnym u Mario zdecydowaliśmy się na tydzień rybny. No po prostu brak słów. Krewetki, kalmary, małże, makarony.... i wszystko znowu w ilościach przekraczających możliwości dużego, dorosłego Polaka. Pyszota !!!
Na stwierdzenie, że więcej już nie możemy otrzymaliśmy odpowiedź: Po prostu za mało wina pijecie.Naprawiłem więc swój błąd i od razu jutro stało się lepsze.

Nadmienię tylko, że koszt takiego żywienia jest wielokrotnie mniejszy niż jakikolwiek skromny posiłek gdzieś  "na mieście".

Obie lokalizacje są wspaniałe i totalnie się od siebie różnią.
Cala Gonone to otoczone górami wspaniałe plaże dla miłośników nurkowania z posiekanymi jaskiniami klifami schodzącymi do morza a Capo Comino to wydmy i plaże idealne dla leniuchów. Morze Tyrreńskie nie chłodzi (!!!), sprawia tylko, że stajesz się mokry ze swoją średnią temperaturą 26st C.
Przy okazji zobaczyliśmy najgłębszy kanion Europy ( dobre buty to mus!), Najwyższy w Europie  STALAGNAT, kalendarium wydarzeń światowych wymalowany na murach Orgosolo i kupę kamieni po prehistorycznej cywilizacji.
I wszystko nam się podobało oprócz czekającej na nas rzeczywistości po powrocie :)
Dobrze jest się uwolnić chociaż na dwa tygodnie.
Dziękuję Alicjo i pozdrawiam.
ArturO



tydzien sierpień 2 osoby, auto + namiot + dzikie plaże


Cały wypad do Sardynii uważamy za bardzo udany. Wyspa jest naprawdę przepiękna!
Wypożyczyliśmy auto w centrum Alghero, niedaleko miejskiej plaży. Za 5 dni zapłaciliśmy 230 euro + 300 euro kaucji. Nocowaliśmy na wielu plażach Sardynii. Zaczęliśmy od plaży Maria Pia w Alghero - tam spaliśmy dwie noce.
Gdy już mieliśmy auto, zaczęliśmy zjeżdżać na południe Sardynii, drogą zaraz przy wybrzeżu. Wstąpiliśmy do Bosy, Oristano, a następnie pojechaliśmy do Saint Anioco - gdzie spaliśmy również na pięknej plaży Cala Lunga. Następnie przejechaliśmy na wschodnie wybrzeże Sardynii, omijając Cagliarii. Olbia, następnie do portu Palau. Tam spędziliśmy kolejna noc i nad rankiem popłynęliśmy statkiem na zwiedzanie archipelagu La Madallena. Następnie Sassari i z powrotem do Alghero :) 
Bardzo Ci dziękujemy za wszystkie rady! 
W załączniku zdjęcia naszego namiotu na tle pięknego widoku przy którym się budziliśmy ;) 

Pozdrawiamy, 
Zuzia & Bartek



sierpien tydzień w Alghero mieszkanie Veneto


Dzień dobry. Jesteśmy już po urlopie. Sardynia przepiękna. Alghero też. Woda jak marzenie. Planujemy za rok kolejny wypad z córką tym razem Ale na wschodnie wybrzeże bo tym razem nie udało się nam dotrzeć do La Maddalena. Mieszkanie bylo ok - funkcjonalne, bliso plaży, Starówki i portu. Byly problemy z wodą, ale nasz pobyt byl w sierpniu i podobno to częste wtedy w całym mieście. Dziękujemy za super przewodnik. Dzięki niemu wszystko było prostsze.Nie mieliśmy auta, udało się dotrzeć w wiele miejsc autobusami. 
Agnieszka















lipiec 2 osoby, kawalerka  U Michała na Starym Mieście w Cagliari 

Witam Alicjo, 
kawalerka U Michała


Bardzo Ci dziękuję za pomoc w uzyskaniu rewelacyjnego noclegu w Sardynii w mieście Cagliari. Michelle okazał się miłym facetem wszystko nam powiedział co i gdzie blisko. kawalerka w której mieszkaliśmy była czysta i schludna kuchnia też nam się przydała. 3 piętro dość wysoko ale dla Nas młodych to sport :) Winda była tylko nieczynna. Zdziwiłam się ze winda jest w tak zabytkowej kamienicy. Mieszkaliśmy w samym centrum Starego miasta Cagliari i mieliśmy okna na kawiarnie.
plac Yenne, przy nim
znajduje się kawalerka
Klima też była w pokoju także supernacko! 
Bardzo się cieszę że Ciebie poznałam przez Internet i że tak miło udało mi się wszystko zorganizować na wakacje 2017 dzięki Twojej pomocy ☺
Pozdrawiam! Patrycja 






lipiec willa u kapitana Roberto w Teulada, 4 osoby

Pani Alicjo,
 bardzo dziękujemy za pomoc w organizacji pobytu u Roberto. Było fantastycznie :-) Przesympatyczni gospodarze i bardzo fajny, przestronny apartament - wprawdzie nieco na uboczu, ale i to miało swoje uroki: cisza dająca możliwość spokojnego wypoczynku. Sardynia nas zachwyciła, szczególnie część południowa, zdecydowanie mniej zatłoczona. 



Generalnie staraliśmy się w trakcie tego tygodnia zobaczyć jak najwięcej. Trasa krajobrazowa do Chia po prostu zapierająca dech, no i oczywiście cudowne plaże. Nasz "czarny koń" wśród plaż to Arenas Biancas :-) Fantastyczny biały piasek, dłuuuugie wybrzeże ( wspaniała możliwość spaceru brzegiem morza) no i zaskakujące spotkanie w drodze na plażę- zdjęcie w załączeniu :-) Jesteśmy przekonani, że nie był to nasz ostatni pobyt na tej czarującej wyspie, ale w trakcie następnego wypadu na pewno wybierzemy się na rejs z Roberto :-)
Na koniec pobytu zostaliśmy ugoszczeni przez naszych gospodarzy - mieliśmy możliwość spróbowania ryb z grilla oraz warzyw, w tym cykorii i sałaty radicchio, których u nas się raczej na grillu nie przygotowuje. To była wspaniałe podsumowanie całego pobytu !!! :-)

Jeszcze raz dziękujemy i już zaczynamy myśleć o kolejnym pobycie :-)
Magda i Piotr
Załączam kilka zdjęć z pobytu

2 TYGODNIE BEZ AUTA W 3 RÓŻNYCH REJONACH SARDYNII, RODZINA 2+1

Na początku, muszę to wyznać KOCHAM SARDYNIĘ!!!!!!!!!!!!! PO WSZE CZASY!!!!!!!!!!!! :)
Kocham wspomnienie tego cudownego czasu, ludzi, widoków, smaków, kolorów.

Na początku PRZEOGROMNE DZIĘKUJĘ za Twoją pomoc. Za cierpliwość na drodze mailowej, a przede wszystkim za pomoc w zorganizowaniu transportu po moim spontanicznym zakupie biletów na dwa różne lotniska.
Maria Pia w Alghero
Założyłam, że przemierzenie Sardyni transportem publicznym i zakup biletów pomiędzy punktami będzie łatwy, prosty i przyjemny. No cóż... gdyby nie Ty, byłoby baaaaaaaaaaaaaaaaaardzo ciężko.

Podróż nasza przebiegała następująco:
Warszawa - Alghero (samolot) 3 doby
Alghero - Golfo Aranci (bus 3 godz.) 9 dób
Golfo Aranci - Cagliari (pociąg 3 godz.) 3 doby
Cagliari - Warszawa (samolot)

ALGHERO
Przepiękne, klimatyczne miasteczko z piękną starówką i urokliwym portem. Plażę, którą odwiedzaliśmy to Maria Pia - cudo.

Jeśli chodzi o restaurację, polecam Steak House Pizzeria na Lungo Mare Dante 8.
Za stek, talerz grillowanych ryb, frytki, sałatkę, dwa kieliszki wina stołowego, 1 litr wody i coperto zapłaciliśmy 56,50 EUR. Nie jest to mało, ale mąż - smakosz steków był w 7 niebie a mój talerz ryb był bardzo bogaty. Frytki i sałatka bez zastrzeżeń.

GOLFO ARANCI
smażalnia ryb w Golfo Aranci
Ach i och . Ze słonecznika do najbliższej plaży mieliśmy kilkadzisiąt metrów (foto w załączeniu). Będąc w Golfo, chodziliśmy tylko tam. Po wypożyczeniu samochodu od Fabrizio (dzięki Tobie ), mogliśmy ruszyć się dalej i pozwiedzać plaże z Twego przewodnika. Byliśmy na Cala Banana, Porto Istana, El Principe, Nodu Pianu, La Playa (tu mocno wiało). W tym zestawieniu wygrywa Porto Istana (foto).

Jeśli chodzi o jedzonko, korzystaliśmy z Twich podpowiedzi. Polecamy również świetną budkę z owocami morza, które są na bierząco smarzone w panierce, na głębokim oleju. (niezbyt wyraźne foto) Budka na końcu portu idąc od Słonecznika. W ofercie są przeróżnego rodzaju małe rybki, kalmary, krewetki, tuńczyk i inne, których nie jestem w stanie wymienić. Na miejscu można kupić winko i usiąść przy wystawionych stolikach. Porcja jednego pudełeczka to 8 EUR. Pycha.

CAGLIARI
najbliższa plaża ze Słonecznika
Tu mieszkaliśmy w mieszkaniu, które znalazłam na booking.com. Młode małżeństwo wynajmuje dwa mieszkania. Kawalerkę i obok mieszkanie dwupokojowe. Jest tam wszytsko co potrzeba. Czysto, przestronnie i nowocześnie. Największy atut, to lokalizacja. Via Roma. 500 metrów od pociągu, który w 10 minut dowozi do lotniska. 
Tak jak rozmawiałyśmy wcześniej, przekażę namiar na Ciebie właścicielowi mieszkania i jak będzie zainteresowany to skontaktuje się z Tobą, celem rozpoczęcia współpracy. Gorąco polecam.
Na miejscu podróżowaliśmy autobusem. Byliśmy na Chia. Pięknie, tylko troche wieje. Przy dziecku zwracam na to uwagę. Odwiedziliśmy miasteczko San Sperate z pięknymi muralami i byliśmy w muzeum rzeźb grających. Wyjątkowe przeżycie. No i cos na co czekałam - miałam okazję poznać Ciebie.
Cagliari to ładne miasto. Starówka równie piękna co w Alghero, jednakże da się odczuć we wszelaki sposób, że to stolica. Gwar, szum, tłok, odległości.

Podsumowując, Sardynia to piękna wyspa. By zobaczyć wszystkie opisane przez Ciebie atrakcje, potrzeba kilka urlopów. I ja wiem, że będe tam jeszcze nie jeden raz.

Dziękuję raz jeszcze i do następnego, mailowego kontaktu.
Uściski


Porto Istana
10 dni w czerwcu 2017 r. na Sardynii

Cześć Alicjo
Nie potrafię wyrazić mojego podziwu dla Ciebie i tego co robisz. Twoja bezinteresowna pomoc w organizacji naszych wakacji, wskazówki, rady i przewodniki była nieoceniona. Przywracasz wiarę, że są ludzie żyjący dla pasji i dla innych. Jesteś Wielka. Specjalne całusy dla Ciebie od naszej Ani, która bardzo częstą wspomina ciocię Alicję. 18 czerwca 2017r., wróciliśmy z naszych cudownych wakacji na Sardynii. Przez wiele dni  starałam się zebrać myśli aby jak najlepiej ubrać w słowa nasze wrażenia, ale uwierzcie mi, nie sposób opisać cudu jakim jest Sardynia.
Czuję ogromny niedosyt, ponieważ wysoka temperatura powietrza jaka nam towarzyszyła nie pozwoliła na zobaczenie wszystkiego co chcieliśmy. Nasz pobyt ograniczyliśmy w zasadzie do zwiedzania pięknych plaż,  a widoki podziwialiśmy z okien samochodu lub z punktów widokowych do tego przeznaczonych. Niemniej jednak było warto i na pewno wrócimy na Sardynię jeszcze nie raz, ponieważ wyspa jest skarbnicą mnóstwa miejsc, a każdy jej rejon jest tematem na osobny wyjazd.
Oto kilka słów na temat naszego pobytu - pierwsze cztery dni spędziliśmy pod Cagliari mieszkając u Simonetty i Lucio w Quartu Sant'Elena - mieszkanie "Eleganckie z basenem". Mieszkanie bardzo czyste, zadbane, wyposażone we wszystko co potrzebujesz. Osobne wejście, basen gospodarzy, z którego można korzystać, ogród, meble ogrodowe, parasol, leżaki na plażę, lodówka plażowa - dosłownie wszystko. Okolica przepiękna, cicha i spokojna z dala od zgiełku miasta Cagliari.
To co jednak nas urzekło najbardziej to sami gospodarze. Lucio niezwykłe przemiły człowiek. Na powitanie,  o pierwszej w nocy, otrzymaliśmy od niego uśmiech, całusy i uściski. W lodówce była woda, mleko, a na stole świeże owoce, słodycze dla dziecka oraz cieplutka pizza wyjęta wprost z piekarnika. Pierwszego dnia pobytu Lucio zaprosił nas na kawę na swoim tarasie, następnie zabrał swoim samochodem do sklepu, pomógł zrobić nam zakupy dając dobre rady, a następnie zawiózł na plażę. W czasie naszego pobytu często nas odwiedzał. Podarował nam wino i częstował sardyńskim specjałem jakim jest likier mirto (przepyszny).  Częstym gościem w naszym mieszkaniu był także piesek gospodarzy Batman. Przynosił swoje zabawki naszej córce, aby się z nim pobawiła, no i oczywiście nie omieszkał wyprosić od nas za każdym razem czegoś do jedzenia. Straszny z niego łakomczuch. Nasze wycieczki to rejs motorówkami po Zatoce Cagliari z portu Capitana wraz z snurkowaniem i kąpielą na cudownej plaży koło Geremeas (bajecznie), wycieczka na wzgórze Czarcie Siodło (łatwa i niedługa a widoki.....!!!!), wyprawa do głowy cukru (Pandi Zucchero) i kilka godzin na cudnej plaży Spiagia di Masua, wyspa Sant'Antioco i przejazd południowo- wschodnim wybrzeżem, stara część miasta Cagliari oraz kolacja w agriturismo (sardyńska uczta dla podniebienia - mniam!!!!) Część wycieczek na południu Sardynii odbyliśmy w towarzystwie Alicji, która akurat tez tam przebywała i zaproponowała wspólne wyprawy. 
m

muzeum grających skał
 Kolejne dni spędziliśmy w Golfo Arancii. Jeśli ktoś ma w planach przejazd z południa na północ polecam drogę wschodnim wybrzeżem. Trasa dłuższa niż autostradą, za to niesamowita, a po drodze można robić sobie przerwy na krótkie zwiedzanie. My tak zrobiliśmy i dzięki temu dzień przejazdu zmienił się w niesamowitą wycieczkę objazdową. Góry Gennargentu zrobiły na nas ogromne wrażenie i następnym punktem naszych wakacji będzie właśnie ten rejon wraz z Zatoką Orosei. Musimy tylko wybrać inny termin, aby temperatura powietrza pozwoliła nam na spokojne poruszanie się po szlakach. W Golfo mieszkaliśmy w Rezydencji pod słonecznikiem. Polecam to miejsce z uwagi na czystość, bardzo miłą obsługę i lokalizację (poza centrum miasteczka), bliskość plaż, sklepów i restauracji. Golfo to bardzo sympatyczne, małe i typowo turystyczne miasteczko. W recepcji pracuje bardzo miła Polka, która przy niewielkiej znajomości angielskiego gospodarzy bardzo się przydaje.

Na Sardynii przywiązuje się szczególną uwagę do segregacji śmieci. W Słoneczniku jest kilka pojemników do segregacji stojących przy każdym apartamencie i harmonogram w jakie dni należy wystawić na chodnik jaki pojemnik. Nie chcę tu prawić morałów, ale proszę uszanujmy to i przestrzegajmy. Segregacja jest bardzo ważna. Sardynia to wyspa którą rocznie odwiedza mnóstwo turystów. Gdyby nie segregacja i utylizacja wyspa ta zniknęłaby pod górą śmieci.
masua
Sama miejscowość bardzo sympatyczna, ślicznie położona, doskonałe miejsce wypadowe na Szmaragdowe Wybrzeże. Hitem dla nas była niewielka budka w porcie przy deptaku (tak jak w Polsce budka z goframi) w której sprzedawano na wagę świeżutkie owoce morza (możesz sobie wybrać, leżą przed Tobą). Wybrana przez Ciebie porcja jest następnie smażona i ....... możesz jeść, NIEBO w GĘBIE. Miło było patrzeć jak moja córka zajada ze smakiem kalmary, małże, krewetki, tuńczyka .....
W tym rejonie, jak już wcześniej wspomniałam, z uwagi na panujący niesamowity upał skoncentrowaliśmy się na plażowaniu. Codziennie inna plaża, do wyboru i koloru. Jedziesz na jedną nie pasuje Ci, w kilka minut znajdujesz kolejną  i już. Nie będę polecać żadnej konkretnej ponieważ każda jedna na której byliśmy jest piękna. Każdy znajdzie coś dla siebie.W samym Golfo polecam spacery po miasteczku, wycieczkę na Capo di Figaro i spędzenie trochę czasu na plaży Moresca.
Będąc w tym rejonie Sardynii nie można oczywiście pominąć rejsu na archipelag La Maddalena. Płynęliśmy stateczkiem "Marinella IV" z portu w Palau. No cóż - myślałam, że cuda się nie zdarzają - a ten się zdarzył. Jest nim ten archipelag z niesamowitym turkusem morza, bajecznymi plażami z bialutkim piaskiem i mnóstwem formacji skalnych o ciekawych kształtach. To trzeba zobaczyć!!!!!
Jeśli chodzi o wynajęcie samochodu to skorzystaliśmy z usług Hertz. Nie było najtaniej bo za 11 dni zapłaciliśmy 550 EUR ale w tej cenie był "pełny" fotelik dla dziecka za 110 EUR. Brak kaucji, pełne ubezpieczenie tzw. full cover. Dostaliśmy nowiutką Lancię Ypsilon z przebiegiem 15 km. Wszystko odbyło się bez problemu. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Samochód rezerwowałam dwa miesiące przed wyjazdem przez internet kontaktując się polskim z biurem w Warszawie. Odbiór i zdanie samochodu było na lotnisku w Cagliari.
 Dla wszystkich czytających. 
Szczerze polecam pomoc Alicji w organizacji pobytu na Sardynii. Alicja to skarbnica wiedzy o wyspie i sardyńskiej kulturze.
Monika z rodziną

PODRÓŻ POŚLUBNA CZERWIEC POŁUDNIE SARDYNII


Nasza podróż poślubna.... :D

To miała być Grecja....gwarancja pięknej pogody, wysokich temperatur, cudownych widoków i...no właśnie i miliony turystów !!! Zawsze marzyłam żeby odwiedzić Grecję ( i na pewno jeszcze kiedyś odwiedzę), ale pomyślałam sobie czy podróż poślubna nie powinna być wyjątkowa? co dzień oglądałam zdjęcia znajomych na portalach społecznościowych z Grecji, stała się taka popularna, dostępna, każdy tam może polecieć. A my lubimy miejsca nie dla każdego, trochę trudniej dostępne, nieoblegane przez masy turystów z możliwie najmniej zdegradowaną przyrodą. Miesiąc przed ślubem zupełnie przypadkowo trafiłam na bloga, który mnie zafascynował. Cudowne zdjęcia, magiczna otoczka...to poruszyło moje serce i coś w środku kazało mi natychmiast zmienić cel podróży na Sardynię i skontaktować się mailowo z Alicją, która stworzyła tego bloga. Od tego dnia wszystko bardzo szybko się potoczyło, wybór noclegu, rezerwacja promu, ślub, pakowanie i w drogę !!! :D Na miejscu spędziliśmy równe 2 tygodnie, w ślicznym mieszkanku niedaleko Caligari (z polecenia Alicji). Dzisiaj mija równy miesiąc od naszego powrotu i cóż mogę napisać. Było cudownie !!! Przez cały nasz pobyt pogoda była obłędna, widoki niezapomniane, woda tak turkusowa jak tylko to możliwe i wspaniali ludzie, których poznaliśmy dzięki :) Prawie każdego dnia "podczepialiśmy się" pod ekipę z Polski na czelę z Alicją, Bettiną i Krzysztofem i wspólnie odkrywaliśmy piękno tej wyspy oraz gusta kulinarne mieszkańców. Dla mnie była to wyjątkowa podróż, gdyż wzbogaciła mnie duchowo i otworzyła jeszcze szerzej mój umysł na kulturę chińską :D wiem, że brzmi to dziwnie, na Sardynii otworzyłam się na Chiny :D ale musicie wiedzieć, że dzięki Bettinie można dowiedzieć się wielu fascynujących faktów dotyczących kuchni chińskiej, zdrowej kuchni, samouzdrawiania, medytacji...nie każdego na pewno to interesuje, ale dla mnie to był strzał w dziesiątkę!!! :D Natomiast mój mąż odkrył nową pasję dzięki Krzysztofowi - windsurfing. Możliwość nauki tego sportu pod okiem osoby doświadczonej - bezcenne ;) Czekamy na pogodę w Polsce aby wybrać się nad jezioro i popływać ale nie wiem, czy szybciej nie wrócimy na Sardynię ;D lato w tym roku nie rozpieszcza....Podsumowując jak najbardziej polecamy wakacje z Alicją na Sardynii !!! :D  Dla mnie był to wyjątkowy wyjazd, na którym poznałam wyjątkowych ludzi i którego nigdy nie zapomnę !!! Alicja okazała się bardzo opiekuńczą, zorganizowaną, otwartą i wrażliwą osobą a do tego chodzącą encyklopedią. Zastanawiam się czy mieszkańcy Sardynii wiedzą o niej tyle, co ona :D i zdecydowanie przelała na nas swoją miłość do tego miejsca :D na pewno jeszcze tam wrócimy....
Pozdrawiamy 
Paulina i Tobiasz 

panna młoda uczy nas zumby ...

KOMENTARZ AUTORKI BLOGA -
dla nas to także była wielka przyjemność poznać Was Paulino i Tobiaszu i spędzić z Wami czas, wielkie dzięki za super zdjęcia, które nam zrobiliście podczas nurkowania ze sprzętem i za lekcję zumby, którą poprowadziłaś Paulino w naszym ogrodzie i za pizzę i mam nadzieję do zobaczenia!!! :) 
Alicja


tydzień w lipcu w Słoneczniku rodzina 2+2


smażalnia ryb i owoców morza
 przy deptaku
Dzień dobry pani Alicjo.Dziękujemy bardzo za pomoc w zorganizowaniu naszych wakacji w Rezydencji pod Słonecznikiem Podczas pobytu na Sardynii chcieliśmy skupić się przede wszystkim na plażowaniu i dlatego wybraliśmy miejsce dość blisko Costa Smeralda. Auto od zaprzyjaźnionej e Słonecznikiem wypożyczalni bardzo sie przydało, podstawiono je nam pod rezydencję. Co dzień odwiedzaliśmy po 2 plaże. Póki co, mi najbardziej spodobała się Plaża Księcia, umiejscowiona w pięknej lagunie. Byliśmy też w Porto Cervo i Porto Rotondo. Pani przewodnik wydrukowałam i wzięłam ze sobą. Przydał się bardzo. Golfo Aranci to malutkie,ale bardzo klimatyczne miasteczko. Byliśmy w restauracji Zero i nie wiem,czy dobrze zapamiętałam nazwę-Ristorante La Luna,gdzie właściciel na koniec naszego posiłku przyszedł do nas z ichnią nalewką i wypił z nami . Było to bardzo miłe,gdyż nie ze wszystkimi gośćmi tak robił.

