"morskie opowieści..." czyli opinie gości

W tym dziale bloga przeczytacie przesyłane mi po powrocie z Sardynii relacje Polaków, czasem rady i sugestie dla rodaków planujących wakacje w tym samym miejscu, na końcu działu galeria zdjęć przesłanych po wakacjach przez polskie rodziny. Relacji zebrało się już sporo, pierwsze pochodzą z sezonu 2013 , lektura tych opowieści i opinii może Wam pomóc podjąć decyzję - w jaką część wyspy się udać i u kogo przenocować, a niektóre to "perełki literackie"...;):


SEZON 2018
5 osób 11 dni lipca, mieszkanie Betti w Villasimius, auto wynajęte od gospodarzy mieszkania na część pobytu,

Alicjo, serdeczne pozdrowienia i podziękowania od naszej piątki za zorganizowanie fantastycznej przygody na Sardynii. Mieszkanko, które nam zaproponowałaś w Villasimius okazało się świetnym miejscem dla nas. Gospodarz Aldo i jego żona Betti to wspaniali ludzie, bardzo dobrze się nami zajęli. Aldo zawiózł nas na cotygodniowy targ w Villasimius (prowadził nas jadąc swoim wypasionym Fiatem 500 – to była bardzo żywiołowa podróż . Aldo to pełen energii człowiek, to nic, że mówi tylko po włosku, a my nie… to i tak dogadywaliśmy się fantastycznie. Betti podarowała nam butelkę przepysznego Mirto własnej roboty. Mieszkanko wyposażone we wszystko co potrzebne na pobyt. Czyste, z tarasem , na którym jedliśmy śniadania i spędzaliśmy wieczory.
Auto wynajęliśmy od Aldo - właściciela mieszkania, dzięki temu mogliśmy zwiedzić wszystkie plaże w najbliższej okolicy. Oczywiście nieoceniony tu okazał się Twój przewodnik, w którym znaleźliśmy niezbędne informacje nt. okolicy, szczegółowe opisy plaż, itd.JAlicjo, serdeczne pozdrowienia i podziękowania od naszej piątki za zorganizowanie fantastycznej przygody na Sardynii. Mieszkanko, które nam zaproponowałaś w Villasimius okazało się świetnym miejscem dla nas.
salon u Betti
Gospodarz Aldo i jego żona Betti to wspaniali ludzie, bardzo dobrze się nami zajęli. Aldo zawiózł nas na cotygodniowy targ w Villasimius (prowadził nas jadąc swoim wypasionym Fiatem 500 – to była bardzo żywiołowa podróż
Do Villasimius przylecieliśmy o północy więc bardzo ważny był dla nas transfer z lotniska, o który zadbaliście Wy (Alicja i Krzysztof), i osobiście zawieźliście nas na miejsce.
 Na samo wspomnienie o tych cudownych chwilach mam ciarki. Oczywiście moją tradycją jest, aby będąc w podróży spróbować tamtejszej kuchni. W tym wypadku tez korzystaliśmy z Twojego przewodnika. Jedliśmy sery, pierożki, makaron sardyński, owoce, piliśmy wino. Cudnie…
Dodaj napis
ja leciałam na Sardynię z dwoma głównymi marzeniami : zobaczyć flamingi i wziąć udział w lokalnej feście . Oba się spełniły. Flamingi oglądaliśmy przy plaży Poetto, wracając z Cagliari, a co do festy to trafiliśmy na coroczne święto w Villasimius.
Przedostatniego dnia naszego pobytu odbyła się procesja do portu z figurą Madonny od Rozbitków. Uczestniczyli w niej mieszkańcy w strojach ludowych, była muzyka na sardyńskim instrumencie, modlitwy, śpiewy. Figurę ciągnęły niewyobrażalnie wielkie zwierzęta ( jak byki, bawoły, nie wiem co to było, ale zrobiły na nas mega wrażenie). Na koniec w porcie nad Madonną przeleciało stado flamingów.
Kolejnym wspaniałym punktem naszej podróży był rejs (dzięki Twojej rekomendacji i organizacji). Wypłynęliśmy z Mariny Capitana z Roberto i jego dziewczyną. Wszystko było zorganizowane specjalnie dla nas. Nawet menu ułożyli pod nasze sugestie i potrzeby. Od 10 do 17 spędziliśmy cudowny czas. Cumowaliśmy w niedalekiej odległości od brzegu, można było nurkować w bajecznej wodzie, jedliśmy wspaniały posiłek, a wino, które podali było najlepszym jakie do tej pory piłam.
Kolejny temat plaże: każda inna, każda jedyna w swoim rodzaju. W naszym rankingu wygrała Campulongu (tam najlepiej nam się odpoczywało), zaraz potem Punta Molentis, Porto Giunco, długo by wyliczać… Nawet w sezonie można znaleźć miejsca na plaży, gdzie poczujesz się prawie jak na bezludnej wyspie. Plaże, roślinność, ludzie, atmosfera…..niepowtarzalne, cudowne….

 Na koniec jeszcze bardzo komfortowy transfer na lotnisko (przez Ciebie zorganizowany). Super… Jeszcze raz dziękujemy, na pewno wrócimy!

komentarz autorki bloga - to byli pierwsi goście z Polski u Betti i Aldo. Gospodarze mieli trochę obaw o komunikację, dotąd miewali turystów głównie włoskich. Po wyjeździe tej ekipy, Betti zadzwoniła i powiedziała, że nigdy jeszcze nie mieli tak miłych i wesołych turystów u siebie i ze chciałaby gościc polskie rodziny jak najczęsciej. Bardzo dzizękuje Marcie i reszcie ekipy za tak piękne wrażenie ! :)

Betti i jej pierwsi gości z Polski, gospodyni prosi o więcej ;)





















============================================

2 osoby tydzień II połowa lipca, kawalerka Angela w Quartu, auto wynajęte na 3 dni.