Zaraz za restauracją Zero była taka mała budka, gdzie można było kupić świeżo smażone kalmary,krewetki, rybki pokorojone w małe kawałeczki. Było to pyszne. No i smak lodów. Bajeczny.
W podróż na La Maddalenę, za pani radą, wybraliśmy Marinellę IV. Było bardzo przyjemnie,dobre jedzonko. Żona kapitana też była na rejsie. Zatrzymaliśmy się na 2 pięknych plażach.
W ogóle było super. Woda na każdej z plaż miała inne odcienie. W każdej plaży było coś innego,co nadawało charakterystyczności właśnie tam. 
Co do rezydencji. Wcześniej już poczytałam sobie na pani blogu o samej rezydencji,opinie innych gości. Czytałam też o innych miejscach. W związku z tym byliśmy wszyscy przygotowani,że nie lecimy do 5ciogwiazdkowego hotelu z all inclusive.
Nam bardzo  się spodobało Pod Słonecznikiem.. Nie mieliśmy problemów z ilością sztućców czy talerzy. Wystarczyło nam to,co było. Z resztą i tak większość czasu spędzaliśmy aktywnie. Apartament fajnie umiejscowiony. Tylko do południa było tam słońce, później już nie i do wieczora był przyjemnie chłodny. Nie potrzebowaliśmy klimatyzacji. Plaża i market bardzo blisko. Nie było na co narzekać :-) . Nasza mała plażyczka też nam się bardzo spodobała. 
Wakacje były bardzo udane.
Jeszcze raz bardzo dziękuje :-)


pierwszy tydzien lipca rodzina 2+3 U ANTONIO w Solanas w rejonie Villasimius

Witam, w rzeczywistości już "pourlopowej".
Dzięki inspirującym wpisom na Pani blogu odwiedziliśmy w tym roku Sardynię, niejako zdradzając nasze przywiązanie do Chorwacji... Chciałabym w imieniu całej rodziny podziękować serdecznie za wszelką pomoc- począwszy od pomysłu wyjazdu, przez ułatwienie wyboru zakwaterowania, po udostępnienie NIEOCENIONEGO przewodnika. Dzięki Pani było nam łatwiej, raźniej, a przede wszystkim- ciekawiej... Jestem szczęśliwa, ponieważ pierwszy raz od lat udało nam się przekonać dzieci do czegoś więcej, niż tylko plażowanie ( 3 chłopców w dość młodym wieku potrafi stawiać skuteczny opór...). Dzięki wynajęciu samochodu podróżowaliśmy swobodnie po południu wyspy ( ktoś mógłby powiedzieć- tylko, ale dla mnie to AŻ południe...).Zadowoleni byli rodzice, zadowolone były dzieci. Zakwaterowanie u Pana Antonio w Solanas było dobrym wyborem, właściciele są bardzo życzliwi, udostępnili nam wiele udogodnień. Miejscowość Solanas jest mała, spokojna, ale ze względu na głębokość wody plażowaliśmy raczej w okolicy. Mamy bardzo miłe wspomnienia i duży mętlik w głowie- co wybrać w przyszłym roku;)
Bardzo prawdopodobne, że napiszemy ponownie... Pozdrawiam bardzo serdecznie.

początek lipca 2017 DOM U LUIZY NA PLAŻY, 9 osób.


Ala, po pierwsze serdeczne dzięki za pomoc w organizacji, wskazówki, podpowiedzi co jak i 
gdzie...wspaniały tydzień... niestety tylko tydzień. Mam nadzieję że jeszcze będziemy na Sardynii, bo to co zobaczyliśmy przez te kilka dni to niewiele. Mam nadzieję że kiedyś będziemy mogli być tam dłużej.
nasza plaża o poranku





na rejsie motorówką z Giuseppe
Jeżeli chodzi o sam dom - opis na blogu, zgodny z rzeczywistością. Faktycznie dom może nie z "górnej półki" jeżeli chodzi o komfort, ale wszystkie podstawowe rzeczy potrzebne do życia - są. Plusy: położenie ( plaża kilka metrów od domu ), weranda na dworze, w razie chłodniejszych wieczorów spokojnie wszyscy mieszczą się w przedsionku z wygodną kanapą i dużym stołem. Kontakt z Luizą OK, mimo że nie znamy włoskiego a Ona angielskiego daliśmy radę dogadać się ze wszystkim. Muszę też wymyślić jakieś minusy... . Dla nas minusem była konieczność posiadania własnej pościeli ( dodatkowy ciężar w bagażu lotniczym ), spory problem z zasięgiem internetu choć nie każdy tego w trakcie wakacji potrzebuje. Nam potrzebny był do ustalania codziennych wycieczek ( mapy, nawigacja itd ) No i jeszcze jeden wielki PLUS !!! Wujek Gianni , nazwany przez nas "dziadziuniem". Codziennie oprócz poniedziałków świeży chleb i wspaniałe wino 2 litry - 5euro, na uliczce za rogiem, 100 m z domu. . Nam zasmakowało to czerwone, żałuję bo do Polski przywieźliśmy tylko jedną butelkę... moja żona właśnie je popija dzisiaj i wspominamy pobyt na Sardynii...


Adam z rodziną

Pan Adam stworzył piękną prezentację multimedialna o tych wakacjach, pierwszy slajd jest taki:




5 dziewczyn z Kaszub :). Pobyt na przełomie czerwca i lipca - Golfo Aranci "Słonecznik", częściowo bez auta, lądowanie w Alghero

Cala Luna
Alicja przede wszystkim wielkie dzięki za pomoc w organizacji wakacji na cudownej Sardyni! Miejsce w którym nocowałyśmy to rezydencja Słonecznik w Golfo Aranci do którego w zasadzie bez większych problemów udało nam się dostać z lotniska w Alghero busem linii Sunlines. Najpierw pojechałyśmy z lotniska do Alghero linią autobusową ARST i tam miałyśmy ok. 2 godzin na zwiedzanie tego pięknego miasta (obok przystanków autobusowych jest budka gdzie zostawiłyśmy torby za 2 euro za głowę). Następnie z Alghero do Golfo dojechałyśmy busem Sun Lines. Golfo Aranci jest przepięknie położoną miejscowością, typowo turystyczną, choć w okresie naszego pobytu nie było wielu turystów. Słonecznik położony jest jakiś kilometr od centrum miejscowości, za to bardzo bliziutko małej uroczej plaży z brokatowym piaskiem, niedaleko jest też sklep, a w nim w dziale mięsnym pracuje przesympatyczny Pan Francesco, który kilkakrotnie był w Polsce i zna mnóstwo słów w naszym języku :) Golfo to piękne włoskie, bardzo czyste miasteczko ze wspaniałym, niewielkim portem i wieloma świetnymi knajpkami (w jednej która znajduje się blisko portu, w takiej uliczce wgłąb jest muzyka na żywo i drinki za 6 euro ;), w drugiej z kolei, już na uliczce wiodącej do końca miejscowości (naprzeciw wesołego miasteczka są pyszne lody tiramisu – mają tam stoliki na zewnątrz z niebieskimi nakryciami, a w środku skórzane kanapy)
archipelag La Maddalena
My miałyśmy samochód na 3 dni od sympatycznego Pana Mercurego z San Paolo, który świetnie mówił po angielsku (generalnie na Sardynii nie ma co liczyć na autobusy, bo albo się spóźniają albo nie przyjeżdżają w ogóle – wiemy z doświadczenia ;)). Samochodem udałyśmy się pierwszego dnia wzdłuż Szmaragdowego Wybrzeża i odwiedziłyśmy Porto Rotondo i Porto Cervo (jachty które tam cumują naprawdę robią wrażenie) oraz spędziłyśmy popołudnie na Spiaggia Principia z cudowną błękitną wodą i cudownym piaskiem i skałami :) Kolejny dzień to wyprawa do Palau i rejs Marinelą IV po Archipelagu La Maddalena... tu aż brakuje słów żeby opisać piękno archipelagu, jego zatoczek, wysp i plaż, błękit wody i te widoki...coś niesamowitego. Płynęła z nami żona kapitana, Amerykanka, która tłumaczyła dużo po angielsku, niestety był dość silny wiatr i niewiele dało się zrozumieć, ale i bez tego było po prostu wspaniale! Na stateczku podali nam bardzo dobry makaron z owocami morza (wina ani napojów nie było w cenie). Zatrzymaliśmy się na 2 plażach i raz pozwolili nam wskoczyć ze statku do wody, także jest co wspominać! Kolejnego dnia udałyśmy się do Cala Gonone (jazda bardzo krętą wąską drogą kilka kilometrów w dół robi wrażenie) i stamtąd wybrałyśmy się statkiem na Cala Luna. Pierwotnie chciałyśmy iść tam pieszo, ale upały w tym czasie były tak potworne że poszłyśmy na łatwiznę. A Cala Luna...absolutnie niesamowita, z tym, że trzeba tam koniecznie zabrać buty do pływania bo wejście do wody jest usiane ostrymi kamieniami! Ostatnie dwa dni spędziłyśmy w Golfo Aranci (pogoda się nieco popsuła – było pochmurno) a jedna z dziewczyn udała się autobusem do Olbii (myślała że tam jest lokalny targ, ale okazało się że jest w soboty nie w czwartki) i zwiedziła miasto (z powrotem wróciła pociągiem). Ostatniego dnia wybrałyśmy się na spacer na Capo Figaro, nie spotkałyśmy muflonów ale widoki piękne! Powrót minął nam ponownie pod „banderą” Sun Lines, ale tu w organizacji kursu pomogła nam Julia ze Słonecznika, która dogadała się po włosku z Panem z Sun Lines, któy był bardzo niechętny anglojęzycznym turystom... Miałyśmy też alternatywę, taksówkę z Golfo Aranci, w tej samej cenie (180 euro za kurs) namiar podałyśmy Alicji.
Na Sardynię na pewno jeszcze wrócimy, jest przepięknie, ciepło, a Włosi (z jednym małym wspomnianym wyżej wyjątkiem ;)), mimo bariery językowej - bardzo sympatyczni!


przełom czerwca/lipca 2017 Słonecznik w Golfo Aranci

Dzień dobry Pani Alicjo,

konie przy plaży La Cinta
już drugi raz mam przyjemność napisać do Pani maila z serdecznym podziękowaniem za pomoc w organizacji naszych wakacji w Golfo Aranci. Tak jak Pani mówiła mi już rok temu - Sardynia wciąga na całego... stąd też nasz drugi pobyt w tym samym gościnnym miejscu jakim jest Rezydencja pod Słonecznikiem. Pod Słonecznikiem przyjęli nas, tak jak ostatnio, baaardzo serdecznie, mimo, że przez opóźnienie lotu musieli na nas czekać do godz. 23 :) 


jedna z wysp archipelagu La Maddalena


W tym roku udało nam się popłynąć statkiem Marinella IV w rejs po archipelagu. Było nieziemsko! Dwa dni przed  rejsem zadzwoniłam do kapitana zarezerwować miejsce i upewnić się czy statek na pewno będzie danego dnia wypływał, wiec wszystko przebiegło bez najmniejszych problemów i w świetnej atmosferze. Relaks na statku nie do opisania, kapitan zarażający sardyńskim nastrojem, pyszny obiad z widokiem na raj, po prostu bajka! :) Jeśli chodzi o inne wycieczki, to udaliśmy się również na Korsykę oraz na świetną plażę Spiaggia La Cinta w San Teodoro. 

Jeszcze raz dziękuję Pani z całego serca za pomoc i rady przedstawione w przewodniku :) Sardynia naprawdę wciąga - widokami, zapachem i smakiem. Tego nie da się opisać słowami. My się już uzależniliśmy ;) 

OBJAZDÓWKA W 11 DNI DOOKOŁA SARDYNII - 2 OSOBY CZERWIEC 2017


Chcemy bardzo serdecznie podziękować za pomoc przy organizacji naszego wakacyjnego wyjazdu. Przez 11 dni mieliśmy przyjemność poznawać Sardynię, która zrobiła na nas ogromne wrażenie...jest wspaniała pod każdym względem...cudowny klimat, niesamowite krajobrazy, różnorodna roślinność, przemili ludzie, jedzenie a przede wszystkim plaże...jeszcze niezatłoczone, urocze, niektóre skryte gdzieś między skałami inne ciągnące się w nieskończoność...jednym słowem "poezja".
Miejsca, w których mieszkaliśmy godne polecenia a Twój przewodnik, a raczej "magiczna księga" nieoceniona. Wypożyczony samochód umożliwił nam poznanie prawie całej wyspy (przejechaliśmy ponad 1500 km) i za każdym zakrętem czekał na nas piękniejszy widok.   
Dla nas to niezapomniane wakacje, mnóstwo wrażeń, cudowne wspomnienia i już dziś wiemy, że na pewno wrócimy poznać miejsca, których nie zdążyliśmy zobaczyć...i najważniejszy powód, aby wrócić na przepiękną Sardynię...to zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z Tobą , bo ostatnio zapomnieliśmy :)
Jeszcze raz bardzo dziękujemy, pewnie do usłyszenia i do zobaczenia znowu na SARDYNII!

Pozdrawiam serdecznie,
Diana
 

przełom maja-czerwca 2017 pobyt u Simonetty i Lucio w Quartu - mieszkanie "Eleganckie z basenem" 
gościnny Lucio i autorka bloga,
Lucio w polskiej koszulce
- prezencie od polskich gości

Dzień  dobry  Pani Alicjo
Wróciliśmy z Sardynii na którą lecieliśmy troszkę w nieznane ale  z nadzieją na dobry wypoczynek.Rzeczywistość okazała się zdecydowanie lepsza niż nasze oczekiwania.
Zacznę więc od podziękowań za pomoc w organizacji tego pod każdym względem udanego urlopu. Lucio i Simonetta  okazali się  przemiłymi gospodarzami, którzy nie wynajmują turystom połowę uroczego domu ale podejmują gości jak najbliższą rodzinę z iście polską życzliwością. Apartament okazał się doskonałym , wygodnym  mieszkaniem. Było w nim wszystko co może być potrzebne w czasie urlopowego pobytu.  Zapewniał wygodę i pełną intymność , choć z radością przyjmowaliśmy każdą okazję do spotkania z Gospodarzami. Hitem był piękny basen w bardzo miłym ogrodzie.

Mógłbym długo pisać o zawsze uśmiechniętym i niezwykle życzliwym Lucio. Zapewnił nam nie tylko transfer z lotniska, o 12 w nocy czekała na nas przygotowana przez Simonettę kolacja/ i transfer na lotnisko w dniu wyjazdu. Zorganizował nam  wycieczkę po najpiękniejszych plażach 

najbliższa od Lucio plaża - Margine Rosso
południa Sardynii. Gościł nas dobrym winem, nalewką z mirty i włoskim espresso. /mimo naszych ofert nie nie przyjął żadnych pieniędzy/.
Zwiedziliśmy południe Sardynii . przeszliśmy bardzo  wiele  kilometrów  przejechaliśmy jeszcze więcej wygodną komunikacja autobusową . Każdy dzień kończyliśmy lampką wina nad basenem.
Będziemy długo wspominać wyjątkowo udany urlop.
Bliskim i znajomym będziemy polecać Panią i naszych sardyńskich Gospodarzy.
Bardzo dziękujemy Pani Alicjo. Pozdrawiamy serdecznie.
Wypoczęty, opalony, pełen wrażeń

Andrzej z żoną i przyjaciółmi

MAJ 2017 -MINIOBJAZDÓWKA w 7  DNI - POŁUDNIE , WSCHODNIE WYBRZEŻE I  REJON OLBII - 1 OSOBA


Cala Fuili
19.4 – 26.4 tegoż roku – pierwszy kontakt z Sardynią i w ogóle z Italią. Na pewno nie jest to moja ostatnia wizyta na tej wyspie, tak jak wspomina Alicja – ta wyspa potrafi od siebie uzależnić.
Wydaje się, że jest mała ale jest niesamowicie różnorodna.
Podstawowa kwestia, jeżeli chce się zwiedzić coś więcej poza jedną plażą warto wynająć samochód i tu pojawia się wypożyczalnia wskazana mi przez Alicje, nie wymagają karty kredytowej i nie robią problemów podczas oddawania samochodu.

W planie miałem zamiar zmieścić się w limicie 700 km, przekroczyłem go prawie dwukrotnie, wypożyczalnia nie robiła problemów, by już w czasie podróży zwiększyć limit za sensowną opłatą, ale  - tutaj ważna informacja - znajomość języka angielskiego na wyspie nie jest zbyt wysoka, więc z pracownikiem wypożyczalni rozmawiałem przez smsy tłumaczone przez Alicje (dzięki raz jeszcze!)
Objechałem wschodnie wybrzeże od Cagliari po Olbie drogą SS125 – polecam, widoki są tam takie, że w zasadzie tylko po to można by się wybrać na wyspę.
kierunek ruchu pieszego prawidłowy :)
Na południowym wschodzie są fantastyczne plażę, a w miejscu mojego pierwszego noclegu (Cala Gonone, poleconego przez Alicje) mamy dostęp do widowiskowych jaskiń i co oczywiste pięknych plaż.
Jeżeli tak jak ja, macie tylko tydzień na zwiedzanie wyspy to polecam skupić się na jednym regionie wyspy, np. południe z Cagliari na czele, albo północ z Olbią i/lub Sassari/Alghero.
Wyspa jest tak bogata w plaże, góry, jaskinie i zabytki (np. z czasów przed rzymskich – w polskich szkołach nigdy nie słyszałem o cywilizacji  nuragijskiej), że szkoda skakać z miejsca na miejsce. Lepiej podczas jednej wyprawy poznać dobrze jeden skrawek wyspy, by kolejnym razem pojechać w inną jej część.
Warto skonsultować pomysł na wyjazd z Alicją, bo ma ogromną wiedzę na temat tej wyspy, ja skorzystałem ze wskazówek, z jej przewodnika, by dotrzeć do darmowego basenu z wodami termalnymi, będącego w tym samym miejscu od czasów Republiki Rzymskiej. Wrażenia z takiej kąpieli pod gołym niebem, na środku pastwiska w otoczeniu stada koni i krów -  bezcenne!

Na wyspie można poczuć specyficzną atmosferę, wydaję się, że miejscowi z większym spokojem podchodzą do życia i to naprawdę da się wyczuć.
Maciek

KRÓTKI 4 DNIOWY WYPAD NA SARDYNIĘ W MAJU - VILLASIMIUS, 4 OSOBY


Nora, Pula
Pani Alicjo, wróciliśmy, jestem zakochana w Sardyni!!! Miała Pani racje, no raj na ziemi. Juz sie chce wracać. Przewodnik super, tylko dzięki niemu udało sie tyle pozwiedzać!!!!! i widzieć. Juz wiadomo, że wrócimy na Sardynię w lipcu :)
Marcela z rodziną

 
woda w morzu w Villasimius...





















Tydzień w maju U Simonetty i Lucio - Mieszkanie Eleganckie z basenem w Quartu na południu


Witaj Alicjo
Dokładnie tydzień temu wróciliśmy z naszej podróży. Było oczywiście wspaniale !!!! Simonetta i LUcio to cudowni i niezwykle uzdolnieni artystycznie ludzie. Nie dość, że gospodarz  przyjechał po nas na lotnisko to jeszcze w apartamencie, czekała na nas pyszna kolacja. Szczególnie Lucio to człowiek nie z tej Ziemi (człowiek orkiestra i złota rączka) LUCIO ARCHITECTO :) . Co rano zapraszał nas na kawkę na tarasie, częstował swojej roboty aromatycznymi "trunkami":) Mirtu is the best !!! Czuliśmy się tam jakbyśmy należeli do ich rodziny. Lucio -wi serce skradł nasz synek Oliwier, co prawda przez cały pobyt myślał, że to dziewczynka i cały czas powtarzał, że chce taką wnuczę. Mimo naszych ciągłych wyjaśnień, że to chłopiec nie rozumiał, dopiero w przed ostatni dzień zrozumiał i nie mógł uwierzyć :) Aaaa należy wspomnieć o innym członku rodziny, czyli Bacie. Bat to ich cudowny piesek, który cały czas się z nami wygłupiał. Dla Oliwiera nikt się nie liczył tylko Bat, Bat, Bat. Gdybyśmy mieli takiego Bata w domu bym chyba oszalała:) Cały czas Oli z nim biegał i nie zważał, że kamień, że krzaki, że basen, że należy coś zjeść.

Sam apartament przeuroczy i otoczenie. Mam fioła na punkcie mebli i aranżacji wnętrz a tam mnie wszystko zachwycało, tym bardziej, że zrobił to sam Lucio, po prostu tworzy CUDEŃKA ! Ok ale to były wakacje na Sardynii, a ja o właścicielach mogłabym pisać, pisać i pisać. Swoją drogą nigdy nie spotkałam się w Polsce na kwaterze z taką gościnnością i otwartością, czy nam morzem.czy to w górach.
Południowa Sardynia również przepiękna i zachwycająca. Istny raj na Ziemi. W pierwszy dzień było zachmurzone, lecz ciepło. W kolejne dni było już mocne słoneczko i upragnione LAZURY. Pogoda była cudowna, w sam raz, nie znosimy upałów, także było idealnie. Oprócz jazdy samochodem i zwiedzania również plażowaliśmy i kąpaliśmy się w morzu. Plaże puściutkie, to też jest kolejna z zalet dla, której wybieramy takie terminy. No i ta cudowna roślinność.
Do agriturismo niestety nie dotarliśmy. W poniedziałek dzwoniliśmy zarezerwować stolik i powiedziano nam, że otwarte jest tylko w weekend (przynajmniej tak zrozumieliśmy), a w środę wyjeżdżaliśmy. Ale nic straconego jest to kolejny powód dla którego musimy wrócić. W samym miasteczku San Sperate byliśmy by podziwiać niezwykle piękne murale. Tam też jedliśmy najpyszniejszą pizze. Wszędzie była pyszna, lecz tam to była poezja smaku, albo byliśmy tacy głodni :) Była to pizza na wynos, takie charakterystyczne miejsce z mega piecem zaraz przy głównym placu.  Muzeum z grającymi rzeźbami niestety nie zdążyliśmy zobaczyć, gdyż do miasteczka dotarliśmy dość późno. I kolejny powód dla którego musimy koniecznie wrócić :)
Plażowaliśmy głównie w Costa Rej i Chia. Byliśmy także na chwilę zwiedzić i pocykać fotki w Porto Pino i na plażach Villasimius . Drogi wzdłuż wybrzeża cudowne zapierające dech w piersiach. 

Jeszcze raz bardzo Ci za wszystko dziękujemy.  Całe szczęście tamten apartament nie wypalił. Gdyby nie to nigdy bym nie trafiła na Twoją stronę i nie poznalibyśmy cudownych ludzi Simonette i  Lucio. Nasi przyjaciele z którymi byliśmy również są bardzo, bardzo zadowoleni. Wszystkim będziemy polecać Twojego bloga.
Ilona






2 OSOBY OBJAZDÓWKA SARDYNII W 11 DNI MAJ 2017

Sardynia, objazd wyspy – 11 dni, 1530 km. 4 miejsca noclegowe. Wyspa piękna a najpiękniejsze miejsca najlepiej, najbardziej trafnie i wyczerpują co opisuje Alicja i jej przewodniki. W każdym miejscu docelowym staramy się jak najwięcej zobaczyć, usłyszeć i poczuć smaki lokalnych potraw. Chociaż do każdego wyjazdu szykujemy się na kilka tygodni przed wyjazdem, nigdy nie byliśmy przygotowani tak, jak teraz. 







 



Dzięki Tobie Alicja i Twoim przewodnikom mięliśmy zaplanowany każdy dzień, noclegi, plażę, zabytki, trasy trekkingowi, jaskinie, widoki, miasteczka, zatoki, restauracje, festy, nawet kupno karty doo Internetu i wypożyczenie samochodu, nawet gdzie napić się kawy po drodze itp...Na Sardynii każdy znajdzie coś dla siebie. Warto wspomnieć o polecanych agriturismo, każdy powinien choć raz pojawić się w takim miejscu na kolacji. To była nasza pierwsza wizyta na Sardynii choć we Włoszech byliśmy już kilkanaście razy. Na pewno tam wrócimy. Przed każda naszą podrożą chcielibyśmy spotkać tak kompetentna osobę, pomagającą w tak szczegółowy sposób zaplanować wakacje. Dziękujemy!
Daniel i Agnieszka

10 dni w kwietniu,  w Słoneczniku w Golfo Aranci, rodzina 2+2
na plażach tylko my :)

cześć Alicjo, właśnie wróciliśmy i mamy problem, nasze dzieci chcą natychmiast wracać do Golfo Aranci...;) , my, szczerze mówiąc, także! , mieszkanie było super, czyste, przestronne, ogródek juz zielony, w rezydencji kwiaty, wszystko zadbane... w kuchni,jak nas ostrzegałaś - trochę mało naczyc i sztućców ( wyliczone dokładnie na ilość lokatorów), ale moja zona natychmiast wykorzystała te okazję do ćwiczenia dzieci w dyżurach regularnego zmywania, więc przeżyliśmy. 3 pierwsze dni chłonęliśmy codzienne słońce, którego tak brak nam w Irlandii, spokój 4 dostępnych na piechotę plaż i miasteczko, dzieciaki szalały na placach zabaw, pizza i dania z makaronu w knajpce najbliżej Słonecznika - 7 minut piechota z rezydencji smaczne i tanie. Woda, jak uprzedzałaś, jeszzce dośc chłodna, ale były króotkie kąpiele i szaleństwa na dmuchanym małym pontonie kupionym w supermarkecie, musieliśmy go niestety zostawić - nie wszedł do bagażu... Potem pan Fabbrizio przywiózł nam auto pod rezydencję, wszystko odbyło się  prawidłowo i spokojnie, bez kaucji, z fotelikami gratis, oddaliśmy auta już na lotnisku przed powrotem. odwiedziliśmy plaże z twojego przewodnika, chwilami nie używając żadnej nawigacji, wystarczyły Twoje opisy, rady, gdzie

kolor wody w morzu nas oszołomił...
zaparkować, nawet sałatka na plażę była według twoich przepisów z rozdziału kulinarnego. udało się umówić na rejs po archipelagu la Maddalena - zadzwoniliśmy pod numer podany w przewodniku i czekał na nas w porcie  w Palau miły Mario, mówiący trochę po angielsku. Płynęliśmy dużą motorówką razem z nim, byliśmy 2 razy na wysepkach totalnie sami i dzieciaki bawiły sie w "bezludną wyspę". Pojechaliśmy także na spotkanie z osiołkami na płaskowyż Golgo, dokładnie według scenariusza z przewodnika, z przerwą na kawę i lody w Baunei. Decyzja zapadła - wracamy na Sardynie późna jesienią, ufając także tym razem Twoim informacjom, ze woda będzie pod koniec października ciepła. Chcemy także tym razem odwiedzic jakieś agriturismo oraz jakąś loklana festę - tym razem się nie udało. Bardzo bardzo Ci za wszystko dziękujemy, Twoje ostrzeżenie, że możemy zachorować na nieuleczalne zauroczenie Sardynią okazało się prawdziwe....;)Miałaś rację, że Sardynia poza sezonem jest przepiekna i spokojna ale bardzo słoneczna. 
Piotr, Anna i dzieciaki

grudniowo-styczniowy tydzień z Sylwestrem w Cagliari, 4 dorosłych, mieszkanie "Patrycja"


Dziękujemy Alicjo za wszystkie przedwyjazdowe porady,przewodnik,pomoc w wynajęciu auta !

Mieliśmy przede wszystkim fantastyczną pogodę 0d 22 do 29 st. C.  w słońcu! Mieliśmy samochód wiec dużo wyspy objeździliśmy. Piękne zatoki i plaże:Pula,Nora,Chia,oraz w drugą stronę jadąc górami San Stefano i okolice.Mieszkanie bardzo komfortowe i blisko morza.
Polecam gorąco Sardynie dla ludzi ceniących luz, spokój dobre proste jedzenie(pyszna pizza w Quartu...) i piękne plaże. Pewnie jeszcze kiedyś wrócimy na Sardynie latem.
Pozdrawiamy i dziękujemy !!!Ewa i chłopaki :)







=================================================================

SEZON 2016

druga połowa września 2016 3 osoby, tydzień na południu U Mariano w Villasimius, tydzień na północy U Mauro w Golfo Aranci


Alicjo - Cokolwiek pomyślisz pięknego o tej  pięknej wyspie to TAK , MY TEŻ TAK UWAŻAMY !!!!!!!!! Nieee, nie mogę - LA MADDALENA jest cudowna, przepiękna , wyjątkowa , niesamowita i tak musi wygladąć raj . Ufff , przestanę bo jak zaczęłam to nie skończę .... i piaga di stefano i costa rei .... ok , dość .
Techniczne szczegóły być może pomocne innym :
widok z tarasu U Mauro
-  lokalna wypożyczalnia z cagliari polecona przez Alicję  - cena moim zdaniem bardzo przyzwoita (262 euro za 2 tyg) ; kaucja (400 euro) zwrócona błyskawicznie ; bez dodatkowych tajemniczyc ubezpieczeń , których nikt nie rozumie i na ogół i tak nie działają ; sposób przejęcie auta o 1szej w nocy -pomysłowy  same plusy , bez wydziwiania , szukania przytarć (auto było trochę przetyrane i nawet nic do tego nie dodaliśmy) itp . Fiesta 1100 pojemność (oczko lepsza od naszej kosiarki  ) 135.000km, ale na sardyńskich drogach dawała radę :)

- Marianno -  super facet , bardzo życzliwy , pomocny i przystojny ! Smsował w nocy czy wylądowalśmy , czy mamy auto , czy przyjechać po nas , czekał do 2giej w nocy bo droga nam trochę hmmm....dłużej zeszła :)))). Ogólnie fajny gość ! Mieszkanie - na 3 ososby nawet przewymiarowane ale było super  . Wszystko w nim jest - parasole, żelazko , co wymyśliłyśmy z koleżanką -to było. Może ważne - WIFI mieliśmy cały czas i zapłaciliśmy za nie jakieś grosze , mniej niż się spodziewałam.
w Golfo Aranci
- Mauro  w Golfo Aranci - klimatyczne ! Mauro ma dom prawie na samym końcu albo początku (zależy jak patrzeć) - czyli po przeciwnej stronie portu . Zaleta - cicho ! Wada i nie wada - daleko do centrum . Na dzień dobry poczęstunek , Mauro zarzucił nas folderami - co , gdzie zobaczyć , włącznie z "rezerwacją" stateczku na Maddalenę ( i sprawdzeniu pogody z kapitanem bo mielismy kolezankę z chorobą lokomocyjną) . Na dole od ogrodu są też apartamenty dla gości , nie wiem jak wyglądają w środku bo ne zaglądaliśmy . My mieliśmy mieszkanie MARE . I to był cud na cudy bo jest to mieszkanie najwyzej położone , takie bocianie gniazdo dobudowane na domu , wchodzi się po dosć stromych i krętych zewnętrznych schodach , ale WIDOK !!!! Z tarasiku na , którym jedliśmy sniadanie i tego no integrowalismy sie alkoholowo wieczorami , roztaczał się widok na zatokę , góry-wyspy wystające z morza , a wieczorem na oświetlony port i wypływające wycieczkowce (też oświetlone jak choinki) . No po prostu można było się stamtąd nie ruszać i chłonąć widok !!!!! I ta cisza i cykady...Serio , ten taras+widok  to jest wartość dodana , bezcenna i najważniejsza .
Samo mieszkanko dość skromne ale nie jakoś przesadnie , jesli Marianno to 4+ to mauro to 3+  . Jedyny problem jest taki ,że my byliśmy we wrześniu , upałów nie było (nawet jak na nasze potrzeby ciutę za chłodno ) , klima zbędna , otwarte okno i ewentualnie duże wiatraki pod sufitem wystarczały w zupełności ;ale lipiec/sierpień ? brak klimy ? wysoko ? i raczej niskie pomieszczenia ? no nie wieeeem ..... 
Na koniec chciałam powiedzieć jaką fantastyczną odwalasz robotę , ile dajesz ludziom radości . Alicja , wielkie wielki dzięki za pomoc, bloga i PRZEWODNIKI ( nie rozstawałam się z nimi) . 

wrzesień 5 osób U Massimo w Capoterra
plaża w Santa Margherita di Pula,
dojechalismy tam autobusem
Massimo i jego rodzina to przemili i uczciwi ludzie... Sam gospodarz faktycznie zawsze służy pomocą. Wiele odpowiedzi na nasze pytania znalazłam w przewodniku, ale i tak na pomoc Massimo można było liczyć. Mieszkania położone tak blisko uroczej plaży La Maddalena, że codzienny spacer nie zajmował więcej niż pięć minut. Nasza mała prośba o żelazko od razu znalazła pozytywny odzew. Sama Capoterra ma dobre komunikacyjne połączenie z pobliskimi miastami, nawet bez samochodu można było co nieco obejrzeć. Poza Cagliari obejrzeliśmy Pulę, Norę i wybraliśmy się na plażę w Santa Margherita di Pula. Za radą kierowcy autobusu wysiedliśmy na przystanku opisanym "La Pineta" i zrobiliśmy sobie solidny spacer plażą na południowy wschód w stronę bardzo ładnej części plaży otoczonej pięknymi skałami w kolorze sieny palonej (od plaży w Santa Margherita di Pula, przez plażę Riva dei Pini, po plażę del Pinus Village). Pospacerowaliśmy po Puli, a na via Nora znaleźliśmy prześliczną ozdobę ulicy w postaci różnobarwnych, ale dopasowanych kolorystycznie parasolek.
plaża La Maddalena
 10 minut piechotą od mieszkania
Sardynia jest przepiękna i bardzo różni się od innych regionów Włoch. Mam wrażenie, że ma znacznie bardziej kameralny charakter, choć może tak spokojnie jest ty tylko po sezonie. Na plaży La Maddalena w Capoterze w odległości 500m od nas nie było nigdy więcej niż kilkoro innych plażowiczów - cisza, spokój, krystalicznie czysta woda... Jeden z barów przy plaży działał jeszcze pod koniec września. Massimo mówił, że w sierpniu na tej plaży jest mnóstwo ludzi. Wrześniowy spokój okazał się być bardzo kojący :)  Ja osobiście czuję duży niedosyt - zbyt mało podróżowaliśmy, choć leniuchowanie na plaży też było bardzo przyjemne. Żałowałam, że nie obejrzeliśmy plaż w Chia, i że amfiteatr w Cagliari był zamknięty dla zwiedzających (od stycznia trwają prace renowacyjne). Nie zdążyłam też przeczytać całości przewodnika, przejrzałam tylko te informacje dotyczące najbliższej okolicy. Mam więc nadzieję, że odwiedzę znów Sardynię, zarówno tę południową, jak i północną... Włochy są piękne :)
Pozdrawiam i w imieniu swoim oraz moich współpodróżnych dziękuję za polecenie noclegów u Massimo oraz wszystkich innych wskazówek oraz wszelakiej pomocy!

przełom sierpnia /września 2016 - tydzień na południu U Massimo i tydzień na połnocy U Aleksandra w San Teodoro
Dobry wieczór Pani Alicjo. 
Jest pięknie!!!! 💛 
Jesteśmy już w San teodoro u Alessandro. Miejsce rewelacyjne,  w samiuteńkim centrum,  dosłownie minute drogi od ulic tętniących nocnym życiem. Domek czysty,  w miarę zadbany, jest tu dosłownie wszystko! Naczynia, garnki,  TV,  kuchenka, lodówka, a jak poszperasz po licznych szafeczkach znajdziesz nitki,  korkociąg,  śrubokręt, farby i wiele wiele innych szparagalow :) jedyny minus to brak internetu i klimatyzacji.  My dajemy radę ale w lipcu to może stanowić spory problem. Fantastyczne jest to że w każdy piątek na parkingu przy naszym domku jest ryneczek. W związku z tym trzeba przyparkowac auto w inne miejsce między 6-15 pod groźba kary w wysokości 200euro. Jutro zrelacjonuje co można na nim znaleźć.
San Teodoro wieczorem.
Natomiast wcześniej spędziliśmy kilka dni u Massimo. Niesamowity człowiek! Przeprzyjemny i pomocny. Spędzał z nami co wieczór kilka chwil przed domem opowiadając ciekawe historie.  Jak tylko odebrał nas z lotniska zabrał na lokalne piwo w ramach powitania.  Swoim podejściem rekompensowal braki lokalowe a bylo ich kilka.  Po pierwsze brak kuchni.  Dopiero po naszej i innych prośbie udostępnił kuchnie w ogrodzie,  bo gdyby nie to,  to nawet nie mielibyśmy w żadnego kubka,  widelca i talerza.  Klima na plus. Dostępne są rowery za darmo i wifi różniez.  Czystość na plus.  Odleglosc od plaży to plus największy. Po dwóch minutach od wyjścia z domu  jesteś w morzu.  Super fajna atrakcyja jest jacuzzi.  Mielismy przyjemność spędzić w nim miły wieczór wraz z inna para (Kasia i Szymon) 😁 warto dodać że wioska frutti d'oro to dziura w której jest jedna knajpa więc bez auta i wycieczek do pobliskich miejscowosci można się znudzić. Co nie zmienia faktu że pobyt u Massimo był wspaniały! 
To tyle na temat kwater. A o reszcie będę pisała w następnych wiadomosciach. Przewodnik bardzo się przydaje! 
Pozdrawiamy i całujemy! Dziękujemy jeszcze raz za pomoc! 
Małgorzata i Przemek 

początek września 2016 tydzień - 2 osoby w Alghero bez auta 


Beach Bus

Spędziliśmy piekny tydzień w Alghero - miasto bardzo stare, klimatyczne, rumor skuterów, zapach kawy, pizzerie, stare miasto - cos pieknego-oczywiscie, również lasagne, spaghetti carbonara, makarony z owocami morza i jeszcze raz pizza pizza pizza. Niedaleko mieszkania jest market sigma natomiast skręcając w lewo najlepsza pizza chyba w całym Alghero Lucerna wyśle jeszcze dokładna nazwę bo boje się ze cos przekrecilem.  mieszkaliśmy w 2 pokojowym mieszkanku na piechotę do Starego Miasta i plaży. Dojazd z lotnsika autobusem bezproblemowy i szybki za 1 euro.Mieszkanie bardzo ładne, w pełni wyposazone , również w czajnik elektryczny, toster, lodówka, pralka, suszarka do włosów, deska do prasowania, żelazko, jest balkon, suszarka na bieliznę, telewizor, internet chodzi słabo...  w Alghero nie są akceptowane na lotnisku mobilne karty odprawy on-line dlatego najlepiej poprosić Panią Valentine opiekującą się mieszkaniem o wydrukowanie, tak jak myzrobiliśmy :-)  Dojechaliśmy autobusami w mnóstwo miejsc - na Capo Caccia, do Bosy, na La Pelosa... Jednym słowem dużo można zwiedzić bez auta, bilet na tydzień nielimitowany 40 euro to wydatek na busy-La pelosa, Bosa i w tym na  tygodniowa Beach Bus - czyli autobusik krążący między plażami blisko miasta.W jedna stronę dlatego można przyjechać autobusem wysiąść na Capo caccia ( nie wiem czy nie przekrecilem nazwy:-)  podziwiać panoramę z gory, później zejść schodami w dol do Groty Neptuna, a kupić wczesniej bilet na rejs powrotny dzięki czemu 2 atrakcje w ciągu jednego dnia i przy okazji pare euro można zaoszczędzić. Jeżeli chodzi o plaże najładniejszą ze wszystkich bez glonów i tego nieprzyjemnego zapachu to wg nas plaża Le Bombarde. :-). Do Bosy jeździ z Alghero linia Arst bilet w obie strony około 8 euro :) miasteczko piękne ale najpiękniejszy widok z zamku wstęp 4 euro-panorama na cała okolicę i miasteczko, i te wszystkie kolory domów :-) przypadkowo krążąc po Bosie weszlismy do pracowni lutniczej :-) Bardzo piękne kościoły oraz architektura:-) Jeżeli chodzi o Grote Neptuna byliśmy tam 2 razy. Rejsem, który kosztował 16 euro -rejs w obie strony plus 13 euro wejście do Groty. Samo jej zwiedzanie to niestety tylko ok 35 min i powrót statkiem jednak ja proponuje cos innego-w Alghero jeździ tak zwany Beach Bus - biały autobus, którego zdjęcie wyslalem-jest on również na przystanku Via Catalogna  - tygodniowy bilet na niego kosztuje jedyne 20 euro jest to najlepsza oferta bo możemy nim przez tydzień zwiedzać wszystkie okolice Alghero kazdy przystanek nie ma nazwy tylko cyfrę wiec nie sposób się zgubić. Nasze wakacje w Alghero były super, dzięki Alicjo za pomoc i wskazówki!

 Paweł i Karolina

 II połowa września 2016 r. w Porto San Paolo 6 os.
Sardynia przywitała nas deszczem i chłodem. Nie tak miało być... Na szczęście w ciągu 11 dni pobytu przeważało słońce i udało się nam opalić oraz poznać kilka wybranych uroków tej pięknej wyspy.
Na cały pobyt wypożyczyliśmy samochód w wypożyczalni Hertz. Cena za 11 dni 371 € + koszt paliwa. Uczciwie polecamy tę wypożyczalnię. My skorzystaliśmy z rezerwacji samochodu za pośrednictwem polskiego biura firmy w Warszawie dokonanego telefonicznie na miesiąc przed wylotem na Sardynię. W cenie było zawarte pełne ubezpieczenie Super Cover, nielimitowane kilometry oraz drugi kierowca. Z tego powodu na karcie kredytowej zablokowana została kwota tylko 73€ tytułem opłaty paliwowej zwrócona w całości na kartę po oddaniu samochodu z pełnym bakiem. Odbiór samochodu szybki i sprawny (być może z uwagi na późną godzinę), zwrot bez komplikacji i żadnych sztuczek oraz bez dodatkowych kosztów i niespodzianek. W czasie pobytu przyjechaliśmy nieco ponad 1900 km, w tym 500 km z Cagliari do Porto San Paolo i z powrotem. Zarezerwowany był Fiat Panda a otrzymaliśmy praktycznie nowego Fiata Punto (przebieg 8500 km). Warunek – posiadanie karty kredytowej. Znajomi skorzystali z wypożyczalni VitenGroup (z konieczności) i także nie mieli zastrzeżeń, choć w ich przypadku koszt wynajmu był wyższy, niż gdyby skorzystali z sieci Hertz w analogiczny sposób jak my.
Porto San Paolo jest małą i spokojną miejscowością bez większych atrakcji. Dysponuje małymi plażami, które jednak nie zachwycają tak jak inne w okolicy. Plusem jest możliwość popłynięcia z Porto San Paolo na wyspę Tavolara. Nam niestety zabrakło na to czasu. Z pewnością ta mała miejscowość jest doskonałym punktem pobytowym w północnej części wyspy, gdyż po intensywnym spędzeniu dnia pozwala odpocząć wieczorem w spokoju i w ciszy.
W czasie naszego pobytu poznaliśmy kilka wybranych bliższych i dalszych plaż, które w naszym odczuciu układają się w następujący ranking:
- La Cinta w San Teodoro – najpiękniejsza i najbardziej uniwersalna, bielutki piasek, długa i szeroka, wyjątkowo szmaragdowa woda, możliwość darmowego zaparkowania samochodu,
- Cala Goloritze – najbardziej niezwykła zarówno z uwagi na swoje położenie, przygodę związaną z dotarciem do niej, jak i najbardziej niezwykłe wrażenie
z pobytu na niej, jedyna kamienista z odwiedzonych przez nas, koszt wstępu na plażę to 6 €/os. plus średnio 2 h czasu na trekking w każdą stronę,
- Cala Granara – plaża na wyspie Spargi w archipelagu La Magdalena, niezwykle położona, przedzielona klifem, cudowny biały piasek, z urokliwym laskiem sosnowym rozpościerającym się tuż za linią plaży,
- plaża miejska w Porto Istana – nieduża plaża, ładnie ulokowana z ciekawym krajobrazem i pięknymi widokami, drobny biały piasek, także wyjątkowy szmaragd wody, darmowy parking w czasie naszego pobytu,
- Cala Brandinchi – ładna i długa plaża z fantastycznym białym piaskiem lecz duży minus za wysoki koszt parkowania (10 € dziennie bez względu na ilość czasu spędzonego na plaży),
- plaża na wyspie Santa Maria w archipelagu La Magdalena – spokój, wspaniały biały piasek, niezwykły kolor wody,
- plaża miejska w Porto San Paolo – przeciętna z ładnym widokiem na Tavolarę, żółty, dość gruby piasek.
Pozostałe atrakcje północno wschodniej Sardynii, których doświadczyliśmy i które możemy ocenić:
- wyprawa na Szmaragdowe Wybrzeże, która w naszym przypadku udała się tylko w połowie z uwagi na pogodę; niesamowite widoki wybrzeża wzdłuż trasy i urokliwe Portisco, przypominające nam nieco Cala Figuera na Majorce, które choć malutkie pozwoliło na spędzenie bardzo miłych chwil w swoim zaciszu + ciekawy port jachtowy w Porto Rotondo,
- półwysep Capo Coda Cavallo – przepiękne widoki na wyspę Isola Molara oraz na daje położoną Isola Tavolara,
- Stary Kościół czyli Sa Crescja Ezza w Berchiddeddu – jedno z dwóch Agroturismo polecanych przez Alicję w regionie Olbia, przemiły właściciel, wspaniałe miejsce i atmosfera, chyba jedyna możliwość (mam na myśli ten typ lokalu) doświadczenia tradycyjnych sardyńskich potrwa i dań, prezent od właściciela na odchodne po uczcie; jeżeli ktoś pragnie poznać coś więcej niż tylko piasek i słońce na Sardynii koniecznie trzeba odwiedzić lokalne agroturismo; my polecamy właśnie opisywany Stary Kościół choć trzeba zaznaczyć, że przed wizytą raczej należy dokonać rezerwacji miejsca, koszt kolacji to 35 €/os.,
- rejs statkiem po archipelagu La Maddalena – kolejna z wyjątkowych atrakcji północnej Sardynii, piękne widoki, wspaniałe wyspy, niezwykła La Piscina utworzona pomiędzy małymi wysepkami, niezapomniane wrażenia z kąpieli w morzu wprost z pokładu statku, niezwykłe plaże i świadomość obcowania z przepiękną naturą, która nie jest dostępna na co dzień i „od ręki”; my skorzystaliśmy z polecanego przez Alicję statku Marinella IV, aczkolwiek w drugiej połowie września bez żadnego problemu można wybrać się w rejs po archipelagu z wieloma innymi przewoźnikami, których na nabrzeżu w porcie.

w Palau było co najmniej 20. Warunek należy być na miejscu nie później niż o godz. 9.30. Ceny od 20 do 30€/os. Rejs trwał od godz. 10.00 do 17.00.
Podsumowując – mimo zmiennej pogody i początkowego sceptycyzmu co do Sardynii po zakończeniu wakacji wiemy, że Sardynia jest piękną wyspą, z mnóstwem wspaniałych plaż oraz równie licznymi atrakcjami poza plażowaniem. Cieszymy się zatem, że przez czysty przypadek trafiliśmy na blog Alicji, który zachęcił nas do zorganizowania wyprawy na Sardynię. Z pewnością nie była to nasza ostatnia wizyta w tym pięknym miejscu. Dziękujemy również Tobie Alicjo za udostępnienie Twojego przewodnika, bo nie ukrywam, że okazał się pomocny przy planowaniu pobytu na Sardynii. 

Tomek i Gosia . 

sierpień 2016 - tydzień w porto san paolo na północy U FRanciszki i tydzień na południu uU Agi i Tomka - rodzina 4 osobowa

Witam Pani Alicjo
basen U Agi i Tomka
Z wyjazdu jesteśmy bardzo zadowoleni. Przewodnik bardzo nam się przydał, szczególnie w sprawie wyboru plaż i informacji lokalnych,restauracji, zwyczajów, Najpierw bylismy u p. Franciszki w Porto San Paolo - wszystko było ok, przemiła właścicielka i pomocna.Apartament mieliśmy z widokiem z tarasu na Tawolarę. Byliśmy na Szmaragdowym Wybrzeżu trochę rozejrzeć się w Porto Cerwo, na wyspie La Maddalena, na różnych plażach. Świetnie było na plaży prince`a - piękne skałki i woda ;
W drugim miejscu byliśmy u Agi i Tomka w Villarios - wszystko super, standard apartamentu naprawdę extra i spotkaliśmy tam mnóstwo Polaków, którzy przyjeżdzają na kite`a. W szkółce u p. Ewy uczył się mój maż i syn, także sportowo też wykorzystaliśmy czas. Tu najbardziej podobała się nam Mezua (mieliśmy wycieczkę wokół skały pontonem - bajka!;).
W sumie wypoczęliśmy, opaliliśmy się, opiliśmy kawy, wina, najedliśmy pizzy i owoców morza. W Villarois było naprawdę miło i wszyscy spotkani Polacy byli sympatyczni. najczęściej spotykaliśmy się przy basenie z pięknym widokiem ;)
Dziękujemy za całą Pani pomoc, bo dużo skorzystaliśmy.

sierpień 2016 rodzina 2+1 w Maria Marina
Juz po naszych wakacjach na Sardynii. 
na tyłach rezydencji Turkus
Jeszce raz dziękujemy za pomoc i przewodnik. Korzystaliśmy z niego i nabralismy ochoty na więcej. Mam nadzieję, że to nie nasza ostania wizyta na Sardynii, bo tym razem spędzilismy ten czas bardziej stacjonarnie. Odwiedzilismy okoliczne plaże i spędzilismy jeden wieczor w Olbii ale na dalsze wybrawy zabrakło czasu i możliwości. Poza tym chyba wszsyscy bylismy tak bardzo spragnieni nicnierobienia, że całe dnie na plaży byly idealna formą odpoczynku. 
Rezydencja przy Marina Maria to rzeczywiście piękna i to bradzo wygodne miejsce. Bylismy zachwyceni roślinnością, porządkiem, ciszą, dobrą, włoską  atmosferą.Apartament może nie należał do najpiekniejszych ale zdecydowalismy się na niego bardzo późno więc to zrozumiałe. Plaża w poblizu  jest bardzo fajna, choć wietrzna (kitesurferzy królują) gdybyśmy byli we dwoje byłaby dla nas idealna, ale po lekturze Pani przewodnika od razu przenieślismy się na te z płytką, turkusową wodą. Dla naszego dwulatka to był raj, a i my byliśmy zachwyceni.
 Odwiedziliśmy plażę Porto Istana (oba parkingi, i ten bliżej i ciutkę dalej od plaży, były bezpłatne. Może to kwestia sezonu) i plażowaliśmy na jej prawej, bardziej dzikiej części. Bylismy też na Capo Coda Cavallo. Placi się tam de facto za wjazd do rezerwatu, potem już dostępne są bezpłatne parkingi. Przepiekna woda, wygodne prysznice po wyjściu z plaży i dobrze zopatrzony bar z miłym cieniem. Przepiekne krajobrazowo miejsce. 
Niestety, jednego dnia musielismy zawrócić tuż przed szlabanem, bo wystawili tablicę, że plaża bardzo zatłoczona i wpuszczali 1 samochód na 1 wyjeżdżający. Dzięki temu zobaczyliśmy jeszcze Cala Girgolu. Tym razem parking był płatny, ale to bardzo fajna, lokalna plaża. Nie ma baru ale co kilka godzin podpływa łódka-bar :)
Ludzie na Sardynii rzeczywiście przesympatyczni, serdeczni (trochę inne doświadczenia mamy z np. z Toskanii czy Wenecji). Mieliśmy przemiłe sąsiadki w Turkusie. 
Z basenu nie skorzystaliśmy ani razu i mielismy wrażenie, że nikt inny nie korzystał....nie wiemy czemu. Wyglądal na zamknięty. Ale my i tak woleliśmy plaże :) Strasznie żałuję że nie udało nam się odwiedzić żadnego agroturismo. Mam nadzieję, że następnym razem :)
Dorota

lipiec 2017 rodzina 2+1, rejon Olbii rezydencja Słonecznik
plaża Le Saline

Pani Alicjo
Jeśli chodzi o przewodnik, to baaardzo się przydał. Mnie najbardziej podobało się gorące źródło z basenem termalnym gratis , które znaleźliśmy wg Pani wskazówek.