cześć Alicja :) , dziękujemy za pomoc w zorganizowaniu wyjazdu. Sama Sardynia bardzo piekna  i mamy nadzieję na nią wrócić. Skorzystaliśmy z Twojego przewodnika - brdzo nam się przydał. Zrealizowalismy według niego 2 całodniowe wycieczki wynajętym autem - jedna na zachód do grot Is Zuddas i Chia oraz d ruga na wschód do Villasimius. Auto wynajęlismy od Twojego znajomego Luka, Angela odebrała nas z lotniska. Za mieszkanie zapłacilismy 430 euro, bardzo fajne, dobrze wyposazone, a Angela miła i zyczliwa, dobrze ją wspominamy. Pozdrawiamy z Polski!
na czarcim siodle

lokalny targ w quartu

najbliższa plaża Poetto




2 tygodnie lipca rodzina 2+2 płn-wschód Sardynii, wynajęte auto



Na Sardynię wybraliśmy się drugi raz, na pewno nie ostatni. Nasza relacja z zeszłorocznego pobytu na wyspie La Maddalena jest tutaj na blogu w relacjach z lata 2017. Pomocy w organizacji tegorocznego wyjazdu udzieliła nam , z Twojego polecenia, Monika Szredel - Wakacje na Sardynii , która zorganizowała nam hotel i samochód. Mieszkaliśmy w hotelu Gallura Beach Village, 15 km na południe od miasta Santa Teresa. Hotel miał nam służyć jako baza wypadowa do eksploracji okolicy.
Przez dwa tygodnie zrobiliśmy 2000 km, więc był to bardzo intensywny okres ;) (nikt nie narzekał).
W tym czasie odwiedziliśmy wiele ciekawych i pięknych miejsc. Przez cały pobyt towarzyszył nam otrzymany od Ciebie przewodnik, za który bardzo Ci dziękujemy :). Z tego co zliczyliśmy to byliśmy chyba na 12 różnych plażach, przejechaliśmy  Szmaragdowe Wybrzeże od Porto Cervo do Porto Rotondo, dzięki Monice mogliśmy podziwiać piękno Korsyki i miasteczka Bonifacio. Zabrała nas na ekscytujący rejs łodzią motorową :).  Wybraliśmy się na kolację w agriturismo, poszukiwaliśmy z dziećmi Nuragów, wróciliśmy na naszą ukochana La Maddalenę.



Gdzie jeszcze byliśmy:
- Capo Testo i Księżycowa Dolina
- Costa Paradiso
- Castelsardo
- Alghero i Grota Neptuna
- San Pantaleo
- Chiaramonti
- Capo D’orso
- Isola Rossa
Przesyłam również kilka zdjęć z naszego pobytu.
Podobnie jak w roku ubiegły Sardynia urzekła nas swoim pięknem i magią. Oczywiście planujemy już kolejny wyjazd :) Bardzo się cieszymy, że na Ciebie trafiliśmy :)
Zbyszek z rodziną



















=================================
Tydzień na przełomie czerwca i lipca rodzina 2+1 domek Franciszka w Costa Rei


Bardzo dziękujemy za wszelką pomoc. Bardzo podobało się nam na Sardynii, byliśmy tam drugi raz. Domek w Costa Rei wspominamy bardzo miło:) nie udało nam sie zobaczyc wszystkiego co zaplanowalismy, ale mamy nadzieje ze jeszcze wrócimy..jedno jest pewne..nie było plazy która nie spodobałaby sie nam. Pomimo tego, ze na pólnocy jest wiele pieknych miejsc to południe równiez nas urzekło. 
Jeszcze raz dziekujemy za pomoc:) 

pozdrawiamy serdecznie!!!

Jadwiga z rodziną

=================================
12 dni w lipcu , 5 osób, mieszkanie w ośrodku przy plaży Maria Marina w Olbii - MIESZKANIA PRZY MARIA MARINA


Pani Alicjo... a więc tak J dziękuje za zorganizowanie naszych wakacji, za ten przewodnik przede wszystkim bo gdyby go Pani nie napisała i nie dała nam to pewnie byśmy tyle nie zobaczyli na tej Sardynii . Lecieliśmy di Olbii, odbieraliśmy auto na lotnisku, wynajęliśmy je na część pobytu. Mieszkanie nie było rewelacyjne, ale tanie i spędziliśmy w nim udane wakacje – parter, 2 sypialnie, salon z kuchnia, łazienka, własny ogrodzony ogródek, umeblowana weranda, grill. 2 najbliższe plaże piękne i niezatłoczone w II połowie lipca. Na plaży opiekun naszego mieszkania Gianluca prowadzi bar , wypożyczalnie leżaków, parasoli, kajaków, SUP, rowerów wodnych. Przez jeden dzień ugościł nas za darmo, leżaki, piwo, kawa, to było bardzo miłe. Przez tydzień pobytu nie upomniał się nawet o płatność za mieszkanie – to był dla nas szok! Ludzie tam bardzo rodzinni, na plażach całe pokolenia, cudownie się na to patrzy ,że dzieci nie wstydzą się swoich rodziców czy dziadków.   
na rejsie po archipelagu

Popłynęliśmy w rejs po Archipelagu La Maddalena, było cudownie! , płynęliśmy polecanym przez Pani przewodnik statkiem, zarezerwowaliśmy sobie wcześniej telefonicznie miejsca i zaparkowaliśmy na podanym w przewodniku darmowym parkingu blisko portu.
 Ogólnie Sardynia CUDOWNA , jeździliśmy z Pani przewodnikiem no i bez auta dla mnie nie ma szans ,bo tyle pięknych miejsc ze trzeba pojeździć choć wcale nie tak daleko, bo to wszędzie max 2godz. Chciałam również Pani powiedzieć, że około 700m stąd jest agroturystyka - można szczerze polecić, pyszne jedzenie, siedzieliśmy ze 3 godz. tam, a na koniec właściciel wszystko nam spakował do domu co zostało z kolacji bo było nie do przejedzenia. Zakupy zrobione, sery przede wszystkim od gospodarza nie z Auchan,choć tam też jest wybór. Gianluca ma też inne apartamenty w innym miejscu na Sardynii widziałam bardzo ładne więc następnym razem pewnie któryś z nich weźmiemy. Gianluca odwiózł nas na lotnisko odwiózł za darmo J, To bardzo fajny, wesoły facet, aż miło,że tacy ludzie tutaj są.Nie dziwię się Pani ,że tyle razy tutaj była. My już myślimy o następnym ale tym razem do Golfo Aranci .

Dziękujemy i pozdrawiamy!