termy w Benetutti
Apartament w Słoneczniku też godny polecenia, czyściutko, bezpiecznie, blisko morza. Przy naszej miejscówce wszystkie rodzaje plaż – piaszczysta, żwirow i kamienista – wszędzie spokój, bez parawaningu.
Agroturismo – cudowna, przepyszna kolacja, obsługa i właściciele – można się poczuć jak w domu. My nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego celebrowania posiłków!




lipiec 2016 2 rodziny - 9 osób w Słoneczniku w Golfo Aranci na północnym-wschodzie.
podczas rejsu po archipelagu La Maddalena
Witam Pani Alicjo ! Bardzo dziękuję za pomoc w organizacji naszych wakacji ! Było SUPER !!! Mieszkaliśmy w Słoneczniku w Golfo Aranci. Miasteczko bardzo fajne i całkiem spore.Wieczorami część ulic jest zamykana i rozstawiane są stragany,są przeróżne występy-można ciekawie spędzić wieczór.Pani przewodnik bardzo się przydał,jeszcze w Polsce zrobiłyśmy z córką plan wczasów.Pojechaliśmy w 9 osób ale wynajęliśmy jedno auto-fiata pandę 5 osobowego.Bardzo polecam wypożyczalnię w San Teodoro do której 
wysłała mi Pani link. Auto na tydzień z dowozem na lotnisko i oddawane na lotnisku 300euro + 250euro kaucji.Według wskazówek z przewodnika zwiedziliśmy Olbię ale niestety nie mogliśmy znaleźć Metropizzerii pod wskazanym adresem :( na tej samej ulicy jest mała pizzeria w której pizzę robią na twoich oczach i kosztuje 6-8 euro bardzo dobra !na drugim końcu tej samej ulicy jest też mała wypożyczalnia aut,wynajęliśmy tam drugie auto na jeden dzień -dostarczyli nam je do Słonecznika za 80 euro.Mając dwa auta wybraliśmy się na Szmaragdowe wybrzeże .Zwiedziliśmy Porto Rotondo,Porto Pino i Porto Cervo.Dotarliśmy do plaży De la Celvia i Capricioli.Wybraliśmy się też na rejs statkiem Marinella IV specjalnie dla nas płynęła tym rejsem żona kapitana i tłumaczyła nam wszystko na angielski.Widoki nieziemskie!!!Jeden dzień spędziliśmy w San Teodoro na plaży La Cinta,mąż wypożyczył tam deskę windsurfingową i trochę poserfował.Plaża La Cinta -boska!W San Teodoro byliśmy w Metropizzerii -REWELACJA !!! Widzieliśmy miasteczko w dzień i później wieczorem-nie do poznania ! Jakby całkiem inne miejsce.W dzień mieścinka i prawie ani jednego człowieka na ulicy a wieczorem tętniące życiem miejsce,multum ludzi kramy z rękodziełem ,kawiarenki sklepiki i jaka atmosfera .Weszliśmy też na Capo Figari choć nie wszyscy z nas dali radę,ale prawie każdy spróbował.Podsumowując -wakacje bardzo udane choć chcielibyśmy zobaczyć więcej ale brakło czasu.Słonecznik-fajne miejsce,mieszkanka też ale niestety łóżka strasznie nie wygodne :( , no i brak internetu mimo iż miał być dostępny cały czas.W pizzeriach Belveder i Capricciosa niestety trzeba rezerwować miejsce.Włosi w większości niestety bardzo słabo znają angielski nawet lekarz dla turystów ale są bardzo,bardzo uczynni i zawsze skorzy do pomocy.Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.

Adrianna

lipiec2016 rodzina 2+2 U Massimo w Capoterra
Witam P.Alicjo.

Bardzo chcemy podziękować za pomoc w organizacji naszych wakacji na Sardynii,Było cudownie. Mieszkanie u Massimo -fajne .spokojne miejsce. 
Korzystając z Pani przewodników byliśmy w wielu pięknych miejscach.


Zwiedziliśmy Cagliari-w dzień i wieczorem/pyszne lody i/kanapki /,Cala Domestica-cudna plaża,po drodze miasteczko Niebida z pięknym tarasem widokowym.Byliśmy w Grotach Zeusa i Su Nuraxi -bardzo ciekawe miejsca,po drodze do Barumini piękne murale.Dzieki za wskazówki o targu w Capoterra-super zakupy.Villasimius i Przylądek Carbonara -piękne plaże ,pyszna pizza i lody/niebo w gębie.Pula-bardzo przytulne miasteczko,szczególnie na wieczorny spacer.Zrobiliśmy też wypad całodniowy na Costa Smeralda-zobaczyliśmy Porto Rotondo,Porto Cervo,i San Pantaleo-pięknie,czysto  i bogato.W drodze powrotnej byliśmy w Olienie-dobre winko.Super wspominamy rejs statkiem z Porto Teulada z Roberto i Renatą.Przemili ludzie,super atmosfera.Jesli chodzi o plaże to powaliły nas plaże w Chia.Nasze ulubione to Campana i Cipolla.Pani Alicjo mogłabym tak pisać i pisać,wyspa cudowna,wróciliśmy bardzo zadowleni.Pozdrawiam-Joanna

lipiec 2016 - grupa 25 osób w rezydencji Maria Marina
rezydecnja Turkus w Olbii
Spędziliśmy w różnych konfiguracjach terminowych ale częściwoo wszyscy razem, wakacje w rezydencji Turkus w Olbii, Maria Teresa dobrze się nami opeikaowała, keidy czegoś potrzebowaliśmy ( np specjalnej wtyczki do gniazdka) , załatwiała co trzeba, choć ewidentnie czas dla Kalabryjczyków ( Maria teresa pochodzi z Kalabrii) oznacza czasem coś innego niż dla nas, ale wszystko co tzreba było załatwione. Standardy aparatmentów w Turkusie trochę się róznią, my
ieliśmy świetny, ale nasi znajomi trochę mniej, bez klimatyzacji, choć miała być. Nasz 3 pokojowy apartament miał tak duzy taras, ze udało nam się raz wspólnie zjeśc kolację w 25 osób! Rezydencja jest slicna, zielona, zadbana i absolutnie będziemy ją polecac każdemu ze znajomych i rodziny. Według rad w Pani przewondiku popłynęliśmy w rejs po archipelagu la Maddalena, iinym stateczkiem - Delfino, obsługa znakomita a rejs bajeczny. Odnaleźliśmy także słynne porzucone na pastwisku antyczne termy w Benetutti :) Niesamowita kapiel...Zajechaliśmy tez trochę na wschód i Costa Paradiso bardzo nas zauroczyła, chcielibyśmy tam wrócic. Byliśmy zachwyceni serwisem sprzatającym oraz praca osób dbających o zieleń i rośliny w rezydencji. Mieliśmy śmieszną przygodę z kormoranem - nasz klega podpłynął do niego w morzu, kormoran zanurkował i dziabnął kolege w nogę, oboje wynurzyli się, popatrzeli sobie w oczy i każde ruszyło w swiją strone, koledze nic się nie stało :) Mnie osobiście najbardziej zauroczyła na sardynii woda  - na każdej plaży kryształowa, przeźroczysta, wszędzie nieco inny odcień szmaragdu czy turkusu... Bardzo dziękujęmy za pomoc w organizacji naszych wakacji i na Sarynię na pewno wrócimy :)
Mirosława z Katowic z przyjaciółmi.

lipiec 2016 - 3 zaprzyjaźnione rodziny U Massimo w Capoterra na południu
Witam Pani Alicjo,
piszę krótko, ale obiecuję że napiszemy więcej w weekend. Sardynia 
zachwyciła nas absolutnie, totalnie na maxa, siedząc teraz w domu już 
myślę, żeby wrócić tam w przyszłym roku. Sardynia to same plusy dla nas- 
krótki lot, wspaniała pogoda , piękne plaże  i życzliwi ludzie. My z 
całą ekipą wynajmowaliśmy pokoje u Massima- nie mamy słów, żeby napisać 
jak wspaniałym jest gospodarzem- pomocnym na każdym kroku, gościnny, 
doradzał, wieczory spędzone w w naszym dużym gronie zostaną na długo w 
pamięci. Oczywiście potrzebna była pomoc lekarska i tu też Massimo 
stanął na wysokości zadania, cóż kolega nadział się na kaktusa:). Pani 
przewodnik był dla nas bardzo dużą pomocą, to właśnie dzięki niemu dużo 
zobaczyliśmy. Pani Alicjo obiecuję że podeślemy zdjęcia i więcej 
napiszemy, a już teraz śmiało mogę napisać, że cała nasza trójka a 
najważniejsze że nasza córka Zosia, wszyscy połknęliśmy bakcyla Sardyni. 
A z samochodem wyszedł też śmieszny numer, mieliśmy auto na całe 2 
tygodnie, wszystko opiszemy w weekend. Pozdrawiamy bardzo serdecznie- 
Malwina, Zosia i Robert 

sierpień 2016 U FRANCISZKI  w Porto San Paolo, mama z 2 dzieci
woda na plaży Cala Brandinchi jest właśnie taka...
Lecieliśmy Easy Jet z Berlina do Olbii. Bezpośrednio po wyjściu z lotniska udalismy się do miejsca (po wyjściu z hali przylotów w lewo), gdzie sa wypożyczalnie aut. Jest to sobny budynek. Są tam stoiska poszczególnych firm.Wynajeliśmy auto w firmie Locauto. Koszt z ubezpieczeniem (biora wtedy mniejszy depozyt, jak sie zakupi ubezpieczenie na miejscu u nich!!!) około 2100 PLN za 10 dni. Depozyt został zdjęty z karty około tydzień po oddaniu. Nie potwierdzam złych opinii o tej wypożyczalni (a jest ich troche w internecie). Wynajeliśmy auto typu Fiat PAnda. Dostaliśmy nową Lancię.  Auto trzeba oddac zatankowane do pełna i tu uwaga, bo na wielu stacjach (z czym się wczesniej nie spotkałam) płaci się w automacie. NAjpierw wkładasz banknoty i za tyle tankujesz. Miałam problem z wycyrklowaniem tak aby było dokładnie do pełna. Automat nie wydaje reszty i przyjmuje tylko banknoty. Aha polecam zamawiac auto z wyprzedzeniem. Nasz rodak próbował, tak z marszu wypożyczyc auto. I żadna z wypożyczalni nie miała.
 Mieszkanie u Franciszki - bardzo sympatyczna Pani. Mieliśmy kawalerkę. Z opisu na blogu wynika lepszy standard. nasza kawalerka była, powiedzmy, skromna. Widok z tarasu przepiękny.
Samo Porto SAn Paolo - dużego wrażenia nie robi. Plaża przy porcie brzydka. Jedynie co ją ratuje to widok na Tavolarę.
Pierwsze dni testowaliśmy:
Porto Taverna - plaża dość blisko; dojazd jakieś 10 minut od Franciszki. Piasek grubszy, trochę żółtawy.Na tej plazy były muszle. Parking płatny 2 euro za godzinę. Dość mocne fale i dość mocno wieje. aha i przy ulicy mozna postawić, ale dwa razy widziałam jak wlepiali mandaty!
Najpiękniejsza, troche dalej, ale warto to plaża Cala Brandinchi - dokładnie jak opisujesz, 50m od brzegu płyciutko. Idealna dla dzieci - bylismy codziennie. Minusy to parking - 2,5 euro za godzinę. My płacilismy zazwyczaj 12,5 EUR - bo calego dnia dzieci nie wytrzymywały.
Obok (ten sam parking) KOLEJNA PLAŻA, MNIEJSZA, ale głębiej - Lu Impostu. Bylismy dwa razy.
 W Porto San Paolo - 3 małe markety znalezliśmy. Jeden na przeciwko restauracji Franciszki (droższy). Drugi przy glównym rondzie - zdecydowanie większy wybór świetnych wędlin/ryb i serów! Franciszka dała nam wizytwke do pizzerii - Porto San Paolo. Dobra Pizza. Jeden raz ugoszczono nas za darmo(napoje i pizze). Obok pizzerii fantastyczna lodziarnia.
 Raz nie działał bankomat (jest aż 1 w Porto SAn PAolo) - Pojechaliśmy do SAn Teodoro - też nie działały (tam znależlismy dwa.. i byliśmy zmuszeni do pojechania do Olbii bo juz nie mieliśmy gotówki. Przewodnik się  przydał - plaże dobzre opisane! 
 Ogólnie język polski słyszałam raz - nad nami mieszkała rodzinka - ale nie widzielismy się. Głównie Włosi, którzy są przesympatyczni i gościnni (sąsiedzi nas miło powitali, przynieśli jedzenie, sery, kełbaski, pierożki, proseco), niestety nie bylismy w stanie ustalic nic innego po angielsku oprócz imienia i skąd jesteśmy. Z angielskim ogromny problem.
 Byłam sama z 6latnimi bliźniakami. Wróciliśmy bardzo zadowoleni. Dzieci płakały jak wyjeżdżaliśmy. Prawda jest taka, że oprócz plaż i centrum Porto SAn Paolo nie zwiedzaliśmy nic. Ale samemu z dwójką dzieci ciężko. Wystarczyły na m plaże.
Basia

lipiec 2017 rodzina 2+2 U RENATY W OLBII 
Sardynia jest cudowna. Zauroczyliśmy się tą wyspą mimo że zwiedzaliśmy ją jako turyści i w sezonie - na niektórych plażach było dramatycznie mnóstwo ludzi.
Zaczynam od mieszkania. Mieszkaliśmy u Renaty w Olbii. Mieszkanie jest fajne, przestronne, ma dwie łazienki, dwie sypialnie (w końcu syn miał pokój tylko dla siebie :-), był mega szczęśliwy). Czysta pościel, czyste ręczniki, czyste podłogi. Ogólnie jest ok, ale mieszkanie jest trochę zużyte (przede wszystkim meble w salonie tj. fotele, kanapa) oraz szafki kuchenne. Przez dwa tygodnie funkcjonowaliśmy tam spokojnie, mimo że ja lubię ładne wnętrza. Mieszkanie śmiało mogę polecić innym, w szczególności rodzinom z dziećmi. Jest cudownie duża weranda, z dużym stołem i krzesłami - śniadanko na dworze smakuje wybornie :-). Niedaleko jest mały sklepik z pieczywem (pani nie mówi po angielsku, ale po dwóch dniach już wie po co przyszliśmy. Niedaleko jest supermarket - pieszo 5 - 7 min. W mieszkaniu jest przewijak, są zabawki - stan bardzo dobry. Pani Renata jest niesamowicie gościnną osobą. Zostawiła nam mapę wraz z informacjami gdzie można fajnie zjeść itp. W dniu przylotu, klucze do mieszkania dałą nam koleżanka Pani Renata, która jak się okazało od kilku lat miesza w Olbii. Dała nam wspaniałe namiary na restauracje i inne obiekty. W szczególności polecam restaurację "La Sosta" - niedaleko mieszkania, dosłownie 5 min spacerkiem. Wybór dań różnorodny, od ryb z grila, po małże cozza, aż do pizzy, miła obsługa - nie mówią po angielsku, typowi Sardyńczycy. Kolejna restauracja to "4 mori" - wybór dań podobny jak w "La Sosta", z angielskim również trochę słabo - menu tylko po włosku - na szczęście w telefonie był tłumacz :-). 
Brygida - koleżanka Pani Renaty poleciła nam tradycyjną cukiernię, gdzie ciastka wyrabia rodzina. W życiu nie zjadłam tyle ciastek co podczas pobytu na Sardynii. Cukiernia nazywa się Passticeria Loi i jest w Olbii Via Vespignani, 2- można nazwę wrzucić w internet i wyszukać dokładną lokalizację - jest w centrum, my się trochę naszukaliśmy, ale po jakimś czasie zauważyliśmy, że co kawałek są drogowskazy do nich :-). A jak już ich znaleźliśmy, to byliśmy tam co drugi dzień :-). Oczywiście oni również nie mówią po angielsku, ale sa przemili, sympatyczni i w ogóle dają ciastka do spróbowania....cudownie.
Byliśmy w lodziarni "Smeralda", pisała Pani w przewodniku, ze to najlepsza lodziarnia w Olbii. Śmiem się nie zgodzić... Jak będzie Pani w Olbii polecam lodziarnię "Pecora nera"  Via Luigi Galvani, 70 - lody boskie - oczywiście namiar również od Brygidy :-).
Jeśli chodzi o plaże to poniżej ranking wg mojego syna (10 letniego Patryka). Zaczynamy od najlepszej:
1. La Cintia.
2. Dzika plaża koło Posady
3. Li Cuncheddi
4. La Marinella
5. Porto Taverna
6. Spiaggia bianca
7. Liscia Ruja
8. Cala Brandichi - fajna, ale ludzi jeszcze więcej niż na Porto istana
9. Porto Istana - najgorsza, bo było mnóstwo ludzi
Dodatkowo byliśmy na płaskowyżu Golgo i karmiliśmy osiołki.
Wybraliśmy się nawet na całodniową wycieczkę do Benettutti- w poszukiwaniu sera :-).
Z Sardynii przwyieżliśmy miody gorzkie, sery i ciastka :-)
Pani Alicjo, jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie Pani porady, za wspaniały przewodnik (był mega pomocny, dzięki niemu mogliśmy zrewidować nasze plany odnośnie plaż, które powinniśmy odwiedzić i gdzie po drodze na płaskowyż kupić ser :-)).
Prawdopodobnie w następnym roku będziemy chcieli wybrać się na Sardynię południową. I tym razem będziemy liczyli na Pani pomoc w znalezieniu miejscówki i miejsc wartych zobaczenia.

lipiec 2016 rodzina 5 osobowa rezydencja Maria Marina w Olbii
najbliższa plaża z rezydenjci Turkus.
Witam pani Alicjo, apartament był super, Maria Teresa krejzi też, proszę ją pozdrowić jak będzie u pani. Bardzo dziękujemy za materiały, które pani opracowała. Byliśmy na dwóch rejsach - La Madallena i po zatoce Orsei. Musiałem zrobić zdjęcie, tam, skąd pani zrobiła, na plaże Mariolu (najpiękniejsza plaża). Byliśmy też na Istanie, Tavernie, Teodoro, oczywiście Porto Cervo z plażami Costa Smeralda, zwiedziliśmy też Alghero, Castelsardo oraz Paleosę, ale doszliśmy do wniosku, że nasza plaża była piękna i niemalże nie było na niej ludzi. Lody w Smeraldzie były wyśmienite. Niestety ostatnia z dzikich plaż obok Istany robi się zatłoczona, ponieważ łodzie masowo przywożą turystów, ale jest przepiękna, widzieliśmy tam płaszczki i duże ryby. Jeszcze raz za wszystko bardzo serdecznie dziękujemy, na pewno będziemy prosić panią o pomoc przy organizowaniu wyjazdu. Serdecznie pozdrawiamy !

II połowa czerwca 2 osoby w Słoneczniku w Golfo Aranci 
Jeszcze raz bardzo dziękujemy za pomoc w organizacji naszych cudownych wakacji. 
Zaczynając od samego początku - na lotnisku w Olbii czekał na nas Fiat Panda z wypożyczalni Blu Dream Services z San Teodoro. Koszt auta w czerwcu to 30 euro/dzień + 20 euro za odbiór i zwrot na lotnisku + oczywiście wyjeżdżone paliwo (na Sardynii litr benzyny to ok. 1,45 euro jeśli tankujemy sami, za skorzystanie z dystrybutora z obsługą zapłacimy więcej). Kaucja to 250 euro (musieliśmy posiadać kartę kredytową). Kontakt z wypożyczalnią oraz samo wypożyczenie auta poszły sprawnie i bez zarzutów. 
Długo szukaliśmy parkomatów w centrum Golfo Aranci, a jak się okazało, ich tam już wcale nie ma ;) Parkowanie jest darmowe i nie mieliśmy z nim żadnych problemów.
Dwa razy zrobiliśmy większe zakupy w Auchan w Olbii - jeśli ktoś wypożycza auto, to warto zajechać do Auchan od razu po przylocie. 
Bardzo sympatyczny właściciel Słonecznika, choć nie mówi po angielsku, nie miał problemów, aby się z nami porozumieć ;) Wspomogliśmy się kilkoma wyrazami ze słownika oraz językiem migowym i z uśmiechami na twarzach rozgościliśmy się w mieszkaniu. Kawalerka przeszła nasze oczekiwania! Bardzo czysta, jasna, przestronna, dobrze wyposażona, ze świetnym balkonem i przepięknym widokiem. Jedna plaża dosłownie rzut beretem od Słonecznika, do drugiej, równie pięknej jakieś 7 min spacerkiem. Każda plaża, na której byliśmy była wyjątkowa. Woda krystalicznie czysta z całym mnóstwem ryb (jakie to szczęście, że zabraliśmy ze sobą maskę!). Często na plażach byliśmy sami lub było z nami tylko kilka osób. Cisza, spokój i szum morza :) Może to zasługa terminu naszego pobytu :)
Pierwszego dnia, po opalaniu i kąpielach na plaży przy Słoneczniku, wybraliśmy się do Olbii. Korzystający z Pani przewodnika oczywiście nie mogliśmy ominąć lodziarni Smaralda. Lody rzeczywiście przepyszne a porcje ogromne :D Wieczorem wracając zajechaliśmy na plażę w Pittulongu. Na jej prawym końcu, kiedy idzie się już po kamieniach, pojawia się płot i bramka. Otworzyliśmy ją i ścieżką przespacerowaliśmy się wzdłuż morza podziwiając słońce chylące się ku zachodowi nad górami i oświetlające Tavolarę - cudowny spektakl.
Drugi dzień minął nam pod znakiem Szmaragdowego Wybrzeża. Odwiedziliśmy Porto Cervo oraz Porto Rotondo. Obiad w postaci sałatek zjedliśmy w barze na plaży Spiaggia Ira i choć nie były one może jakieś specjalnie fantastyczne, to właśnie tu posmakowały nam i polubiliśmy oliwki :) Kolację z kolei jedliśmy w restauracji przy porcie dla żaglówek w Golfo Aranci. Nie pamiętam nazwy, ale wchodzi się do niej chodnikiem przez zielony trawnik. Polecamy wyśmienite spaghetti (10 euro), do tego wino, miła obsługa i stolik bezpośrednio przy podświetlonej wodzie, w której widać masę ryb - bardzo romantyczne miejsce na wieczór. 
Następnego dnia oczywiście śniadanie na balkonie, plażowanie przy naszej rezydencji, a pod wieczór spacer na Capo Figari. Korzystajac z Pani przewodnika auto zostawiliśmy na parkingu kawałek za portem. Dalej piechotą powędrowaliśmy do Cala Moresca. Przeszliśmy przez bramkę przy plaży i weszliśmy na szlak. Od tego miejsca spacer nie był już szczerze mówiąc taki lekki (lub my po prostu nie mamy kondycji;) ). Najpierw doszlismy do Cimitero Inglese, później zawróciliśmy i skierowaliśmy się już bezpośrednio ku górze. Wejście na szczyt zajęło nam godzinę. Konieczne trzeba zabrać butelkę wody i wygodne buty. . Widok z góry wynagradza trudy wędrówki ;)
Kolejny dzień to już tylko krótkie spacery i plażing pełną gębą. Pojechaliśmy na Spiaggia Bianca, na której piasek jest jasny i bardzo drobniutki. W porównaniu do innych plaż było na niej sporo ludzi, a w barze grała muzyka. Atmosfera więc może mniej dzika, ale równie przyjemna :)

rowerem na wyspę Caprera z wyspy
 La Maddalena

Niestety nie udało nam się udać w rejs stateczkiem po archipelagu, gdyż z powodu silnego wiatru żadne jednostki nie wypływały w morze. Zostawiliśmy wiec auto na parkingu przy porcie w Palau (znaleźliśmy dzięki przewodnikowi!) i popłyneliśmy promem na La Maddalenę. Tam w wypożyczalni zaraz przy porcie wypożyczyliśmy rowery. Koszt to 10 euro za rower miejski, 15 euro rower górski, 20 euro rower elektryczny dla leniuchów ;) My skorzystaliśmy z opcji najtańszej. Na dwóch kółkach przejechaliśmy przez most łączący wyspy i zwiedziliśmy Caprerę. Niestety Muzeum Garibaldiego było z nieznanych nam przyczyn zamknięte. Udaliśmy się więc na piękną plażę Cala Garibaldi. Tam zjedliśmy przygotowany w domu prowiant, zrobiliśmy piękne zdjęcia, odpoczęliśmy i ruszyliśmy w drogę powrotną do La Maddaleny. Zdecydowanie polecamy tę formę wyprawy na Caprerę! Oczywiście we wszystkie te miejsca można dojechać niemal bezpośrednio autem, my jednak zostawiliśmy swoje w Palau i nie żałujemy. Ahoj przygodo! :)

Sardynia to jeszcze ciepły wiatr, kwiaty, sery, wino i wiele wiele innych zapachów i smaków, które będą nam w myślach towarzyszyły do następnej wyprawy na tę wyspę, a wrócimy na pewno. Pani Alicjo, jeszcze raz dziękujemy za polecenie nam fantastyczneg :)
 

kwiecień 2017 NIESAMOWITA RELACJA AUTOSTOPOWA -  2 os Olbia + Cala Gonone
Przylecieliśmy do Olbii, powitała nas mieszanka mnóstwa nieznanych zapachów – uwielbiam ten zapach!! J Pamiętałam go z mojego ostatniego pobytu i wciąż pozostaje niezmienny! J To kwiaty i zioła jakich u nas w Polsce niestety nie ma…
Pojechaliśmy sobie do centrum pospacerować i porobić małe zakupy, bo wiedzieliśmy, że w okolicy Baia Turchese nie ma sklepu. Pod wieczór postanowiliśmy pojechać do domu. Wsiedliśmy w nasza „5” i nie wiem jak to się stało ale pomyliłam adresy! ;p Byłam pewna, że Baia Turchese jest na ulicy Lido del Sole, więc wysiedliśmy wcześniej z autobusu, przeszliśmy całą ulicę (była naprawdę dłuuuga) na której nie było nic, oprócz bagien wokół :P i chmar komarów nad głowami. Stwierdziliśmy, że trzeba poszukać jakiegoś człowieka, który nam powie gdzie jest Baia Turchese. Złapałam zatem na stopa jednego Pana, który oczywiście nie mówił po angielsku i chyba 20 minut rozmawialiśmy o tym jak i gdzie trzeba iść, by dojść do Baia Turchese, bo on też nie wiedział gdzie to jest. Dopiero jak zobaczył na potwierdzeniu rezerwacji „Vecchie Saline” to mu zaświtało. Ja po moim poprzednim pobycie jeszcze pamiętam trochę włoskiego, poza tym uczę się hiszpańskiego i znam podstawy łaciny, więc jakoś udało nam się przetrwać.. :P Miły Pan podwiózł nas pod samą Baia Turchese i oczywiście okazało się, że autobus z którego wysiedliśmy jedzie pod samą bramę hahaha. Podarowaliśmy Panu wno i mocno podziękowaliśmy! W taki sposób ok. 21 znaleźliśmy się w domu gdzie poznaliśmy przemiłą Marię Teresę, która jest zakręcona jak bączek. Przesympatyczna osoba, cały czas Cię wspominała, masz od niej serdeczne pozdrowienia! Następnego dnia daleko nie jechaliśmy, bo przeszliśmy się spacerkiem na plaże wokół Baia Turchese. Pięknie stamtąd widać Tavolarę.  Bardzo tam ładnie ale niestety wiał tak nieprzyjemny wiatr, że w końcu musieliśmy się ciepło ubrać. Słońce świeciło bardzo intensywnie ale wiatr psuł wszystko.. Pod wieczór pojechaliśmy do miasta na spacer, poszliśmy zwiedzić Basilico San Simplicio, pospacerować po parku Parco Fausto Noce. Wkrótce okazało się, że nasza ostatnia „5” już odjechała. Niestety autobusoway  rozkład jazdy w internecie, który miałam wydrukowany nijak się ma do tego realnego, którym się posługują na co dzień. Dla nas to oczywiście żaden problem – do domu wróciliśmy autostopem.
Kolejny dzień był zaplanowany na Golfo Aranci. Pojechaliśmy z samego rana autobusem „5”, spod samego Turkusa. Wyskoczyliśmy z busa 7 km przed Golfo Aranci, bo autobus niestety tam nie skręcał tylko jechał bezpośrednio do Porto Rotondo. Dalszą drogę pokonaliśmy autostopem. Pogoda tego dnia na początku nie rozpieszczała, dopiero później zrobiło się gorąco. Spacerkiem wędrowaliśmy po ponumerowanych plażach, przeszliśmy obok portu i kierowaliśmy się w stronę Isola di Figarolo. Po drodze zjedliśmy drugie śniadanko na Cala Moresca, która jest naprawdę piękną plażą! JWdrapaliśmy się na Stazione Radio Guglielmo Marconi, by podziwiać piękny widok całej okolicy. Był już wtedy słoneczny dzionek, więc widzieliśmy naprawdę sporo, duża przejrzystość powietrza. Zajrzeliśmy sobie do ruin tej stacji nadawczej i zeszliśmy na dół. Pomoczyliśmy się na plaży Cala Moresca i wieczorem zaczęliśmy kierować się w stronę centrum na autobus/pociąg. Niestety okazało się o zgrozo że ostatni pociąg uciekł nam sprzed nosa. Udaliśmy się zatem do centrum zaczerpnąć informacji czy jakiś autobus nie będzie jechał do Olbii. Zapytaliśmy sympatycznego właściciela sklepiku z pamiątkami, który stał przy lodziarni. Nawiązała się rozmowa i najbliższą godzinę spędziliśmy z miłymi Panami rozmawiając o życiu, naszych krajach i starych dobrych czasach ;) powiedzieli, że autobus odjedzie za jakąś godzinę i wskazali nam miejsce przystanku. Zjedliśmy z nimi pyszne lody i pożegnaliśmy się. Autobus finalnie nie przyjechał, zatem złapaliśmy stopa i z instruktorem nurkowania z RPA udaliśmy się pod samego Turkusa.
W niedzielę spakowaliśmy rzeczy i z rana wyruszyliśmy w trasę, autostopem do Tortoli.
O 10:00 wyruszyliśmy, ok. 15:00 byliśmy na miejscu.
Rozpakowaliśmy się i ruszyliśmy na plażę Spiaggia di Basura. Zostaliśmy tam do wieczora i kiedy pozbierałam mnóstwo pięknych dorodnych muszelek, wróciliśmy do miasta by coś zjeść. Uwaga: na innych plażach w okolicy Tortoli nie znalazłam tak pięknych muszli, więc jeśli ktoś chce zebrać te skarby to zapraszam na Basurę.
Wybraliśmy restaurację w samym centrum Il Drago Rosso i mogę śmiało polecić tam wszelkie dania z małżami. Rozpływały się w ustach! Marcin zamówił talerz owoców morza i też były pyszne i świeże. Jeżeli chodzi o pizzę to polecam Pizzeria Paninoteria Trattoria Peppe e Fui (z zewnątrz nie wyglądała wytwornie ale zauważyliśmy, że dużo Włochów tam chodzi, więc to nas skusiło stwierdziliśmy, że oni się znają najlepiej). Bardzo smaczna pizza, możemy śmiało polecać!
Kolejny dzień był zaplanowany na Altopiano Golgo i Cala Goloritze. Pojechaliśmy z Tortoli autobusem do Baunei i tam zaczęliśmy wspinaczkę na płaskowyż. Dość szybko złapaliśmy stopa na płaskowyż, para przesympatycznych Włochów nas zabrała bo oni jechali tam na taki górski trekking. Pożegnaliśmy się i umówiliśmy po południu przy ich samochodzie bo miła pani powiedziała, że zabierze nas z powrotem do Tortoli jeśli skończymy nasze wędrówki w tym samym czasie. Po drodze mijaliśmy chatki pasterzy, trochę zwiedzających (ale nie wielu – to idealna pora na zwiedzanie tej pięknej wyspy). Po ok godzinie dotarliśmy na plażę. Przepiękna! Chyba najładniejsza, jaką widziałam w życiu! Woda co prawda był jeszcze chłodna więc nie pokąpaliśmy się ale pomoczyliśmy i wygrzaliśmy na słoneczku. W kwietniu ok godziny 16:00 na Cala Goloritze robi się już ciemno, bo masyw górski zasłania słońce, więc na plażowanie i opalanie zdecydowanie rano a nie po południu.
Następny dzień był zaplanowany na wąwóz Su Gorropu. Dojechaliśmy tam autostopem po południu, nie obyło się bez przygód! W międzyczasie złapaliśmy na stopa pszczelarza, który zawiózł nas na swoje barcie i dał miodu prosto z plastra z ula, potem zabrał nas jego kolega a na koniec jechaliśmy z pasterzem kóz, u którego w aucie śmierdziało kozim serem i mlekiem :P
Przed wejściem na wąwóz była już czynna kasa biletowa i zakupiliśmy bilety wstępu. Wąwóz bardzo nam się podobał, my uwielbiamy taki klimat, lubimy wakacje na których trzeba się wysilać a leżenie na plaży zostawiamy raczej na sam koniec dlatego Sardynia jest doskonałym rozwiązaniem J  Mijaliśmy po drodze ludzi, wyszliśmy z wąwozu tą samą trasą, po drodze trochę zboczyliśmy w poszukiwaniu skrótu. Pomimo późnej pory i zapadającego zmierzchu złapaliśmy stopa w kilka minut. Do Tortoli jechał akurat pan meteorolog do pracy na nockę. Zawiózł nas pod sam dom. Nie ukrywam,. Że mieliśmy ogromne szczęście do stopa na Sardynii, ani jeden dzień nie czuliśmy się zawiedzeni.
Jednym słowem wakacje bardzo udane, od kwietnia oboje nie mieliśmy okazji wziąć urlopu, dlatego tak bardzo wspominam naszą kochaną Sadynię i tęsknię!
Dziękujemy Ci Alicja za Twoją pomoc i wszystkie fajne materiały, które od Ciebie dostaliśmy!

kwiecień U Franciszki w Porto San Paolo - para z rocznym dzieckiem


Jesteśmy bardzo zadowoleni z pobytu u Franciszki, widać było, że jesteśmy przed sezonem i jeszcze nie wszystko gotowe (np. ogródek), ale naprawdę miło spędziliśmy tam czas.Korzystaliśmy z Pani opracowania wybierając plaże (choć woda zimna w kwietniu) czy krótkie trekkingi - bardzo przydatne. Nas szczególnie zachwyciły plaże w zatoce Orosei, ale też cudowna Brandinchi już zdecydowanie bliżej nas. Zajechaliśmy też autem do Sassari, Alghero (cudowne), a nawet Cagliari. Jako, że byliśmy z zaledwie rocznym dzieckiem, musieliśmy zrezygnować z kilku atrakcji (niestety min z archipelagu La Maddalena), ale i tak zdołaliśmy sporo zwiedzić. Pysznym przeżyciem był
polecany przez Pani przewodnik obiad w agroturystyce Su Crescia Ezza, polecanej zresztą także przez Franciszkę. Najedliśmy się też sporo pecorino, sardyńskiego pieczywa, owoców morza i lodów. Natomiast cappuccino i rogalik rano w Bar Centrale w Porto San Paolo to była pozycja obowiązkowa. Zdaje się, że jeszcze kiedyś zawitamy na Sardynię, bo wiele tam jeszcze do odkrycia i przeżycia.

maj 2016 2 osoby U Massimo w Capoterra

Nie wiem czy nasza opinia bedzie  przydatna gdyz tak jak pisałam planując wakacje zależało nam na błogim"nic nie robieniu" wiec niewiele zwiedzaliśmy.Skupiliśmy się głównie na leżakowaniu,jedzeniu,korzystaniu ze słońca i nadrobiliśmy zaległości czytelniczych. Jeżeli chodzi o przewodnik to przydał nam się jak najbardziej-przede wszystkim ze względu na oddalone plaże.Skorzystaliśmy też ze wskazówek dotyczących Cagliari (co zjeść,jak dotrzeć do plaży).Sardynia oczywiście piękna.Wybraliśmy maj (w takim terminie mogliśmy tylko lecieć) i powiem szczerze,ze jezeli ktos liczy na wakacje "pełną parą" to lepiej niech wybierze sezon.Dwa lub trzy dni strasznie wiało szczególnie wieczorami-nie bylo mowy o jakimkolwiek spacerze.Plaża La Maddalena w maju niezbyt atrakcyjna-wiele roślin wodnych na brzegu, tak wiec żeby nacieszyć "oko" pięknymi plażami trzeba się pofatygować dalej.Byliśmy bez naszej pociechy wiec postanowiliśmy korzystać z komunikacji masowej i dla nas bylo ok ale mysle ze w sezonie to duży próbkę i jesli ktos chce plażować na pięknych plażach musi wynająć samochód. Jezeli chodź o Massimo to przemiły
plaże w rejonie Chia
 człowiek. Przesyłam kilka zdjec,dla mnie przepięknych ale Pani pewnie widziała je setki razy:-)na pewno wrócimy jeszcze na Sardynie ale raczej wybierzemy czerwiec lub wrzesień bo koniecznie musimy skorzystać z kolacji w gospodarstwach agroturystycznych o których przeczytaliśmy w przewodniku-teraz nie udalo sie wsiąść w nich udziału.
Pozdrawiam i dziękujemy za pomoc w organizacji, Agnieszka

wiosenny pobyt w Golfo Aranci - Słonecznik kwiecień 2016 
zwykle wyjeżdżaliśmy w ciepłe kraje w seoznie - w licpu lub w sierpniu, tym razem udało nam się wyrwac na kwietniowy tydzień. W Slonecznziku przyjęto nas miło, odebrano z lotniska, na cześc pobytu wynajęliśmy auto w poleconej przez Alicję lokalnej wypozyczalni aut, tanio i bez karty
plac zabaw w Golfo Aranci.
kredytowej, dzięki niesamowicie dokładnemu przewodnikowi, który dostaliśmy mailem po rezerwacji, udało nam się zobaczyć wiele pieknych miejsc - plaża Cala Del Dottore jest rzeczywiście bajeczna , cały dzien byliśmy tam sami! , rejs po archipelagu bajkowy ( poniewaz to poza sezonem zadzwoniliśmy do kapitana i ustaliliśmy wczesniej kiedy poplyniemy) , bardzo przydała się informacja z przewodnika gdzie za darmo w poblizu portu przed rejsem zaparkowac - oszczędziliśmy sporo euro na parkingu na cały dzień...Zrobiliśmy 2 z zaproponoanych w przewodniku całodniowcyh objazdówek po okolicy , w tym Szmaragdowe Wybrzeże. Mieszkania w Słoneczniku funkjonalne, wszystko co trzeba, zadbany ogródek i cisza wieczorem. Najbliższa plaża tez często była prawie pusta. Dziękuję za sprawną organizację i za rok wracamy w inną część wyspy ! :)
Tomek z rodziną.

maj 2016 2 osoby U Franciszki w Porto san Paolo + wycieczki z Alicją


w kanionie Su Gorroppu - najgłębszy kanion europy.
Tyle wrażeń, przeżyć i przepieknych widoków w tak krótkim czasie,jeszcze czegoś takiego nigdy wczesniej nie przeżylismy,  zabrakło czasu żeby widzieć wszystko ale mam nadzieję bedzie jeszcze okazja, bo oczywiście chcemy tam wrócić,taki niepowtarzalny klimat, spokój, czyste
Dziękujemy Ci Alicjo za wszystko, bo to dzięki Tobie ten pobyt był tak w pełni wykorzystany, sami pewnie nie zdecydowalibysmy sie na wyjazd do kanionu, czy na uczte w agriturismo albo rejs po archipelagu... Jeździlibyśmy owszem po wyspie według przewodnika (który okazał się bardzo pomocny ,super sprawa ) , ale będąc tam pierwszy raz i nie znając języka włoskiego pewnie organizacyjnie nie byłoby tak jak udało sie to dzięki Tobie. Kiedy opowiadałam Ani która wybiera sie tam z rodziną w lipcu (była juz w zeszłym roku w Golfo Aranci i znowu jadą bo tez sie zakochali w tym miejscu :)  ) ile miejsc widzielismy z Tobą to od razu pytała czy bedziesz tam może na miejscu w lipcu również ;) ,no ale nie każdy ma tyle szczescia co my mieliśmy;) bo wspominałas ze bedziesz tam dopiero we wrzesniu.
pachnące kwiatami powietrze, uśmiechnieci życzliwi ludzie, cudowna przyroda...i coś magicznego czego nie da sie opisać,ale jest w tej wyspie i zadziałało na nas tak,że żal było wyjeżdżać, to były przecudowne wakacje , jak wyjeżdzaliśmy rano w stronę portu, to łza zakręciła sie w oku bo tak miło ,przyjemnie spędzało sie czas na Sardynii, że jakoś tak smutno było wyjeżdżać stamtąd....
Mieszkanie u Franciszki - super, bardzo przyjemnie sie mieszkało, taki spokój dokoła, piękne widoki z okien i tarasu i w oddali z gór dobiegały dźwięki dzwonków, świerszczy a nocą rechotanie żabek  razem z dźwiękami dzwonków z oddali, to dawało bardzo przyjemne uczucie spokoju i bliskości natury, czuliśmy sie tam rewelacyjnie,   na pewno w innych miejscach tez mieszka nie przyjemnie, ale tak to juz chyba działa,że jak człowiek coś polubi bardzo to chce wracac w to samo miejsce.... :)


rejs z Roberto wokół Cypla Teulada
 - rejon Cagliari 

SEZON 2015:

pobyt U Massimo tydzień w lipcu 2015 rodzina 2+2
Z Pani pomocą spędziliśmy super wakacje na przepięknej bo jeszcze dzikiej ,swojskiej i serdecznej wyspie, upał był cudowny, Pan Massimo mówił że większy niż zwykle, plaże wspaniałe półdzikie naszym dzieciom (10 i 7 lat) najbardziej przypadła do gustu Nora, wspaniałe lody w Pula, jedliśmy pizzę codziennie w Nora w Pula i w „naszym” lokalnym barze w Capotera, spędzaliśmy tam po 2-3 godziny wypiliśmy morze wina wspaniałego lokalnego,plaża koło naszego mieszkania moze nie najpiękniejsza, ale mogłam codziennie rano pić tam kawę poza tym co cenimy sobie bardzo z mężem cały czas byliśmy wśród prawdziwych Sardyńczyków, Polaków może 2 rodziny na plaży w Chija, mieliśmy wypożyczony samochód wiec było dość łatwe przemieszczanie, Pan Massimo w pierwszy wieczór mimo że była północ obwiózł męża po okolicy załatwił wode i wino i gary bo my lubimy tez sami coś pichcić zwłaszcza żę odwiedziliśmy targ o którym Pani pisała.

Polecam gorąco Sardynie dla ludzi ceniących luz, spokój dobre proste jedzenie i plażę (każda inna) brak kurortowa i związanej z tym infrastruktury to ogromny atut tego miejsca. Cały pobyt przelot samolotem wynajęty samochód jedzenie jeśli chodzi o koszty naprawdę dla ludzi

pojedyncza podróżniczka tydzien we wrzesniu w Cagliari:
Alicjo, dołączyłam do Grona entuzjastów Sardynii i mam we krwi obecnie wysoki poziom satysfakcji ze wspaniałego urlopu. Twój przewodnik po Cagliari był "szkieletem" dla całego pobytu i dzięki niemu czułam się pewniej np. nie wahając się sięgać po ofertę Arst. 
Miałam niesamowitego farta, bo wylatywałam z Cagliari do Rzymu o 6:20 rano, a w nocy i w ciągu dnia była straszna burza i ulewy, lotnisko zalane i opóźnienia kolejnych wylotów a plaża w Poetto zniknęła. Bardzo skorzystałam z towarzystwa Dominiki - Polki mieszkającej w Cagliari, z która mnie skontaktowałaś, i jej chłopaka Sardyńczyka Simona, którzy chętnie ze mną spędzili trochę czasu! Poetto super miejsce jak dla mnie, bo codziennie mogłam sobie biegać wzdłuż. 
Sama zaliczyłam wycieczkę autobusem do Chia i Villasimius. Teraz wiem, że jeżeli na rozkładzie Arst napisane jest "Feriale", oznacza to że " nie kursuje" w ten dzień, bo moja interpretacja była odwrotna :).
Generalnie wszędzie spokój, wszyscy mówili tylko, że wyjątkowo w tym roku gorsza pogoda niż zwykle, czego dowodem są 2 czerwone alarmy, z tym że w czasie pierwszego pozamykali szkoły i uniwersytet a dzień okazał się być najpogodniejszym jaki miałam! :)
 Jestem zwolenniczką zmienia kierunków wakacji, ale nie wyobrażam sobie nie wrócić tam w przyszłym roku! Jeszcze raz dziękuję za wszystkie wskazówki i pomoc bo zdecydowanie przyczyniły się do przepięknych wakacji! Odwiedziła Giara di Gesturi - Park znajduje się na szczycie góry nad miasteczkiem Gesturi, ze szczytu widzimy bezkres sardyński dolinki dolinki. Przy wejścia do parku można wypożyczyć rowery. Pnie drzew w większości są do połowy oskubane z kory wykorzystywanej do produkcji korków. Główną atrakcją są dzikie konie, które się przechadzają i nie powinno być trudno o ich znalezienie.
B&B przy Poetto- bardzo mili starsi państwo, którzy starali się żeby goście mieli co potrzeba. Bez większego problemu dogadywaliśmy się po angielsku. Razem mnie przywitali i pożegnali na lotnisku. Skorzystałam z ich roweru żeby krążyć po Poetto i okolicy. Poleciłabym każdemu!
Dolce Sardi- w poszukiwaniu specjałów zapytałam miejscowych gdzie najlepiej je kupić. W większości odpowiedź brzmiała: na Piazza Yenne. Gdy tam było zamknięte znalazłam sklep który mnie oczarował: w bramie przy via Napoli. Przemiła rodzina z Quartu San'Elena, klimatyczny lokal w którym widzimy piece i widać domową robotę w wyrafinowanym stylu. Wszystko jest pięknie pakowane. Cena to 20euro/kg jeżeli się nie mylę. 6 rodzajów ciastek typowych dla różnych miast Sardynii, a sprzedająca z pasją opowiada o ciastkach i ich smakach doskonale po angielsku. 

wrzesień 2015 4 osobowa rodzina autem z Polski, pobyt w rejonie Olbii:

Pani Alicjo zacznę od wielkich podziękowań za pomoc w zorganizowaniu cudownego urlopu na przepięknej wyspie:)Sardynia to przede wszystkim pyszna kuchnia (SERY!!!:):)), piaszczyste plaże, urwiste skały, bajkowe zatoki, wysepki, a przede wszystkim zadziwiające szmaragdowym kolorem kryształowo czyste morze.Zacznę od początku więc od samej drogi do Golfo Aranci - bo tam mieliśmy noclegi w Rezydencji Pod Słonecznikiem. Z Rybnika mieliśmy 1250 km więc trasę dało się spokojnie pokonać a mając jeszcze trochę czasu wsąpiliśmy do Pizy:) no i potem wielkie przeżycie na promie ( płynęliśmy pierwszy raz)Mieliśmy nocny rejs ( 23.15) więc po krótkim zwiedzeniu MEGA promu zasnęliśmy - na podłodze - większość turystów właśnie tak spędza nockę:)Więc jeżeli nie jesteśmy księżniczkami na ziarnku grochu to noc można w śpiworze i na poduszce przespać:)Ranek przywitał nas pięknym krajobrazem wyłaniających się z morza skał:) czyli już byliśmy blisko portu. Ok to teraz co zwiedziliśmy:)Więc był bajeczny rejs po Archipelagu La Madalena, który zostanie na długo w mojej pamięci. Przejechaliśmy na zachodnią część wyspy do Alghero - bardzo malownicze i zabytkowe miasto, potem była cudna plaża La Pelosa w Stitino. Zachodnim wybrzeżem wracaliśmy do Golfo a po drodze było: Calstelsardo - miasteczko położone na malowniczej skale na północnym brzegu Sardynii nad malowniczą Zatoką Asinara, Isola Rosa, Costa Paradiso. Zdążyliśmy na cudny zachód słońca na Capo Testa czyli najbardziej wysuniętego puntu na północ wyspy. Przedsmak Capo Testa mamy już w miasteczku, gdy wybierzemy się na cypel z wieżą genueńską. Jednak to tylko namiastka. Na przylądek warto wybrać się pieszo, przecinając rezerwat przyrody, później wędrujemy wąskim przesmykiem by dotrzeć do celu podróży. Najpierw wspaniałe zatoki z krystaliczną wodą, później są już tylko one, fantazyjne formy skalne, które jak wosk w andrzejkowy wieczór przybierają najbardziej niesamowite kształty. Z bliska, coraz bardziej przypominają czaszki monstrualnych dinozaurów. Stąd zapewne nazwa przylądka - bowiem "testa" znaczy "łeb". Póżniej było Santa Teresa di Gallura, Arzachena póżnym wieczorem powrót do apartamentu:) uff to był wspaniały dzień. Innym razem zwiedziliśmy jeszcze Costa Smeralda czyli Porto Rotondo, Cala di Volpe, Porto Cevro,Baja Sardinia. Teraz jedziemy w dół trochę na południe czyli: Porto San Paulo, Porto Taverna , San Teodoro, Budoni, Posada, Capo Coda Cavallo- piękne widoki. Piękna i długa plaża La Cinta. Zaliczyliśmy również mini trekink na Capo Fiagri No i Oczywiście Olbia i przepyszne lody w lodziarni Smeralda:)Korzystając z Pani przewodnika odwiedziliśmy jeszcze dużo fajnych plaż:)Niestety nie dojechaliśmy już na Cala Ganone ...no ale coś musimy zostawić na następną wizytę na Sardynii:)Myślę że większość udało mi się opisać bo na pewno o czym zapomniałam:) Niestety urlp się skończył i trzeba było wracać:( Najbardziej brakuje mi zapachu kwiatów, który wdzierał się do sypialni przez okno wczesnym rankiem - bajecznie.... Jeszcze raz dziękujemy BARDZO!!!