Monika z rodziną
bar, leżaki, parasole - znizki dla gości
w mieszkaniach od Gianluca








La Cinta


=================================
Przełom czerwca/lipca rodzina 2+2 (4 i 7 lat) tydzien na płn-wschodzie + tydzień na płd wschodzie

Wakacje z dwójka dzieci 4 i 7 lat.
Wystartowaliśmy z Katowic do piombino . Prom ok12:30 - płynęliśmy 7 h .Na początku urlopu wybraliśmy nocleg niedaleko portu w SAN TEODORO tak by po nocy nie jeździć w dół na południe. Miasteczko piękne , wszędzie blisko , piękna plaża La Cinta z mięciutkim jasnym piaskiem i lazurowa wodą, jednak bardzo mocno zatłoczona . Co do jedzenia - super restauracja La mezanda z pysznymi owocami morza i dobrą pizzą. Bardzo fajny ryneczek w SanTeodoro z pchlim targiem .z San Teodoro mieliśmy już bardzo blisko do porto Cervo wiec na jeden dzień wybraliśmy się na plażowanie na blue beach (spiaggia di Marinella)
Zanim pojechaliśmy do Porto Cervo odwiedziliśmy Porto Rotondo - pięknie ! Klimatyczne uliczki wyłożone kamieniem w kształcie rynek .

 Tam tez polecam fajna restauracyjkę nie pamietam dokładnie jak się nazywała ale chyba el pomodoro na via delle passeggiata del porto 71 z zielonym dywanem , zielonymi krzesłami i czerwonymi poduszkami na krzesłach.Tam jedliśmy najlepsza pizzę ever! A wieczorem w końcu Porto Cervo!Cudne , piękne miasteczko - sklepy, sklepiki  i inne cudowności :) 
W związku z tym ze Sardynię słynie tez z hodowli muli robiliśmy je kilka razy w domu i na prawdę polecam bo takich jak tam to nigdy nie jadłam - wystarczy cebulka , czosnek trochę masła , mule gotuje się 10 minut dolewa się winka i na koniec pomidorki koktajlowe z pietruszka i ichniejsza oliwa ! Pycha! Oczywiście bagietka do moczenia w wywarze z muli-obłędne ! Byliśmy również na wyspie TAVOLARA - przyjemny rejs jednak nie wiem czy to pogoda czy jakieś inne czynniki - mnie nie zachwyciła.
Achaa ! A najlepsze lody jedliśmy w porto San paolo  - Gelatrtia mimmoeagnese.
Następny tydzień spędziliśmy w Villasimius ( wybraliśmy to miejsce ponieważ w zeszłym roku byliśmy na południowym zachodzi Sardynii wmiejscowosci perde sali- i niestety nie mieliśmy tak pięknych wspomnień ) Villasimius piękne , znowu blisko plaza , blisko miasteczko tętniące życiem do późnych godzin!  Nasza plaza SIMIUS spokojna, nie zbyt zatłoczona w tym czasie , przyjemny piasek , i piękny kolor wody .
Porto Rotondo

Ostatnia noc spędziliśmy w Olbi tak by rano o 8 wypłynąć promem do domu.
Ogólnie Sardynia jest piękna ! Plaże zachwycają i urokliwe miasteczka mega przyjemne .
Oczywiscie my bez Pani przewodników się  nie ruszaliśmy , były super przydatne . Polecam każdemu zakupić taki przewodnik bo na prawdę można dowiedzieć się ciekawych rzeczy.
Achaaa No i oczywiście musicie skorzystać z wieczornej sardyńskiej uczty . Warto na prawdę! 
Pozdrawiam !


============================================


Gdzie: QuartuSant'Elena, eleganckie z basenem u Lucioi Simonetty
Kiedy: 27.06.-11.07.2018 (czyli zdecydowanie za krótko)
Kto: rodzice + jedenastolatka

Gdy trafiłam na blog Alicji o Sardynii od razu wybrałam "eleganckie z basenem u Lucio&Simonetty" imoje przeczucia co do dobrego wyboru nie tylko się spełniły, ale przeszły o niebo wszelkie oczekiwania czy wyobrażenia! Z gospodarzem od razu znaleźliśmy niezwykłą nić porozumienia, a nasze mieszkanie okazało się nie tylko estetyczne i czyste (co pewno by wystarczyło), ale było po prostu piękne nie z tej ziemi! Moja córka praktycznie zamieszkała w ogrodzie i w 
basenie,a  gospodarze robili wszystko, żebyśmy się czuli jak w domu, nie tylko zapraszając nas na kawę o różnych porach dnia, ale "dokarmiali" nas na różne sposoby i rozpieszczali :) Lucio zabierał nas na zakupy, lokalne targi, pokazywał różne ciekawostki w okolicy i co ładniejsze odcinki plaż, nie wspominając już o długich wspólnych wieczorach przy doskonałym winie lub limoncello (Luciocello) własnej roboty na bajecznej werandzie z widokiem na zatokę i stawy flamingów.

Nasi gospodarze organizują kolacje dla zainteresowanych kuchnią sardyńską gości, mięsną lub rybną, oczywiście próbowaliśmy obu i nie zawiedliśmy się - od przystawek do deseru wszystko było "squisito" czyli znakomite. Goście, choć się często nie znają wcześniej, szybko łapią kontakt i świetnie się bawią, przełamują z prędkością światła bariery wszelkie :) 

Poza jedzeniem (i piciem znakomitego wina z lokalnej cantiny) wybieraliśmy się na wycieczki, dzięki Alicjii dotarliśmy na plażę Punta Molentis i Simius w Villasimius, a przy okazji mój mąż miał możliwość pograć w golfa w Tonka Golf Course. Co jedna plaża to cudowniejsza, aż dech zapierało jaki woda może mieć kolor, jak może być czysta, jaki bajeczny może być krajobraz.

Ewa w kuchni u Lucio
 lepi sardyńskie ravioli
Jednak nie trzeba daleko jechać, żeby trafić na niezwykłą plażę, plaża Poetto między Cagliari a Quartu co 200 metrów się zmienia, warto kupić w kiosku bilety na autobus miejski jeżdżacy wzdłuż całego wybrzeża i codziennie wysiadać na innym przystanku a jest się jakby na innej plaży

Kilka razy wybraliśmy się do Cagliari, gdzie podziwialiśmy ogród botaniczny i panoramę miasta spacerując po uroczych zacienionych uliczkach, jak i piękny port. Dzięki Alicjiwybraliśmy się też na rejs z kapitanem Roberto, który ugościł nas po królewsku i pokazał, gdzie najprzyjemniej nurkować. Lucio pomógł nam zorganizować wypad do Puli i Nory, gdzie mąż grał w golfa z jego przyjacielem na słynnym polu w Is Molas a my zwiedzałyśmy szpital dla żółwi i nowe plaże. Na koniec trafiliśmy też na plażę Solanas, która skradła nasze serca natychmiast, na pewno tam wrócimy.


Sardynia całkowicie nas zauroczyła, nie tylko niewyobrażalnie piękna woda, ale też serdeczni ludzie, znakomite jedzenie i brak tłumów na plażach, a pobyt u Lucio najlepiej podsumowała moja córka prosząc:”Mamo, nie zapomnij powiedzieć panu Luciowi, że jego hotel ma 1000 gwiazdek!”

=================================================


Piątka 19-latków czerwcowy tydzień w Margine Rosso, auto wynajęte na 2 dni, tanio, mieszkanie U Simony 
Sardynia to niesamowite miejsce do spędzenia wakacji pełnych wrażeń i niezapomnianych chwil, a nikt nie zorganizuje tych wakacji lepiej niż Alicja, która zadbała o każdy szczegół naszego wyjazdu. Dzięki niej wynajęliśmy samochód, zobaczyliśmy klimatyczne miasteczka, cudowne plaże i w ciągu tego tygodnia zgubiliśmy się tylko kilka razy!
Alicja zna miejsca o których nie przeczytacie w przewodnikach z księgarni, zna ludzi, których sery i wina przebijają te z najwyższych półek w sklepach. Dzięki pomocy Alicji spaliśmy na dzikiej plaży, zjedliśmy kolację w domy Sardyńczyka, plażowaliśmy na super plażach w Villasimius i Chia, piliśmy piwo na festiwalu piw craftowych w Cagliari, włóczyliśmy się po Starym Mieście, próbowaliśmy windsurfingu, wiedzieliśmy gdzie tanio zrobić zakupy, nauczyliśmy się oprawiac i przyrządzać owoce morza, byliśmy na lokalnym targu, pływaliśmy kajakiem, weszliśmy na klif widokowy Czarcie Siodło, kąpalismy się w górskim wodospadzie, byliśmy przy grobowcu gigantów oraz w  ogrodzie botanicznym. W część miejsc dojechaliśmy autobusem, ostaliśmy od Alicji rozkłady jazdy, na 2 dni wzięliśmy auto, dostaliśmy od Alicji współrzędne parkingów.

 Nie jedźcie do Sopotu, jedźcie na Sardynię i z pomocą Alicji przeżyjcie wakacje, których nie zapomnicie, tak jak my. 
  
zdjęcia z Sardynii bardzo dobrze
wyglądaja na Instagramie :)
  

Dodaj napis
 


Podliczenie kosztów:
- lot z  Berlina + bus z Katowic 75  euro od osoby w obie strony  (esyjet kupowaliśmy w grudniu 2017)
- wynajęcie  mieszkania 90 euro na osobę
- zakupy spożywcze i wspólne gotowanie 30 euro od osoby
- wynajęcie auta na 2 dni + paliwo 25 euro od osoby
- bilety wstępu, autobusowe, lody, kawa, piwo ok. 40 euro
- 2 zamówione transfery -10 euro od osoby

Razem podstawowe koszty wyjazdu wyszły od osoby ok. 270 euro 


 =====================================================


BAZA: Margine Rosso, Quartu Sant’Elena
KWATERA: U kuzyna Luizy
GRUPA OPERACYJNA: Tymon (6 lat), Anna (XXX lat), Artur (XXX lat)
CZAS DZIAŁANIA: 28.06 – 5.07.2018

Blog Alicji nosi nazwę „Polskie Wakacje na Sardynii”, dlatego też tradycyjnie, po polsku chcielibyśmy ponarzekać…

Do plaży było zdecydowanie za blisko, ot przejść wprost z tarasu przez zacieniony ogród otworzyć furtkę i...stoimy na piachu gapiąc się w morze. Wycieczki proponowane przez Alicję były zbyt ciekawe, nie przyzwyczajony do takich widoków człowiek nie wie na czym oko zawiesić,przez co bateria w telefonie i aparacie od nadmiaru robionych zdjęć codziennie wymaga doładowania. Woda w morzu... zbyt ciepła, tak że można w niej siedzieć godzinami tracąc poczucie czasu co przecież na wakacjach nie jest wskazane. Tymon, który miał opory przy myciu głowy pod prysznicem (bo się leje do oczu i uszu) tu łapiąc tylko kolejne wdechy podziwiał podwodny świat rybek, skał i wodorostów...no kto to widział, żeby dziecko tak traciło kontakt z „ziemskim” światem i rzucało się na „głęboką wodę”, która przy brzegu sięgała mu ledwie do pasa.


Tymon u czy się obsługi drona

  

Wybraliśmy się też na rejs jachtem ( właściwie pięknie przerobionym na turystyka kutrem rybackim) w poszukiwaniu lazurowej wody. Tu kolejny klops bo dochodziło pomiędzy nami do sporów rodzinnych czy ta woda w przeuroczych zatoczkach jest bardziej lazurowa czy turkusowa, a może wpada już w odcień szafiru? No dla faceta to prawdziwa kolorystyczna katorga, dlatego co rusz zakładaliśmy maski i dawaliśmy nura by sprawdzić to osobiście. Jakby tego było mało nasi włoscy marynarze byli bardzo przystojni (tak twierdziły wszystkie panie, z którymi popłynęliśmy w rejs, w tym i moja żona) do tego świetnie gotowali bo i obiad był na pokładzie: małże, krewetki, pasta, boski sos pomidorowy i chłodne domowe wino.

Tymon ozdabia naszą werandę
stateczkami z papieru
Długo by jeszcze pisać… po prostu zaufajcie Ali i Krzysztofowi to prawdziwi ludzie z pasją
i sercem do gości i do Sardynii. Dajcie się ponieść tej magicznej wyspie, a potem podobnie jak my będziecie mogli „narzekać”
P.S. Pozdrawiamy gorąco „SOMSIADÓW” zza płota: LUBLIN, WARSZAWA, GORZÓW RZESZÓW, SŁUPSK do zobaczenia...może kiedyś, może na Sardynii :-)







mama Tymona poznaje sardyński folklor


komentarz od autorki bloga - to była czysta przyjemnośc towarzyszyć w wakacjach WIELKIEMU PODRÓŻNIKOWI TYMONOWI i jego rodzicom, w przygotowaniu fascynująca wideo relacja z sardyńskich przygód Tymona, juz niedługo ją zobaczycie :)





Tymon już wie dlaczego ten klif nazywa się Czarcie Siodło




Tymon odpływa z mama i marynarzem Lorenzo w siną dal...