wrzesień 2015 2 osoby podróż poślubna -Marina Maria na pólnocy i B&B POETTO na południu:
Tydzien temu wróciliśmy z Sardynii,  było PRZECUDOWNIE. Bardzo Pani dziękujemy za pomoc. Przewodniki bardzo sie przydały, odwiedziliśmy większość z opisanych miejsc:) Baia Turchese swietne miejsce, Maria Teresa wyjatkowa osoba, faktycznie bardzo ciepła i pomocna, .  Ale podobnie Rita i jej mąż na Poetto, rewelacyjni ludzie!:)
Jesli chodzi o wypożyczalnię Sixt to wszystko bylo w porzadku, swietne auto, uprzejmi pracownicy wszystko przebiegło bez zarzutu.
Byliśmy w Olbi na lodach które Pani polecala w SMERALDA niestety trafiliśmy jak było zamknięte i zjedliśmy lody nieopodal w lodziaeni bodajże GAP... niebo w gębie! Tak myslalam, dopoki nie zjadłam lodów przy Poetto w w lokalu BoboCono. Coś niesamowitego, polecam!!!!! Wogole caly lokal świetny, pyszne wino z beczki, kanapki, trzeba tam wpaść na szybki obiad:)
Jeszcze raz bardzo dziękujemy, wracamy na Sardynię na 100%:)



wrzesień 2015 tydzień w capoterra U Massimo 2 osoby:
Witaj Alicjo,

Spedzilimy wspanialy tydzien na Sardynii u Massima dzieki Twojemu blogowi.Zwiedzilismy  Cagliari i najlepsze plaze w okolicy tzn: Chia, Pula i Nora a takze Tueradda(najlepsza!)- na tyle na ile pozwolily nam autobusy i lapanie stopa:)Plaza w okolicy domu mimo ze nie tak urokliwa jak pozostale takze nam sie podobala. Kawalerka w pelni spelnila nasze oczekiwania,jeszcze raz
dziekujemy !

autem z Polski - Olbia i Cala Gonone lipiec 2015:
Dzięki Alicji i Pani Agnieszce w lipcu 2015 roku, spędziliśmy na Sardynii jedne z najpiękniejszych  wakacji w życiu. Zaufaliśmy stwierdzeniu Alicji, że na Sardynii można spędzić wakacje w cenie zbliżonej do polskiego morza i nie zawiedliśmy się. Podążaliśmy szlakiem z przewodnika Alicji, który okazał się bardzo pomocny. Podróż odbyła się na trasie Wieliczka-Livorno-Golfo Aranci-Olbia-Cala-Gonone. Zwiedziliśmy bardziej szczegółowo północno -wschodnią część Sardynii i jesteśmy zauroczeni. Mieszkania Pod Słonecznikiem wygodne, dobrze umiejscowione.
Każdego dnia czekała nas nowa niespodzianka. Bardzo chcemy powrócić tam jeszcze raz.
Mieliśmy szczęście bo mogliśmy odbyć przepiękny rejs z Alicją i Jej Przyjaciółmi po Archipelagu La Maddalena. Niezapomniane chwile! Już dziś cieszymy się na planowane spotkanie. Jeszcze raz gorące podziękowania!

w  rezydencji Maria Marina w rejonie Olbi sierpień 2015:
Chcieliśmy bardzo Pani podziękować za pomoc i informacje. Sardynia bardzo nam się spodobała. Gospodarze byli mili, a miejsca bardzo przyjemne i wygodne do dalszych eskapad. Korzystaliśmy z Pani przewodników, które okazały się lepsze, niż te książkowe. Tylko zabrakło czasu by wszystko 
zobaczyć albo spróbować.
Sardyńczycy są bardzo otwarci i życzliwy. Trwał sezon urlopowy ale na szczęście nie było takiego tłumu jak w popularnych 
resortach na południu Europy. Poza tym zdecydowaną większość gości stanowili Włosi co powodowało, że było jakby bardziej "swojsko".  Plaże są urocze, wybrzeża różne, krajobrazy zmienne. Chcielibyśmy kiedyś tam powrócić, może wiosną lub jesienią by zwiedzić więcej interioru, wędrować po górach. Na pewno polecimy Sardynię i te miejsca naszym znajomym. Rejs pośród wysp archipelagu La Maddalena była jedna z najpiękniejszych wycieczek tego lata. Kąpiel w "basenach" i wizyta na plażach pozostawiają niezapomniane wrażenia. Nawet statek był taki jak w Pani przewodniku. To, że opisy były tylko po włosku dla nas nas, choć nie znamy języka, tylko dodały wyprawie uroku. Wszystko było w przewodnikach a liczyły się tylko widoki, atmosfera i cudowna, szmaragdowa woda. 

sierpień 2015 domek przy plazy w Torre degli Ulivi:
na rejsie żaglowcem z kapitanem Roberto
Chciałabym serdecznie podziękować paniom  za pomoc w organizacji wakacyjnego pobytu na Sardynii. Pani Alicji za poradnik, który okazał się bardzo przydatny na miejscu, z którego chętnie korzystaliśmy i za wszelkie porady i odpowiedzi na pytanie, które pojawiały się w trakcie :)
Pobyt był fantastyczny. Nie da się opisać w kilku zdaniach wszystkich wrażeń, po prostu trzeba tam pojechać i samemu doświadczyć pięknych krajobrazów i niesamowitej otwartości mieszkańców
Wyspy, jednak spróbuję chociaż trochę.
Z mężem i synem przebywaliśmy w Torre degli Ulivi - niedaleko Capoterry. Wybraliśmy opcję bez samochodu, korzystając jedynie z komunikacji sardyńskiej. Dwa dni nam zajęło opanowanie :) rozkładów i przystanków, a potem już tylko korzystaliśmy z możliwości takiej formy przemieszczania się. Na trasie Caghliari - Chia Baia /podróż arst - odpowiednik pks/ sporo osób w ten sposób podróżuje na przepiękne plaże w Chia :) 
Na lokalnej trasie Torre degli Ulivi - La Maddalena Spiaggia autobusem nr 1 - odpowiednikiem
Fot. Da Baffo - najlepsza kanapkarnia w Cagliari.
miejskich autobusów byliśmy zazwyczaj jedynymi pasażerami :)
W Torre degli Ulivi jest jedna pizzeria, supermarket i kawiarnia./chyba że o czymś nie wiem/
Sam dom, w którym mieszkaliśmy bardzo wygodny, z ogrodem i dwoma niespodziankami, w nim, o których nie wiedzieliśmy i które to baaardzo pozytywnie nas zaskoczyły. Ale nic więcej o nich nie napiszę.
Właścicielem jest pan Stefano - człowiek, na którym można polegać. Wszystko było tak jak zostało ustalone. Porozumiewaliśmy się w języku angielskim - bardziej przydała się moja średnia znajomość angielskiego. :)) Także jeżeli ktoś mówi średnio po angielsku, to jest to wystarczająca znajomość języka :))
Bardzo sympatyczni i pomocni sąsiedzi i bardzo przyjazne koty, które odwiedzały nas wieczorami. Podczas krótkiego pobytu udało nam się opanować kilka niezbędnych zdań po włosku np. poproszę trzy bilety do Chia ;) a pani w pizzerii wiedziała jakie mamy ulubione potrawy :) Okolica spokojna.
Pogoda - wysokie temperatury i słońce, które bardzo lubi jasną skórę ;) Tak jak pisała pani Alicja nie rozstawaliśmy się z kremem z filtrem 50. 
Plaże w Chia i widoki spowodowały, że nie mogłam uwierzyć, że tam jestem - przepiękne. I nic więcej nie jestem w stanie napisać, trzeba to zobaczyć.
dziękuję i pozdrawiam, mam nadzieję, że uda mi się wrócić na Sardynię. 

wakacje  U MASSIMO sierpien 2015:
wiem, że już trochę czasu minęło od naszych wakacji na Sardynii, ale cały czas o nich pamiętamy i wspominamy. 
Pani Alicjo, piszę aby podziękować za wspaniałe miejsca do mieszkania oraz za nieoceniony przewodnik po Sardynii, bez niego na pewno nie zobaczylibyśmy wielu miejsc(min.
 odwiedziliśmy targ w Cagliari zgodnie z zachęcającym opisem w Pani przewodniku)
Choć nie mamy w zwyczaju wracać do miejsc, które już odwiedziliśmy, to sardyńskie plaże urzekły nas na tyle, że myślimy o plażowaniu tam ponownie.
Jeszcze raz bardzo dziękujemy za współpracę przy wynajmie mieszkań i zachęcenia nas do odwiedzenia Sardynii 


pobyt w Porto sa Ruxi sierpień 2015:
Witam Pani Alicjo i Pani Agnieszko
bardzo serdecznie dziękujemy za cudowne wakacje. Byliśmy już w wielu miejscach, ale pierwszy raz tak nas " zaczarowało", cudowny klimat, krajobrazy, ludzie. Naprawdę wróciliśmy wypoczęci i z pięknymi wspomnieniami.
I już dziś wiemy, że wrócimy...być może już w przyszłym roku. Przewodnik bardzo nam się przydał, i nawet bez znajomości języka włoskiego daliśmy radę :) Plaża w Porto sa Ruxi piękna i pusta, a Villasimius to już poezja.
Samochód od Danilo, (nawiasem to bardzo sympatyczny i pomocny człowiek) bardzo się przydał, zwiedziliśmy kawałek Sardynii a za każdym zakrętem czekał na nas piękniejszy widok. 
Jesteśmy naprawdę pod wielkim wrażeniem cudownych wakacji, i wszyscy nasi znajomi też chcą z nami jechać następnym razem... 
Jeszcze raz bardzo dziękuję i pewnie do usłyszenia wkrótce.

Pobyt Słoneczniku w Golfo Araci lipiec 2015

Przepraszam, że z małym opóźnieniem ale bardzo gorąco pragnę Pani podziękowanie za pomoc w zorganizowaniu naszego urlopu. Wszystko wypaliło i było na czas. Żadnej kuchy, pomyłki czy niedociągnięcia.
Urlop wspaniały, miejsce bardzo godne polecenia. Plażyczka w pobliżu zamieszkania bardzo urokliwa i niezbyt zaludniona. Golfo jest wspaniałym miejscem na urlopowy pobyt.
Dla nas jedynie mało komfortowy był jedynie metraż pokoju. Stanowczo za mały ten apartament jak na 5 osobową rodzinę ale to nie stanowiło jakiegoś większego problemu.
Bardzo chętnie będziemy polecać taka formę kwaterunku i podróż promem oraz to miejsce na letni wypoczynek.

pobyt w Słoneczniku Golfo Aranci lipiec 2015
Pani Alicjo serdecznie witamy!!!!
wróciliśmy z Sardynii bardzo zachwyceni. Myśleliśmy, ze w Rimini jest fajne morze, w miarę czyste, ale to co przeżyliśmy na Sardynii przeszło nasze marzenia. Woda kryształowa, płytko -  dla dzieci super, miejscowość Golfo Aranci bardzo ładna, spokojna, i wszędzie blisko (Olbia, Porto Rotondo, Palau itp..). Nie dużo zwiedziliśmy jak na początku zakładałam, ale na pewno wrócimy i nadrobimy "zaległości" (La Maddalena, Cala Goloritze). odwiedziliśmy Porto Rotondo, Porto Cervo, oraz Santa Teresa Gialura. Zjedlismy pyszne lody w Porto Rotondo - przy molo tak jak polecali ci co wcześniej byli - super były... hmm.. teraz bym takie zjadła, obejrzeliśmy miasteczko, port z pięknymi jachtami..... podobnie w Porto Cervo, tylko ten parking przy porcie... ufff 3 euro za godzinę, ale z dziećmi byliśmy i marudziły że ciepło im jest więc podjechaliśmy najbliżej jak się dało. niesamowity widok był w Santa Teresa, jak wjeżdżało się samochodem pod górkę do miasteczka i widok na turkusowe morze zlewające się z niebem..... nigdy tego nie zapomnę.... zatrzymaliśmy się blisko plaży Rena Bianca. cudowna........ na plaży skały i schodki do góry gdzie można było podziwiać widoki. z plaży widać też Korsykę. bardzo polecamy tę miejscowość i plażę. 
Pani Alicjo, bardzo dziękujemy za pomoc i super przewodnik. byliśmy też wg Pani wskazówek na Cala Bianca - super.... Liścia Ruja - super!!! każda plaża boska..... 
zakupy robilismy w Olbi w Auchan, lub po drodze bliżej Euro Spin był.... 
na pewno wrócimy na Sardynię, jest w końcu tyle jeszcze do zobaczenia..... że żal mi że La Maddaleny nie odwiedzilismy, ale jest plan że wrócimy tam i popłyniemy na archipelag, szczęściarze ci którzy tam mieszkają!!!!! my tęsknimy za tymi widokami, za cudowną pogodą, boskimi plażami....... zupełnie nie rozumię ludzi którzy jadą nad Bałtyk... cenowo niewiele jest drożej, ale wspomnienia bezcenne..... 
dzieciakom bardzo podobał się rejs statkiem, nam też... nie wyobrażaliśmy sobie jak na statku jest, jak wygląda "pakowanie " samochodów, ale wszystko bardzo sprawnie sie odbywa, i jest świetnie!!!!!
w drodze powrotnej podjechaliśmy do Pisy zobaczyć słynną krzywą wieżę.... mamy cudne wspomnienia uwidocznione na zdjęciach!!!!!
dziękujemy!!!!!!


relacja z pobytu w rezydecnji Tavolara w Porto San Paolo lipiec 2015:
witam,  pięknie dziękuję za pomoc w zorganizowaniu miejsca naszego pobytu na Sardynii.
Nasze wakacje były wspaniałe, miejcse bardzo urokliwe, cisza, spokój i pięknie kwitnące oleandry, bajka:)
kolor wody na sardynii...
Zobaczyliśmy wiele urokliwych miejsc, zwiedzalismy wyspę od Północy- Santa Teresa Gallura i dalej na pólnocny wschód Porto San Paulo, San Teodoro, dalej  Budoni, La Caletta, Santa Lucia niezwykle klimatyczne miejsce, w którym jedliśmy najlepsze lody na Sardynii, pyszne:)  Orosei, Dorgali, Cala Gonone jak również Calangianus, oczywiście w tym wypady na piękne plaże Sardynii ( było ich sporo:), każda inna, poza tym świetne widokowo trasy: Santa Teresa Gallura do Capo Testa, Fortezza di Monte Altura w Palau i tam na szczycie niesamowity widok na Costa Smeralda i La Maddalenę, kolejny piękny widok na Capo Coda Cavallo skąd widać Tavolarę i Molarę, a w 
Dorgali Grotta di Ispinigoli, cudna. 
Serdecznie dziękujemy. Pozdrawiamy właścicieli Tavolary i przemiła Panią w recepcji ( niestety nie pamiętam imienia).

Monika z rodzinką.

pobyt U Massimo w Capoterra czerwiec 2015:
 Nocowanie na plaży w rejonie Chia.
Witam pani Alicjo. Chciałabym ogromnie za wszystko podziekować. Bardzo dobrze czułyśmy sie w mieszkaniu u Massimo. Sam właściciel bardzo serdeczny i pomocny, pomimo bariery językowej (angielski nie jest moją mocną stroną) potrafiliśmy się jakoś porozumieć. Sardynia jest piękna, brakuje mi jej ciepła i słońca. Przewodnik, który od pani otrzymałam jest świetny, bardzo nam sie przydał. Mam nadzieję, że bedę mogła wrócić na Sardynię 
i chętnie skorzystam z propozycji zamieszczonych na pani blogu :-) 

 tydzień w Capoterra U Massimo w maju 2015 - 2 osoby:
Witam Pani Alicjo,
wczoraj wrócilismy z Sardynii, gdzie spędziliśmy tydzień u Massimo w Capoterra Frutti d'Oro.
Massimo - bardzo sympatyczny i miły człowiek, chętnie wiele nam pomógł i ogólnie był bardzo życzliwy. Mieliśmy też okazje poznać jego rodziców, od których otrzymaliśmy w prezencie świetną nalewkę oraz domowe dżemiki własnoręcznej roboty Mamy.
Jak w rozmowie wyszło, że ja też mam licencję żeglarską - to Massimo i jego rodzice zapraszali nas w przyszłym roku na żeglowanie i wędkowanie. Kto wie... może...  Jak się przedstawiłem : Antonio-Giuseppe - to pytali czy nie pochodze aby z Italii, bo imiona mam typowo Włoskie.
Warunki zakwaterowania bardzo nam się podobały mieszkanko było wyposażone we wszystko co
Fot. Capo Spartivento - pd. kraniec Sardynii.
potrzebne. 
Gdzie byliśmy?  Zwiedziliśmy grotę w Zuddas (nie wiem czy nie przekręciłem nazwy). Uwaga robocza: godziny wejścia do groty - to 12:15 i 15:00, wstęp: 10,00 EUR; czas zwiedzania: 1,5 godz. temperatura wewnatrz: 16 stopni (w krótkich spodniach i trykotkach nie jest zimno. Nam się udało, bo samochodem dotarliśmy ok. godz. 12:00 i nie musielismy czekac na wejście. pół godziny później - i trzebaby czekać kilka godzin na ponowne wejście.
W capoterra na targu kupiliśmy ryby (świetna ryba ORATA - polecił Massimo). Przyrządziliśmy na grillu - pycha !
Byliśmy w Cagliari - trzeba tu poświęcić rzeczywiście jeden cały dzień; a że w tym dniu nie było upału (a nawet trochę pokropiło) to bardzo sympatycznie było powłóczyć się po tych wąskich uliczkach i przysiąść w małej knajpce na cappucino. No, ale nic nie może się równać z plażami  np. w Nora;  a już plaże w Chia rzuciły nas zupełnie na kolana ! Totalny odlot ! Woda - szmaragdowo-błękitno-niebiesko-granatowa,  przejrzysta niesamowicie; temperatura - ok. 20 stopni. Przy wejściu do wody trochę "rzucało" ale po kilku minutach to już się wychodzić nie chciało z wody.
Od Moniki wypożyczyliśmy samochód - bardzo miła i sympatyczna pani,  podstawiła auto pod dom i stamtąd też go zabrała - żadnych problemów. Spotkaliśmy tam miłych rodaków i przez kilka dni jeździliśmy sobie razem.
Żal było wyjeżdżać... Szkoda że tylko jeden tydzień mieliśmy do dyspozycji. Moja żona zachwycona była kwitnącymi krzewami i roślinnością Sardynii (to jej hobby). A tamtejsze melony - niebo w gębie.
A przy odjeździe Massimo powiedział nam, że za 6 miesięcy zostanie tatusiem !!! Wyściskaliśmy go wszyscy gratulując przyszłego potomka i życząc powodzenia !
Dziekuję Pani za pomoc i przesłane informacje - bardzo się przydały.
Aha - bilety na autobus kupowac w tabbachi; np. do Chia w obie strony bilet kosztuje 4,50 EUR a u kierowcy - 4,00 EUR w jedna stronę.
======================================================================
4 dniowy pobyt w maju w Capoterra koło Cagliari, 2 osoby :
Witam serdecznie Pani Alu....Wczoraj wróciliśmy z.....raju. Tak tak,,,z raju. I to dzięki PANI !!!!. Tak na gorąco - bardzo ale to BARDZO dziękujemy za to ,że mogliśmy z żoną spędzić cztery cudowne i jedne z najpiękniejszych dni w życiu. Sardynia - boska , cudowna , fantastyczna, niesamowita, ,,,po prostu piękna!!!! Ludzie na Sardynii - ....brak słów.....Pani Alu , byliśmy w różnych miejscach w Europie w Afryce, ale tak cudownych ludzi , tak pozytywnie nastawionych , pomocnych - nie spotkaliśmy nigdzie NIGDZIE!! To jest wprost nieprawdopodobne jak można być tak pozytywnie nastawionym do drugiego człowieka! Boże gdyby u nas w Polsce tak było...Czy w Polsce byłoby możliwe żeby Policja ( a dokładnie dwie urocze policjantki) po kilku nieudanych próbach wytłumaczenia Nam w centrum Capoterry jak dojść na górę Santa Lucia , najzwyczajniej w świecie zabrały Nas w czwórkę ( ze znajomymi z Rzeszowa których poznaliśmy na miejscu) do swojego Punta i podwiozły na miejsce ....one dwie z przodu - my w czwórkę na tylnym siedzeniu ,jeden drugiemu na kolanach....no coś niesamowitego. Mam filmik z tej "wyprawy" który można byłoby pokazywać u nas i mówić - i co można ....takich sytuacji mógłbym opowiadać bez liku. Massimo oczywiście jak każdy Sardyńczyk - cudowny człowiek, dowiedzieliśmy się na miejscu że jego dziewczyna ( też bardzo sympatyczna) jest w ciąży , i już żeśmy się "wkręcili" z nowiecką
Fot. Maska i rurka w walizce - obowiązkowo!
czyli pępkowym...ale było śmiechu.... 
Z miejsc które poznaliśmy za te cztery krótkie dni , to samo miasteczko Capoterra ( akurat odbywał się tam cotygodniowy targ) rezerwat na górze Santa Lucia, oczywiście miejscowa plaża Madallena, Pula - miasteczko , plaża Nora, no i oczywiście cudowna plaża Chia Baia...znaleźliśmy swoją małą prywatną plażę i spędziliśmy cudowny dzień .....Był spontaniczny wieczorny "wyskok" do Cagliari, choć trochę poczuliśmy klimat tego miasta, spacer wąskimi uliczkami wśród setek restauracyjnych stolików tętniących życiem , choć na zegarze było już grubo po 22...
Jedzenie - tak jak Sardynia i jej mieszkańcy - wspaniałe i cudowne, świeżutkie owoce morza , jedyna i niepowtarzalna pizza, no i oczywiście owoce i warzywa,,,pomarańcze jeszcze z listkami - soczyste słodkie, melony, pachnące pomidory,,,na samą myśl leci mi ślinka. Pani Alu , jesteśmy zakochani w Sardynii, i na pewno wcześniej czy później znów tam zawitamy...oby wcześniej.
==========================================================
maj 2015 - 4 osoby tydzień w Słoneczniku w Golfo Aranci - północny wschod 