========================================================
U Mariny - 150 m do plaży 
Wakacje 4 osobowej rodziny (2 dorosłych plus 2 dzieci w wieku 8 i 5 lat) w Quartu Sant’Elena.
Wakacje bez samochodu, w terminie od 27.06 do 4.07.2018
Nocleg w domu „U Mariny” – na parterze
Nocleg udało się nam zarezerwować poprzez Alicję, z zakwaterowaniem nie mieliśmy żadnych problemów podczas pobytu, wszystko zgodnie z oczekiwaniami, miło, wygodnie, w miarę chłodno w środku, czysto, przyjemnie. Pani Marina bardzo przyjazna, zamówiliśmy u niej dodatkowo transport z lotniska, więc przed północą czekała na nas z karteczką z naszym nazwiskiem. My nie mówimy wcale po włosku, więc dogadywaliśmy się częściowo po angielsku, częściowo na migi J

Nie mieliśmy samochodu, więc pierwszego dnia zaproponowała nam, że możemy z dnia jechać na zakupy do pobliskiego supermarketu. Pewnie w kolejne dni też moglibyśmy się z nią zabierać ale już się sami organizowaliśmy i dawaliśmy radę. Jak już wiedzieliśmy, gdzie on się znajduje, to odległość nie stanowiła większego problemu, bo nie była duża (można też było przejechać chyba 2 przystanki autobusem).


Pieczywo i ser kupowaliśmy na rogu ulicy u „wujka” Gianniego, zgodnie z podpowiedziami Alicji i obie rzeczy były bardzo smaczne.
Z miejsca, gdzie nocowaliśmy, było bardzo blisko na plażę i była ona bardzo ładna, piaszczysta, w łagodnym zejściem do morza, a więc dla dzieci w sam raz. Był też deptak, którym można było dojść wzdłuż morza aż do Cagliari , po drodze są knajpki, bary, jest przyjemnie, ale zbyt długiej trasy nie testowaliśmy ze względu na dzieci bo opór był duży J Knajpki na deptaku blisko nas otwierają się dość późno, więc skorzystać można z nich raczej tylko wieczorem (chyba, że to jeszcze nie była pełnia sezonu?)

najbliższa plaża - Margine Rosso
Cagliari odwiedziliśmy 2 razy, jest dobrze skomunikowane autobusami z naszym miasteczkiem, problemem było tylko kupienie biletów, bo w kiosku, w którym zwykle są akurat wtedy nie było, kierowca w autobusie czasem ma a czasem nie ma (my akurat trafiliśmy na takiego, który nie miał), więc po szukaniu w wielu miejscach Quartu, do których po kolei odsyłali nas mieszkańcy/sprzedawcy, których pytaliśmy o bilety, w pewnym momencie już straciłam nadzieję, że zajedziemy, gdzie planowaliśmy, ale w końcu udało się – pełen sukces (w Tabaccheira czy coś takiego, żeby już takich przepraw nie powtarzać kupiliśmy od razu 16 sztuk J; później dowiedzieliśmy się, że jakaś polska rodzina jechała autobusem bez biletów bo tak jak my mieli problem z ich dostaniem i akurat napatoczyła się kontrola, która ich puściła bez żadnego mandatu – po prostu opowiedzieli, że nigdzie nie mogli ich dostać, kierowca zaś poświadczył, że próbowali od niego je kupić…). Miasto bardzo ładne, warte zobaczenia, jedliśmy i dobre lody i pyszna pizzę i kanapki z wozu Baffo, dzieciom bardzo podobało się wesołe miasteczko, nam pozostałości rzymskiego amfiteatru i malownicze uliczki, widok z Castello i na Castello.
Mieliśmy tego farta, że Alicja i Krzyś byli wtedy naszymi sąsiadami, więc mogliśmy liczyć na ich pomoc i towarzystwo. Skorzystaliśmy z atrakcji, które polecali: byliśmy na rejsie stateczkiem Roberto - też polecamy, serwowane jedzonko pyszne (owoce morza, makaron, owoce, jakieś słodkości, nawet limoncello dla smaku), widoki piękne, woda bajeczna, towarzystwo super, plaże cudne.
Na rejs Alicja z Krzysztofem nas podrzucili samochodem z dobroci serca, bo jeszcze wtedy nie ogarnęliśmy się z autobusami (było to zaraz na początku pobytu). Byliśmy również na wycieczce do Villasimius i na okoliczne plaże – też polecamy, miasteczko bardzo malownicze a plaże idealne. Byliśmy na kolacji rybnej u Lucio i Simonetty – też możemy polecić jako pewny punkt programu każdej wycieczki (dzieci wprawdzie nie zjadły prawie nic, ale to dlatego, że nie miały czasu… towarzystwo innych dzieci i niezapomnianego przez nich do tej pory psa Batmana nie pozwoliło… My na pewno głodni nie wyszliśmy plus jeszcze rozweseleni winem, mirtu, limoncello i towarzystwem). Było naprawdę przyjemnie.
Z przewodnika Alicji korzystaliśmy, bardzo się przydawał.
No i cóż, tęskno teraz za tym wszystkim. Ja wyjeżdżałam z niedosytem, bo tyle jeszcze miejsc, które chciałam odwiedzić, ale to zostawimy sobie na  - mam nadzieję – następny (-e) raz (-y).
PS. Pozdrowienia dla współtowarzyszy wycieczek – w szczególności dla Siemianowic Śląskich i Tymona – od naszych chłopaków!

Podziękowania dla Alicji i Krzysztofa – możemy ich polecić z czystym sumieniem jako solidną firmę J.

===============================================

Nela i paczka - tydzień czerwca + tydzień lipca,  5 dorosłych, w tym 4 młodzieży, tydzień z Alą i Krzysiem w Quartu i tydzień U Massimo w Capoterra, większość pobytu bez auta, 

Notatki z wakacji : Szukając fajnego miejsca na wyjazd wakacyjny natknęłam się na bloga Alicji, który nie ukrywam wciągnął mnie jak dobra książka. Nawiązałyśmy kontakt mailowy i Alicja bardzo szybko odpowiadała na moje liczne pytania. Kiedy zobaczyłam zdjęcia domu u Luizy i furtkę z ogrodu na plażę wiedziałam już dokąd pojedziemy. Rzeczywistość jeszcze przerosła nasze oczekiwania. Mogłabym pisać i pisać jak było cudownie, ale to zajęłoby za dużo miejsca. Streszczę się więc w punktach:

U Massimo w Capoterra 
1. Wspaniała atmosfera domu.
2. Możliwość udziału w zorganizowanych wycieczkach i różnych lokalnych atrakcjach.
3. Porady i pomoc od Ali i Krzysia 24 godziny na dobę.
4. Przemiłe towarzystwo = miłe wieczory przy lokalnym winku z gitarą.
5. Piękna plaża z cudną wodą na wyciągnięcie ręki.
6. Dobre połączenie autobusowe (jak się ogarnie temat sprawnie).
Czy można chcieć czegoś więcej?

Drugi tydzień spędziliśmy w ładnym mieszkaniu u Massimo po drugiej stronie Cagliari, ale z domu na plaży żal było wyjeżdżać, było nam tam naprawdę wspaniale.
Jeśli chodzi o pobyt w Capoterra, tam również nie brakowało nam miłych chwil. Polecamy jednak wynajęcie samochodu. Dało nam to pełną swobodę i mozliwość dotarcia bez problemów do przecudnych plaż: Nora, Spiaggia di Tuerredda oraz innych bardziej ustronnych plaż, których nazw nawet nie jesteśmy pewni, bo odkryliśmy je szukając innej plaży. Moją młodzież ucieszył również dzień w Aquaparku w Pula, jednak niektóre zjeżdżalnie są tylko dla odważnych, szukających adrenaliny. Osiemnastkę Gabi spędziliśmy w jacuzzi w ogrodzie Massimo i w lokalnej pizzerii z przepysznym jedzonkiem.
w parku wodnym w Pula
Jednym słowem- rewelacja. Wróciliśmy wypoczęci, pełni wrażeń i z cudnymi widokami w pamięci, po które będziemy sięgać na pewno bardzo długo. Mamy nadzieję, że wrócimy jeszcze na Sardynię i ponownie spotkamy się z Ala i Krzysiem, a kto wie, może i z innymi fajnymi ludźmi, których poznaliśmy. Polecamy wszystkim to cudowne miejsce na ziemi!

Nela, Hania, Gabi, Daniel i Bartek

  
dzikie plaże w Teulada , jaza  konna w Quartu

====================================================


rodzina 2+2 tydzień pod koniec czerwca, mieszkanie na  parterze u kuzyna przy plaży  Luizy w Margine Rosso, za scianą Ala i Krzyś, 


Arco dei Baci
Po czterech latach ponownie posmakowaliśmy Sardynii i znowu- dzięki Alicji. Już wiemy, że  tam wrócimy i liczymy, że Alicja będzie nam przewodnikiem. Mamy nadzieję, że dzięki niej odkryjemy kolejne piękne miejsca tej wyspy. Wieloletnia miłość Alicji do Sardynii owocuje coraz większą jej znajomością i coraz obszerniejszą ofertą ciekawych miejsc do odwiedzenia, którą pięknie dzieli się wraz z mężem Krzysiem. Nasza rodzina zawsze samodzielnie organizuje swoje wakacje, co wymaga czasami wielu godzin przygotowań przed podróżą. Tym razem z pełnym zaufaniem zdaliśmy się na propozycje różnych wycieczek przygotowanych przez Alicję i nie zawiedliśmy się ani na jotę. Nie pożyczyliśmy nawet auta! Wycieczka konno wśród dziewiczej przyrody płaskowyżu Giara di Gesturo zostanie na zawsze w naszej pamięci. Kąpiel w naturalnym basenie Arco dei Baci i dom z furtką na plażę będą cudownym wspomnieniem w pochmurne dni. Dziękujemy z całego serca. Kasia, Rafał, Madzia i Zosia.
na płaskowyzu Giara di Gesturi
plaża za furtką ogrodu

zwiedzamy Porto Flavia
==============================
Witam, 2 tygodnie na Sardynii z autem, 2 dorosłych i dziecko w tym dwie osoby na diecie bezglutenowej 

Pani Alicjo 
Ogromnie dziękujemy ! 
Mieliśmy ciężki rok i nie mieliśmy czasu planować naszych wakacji. Wiedzieliśmy tylko, że chcemy na Sardynię. Zaufaliśmy Pani do tego stopnia, ze dopiero w samolocie zaczęliśmy czytać o miejscach, w których mieliśmy zaplanowane noclegi . I nie zawiedliśmy się ! 
Na początek Szmaragdowe Wybrzeże. Zajechaliśmy tam w noc po wylądowaniu w Cagliari - dobra decyzja, gdyż drogi były puste i poszło szybko. Byliśmy oczarowani kolorem wody, spokojem na plażach, brakiem tłumów, białym, mieniącym się piaskiem. Apartament w Słoneczniku bardzo wygodny i blisko do niesamowicie pięknych plaż - najbardziej spodobała nam się trzecia plaża - spędziliśmy tam najwiecej czasu. Statkiem Marinella II odpłynęliśmy archipelag  La Maddalena - atmosfera była rodzinna. Dostałam nawet bezglutenowy obiad, co bardzo się docenia  :) I kapitan policzył nasza nastoletnia córkę jak dziecko :) 
W Golfo Aranci jest pizzeria Belvedere, w której serwują pyszną bezglutenową pizzę. A w lodziarni ParadIce serwują pyszne bezglutenowe lody :)
Gdy wyjeżdżaliśmy po sześciu dniach z Golfo Aranci myślałam ze już nigdy w życiu nie zobaczę tak pięknych plaż, ale się myliłam! W Cala Gonone plażowaliśmy na Cala Fuili - chyba jedynak na najpiękniejszej dla nas plaży :) Agroturystyka u Mario była  wspaniale położona. Spacerując nad nią, widzieliśmy wielki wąwóz, a w dole naszą ulubioną plażę, którą najpierw odkryliśmy pływając kajakami. Kajakami dopłynęliśmy do Cala  Luna, ale na drugi dzień bolało ;). 
Uczta sardyńska u Mario - przypomina polskie wesele, jesz i jesz a oni ciagle dają dokładki i nowe jeszcze pyszniejsze rzeczy. Wszystko zdrowe, bez chemii, naturalne i z deserem! I jest tez opcja bezglutenowa :) To była dla mnie i mojej córki naprawdę miła niespodzianka, ze mogłyśmy  zakosztować  wszystkich tradycyjnych sardyńskich potraw. 
Wielkie wrażenie zrobił na nas kanion Gurropu - nigdy nie zapomnimy tych widoków. 
Ogolnie mamy wrażenie ze odkryliśmy tylko mała cześć ten niezwykle różnorodnej wyspy  i ze trzeba będzie tu kiedyś wrócić.
Odradzamy wynajem auta przez Ryanair - firma wydała nam auto dopiero dwie godziny po wylądowaniu, obsługujący nas pan wypisał nam umowę nie na nas tylko na jakaś obca osobę i potem wydzwaniał za nami, żebyśmy wrócili i szybciej oddali auto. Porażka. 
Aktualnie jesteśmy w Cagliari i miasto jednak nas przytłacza. Wczoraj spędziliśmy dzień w ogrodzie botanicznym. Na plaży mnóstwo ludzi i dzieci w rożnym wieku. Bardzo wietrznie.  Nie ma ciszy i spokoju, który mieliśmy w Golfo Aranci lub w Cala Gonone. 
Za to odkryliśmy małą restaurację, z pysznym jedzeniem bezglutenowym - Coccolandia, via Puccini 8b. Po dwóch tygodniach przyglądania się co rano, jak mąż wcina pyszne croissanty i ciasteczka na śniadanie, mogłam wreszcie sama zakosztować pysznych sardyńskich smakołyków. 
Ogólnie Sardynia jest niezwykła, piękna, różnorodna. Woda o niespotykanym kolorze i czysta. I jest co odkrywać. 
Dziękujemy za wszystko ! 