Pani Alicjo, 
półwysep capo Figaro na którym leży miasteczko
Golfo Aranci widziany z góry podczas spaceru na
szczyt półwyspu - piękne widokowe miejsce ,
 ponad godzina marszu.
przepraszam za zwłokę , trudno wracać do codzienności pop powrocie z Sardynii, po tygodniowym pobycie , było przecudnie, woda lazurowa, plaża z drobinkami srebrnego pyłu...
zakwaterowanie super, 2 pokoje , z aneksem kuchennym, lodówką , sklep jakieś 100-200 metrów, oraz bliziutko plaże, nic więcej do szczęścia nie trzeba, 
w tym roku wyjątkowo zależało nam na leniuchowaniu, 
Drugiego dnia weszliśmy n wzgórze Figaro, ok 3 godz  na szczyt, przepiękne krajobrazy roztaczały się u naszych stóp, schodząc byliśmy na przepięknej  plaży, niestety nazwy nie pamiętam, byliśmy, w Tempio, Palau, Olbii,widzileiśmu Nuragi Abaccio( k/ Arzacheny ) ,wszędzie smakowaliśmy miejscowe dania, Pizze, ryby , lody oraz nalewki, które były specjalnością niektórych restauracji, Zajadliśmy się pomarańczami , które tu zupełnie inaczej smakują
te 7 dni to za mało by wszystko zobaczyć , nabraliśmy apetytu na kolejny raz
Pani ALicjo, dziękujemy serdecznie za pomoc z wynajęciu apartamentu oraz za możliwość skorzystania z przewodnika przygotowanego przez Panią 
Mam nadzieję , że wrócimy tu kolejny raz
===========================================================
pobyt 6 studentów w kwietniu w Słoneczniku w Golfo Aranci na północy :)
piekne Stare Miasto na wyspie La Maddalena
Niestety piszę już do Pani z polski. Urlop bardzo szybko zleciał, chętnie bym na wyspie jeszcze spędził trochę czasu :( 
Na samym początku chciałbym jeszcze raz podziękować za pomoc w załatwieniu noclegu, za wszystkie pomocne rady, kontakty i chęci którymi Pani się wykazała w stosunku do mojej osoby i całej grupy.
jeśli chodzi o mieszkanie pod słonecznikiem -  Raz zdażyło się, że nie było wody w kranie, jeden telefon do właścicielki i po 5 minutach problem rozwiązany :)
Co do właścicieli Romina świetna kobieta.  Jeśli chodzi o transfer z lotniska do Golfo i z powrotem mieliśmy go za darmo, gdyż w strone Golfo, Romina wzięła nasze walizki i dwie osoby do swojego samochodu, a 4 osoby jechały wypożyczonym samochodem z lotniska ( z powrotem było tak samo) więc bardzo nas to ucieszyło. Tak samo jeśli chodzi o jakieś wskazówki gdzie jechać gdzie nie jechać też nam trochę doradziła i podpowiedziała, wiec z tego aspektu jesteśmy bardzo zadowoleni.
Co do samochodu, też odbyło się bez żadnych komplikacji, 200 euro za tydzień bez żadnych kaucji, odbiór i zwrot na lotnisku. Znajomy właścicielki przy odbiorze nawet nie popatrzył na samochód wziął kluczyk, pożegnał się i odjechał :)
Golfo Aranci :
W samym miasteczku stołowaliśmy się w restauracji "Rosticceria" (na samym końcu miasteczka, naprzeciwko znajduje się piękna biała restauracja do której jednak nie poszliśmy ze względu na próbę oszczędności) po pierwsze ze względu na cenę było tanio , oraz miłą obsługę i w sumie do tej restauracji zaprowadzili nas lokalni "nastolatkowie" :) a po trzecie dużego wyboru nie było bo wiele miejsc po prostu była zamknięta :) - poza seoznem... 
Wycieczki :
jak mam być szczery, codziennie przez cały tydzień gdzieś jeździliśmy od czwartku do wtorku. :) bliżej i dalejcały tydzień w 5 osobowej pandzie w 6 osób...;) było trochę ciasno ale jak to się mówi Polak potrafi :) nie mieliśmy żadnej przykrej niespodzianki ze strony policji, nikt nas nie zatrzymał więc podróżowanie jak najbardziej za.
Pierwszy dzień tzn czwartek : Porto Rotondo, San Pantaleo, Palau i Niedźwiedzia skała, Santa Teresa i na koniec zachód słońca na capo testa :)  
W porto rotondo najpierw przeszliśmy się po pustym centrum i porcie , potem udaliśmy się na spacery po plażach wybrzeżem. Jednym słowem pięknie! Dziko, pusto, brak ludzi, czysta woda super :) w tym momencie nie pamiętam wszystkich tych malutkich plaż ( pamiętam Hruska) :) śliczne i spokojne miejsce.
Następnie pojechaliśmy do San Pantaleo, zachwyciło mnie to miasteczko w otoczeniu w jakim jest położone, widok z placu na którym był lokalny targ (sery, wyroby lokalne, owoce) na góry zdumiewający :)
Pożniej Palau i wyjście na niedzwiedzą skałe i następnie Santa Teresa i oglądanie słońca z Capo Testa. Super dzień, piękna pogoda, łatwa droga (nie zgubiliśmy się ) wiec polecam taki plan :)
Drugi dzień : tutaj już trochę było skomplikowanie, generalnie chcieliśmy udać się do Cala Gogone i popłynąć do Blue Marino i Cala Luna (bo sprawdzając wcześniej taki rejs był o 11) no ale najpierw zgubiliśmy się w Olbii (ale gościnność Sardyńczyków i chęć ich pomocy sprawiła, że jadąc za jednym Panem dotarliśmy na właściwoą drogę) następnie zatrzymaliśmy się w Porto Rotondo (Śliczna, długa i PUSTA plaża) no ale niemieliśmy czasu na plażowanie bo na 11 chcieliśmy dojechać. Niestety po pomyleniu dróg, spóźniliśny się na rejs o 11, ale o 12 był na samą Cala Lune za 5 euro (druga firma miała to samo za 12 euro) wiec wycieczka udana gdyż pogoda dopisywała :)
Następnie udaliśmy się do Orgosolo, droga lekko mówiąć masakryczna i już wszyscy mieli dość ciągłych zakrętów i jazdy w góre i dół ale widoki piękne i nieziemskie! Samo miasteczko też fascynujące i zupełnie inne niż te które widzieliśmy wcześniej. Mieszkańcy w mojej opinii tacy jakby bardziej chłodni z twarzy , ale przy bliższym kontakcie byli mili i pomocni :) W tym dniu mieliśmy jechać jeszcze do Orosei ale już byliśmy zmęczenie i wróciliśmy do domciu

Fot. Li Cuncheddi, koło Olbia.

trzeci i czwarty dzień to brak dłuższych wycieczek. Najpierw plażowanie na spaggia blanca a potem wybraliśmy się zobaczyć jeszcze "czerwone plaże" Coda Cavallo.
Kolejny dziń też miał być na plażowanie ale pogoda zaczęła się psuć, niebo było zachmurzone wieć pojechaliśmy zobaczyć Olbie.
Poniedziałek to wyjazd do Alghero , groty neptuna (która niestety była zamknięta przez pogodę) nuraghe primavera ( trochę się zawiodłem tymi nuragami, myślałem, że będzie to bardziej imponujące, ale dla wielkich fanów archeologii to pewno wisienka na torcie :) )
a potem pięknym wybrzeżem udaliśmy się do Castersaldo.

Tak przy okazji w każdym tym miejscu był problem z jedzeniem gdyż wszystko było wszędzie zamknięte i opustoszałe :D już sobie nawet ciągle żartowaliśmy z wiecznej sjesty na Sardynii :)
i ostatni dzień, który niestety był z fatalną pogodą. Uwzgledniając Pani przewodnik, udaliśmy się do Benedutii i oczywiście pozdrowiliśmy Pani znajomego z baru w centrum :) chcieliśmy zobaczyć domy wróżek ale za cholerę nie mogliśmy tam trafić wiec koniec końców pojechaliśmy bardzo zmęczeni, zmarznięci i wkurzeni (jechaliśmy tam prawie 3h, uwzględniając małe postoje, dojazd po paliwo i oczywiście nasze zgubienie) tak przy okazji w benedutii w Pani barze zaprowadzili nas do urzędu po drugiej stronie (chyba jacyś kartografowie) bo wszysko nam zaczeli mówić po angielsku, drukując profesjonalne mapki po okolicy itp. To już kolejny raz kiedy Sardyńczycy okazali się naprawdę pomocni i mili :)
i dojechaliśmy do dzikich term :) miejsce świetne, nikogo nie było, przy takiej beznadziejnej pogodzie jak najbardziej fascynujące miejsce ! 
chcieliśmy również znaleźć labirynt ale też był z tym problem więc odpuściliśmy :(
ja jeszcze raz dziękuje, Sardynia naprawdę mnie zachwyciła i może jeszcze tam wróce aby zobaczyć południe :)
Mateusz 

===========================================
kwiecień 2015- Cala Gonone U Marii:
serdeczniei goraco dziekuje za pomoc co do noclegu i udzielenia mi niezbiednych informacji odnosnie pobytu na Sardynii :) Mieszkanie u Marii w Cala ganone bylo rewelacyjne, cala okolica bardzo sie nam podobala. byla plaza, morze, gory, po ktorych tez chodzilysmy. Udalo sie wszystko :)
Zwiedzilysmy tylko skrawe wyspy, polnoc i wschod , ale wiemy ze widzialysmy bardzo malo:)

Jeszcze raz bardzo dziekuje!!!! :) :) :)
Małgosia
==========================================
SEZON 2014 

-Sardynia w październiku:

Fot. Plaża miedzy Chia a Teulada.

"hej Alicja.
Chciałabym w imieniu całej naszej rodzinki podziekować Ci za pomoc w 

organizacji noclegów i za wszelkie wskazówki dotyczące pobytu na Sardynii.
Byliśmy pierwszy raz, fantastyczne niespotykane widoki, cudowni ludzie, 
jedzenie.
Sporo zwiedziliśmy, noclegi praktycznie służyły tylko i wyłącznie do 
spania bo codziennie jechaliśmy zobaczyć inne miejsca :) Raz nawet 
wyrwaliśmy się na jak się okazało minitrekking, a my w ogóle nie jesteśmy 
trekkingowi, raczej plażujemy, jakoś tak się złożyło że będąc na La 
Maddalenie zaparkowaliśmy samochód tam gdzie inni też je zostawili i 
wybraliśmy się na Cala Coticcio ;)

Jeszcze raz dziękujemy!"
=================================================

-Tydzien na południu i tydzień na północy.
Zielona Ciuchcia czyli Trenino Verde -
zabytkowe pociągi mogą Was zabrać wgłąb wyspy.

  Lipiec 2014:

"Były to bardzo udane wakacje,wszystko się udało,wszystko
działało.Po wakacjach stałam się fanką Sardynii,ale części
południowej,gdzie nie ma hotelowców,resortów ,a plaże puste.Pobyt w
Porto Sa ruxi -cisza,spokój,piękna pusta plaża,taras w domu,gdzie można
spędzić miło sjestę,super wyposażenie.
Jeśli chodzi o północ,to jest już inna bajka,zatłoczone plaże,jak w
sezonie nad Bałtykiem,pełno ludzi.Miejsce u Franceski bardzo
fajne,bardzo dobre jedzenie w ich rodzinnej restauracji,gdzie goście
mają rabat.Pod koniec pobytu mieliśmy już nawet swój


stolik.Rzeczywiście piękne widoki.Zwiedzaliśmy dość sporo.
W związku z tym w tym roku również postanowiliśmy się wybrać na Sardynię."

-Pobyt w lipcu 2014  w Pula:
"Dom wynajmowaliśmy w 9 osób. Najpierw na piętrze potem przenieśliśmy się na
parter. I parter polecam bo jest duży taras i bezpośrednie wyjście na
ogród. Dom jest na uboczu także jeśli chodzi o spokój to będą mieć Państwo
100%. w okolicy tylko kozy, psy i konik. Za domem pola uprawne, pyszne
cytryny i winko lokalne od rolnika. W ogrodzie jest altanka i kuchnia
zewnętrzna, także tam co wieczór biesiadowaliśmy i grillowaliśmy sobie
pyszne owoce morza. Najtaniej kupowaliśmy je jeżdżąc na okoliczne targi. W
Puli chyba we wtorki z tego co pamiętam, a w okolicznych wioskach w
następne dni. Do plaży nie jest daleko, idzie się 7 minut spacerkiem bardzo przyjemnie. My tez
mieliśmy samochód wynajęty także jeździliśmy na różne plaże, np Chia
przepiękna plaża.
Dom nie jest stary, bardzo czysty i klimatyczny. Posiada całe
wyposażenie kuchni i przede wszystkim bardzo miłych właścicieli. Wszystko o
co poprosiliśmy spełniali od razu. Np. zakup takiego opiekacza do pieczenia
pizzy.
My wspominamy bardzo sympatycznie ten wyjazd.
pozdrawiam."



-Relacja o gościnnym  Massimo z Capoterra. Lipiec 2014:
"Szanowna Pani Alicjo,
raz jeszcze dziękuję za pomoc
( a właściwie to organizację ) wyjazdu na Sardynię. Było cudownie !
Nasz gospodarz Massimo i jego rodzina okazali się być fantastycznymi ludźmi. Massimo uprzejmy i zawsze chętny do pomocy. Mama Massimo zabrała nas na targ do Cagliari i pomogła przygotować kolację z zakupionych owoców morza. Było pyszne. Massimo zorganizował też sardyńską kolację dla wszystkich gości - niesamowita atmosfera. Polecam to miejsce z pełną odpowiedzialnością !!!
 Moim zdaniem wynajęcie auta jest konieczne, zwłaszcza jeśli podróżuje się z małymi dziećmi. Nasze dzieci mają 6 i 4 lata. Podróżując autem zobaczyliśmy o wiele więcej niż autobusem i poznaliśmy Sardynię i jej mieszkańców z tej bardziej sardyńskiej strony. Zwiedziliśmy wybrzeże od Cala Domestica do Villasimus docierając do miejsc gdzie autobusem się turysta nie dostanie. 
Raz jeszcze bardzo dziękujemy !"

-Relacja z pobytu w Porto San Paolo. Sierpień 2014:
"Witam serdecznie Pani Alicjo!
Wróciliśmy już z pięknym i wspaniałych wakacji na Sardynii, Bardzo nam się podobało u Franciszki - bardzo gościnna sardynka, zawiozła i przywiozła naszą szóstkę na plażę Cala Taverna - piękna plaża jesteśmy bardzo wdzięczni za gościnność Franciszki. dziękuję także za kontakt z Beatą bardzo fajna sardynko-polka od dniej też otrzymaliśmy dużo pomocy. Jesteśmy miło zaskoczeni, że tak fajnie Polacy sobie pomagają."

-Pobyt w Słoneczniku Golfo Aranci. Lipiec 2014:
    "Witam Pani Alicjo!
    Wczoraj po południu bezpiecznie wróciliśmy do domu z naszej wielkiej wyprawy :)Będą to dla nas niezapomniane wakacje,mnóstwo wrażeń i cudowne wspomnienia :)Na razie tylko kilka słów,jakaś większa relacja w niedługim czasie.
w Golfo Aranci są 3 sliczne
zadbane place zabaw.

    Golfo Aranci nas zauroczyło,przepięknie położone,klimatyczne,piękne plaże na wyciągnięcie ręki(jedna z nich -ulubiona:)- parę kroków od naszego domku.Rezydencja Pod Słonecznikiem naprawdę piękna,mieszkanka czyściutkie,pachnące nowością i świeżością,jest tam wszystko czego potrzeba a nawet więcej niż się spodziewałam ,np.piekarnik i pralka :)piękna śródziemna roślinność dookoła.Gdybyśmy mieli kiedykolwiek wrócić na Sardynię. To na pewno tam!Byliśmy na Cala Goloritze-wrażenia niezapomniane!Niestety nie udało nam się popłynąć w tan cudowny rejs po archipelagu La Maddalena-robiliśmy dwa podejścia ale pogoda(silny wiatr i podobno dwumetrowe fale na otwartym morzu !) była taka że statki nie wypływały :( No i to było coś czego się nie spodziewaliśmy i czego nie możemy odżałować,bo była to najbardziej oczekiwana atrakcja tego wyjazdu...Bardzo ,bardzo silny i dokuczliwy wiatr wiał przez większość naszego pobytu na Sardynii,jakoś nie doczytaliśmy czy  to częste zjawisko tutaj i czy występuje jakoś stale,okresowo czy tak trafiliśmy...
 Pani przewodnik był na prawdę bardzo,bardzo pomocny no i tak jak pisałam wcześniej gdybyśmy nie trafili na Pani bloga ta wyprawa nie doszłaby do skutku,więc jeszcze raz wielkie dziękuję."

======================================================


-Relacja z wakacji - Isola Rossa i Słonecznik w Golfo Aranci. Czerwiec 2014:
"Witam Pani Alicjo,
       W końcu znalazłem trochę czasu i zmobilizowałem się napisać parę słów po powrocie. Od razu na początku uprzedzam, że pisanie nie jest moja mocna stroną ale będę starał się opisać nasz wyjazd to co udało nam się zobaczyć. Podam także paręrad dla osób które będą po raz pierwszy płynąc na Sardynie.
Zacznę może od Livorno i promu. Z Livorno wypływaliśmy o 21 do portu przyjechaliśmy o 19 ale mieliśmy lekki problem z dojazdem do miejsca skąd odpływa prom.



Dojazd jest słabo oznaczony drogowskazy są małe więc trzeba dobrze się rozglądać. Warto wspomnieć osobą które płyną pierwszy raz że przed wjazdem na prom warto przepakować rzeczy które chcemy zabrać z samochodu. Podczas rejsu nie ma dostępu do samochodu. Polecam rejs nocny nie tracimy dnia. Jeśli nie patrzymy bardzo na pieniądze i tym bardziej przy małych dzieciach  to moim zdaniem warto wziętość kajutę. Wtedy mamy gwarancje że się wyśpimy.  My w końcu  nie wzięliśmy kabiny spaliśmy na sali zabaw, na karimatach. Bardzo dużo osób tak śpi więc nie stanowi to żadnego problemu, jedynie trzeba liczyć się z tym że cały czas ktoś przychodzi, wychodzi.  Na promie są gniazdka elektryczne więc śmiało można zabrać lodówkę z samochodu i podłączyć. My nasza zostawiliśmy w samochodzie i z obawy o akumulator, wyłączyliśmy ją. Niestety niektóre produkty straciły świeżość :-)

Rano jak prom dopływa do Sardynii polecam widoki, niesamowite co chwile spośród mgły wyłaniają się poszczególne małe wysepki.

Po dopłynięciu ruszyliśmy dalej w drogę do naszej pierwszej kwatery w miejscowości Isola Rossa na północy Sardyni ok 90 km od Golfo Aranci. Isola Rosa bardzo nam sie podobała jest to mała miejscowość. Dojeżdżając już daleka widać piękne czerwone skały. Nie wiem jak w sezonie ale w czerwcu bardzo spokojna. W sam raz dla rodzin z dziećmi lub starszych ludzi. W okolicy kilka fajnych plaż od długich piaszczystych ala Bałtyckich po małe kameralne miedzy skałami. Wszędzie piasek i płytka woda wiec córka miała raj.
Udało nam się pojechać do Castelsardo (bardzo fajna, urokliwa miejscowość polecam) i do Porto Torres. Droga do tych miejscowości prowadzi wzdłuż wybrzeża niesamowite widoki.
Następne miejsce które udało nam się zobaczyć i jak najbardziej polecamy to Capo Testa. Najdalej wysunięty na północ punkt Sardynii (koniecznie trzeba zabrać buty bo w klapkach nie polecam).
Dodam jeszcze że jadać z Isola Rosa  do Copa Testa (ok 30 - 40 km od Isola Rosa )  po prawej stronie mijamy dużą winnice z sklepem przy drodze. Sprzedają tam bardzo dobre wino po 1,8 euro za litr. polecam!!! (Jak ktoś przypadkiem z polski by tam zajechał  i kupował wino  to ja też  poproszę 5l  :-) )
zdjęcie z rejsu po archilepagu La Maddalena -
oczywiście stateczkiem Marinella IV z najsympatyczniejszym
kapitanem, mówiącym także po angielsku.

Następny nasz przestanek to Golfo Aranci ogromne wrażenie robią na nas wystające z morza bardzo wysokie wyspy. Ze względu na pogorszenie się trochę pogody  to kolejny dzień spędziliśmy na zakupach w Olbi. Wybraliśmy sie na lody w Olbi do lodzirni Smeralda którą Pani poleca w przewodniku  i musze przyznac że to były najlepsze lody jakie w życiu jedliśmy. Do tego stopnia ze w ostatni dzień specjalnie tam pojechaliśmy jeszcze raz.

Udało nam się także  popłynąć w rejs wzdłuż Archipelagu  La Magdalenia stateczkiem Marinella IV. Było super bardzo fajny dzień niesamowite widoki super plaże. Polecam wszystkim. W tym miejsciu chiła bym dodac informacje odnośnie parkingu na czas rejsu, dla osób które tam sie wybiara poraz pierwszy. Bezpłatny parking mozemy znaleźć jadać od portu, skręcamy w prawo za stacją benzynową  i jedziemy prosto  przejeżdżamy przez tory i dalej prosto (ok 0,5km od stacji benzynowej). Po lewej stronie będziemy mieli parking. Jeśli tam będzie zajęte to można pojechać dalej za 200 m  skręcić w lewo i znów w lewo na osiedle i tam tez znajdziemy bezpłatne miejsce parkingowe.

Niestety czas bardzo szybko leciał, jak to na urlopie i trzeba było wracać.
Pani Alicjo  w tym miejscu chciałbym Pani podziękować za wszystko. Dzięki Pani łatwiej było nam poznać tą wspaniałą wyspę, dziękuję.

Sardynia zrobiła na nas ogromne wrażenie, jest to wspaniałe miejsce na odpoczynek, polecamy ja wszystkim i na pewno tam  wrócimy ."


-Relacja -  Capoterra w miasteczku. Czerwiec 2014:
"Pani Alicjo,
Spieszę podziękować za polecenie nam wakacji na Sardynii i rekomendację noclegu u Alberto w Capoterze:) Byliśmy 10 dni - 2 rodziny z małymi 1,5-rocznymi dziećmi. Było cudownie - Alberto przemiły i uczynny, Capoterra urzekła nas brakiem turystów, a ponadto to znakomita baza wypadowa na zwiedzanie południa. I ta cudowna kawiarenka Corso - znakomite cappuccino i Aperol Spritz oraz wspaniali ludzi - byliśmy tam codziennymi gośćmi:) Plaże przepiękne i na początku czerwca jeszcze pustawe, co było wielkim plusem. Wypożyczenie auta w tej malej wypożyczalni w Capoterze (znajoma wypożyczalnia Massimo), z którą Pani nas skontaktowała, tez była strzałem w dziesiątkę - niedrogo, foteliki dla dzieci w cenie, auta w dobrej kondycji. i choć wyjeździliśmy więcej niż przewiduje limit km, to ostatecznie p. Monica stwierdziła, że "more km are free":)" Wspomniałam pani kiedyś, że chcemy tez zobaczyć Rajd Sardynii, który się odbywał. Udało się:) Byliśmy na odcinku w Cagliari, a nasi znajomi pojechali tez na północ na 1 dzień, żeby zobaczyć 2 kolejne odcinki rajdu. My w tym czasie pojechaliśmy na San Pietro - Carloforte przepiękne, a plaże urokliwe i dzikie:)


Na pewno wrócimy na Sardynię, by tym razem zwiedzić północ wyspy."

 - Villasimius. Czerwiec 2014:

"Witam,
Pani Alicjo bardzo dziękuję za pomoc w zorganizowaniu naszych wakacji. Cóż dużo mówić było rewelacyjnie. Mieszkanie u Mariano bardzo przyjemne,miejscowość też bardzo się nam podobała.Jeden niewielki minus to dość duża odległość od plaży.Na szczęście były do dyspozycji rowery. Zdecydowanie polecam ich posiadanie na miejscu.
Bardzo chcielibyśmy wrócić jeszcze na Sardynię bo to naprawdę piękna wyspa, ze wspaniałym wybrzeżem.
Mam nadzieję,że wspólnie zorganizujemy nasze następne wakacje.
Pozdrawiam."

--------------------------------------------------------------------------
 w Capoterra U Massimo grupA przyjaciół.  Kwiecień 2014:


"Nasze wrażenia są jak najlepsze i to z kilku powodów.
Krajobrazy Sardynii są niesamowite, zwłaszcza dla nas, ludzi z nizin, terenów jezior i lasów. Wiedzieliśmy o górach, ale nie spodziewaliśmy się takich wspinaczek i zjazdów, szczególnie samochodowych, krętymi drogami. Poza tym wyspa jest zielona, zwraca uwagę różnorodność roślinności i porównując ją do wcale nie tak odległej Malty, gdzie widać głównie gołe skały, jest to bardzo przyjemny widok.
Co widzieliśmy? Chyba sporo, ale tylko dlatego, że wypożyczyliśmy samochód nie na 3-4 dni, jak planowaliśmy wcześniej, ale na 6. Przejechaliśmy w sumie ponad 1600 km. Od Capo Spartivento po Porto Cervo. Od Villasimus po Cala Domestica i Sant Antioco. Wszystkie kierunki i części wyspy. A po drodze wiele miejsc opisanych w przewodniku i kilka, które były po drodze. Nie wiem czy pamietam wszystkie, ale piękne były plaże Chia, Cala Domestica, podobało nam się na Costa Smeralda i w okolicach Villasimus. Ładne widoki w drodze do Buggerru i kawałek dalej do plaży San Nicolau, oczywiście po drodze Pan di Zucchero. Przyjemnie jechało się z Chia wzdłuż morza kierunek Teulada. Czasami nawet w środku wyspy było pięknie, góry, pola, niekiedy jeziora, np. po drodze na północ wyspy przez SS131.
Nawet w miejscach, które wydają się zupełnie nieciekawe, spędziliśmy miłe chwile. Wracając z Porto Cervo zatrzymaliśmy się najpierw w Olbii, a potem na zatoką Oristano. Pustka, ale naprawdę przyjemna. Po Cala Domestica szukaliśmy miejsca na odpoczynek, palec na mapie padł na Portoscuso. Wjazd do miasteczka straszny, jakieś fabryki. Ale pojechaliśmy nad morze i na nadbrzeżnych skałach pod wieżą oglądaliśmy piękny zachód słońca. Oczywiście było Cagliari i groty Is Zuddas. Były jeszcze inne pomysły, ale zabrakło czasu. 