Kasia i Arek Bacowie

===========================================


12 dni na  początku czerwca w 2 miejscach, zatoka orosei + płn-wschód,  

- 6 noclegów w Słoneczniku w Golfo Aranci
 - wynajęty samochód
 - 2 dorosłe osoby


Jeszcze raz bardzo dziękujemy Tobie Alicjo za obszerny, szczegółowy, bardzo pomocny 
przewodnik, dzięki któremu przeżyliśmy mega przygodę, odkrywając uroki wschodniego wybrzeża ;)) Był to nasz drugi wyjazd na Sardynię, zauroczeni północną częścią, postanowiliśmy
wrócić.... Początkowo miałam dylemat, które miejsca wybrać, z taką pasją Alicja pisze
o wszystkich rejonach......

Wybór padł na nowiutki apartament u Edyty w Tortoli, drugi w Murta Maria.
 Wylądowaliśmy w Olbii, odebraliśmy samochód i ruszyliśmy na południe, panoramiczną  
trasą SS125, 175km. Góry Gennargentu i roztaczające się dookoła widoki nie pozwalały
nam (niestety lub właśnie stety) skupić się na prowadzeniu samochodu. Po drodze zwiedziliśmy
Cala Gonone i wstąpiliśmy po polecane przez Alicję sery niedaleko Urzulei, naprawdę pyszne !!!!!!

 



Po dotarciu do celu bardzo serdecznie przywitali nas gospodarze, Edyta i jej mąż Marco :))
Zaprosili nas do siebie, poczęstowali winem. Od razu poczuliśmy sympatię, okazali się 
przemili i pomocni. Apartament był nowiutki i pięknie urządzony ;) Byliśmy pierwszymi ich gośćmi,i z tego powodu Marco podarował nam rejs ich stateczkiem po Zatoce Orosei, bardzo miło nas zaskoczył :)) Nie musieliśmy o nic się martwić, zawieźli nas do portu w Arbatax a po powrocie już czekali. Rejs po Zatoce Orosei w tym rejonie jest punktem obowiązkowym. Przepiękne plaże, zwłaszcza Mariolu z całą paletą turkusu i lazuru.
 Poznaliśmy też rodziców Marco, jego pogodną i kochaną mamę Lidię, która 
poczęstowała nas pysznym domowym ciastem :)) 

Codziennie po naszych powrotach prowadziliśmy z Edytą długie rozmowy, doradzała
gdzie jechać, którą plażę wybrać. A po moim niefortunnym pierwszym pobycie na plaży,
uratowałam mnie  super kremem z aloesu :))

Wybór był trafiony i przerósł nasze oczekiwania. Szczerze polecam pobyt u Edyty ;)))))
 Lokalizacja również  idealna, świetna baza  wypadowa w góry i nad morze, polecam plażę
Lido di Orri, czerwone skały w Arbatax, murale w Orgosolo, płaskowyż Golgo z osiołkami,
urokliwą górską wioskę w Baunei, góry Gennargentu,  zatokę Orosei z bajecznymi plażami.


Po 5 dniach trasą SS125 ruszyliśmy do Golfo Aranci, po drodze w deszczu, zwiedziliśmy miasto Orosei i Posadę.  Golfo Aranci przywitało nas już słońcem ;))  Apartament był bardzo wygodny i blisko do pięknych plaż. Spędziliśmy tutaj 6 dni robiąc objazdowe wycieczki, z przerwami na pobyt, na urokliwych plażach, Bianca, Moresca, Marinella (wszystkie polecam). Wieczorami robiliśmy  niezapomniane spacery wzdłuż wybrzeża, przechodząc przez 5 miejskich plaż aż do portu, miejscami przejście było tylko morze lub przez ostre skały. Zwiedziliśmy Costa Smeralda, San Pantaleo ( bardzo urokliwe ), Porto Cevro, Archipelag La Maddalena, La Cinta w San Teodoro, Porto Taverna z przepięknym widokiem na wyspę Tavolarę, Lu Impostu i wiele innych,  polecam te miejsca !!!!!!
Nie sposób opisać piękno sardyńskiej przyrody a  wiele miejsc mamy jeszcze  nieodkrytych.
( co mnie niezmiernie cieszy :))) ) 




Podsumowując słońce, turkusowo-lazurowa woda, piękne plaże, morze i jednocześnie góry,
naturalne piękno, przyjaźni mieszkańcy a wszystkie te słowa zawierają się w jednym......SARDYNIA :)

Aneta i Jacek

P.S.  Wyśmienite lody, które polecamy, jedliśmy w Porto San Paolo Gelanteria Artigianale