Bardzo mile wspominamy Massimo. Jak na Włocha, czy raczej Sardyńczyka, całkiem dobrze zorganizowany, punktualny, dotrzymujący słowa. I przede wszystkim bardzo pomocny. Najbardziej pomógł w niedzielę, kiedy okazało się, że autobusy w święto nie kursują i bez samochodu ani rusz dalej. Najpierw czekał z nami na autobus, a kiedy go nie było, zawiózł nas na lotnisko do wypożyczlani i dzięki temu mogliśmy czuć się swobodnie. O drobniejszych sprawach już nie będę pisał, zawsze jednak służył pomocą, doradził lub wyjaśnił. 
Dogadaliśmy się bardzo dobrze. Sam nie jestem wielkim anglistą, więc język Massimo spokojnie wystarczył.
Było super. Pani Alicjo, dziękujemy za pomoc, zorganizowanie zakwaterowania, porady z przewodnika. Postaramy się w wolnej chwili przynajmniej część z naszych wrażeń opisać gdzieś w internecie. 

pozdrawiamy
Tomek i Ula"
-----------------------------------------------------------------------------------------------------

-RELACJA Z GOLFO ARANCI.
  RODZINA Z MAŁYMI DZIEĆMI. MAJ 2014: 



kanion su gorroppu widok z góry 
      "Witam, pobyt bardzo udany ,choć byliśmy tylko 6 dni, udało się porządnie wymęczyć świeżo wydrukowany przewodnik od Pani:)Przewodnik służył nam prawie jak elementarz ,mieliśmy mieszaną pogodę trzy dni takie sobie ,trzy słoneczne ,więc nie tylko czas spędzaliśmy na plaży .
Pierwszy dzień - capo figari i to był strzał w dziesiątkę ,bo później  zawsze można było leżąc na plaży powiedzieć tam byłem:), podejście dosyć mocne ale było ok 16 stopni celciusza więc wjechałem wózeczkiem z córką 2 letnią .później zwiedzaliśmy Golfo aranci.
Dzień drugi - najgłebsza dziura ,super dojazd serpentyny ,trzeba uważać na kamienie szczególnie jak widać kozy ,bo potrafią zrzucić niezłe głazy na drogę.
Dzień trzeci -Nuoro ,rzymskie termy na świeżym powietrzu,Benetutti .Moja mama będąca w wielu miejscach z źródłami gorącymi w Europie była zachwycona .
Dzień czwarty Porto cervo i plażowanie .
Dzień piąty plażowanie i Porto Rotondo .
Dzień szósty Pitulongu   Olbii zwiedzanie,odlot.
To w skrócie szkic naszej wycieczki,wszystko było na miejscu bardzo udane:
 samochód prawie nowy 7000 km na liczniku,apartament fajnie położony,supermarket w zasięgu dojścia piechotą cichy i czysty,pogoda nie za gorąco nie za zimno ,jedzenie super ,pyszne ryby i  langustynki w pescerii przy placu del porto(smażenie we własnym zakresie) ,i `la capriciosa też godna polecenia bardzo miły chyba właściciel.Czego więcej chcieć na długi majowy weekend?


P.s. odradzam jedzenie w knajpie przy samym porcie jedna dorada i przystawka plus trzy piwa =100 euro.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Opinia na Italia Forum :

http://www.italiaforum.pl/viewtopic.php?f=25&t=651&start=20

"Skorzystaliśmy z tej propozycji - dziękujemy Alicja za wszystkie przedwyjazdowe porady! Zarezerwowaliśmy mieszkanie w Porto San Paolo. Dla nas okazało się, ze jest to bardzo dobre miejsce ze wzgledu na położenie, warunki i wyposażenie. Blisko było do wielu plaż idealnych dla naszego małego dziecka (nieco ponad 2 lata). Poza tym mieszkanie było z duzym tarasem, z widokiem na Tavolare - wieczorem cisza i spokój! Mieliśmy bardzo mało czasu na zorganizowanie wakacji w tym roku - dzięki Alicja za pomoc! Pozdrawiamy "
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
rodzina 2+2 , 2 tygodnie w lipcu, 3 miejsca pobytu:

     "Z cudownej Sardynii wróciłam z rodzinką (mąż+dwie córki l.5 i l.9) tydzień temu. Na bloga Alicji trafiłam przypadkiem szukając na własną rękę informacji o wyspie i planując znaleźć noclegi przez jeden z licznych portali pośredniczących w ich wynajmie. Po pierwszym kontakcie telefonicznym z Alicją, czułam, że trafiłam na osobę rzetelną i uczciwą. To przeczucie potwierdziło się w 100 %. Za jej pośrednictwem spaliśmy w Santa Maria Navaresse, Porto San Paolo i Cappoterze (bardzo dobre miejsce przy lotach z Cagliari). Wszystkie kwatery miały bardzo miłych gospodarzy i były dobrą bazą wypadową na zwiedzanie okolicy, a zwłaszcza przecudnych plaż. Ceny wynajmu są adekwatne do standardu i przynajmniej w maju były zdecydowanie atrakcyjniejsze niż w portalach. Alicja służyła nam bardzo szczegółowymi wskazówkami zarówno przed wyjazdem, jak również w trakcie niego i dzięki niej byliśmy dobrze przygotowani i zobaczyliśmy wiele pięknych miejsc. Szczególnie

dziękujemy za detektywistyczną pracę na temat tras widokowych Trentino Verde, które chociaż są dużą atrakcją turystyczną mają raczej słabe strony internetowe i tylko po włosku. Na pewno nie zapomnimy wspólnej fiesty w Olbii :) Jeszcze raz serdecznie dziękujemy. Katarzyna, Rafał, Madzia i Zosia"
---------------------------------------------------------------------------------------------------

Relacja po wakacjach w Capoterra nad morzem u Massimo:

    "Massimo wraz ze swoją dziewczyną po nas wyjechał na lotnisko i od razu sprawił miłe wrażenie. Poza tym, codziennie przychodził zapytać się, czy wszystko w porządku, dał nam skrzynkę owoców, wymienił żarówkę i takie tam. Domek oczywiście też super, tuż przy samej plaży, więc można było uskuteczniać ranne/wieczorne kąpiele w interesującym plenerze. Do sklepu chodziliśmy przy przystanku autobusowym. Sami sobie gotowaliśmy, ale dzięki genialnym włoskim składnikom, było pysznie! Byliśmy w:
Chia - leżeliśmy na głównej plaży, ale uskuteczniliśmy spacer pomiędzy krzakami by popatrzeć na te małe zatoczki, plaża super, ale woda jeszcze lepsza, więc spędzaliśmy głównie czas w wodzie. Jedyny minus, że przez prawie całą drogę autobusem z frutti do Chia, musieliśmy stać w autobusie, bo wszystkie miejsca były zajęte, przez ciemnoskórych sprzedających gadżety ;)
Nora - jako, że już było po sezonie, to pojechaliśmy do Puli, a stamtąd przeszliśmy się do Nory, która szalenie nam się podobała. Dużo rybek i ciekawych kamyczków, wieża, woda o fantastycznym kolorze. Oczywiście poszliśmy również na wykopaliska. Które pomimo, że nie jestem fanką takich rzeczy autentycznie mnie zainteresowały, dzięki barwnie opowiadającemu przewodnikowi.
pojechaliśmy też do rezerwatu koło Capoterry, jako że jesteśmy też amatorami gór, to za pierwszym razem tak nam się spodobało, że wróciliśmy innego dnia by przejść się inną ścieżką głębiej w góry.
Cagliari-akurat wypadło, że to był dzień gdy padało, więc mimo wszystko byliśmy zadowoleni. Niestety nie mieliśmy parasola, ale wytargowaliśmy niższą cenę u pana sprzedającego parasole na ulicy. O dziwo jeszcze się nie rozpadł i posłużył mi we Wrocławiu raz ;) Cagliari mi się bardzo podobało, byliśmy w muzeum archeologicznymi i w ogrodzie botanicznym. Ogród nas mocno rozczarował, kosztował 4euro a już prawie nie było żadnych ciekawych kwiatów. Niestety nie ta pora roku :( Najbardziej przypadła mi do gustu dzielnica z zakładami fryzjerskimi, rzemiosłem. Czuło się klimat nie z tej ziemi. Zjedliśmy też kawałek pizzy z knajpy, którą nam Pani poleciła, bo zgłodnieliśmy akurat w czasie sjesty, a lokalik był ten akurat otwarty. Bardzo dobra, i nie żałowali dodatków.
Planowaliśmy też Villasimus, ale już byliśmy wypompowani i zrezygnowaliśmy, w końcu to wakacje i też trzeba było odpocząć.
Co do samej Sardynii, to mnie oczarowała. Byłam w Rzymie tylko z Włoch, i pozostawił po mnie jakiś taki niesmak. Za to Sardynia nadrabia moją ocenę Włoch znacznie! Muszę zwiedzić jeszcze trochę kontynentu, by porównać czy to Sardowie i ich wyspa są tacy cudowni, czy po prostu większość włochów takich jest. Jedno wiem na pewno, że wrócę na Sardynię, by odkryć tym razem jej środek lub północ, i to myślę całkiem niedługo. 
Jeszcze raz dziękuję za każdą pomoc! Chcielibyśmy się jakoś Pani odwdzięczyć.
Pozdrawiam, Magdalena (+Małgosia i Damian)."
-------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jedna z opinii na holidaycheck.
Portal gdzie turysci oceniaja miejsca pobytu a serwis sprawdza czy miejsca rzeczywiscie istnieja :

http://www.holidaycheck.pl/hr/a3a34894-5d65-3111-ade6-31498ac72818

         "B&B Livingston znajduje się w spokojnym, małym sardyńskim miasteczku, które nie jest typowo turystycznym miejscem i to jest jego dużym atutem bo można obserwować normalne codzienne życie mieszkańców wyspy. Na przeciwko domu znajduje się bardzo przyjemny park z placem zabaw, a wokół są małe kawiarenki, pizzerie i lodziarnia. Z lotniska odebrał nas uśmiechnięty gospodarz i dowiózł na miejsce pobytu swoim busikiem. W apartamencie czekały na nas gotowe produkty na późną kolację i śniadanie. Przez cały pobyt gospodarz dowoził nas we wszystkie wybrane przez nas miejsca. Zorganizował nam jednodniowy rejs wzdłuż wybrzeża południowej Sardynii, który jest bardzo godny polecenia!!! Po prostu rewelacja, po kilku godzinach rejsu zakotwiczyliśmy w małej zatoczce gdzie po krótkim posiłku mogliśmy przez całą sjestę kąpać się, nurkować i przyjemnie leniuchować. Kapitan jachtu otwarty jest na wszelkie propozycje i sugestie.
       Nasze szczególne uznanie zdobyły wszystkie potrawy, które serwował nam gospodarz, jak również fakt, że służył nam pomocą i radą w trakcie zakupów na cotygodniowym miejskim targu. 
W trakcie pobytu poznaliśmy wiele pięknych i malowniczych plaż, zarówno piaszczystych jak i kamienistych, a zwłaszcza godne polecenia są plaże w: Chia, Cala Domestica (w okolicy Masua), piękna, szeroka z jasnym dobrym piaskiem plaża pomiędzy portem Buggeru a Portixeddu (po drodze wystają białe rafy Pan di Zucchero) jak również w Nora, przy okazji można wieczorem zwiedzić Pulę z uroczymi, wąskimi uliczkami i kafejkami. 
W jedno upalne popołudnie wybraliśmy się na wycieczkę do Cagliari, gdzie do godz. 18-ej spędziliśmy czas w miłym chłodzie i cieniu palm, fikusów i innej roślinności, której nie potrafimy nazwać, a potem już przed wieczorem przy przyjemniejszej temperaturze zwiedziliśmy starówkę i port. Godna polecenia jest również wycieczka do Grotte is Zuddas niedaleko miasteczka Sandandi. Duże wrażenie zrobiły na nas nuraghi w m. Barumini - budowle tajemniczej cywilizacji sprzed 3500 lat, która panowała na całej Sardynii. Podobał nam się bardzo również spacer wczesnym rankiem w pobliskim (ok. 800m od domu) rezerwacie, widoki z jednego, wybranego szczytu na całą Capoterrę i wybrzeże fascynujący!!!
Gospodarz darzy szczególną sympatią Polaków, zna nasze upodobania i potrzeby. Jest bardzo życzliwy i wyrozumiały dla dzieci. Stwarza domową atmosferę, luzu i swobody.
Podsumowując polecamy Sarydnię ze względu na niesamowite widoki, piękne piaszczyste plaże, smaczne jedzenie, życzliwych ludzi, a żeby to wszystko poznać najlepiej zamieszkać w B&B Livingston, gdzie za bardzo przystępną cenę można wynająć mieszkanie z pełnym wyposażeniem i możliwością swobodnego dysponowania kuchnią. "
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny raz...- lato 2013 bez auta
"po raz drugi spędziliśmy wakacje na Sardynii, z pomocą Alicji, rok temu w Capoterra u Alberto , tym razem w Villasimius, za kazdym razem bez auta, ale spokojnie dzięki szczegółowym informacjom od Alicji - rozkłady jazdy, umiejscowienie przystanków, punktów informacji turystycznej, bardzo pomocne okazaly sie zwroty po wlosku z wymowa "polska". Pobyt na plażach w Chia, Nora, Villasimius, Costa Rei za kazdym razem ladowal nam akumulatory na cały rok. Za rok północ Sardynii!!"
------------------------------------------------------------------------------------------

Z poczty mailowej:

     "Pani Alicjo, przepraszam że tak dopiero teraz odpowiadamy ale zaraz po przyjeździe z Sardynii wyjechaliśmy na wieś i nie mieliśmy dostępu do internetu. 
Wyspa bardzo nam się podobała, a szczególnie piękne plaże i mili, pomocni ludzie. Miejsce do którego trafiliśmy było takie jak lubimy najbardziej , cicha, spokojna okolica blisko morza (choć prawdę mówiąc na plaży la Madalena byliśmy tylko w pierwszy i ostatni dzień, nie dlatego że nie warto, ale nie mieliśmy czasu), przystanek autobusowy, supermarket i wspaniali,  pomocni ale nie narzucający się właściciele. Warunki noclegowe były lepsze niż spodziewaliśmy się po poddaszu (czysta, nowa łazienka, przestronna sypialnia, działająca klimatyzacja). Natomiast kuchnia była trochę zbyt mała (lubię gotować i miałam trochę problemów ze zmieszczeniem się, dzięki czemu nie przytyliśmy podczas pobytu) i uciążliwe było segregowanie odpadów (nie udało nam się dostosować do harmonogramu i nie wiem czy właściciele nie mieli nam tego za złe). Frutti d'Oro to idealne miejsce dla ludzi bez samochodu. Łatwiej stąd dojechać do Cagliari niż z samej Capoterry, w zasięgu są też wszystkie plaże na południu Sardynii. 
Fot. Widoki na Cala Domestica.
Jedna z całodniowych wycieczek proponowanych podczas wakacji w Capoterra.

       Na wakacjach lubimy odkrywać miejsca do których przyjeżdżamy, w tym przypadku nie udało się nam w Krakowie kupić dobrego przewodnika, więc zabraliśmy pani opisy i z nimi zwiedzaliśmy południową Sardynię. Najdalej dotarliśmy do Calasetty, która jest uroczym miejscem i mnie zachwyciła jej estetyka, niestety nie mieliśmy czasu żeby popłynąć na Carloforte. Droga powrotna była trochę skomplikowana, bo jedyna możliwość to dojazd autobusem do Carbonii a potem bez czekania wsiedliśmy w szybki, czysty  i wcale nie drogi pociąg (po powrocie jeżdziliśmy pociągami w Polsce i u nas jest trochę inaczej) i  dojechaliśmy do Cagliari. Dzieci żałowały że nie pojechaliśmy po raz drugi do Villasimius. Nam też podobały się te białe plaże i kręte drogi z pięknymi widokami, ale miasteczko zbyt nastawione na komercję, owszem czyste jak zresztą wszystkie na Sardynii ale nie czułam tu klimatu jak w Puli czy Capoterze. Żeby zobaczyć środek wyspy wybraliśmy się do Isili w jedną stronę autobusem, a w drugą chcieliśmy przyjechać pociągiem ARST. Okazało się jednak że informacja, ĸtórą znależliśmy w internecie była niedokładna i do Mandas dowiózł nas autobus, a stąd pociąg z jednym małym wagonikiem, w którym jechaliśmy tylko my. Ten krajobraz środkowej wyspy pokazał nam trochę inną, rolniczą Sardynię. Trochę żałuję, że nie udało się nam przejść całego Costa del Sud. Dotarliśmy z Chii do latarni morskiej, z której podziwialiśmy piękne widoki. Potem wspięliśmy się ścieżką w górę i zobaczyliśmy sieć dróg, prowadzących w kierunku wybrzeża. Było jednak za późno, żeby przejść do miejsca, z którego można dojechać autobusem. Znaleźliśmy połączenie z Teulady przez Costa del Sud, ale powrót był dość późny i nie zdecydowaliśmy się z niego skorzystać. Najczęściej byliśmy na plaży w Norze. Któregoś dnia pojechaliśmy na plażę Margerita. Niezbyt nam się tam podobało i postanowiliśmy przejść się brzegiem do Puli. Myśleliśmy, że uda nam się przejść przez lagunę, ale przejście jest tam zamknięte i droga zajęła nam kilka godzin. Z Puli do Nory dochodziliśmy piechotą. Droga jest bardzo przyjemna, w cieniu morw, które chętnie zjadaliśmy. Byliśmy też w parku koło Capottery, ale trochę się rozczarowaliśmy, bo nie byliśmy w stanie wspiąć się wysoko, ponieważ urywały nam się szlaki i trafialiśmy na ścieżki wydeptane przez kozy. Park, tak jak pani napisała, jest bardzo słabo oznakowany, ale ma piękną szatę roślinną. Komunikacja na Sardynii działa bez zarzutu. Autobusy i pociągi jeżdżą punktualnie i są klimatyzowane. Kierowcy widząc turystów zawsze pytają gdzie się zatrzymać. My kupiliśmy dwutygodniowe bilety (70 euro za osobę, bez zniżek dla dzieci) i może trochę żałujemy, bo gdyby nie to, moglibyśmy trochę bardziej wykorzystać Massimo i dać mu więcej zarobić. Mamy nadzieję, że skorzysta z naszego zaproszenia do Krakowa. Rejs, na który zabrał nas łódką, pokazał nam Capoterrę od strony morza. Były to piękne widoki, a dzieci cieszyły się kąpielą w morzu, szczególnie dlatego, że głębokość wynosiła tam 7-8 metrów. Widzieliśmy też skaczących ze skał chłopaków i dowiedzieliśmy się jak łowić ryby harpunem. Był to jedyny dzień, kiedy na prawdę odpoczywaliśmy. Na zwiedzanie Capoterry wybraliśmy się niestety w niedzielę, kiedy wszystko jest zamknięte, więc zwiedzaliśmy tylko kościoły. Jesteśmy wdzięczni za znalezienie miejsca i za zainteresowanie, którego się nie spodziewaliśmy. Zakupy robiliśmy zazwyczaj w supermarkecie Sigma i smakowały nam bardzo makarony i ravioli, które są tanie. Nie mieliśmy sztywnego limitu wydatków, ale na pewno na wakacje nie wydaliśmy więcej niż 2500 za osobę (wraz z przelotem)."

Fragment wiadomości :
    "Wyspa bardzo ładna , bylismy na polnocy i na poludniu, ale powiem szczerze, że nam bardziej podobało się na pólnocy na Szmaragdowym Wybrzeżu. Jest może trochę za bardzo bogato ale zatoczki i kolor wody nie do przebicia. Jeśli chodzi o kwaterę u Alberto - gospodarz rzeczywiści bardzo uprzejmy i życzliwy - chociaż widzieliśmy się tylko przy zameldowaniu i wymeldowaniu, oczywiście wpisaliśmy mu się do jego księgi gości z bardzo pozytywnymi komentarzami. Sam apartament duży i ma wszystko co jest potrzebne do użytkowania. Dla nas troszkę za słaby standard ale nie narzekamy bo było naprawdę przyjemnie. Samo miasteczko niby duże ale wieczorem nie ma gdzie iść nawet na fajną kolację nie mogliśmy znaleźć żadnej fajne knajpki, tylko pizza i pizza. Nam spodobała się Pula i tam jedliśmy kolację po plażowaniu na wybrzeżu. Uważam, że bez samochodu byłoby naprawdę ciężko. Z Pani przewodnika korzystaliśmy codziennie i był bardzo pomocny. Ogólnie jesteśmy bardzo zadowoleni z wyjazdu."














==============================================





archipelag La Maddalena


====================================================================


Fot. Chia - 40 km. od Cagliari.
Fot. Rejs Ichnusą.
Kapitan Matjas ma swoje skuteczne sposoby na chorobę morską.


Fot. Rowerem można zwiedzić wyspę La Maddalena i Caprera na archpelagu La Maddalena.
Są połączone mostem.
Koszt wynajęcia roweru na 1 dzień - ok.10  euro.






13 komentarzy:

  1. W dzisiejszych skomercjalizowanych czasach kiedy zasadniczym pytaniem jest "co z tego będę miał" przytrafiła nam się Alicja . Pierwsze zaskoczenie - fantastyczny blog z ogromem informacji, w zasadzie "gotowiec" na wakacje, drugie zaskoczenie - na mail zaczepny z naszej strony , błyskawiczna odpowiedź z kilkoma wariantami pobytu na Sardynii , z radami i z KONKRETNĄ pomocą, a w zasadzie z wykonaniem rezerwacji . Takie jednoosobowe TUI (tyle ,że sympatyczniejsze bo z sercem , a nie z tabelką w Excelu). Szok ,że komuś się chce - nawet przedstawiła nam kilka wypożyczalni aut , a na koniec dostaliśmy do wydrukowania PROFESJONALNE przewodniki Jej autorstwa ( z którymi się nie rozstawaliśmy przez dwa tygodnie). Coż , podejrzliwy Rodaku , pewnie pytasz się w duchu "co ona z tego ma "? No to odpowiem - ma satysfakcję, radość z naszego zachwytu po powrocie , wdzięczność ...takie tam niekomercyjne wartości . Alicja , jeszcze raz dziękujemy i żeby nie popaść w pompatyczność - fajnie ,że są jeszcze tacy ludzie jak TY :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mi miło czytać te słowa... wzruszyłam się...:)

      Usuń
  2. Pobyt 27.12-03.01.2017 4osoby mieszkanie u Patrycji w Quartu Sant Elena!

    Dziękujemy Alicjo za wszystkie przedwyjazdowe porady,przewodnik,pomoc w wynajeciu auta w Malbes rent!

    Mieliśmy przede wszystkim fantastyczną pogode 0d 22 do 29st w słoncu!
    Mieliśmy samochód wiec dużo wyspy objeździlismy.Piekne zatoki i plaże:Pula,Nora,Chia,oraz w drugą stronę jadąc górami San Stefano i okolice.Mieszkanie bardzo konfortowe i blisko morza.
    Polecam gorąco Sardynie dla ludzi ceniących luz, spokój dobre proste jedzenie(pyszna pizza w Quarto...) i piękne plaże.
    Pewnie jeszcze kiedyś wrócimy na Sardynie latem.
    Pozdrawiamy i dziękujemy !!!Ewa i chłopaki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dzięki Ewo , było mi miło pomóc tak sympatycznej paczce, mam nadzieje spotkać się kiedyś osobiście na Sardynii :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzień dobry! Na wstępie wielkie dzięki za tak ogromna porcję wiedzy. Na Sardynię wybieram się pod koniec marca, tylko na 4 dni, ale zawsze to jakaś ucieczka od rzeczywistości. Czy była Pani może w San Vito? Tam wstępnie zarezerwowałam nocleg. Ląduję w Caligarii, planuję wypożyczyć auto i chcę dotrzeć do zatoki Orosei traktując San Vito jako bazę noclegową do kolejnych wypadów. Może jest coś co szczególnie by Pani poleciła w regionie południowo-wschodnim czego po prostu nie można przegapić? :) Bardzo spodobała mi się wizja gorących term w Benetutti - jak do nich trafić? Chciałabym jakoś sprytnie połączyć odpoczynek z widokowym trekkingiem, a czytając Pani bloga wiem, ze te 4 dni to był totalny błąd, ale lepsze to niż nic :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witam, proszę o maila - alicja73@vp.pl, chętnie pomogę :)

      Usuń
  5. Prosze o pomoc w wynajęciu samochodu w Cagliari.
    od 5 do 8 kwiecień z możliwościa odebrania na lotnisku.

    PRoszę o inforamcje na p.niechcial@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam serdecznie :) na wstępie dziękuję bardzo Pani Alicji za okazane wsparcie przy organizacji moich wakacji na Sardynii. W czerwcu 2018 r. spędziłam razem z Mężem tydzień w Golfo Aranci. Zakochałam się w Sardynii - (choć jak na razie zwiedziłam tylko Jej skrawek) i na pewno tam wrócę :) Bardzo polecam nocleg w Rezydencji pod Słonecznikiem (Bardzo sympatyczni Właściciele służący pomocą, łącznie z możliwością odbioru z lotniska lub zawiezienia na lotnisko), polecam lokalną wypożyczalnię samochodów położoną niedaleko portu (nie ma potrzeby posiadania karty kredytowej aby móc wypożyczyć samochód). Sardynia gwarantuje piękne widoki, urokliwe plaże, czyste morze, dobre jedzenie i wino :) Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia gdzieś na jednej z urokliwych plaż na Sardynii.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za opinię Pani Matyldo ! Jeśli zapragniecie wróocić na Sardynię, zapraszam do kontaktu i byc może do zobaczenia tam :)

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow, długi wpis, ale bardzo ciekawy

    OdpowiedzUsuń