KOMENTARZ OD AUTORKI BLOGA - Aneta i Jacek przesłali mi tyle pięknych i proofesjonalnie podpisanych zdjjęć, że trudno było wybrać, które umieścić w relacji, więcej zdjęć mozna obejrzec w poście na fanpage Alicja na Sardynii na facebook'u. Bardzo się ciesze, że udało Wam się odwiedzic tyle pięknych miejsc i że osiołki na Golgo sa na swoim miesjcu :)
===================================================

2 osoby 11 dni w czerwcu na południu bez auta - B&B U Anny na plaży Poetto + pobyt z Alą i Krzysiem w Margine Rosso



Już po raz trzeci odwiedziliśmy Sardynię - ta wyspa uzależnia! Tym razem wypadło na jej południową część, a dokładnie na jej serce - Cagliari.
 Do B&B u Anny dotarliśmy bez żadnego problemu pociągiem i autobusem. Gospodyni to bardzo miła i pogodna kobieta. Pokój, tak jak w założeniu, był przestronny i czysty, a z balkonu roztaczał się piękny widok na plażę Poetto i Czarcie Siodło. Ze względu na stosunkowo niewielką odległość od centrum miasta, w weekendy na tę część plaży przyjeżdża wielu mieszkańców. Wieczorami dużo osób spaceruje, a rano biega. Znajduje się tu wiele restauracji i barów. B&B u Anny to doskonały punkt wypadowy na Czarcie Siodło. Spacer zajął nam około 1,5 godz w jedną stronę, lecz gra jest zdecydowanie warta świeczki, gdyż widoki z góry zapierają dech w piersi. Innego dnia, również piechotą, wybraliśmy się do Parku Molentargius, aby z bliska przypatrywać się życiu flamingów, których jest w Cagliari wyjątkowo dużo. Czasami nawet stada flamingów przelatywały nam nad głowami.
Po 3 dniach pobytu u Anny nadszedł czas na zmianę kwatery na dom u Luizy, czyli nasze wakacje z Alą i Krzysiem! :) Dom u Luizy był dokładnie taki jak sobie go wyobrażaliśmy. Skąpany w kwiatach, pachnący cytryną, z plażą za bramką... Z Alicją, Krzyśkiem i innymi świetnymi ludźmi spędziliśmy 5 fantastycznych dni. W tym czasie mieliśmy możliwość nauki pływania na windsurfingu i ćwiczenia jogi o poranku na plaży. Z ekipą z naszego domu wybraliśmy się na kilka niezapomnianych wycieczek: rejs motorówką po morzu, plaże dalsze i bliższe, Grób Giganta, nuraghi, ukryty w górach wodospad, pyszna sardyńska kolacja u Luccio.
Aby opisać każde z tych przygód osobno musiałabym poświęcić chyba kilka godzin! Doświadczenia piękne i bezcenne! Alicja, jak dobra wróżka, spełniła również jedno z moich małych sardyńskich marzeń - zabrała nas na płaskowyż, na którym żyją dzikie konie, a oglądać je można z grzbietu wierzchów Gianniego.

Z każdym pobytem na Sardynii, odkrywamy jej inne oblicza i uroki. Piszę moje "morskie opowieści" z uśmiechem na twarzy i łzami wzruszenia w oczach... nieśmiało planujemy już następną wyprawę... :)
Dziękujemy za wszystko i ściskamy mocno,

Julia i Piotr


komentarz od autorki bloga - wspaniale było odkrywać Sardynię z Julią i Piotrem, mam nadzieję, że  jeszcze spotkamy sie na Sardynii!!!



------------------------------------------------

TYDZIEŃ W ALGHERO + TYDZIEŃ Z ALĄ I KRZYSIEM W MARGINE ROSSO RODZINA 2+2 BEZ AUTA


na plaży Margine Rosso
Sagra del maloreddus w San Sperate
Pierwszy tydzeń spędziliśmy w Alghero, pieszo  do  plaży, Starego Miasta, przystanków autobusowych. Potem pzrejechaliśmy pociągiem pzrez całą sardynię na południe do Cagliari i autobusem do Quartu sant Elena, na przystanku autobusowym czekala na nas Alicja. Dostaliśmy od niej wszelkie potrzebne informacje i wskazówki. Zabraliśmy się z innymi rodakami na ciekawą lokalną festę w miasteczku San Sperate, plażowaliśmy na plaży zaraz pod domem, podjezdżaliśmy autobusem do Cagliari, Krzyś podwiózł nas rano na  plażę geremeas i odebrał po połduniu, korzystaliśmy ze szczególowego pzrewodnika Alicji. Spędziliśmy wspaniały czas na Sardynii ,naprawdę można odpocząć od zgiełku miasta Dzięki Alicji i Krzysiowi udało się nam poznać choć trochę te magiczne miejsce od środka , wybieramy się za rok także do Ali i Krzysia do domu przy plaży. Pozdrawiamy!
Magda
murale w San Sperate
na Castello w Cagliari




------------------------------------------------------------------------------------------

Pobyt od 6 do 17 czerwca 2017 roku rodzina z dwójką małych dzieci - mieszkanie U mariny w Margine Rosso

Nasze wakacje były bardzo udane i niezapomniane. Mieszkaliśmy u Mariny w Quatru Sant Elena. mieszkanie 150 metrów od pięknej plaży , było w nim wszystko co potrzeba. Marina- bardzo miła osoba i bardzo pomocna. W pierwszym dniu pobytu zawiozła mnie na zakupy do  supermarketu, ugotowała nam makaron na obiad i zawsze cchętnie służyła pomocą. bardzo dobrze się nam u niej mieszkało.



Alicjo dziękuję za pomoc, za transfer z lotniska, za pyszną  kolację u Lucio, za wycieczkę na Czarcie Siodło, za podwózki na piękne plaże,  a przede wszystkim za super przewodniki i wskazówki, za setki wymienionych maili, za pomoc w wypożyczeniu auta , dzięki tobie nasze wakacje były super udane i bezproblemowe. Sardynia spodobała nam się bardzo, ja osobiście jestem zachwycona pięknymi plażami, krajobrazami życzliwością Sardyńczyków. Na pewno kiedyś tam wrócimy.

Dziękuję i pozdrawiam, Asia z rodziną. 

Na widokowym klifie Czarcie Siodło w Cagliari

komentarz od autorki bloga - było mi bardzo miło spędzić z Wami tochę czasu w czerwcu w Quartu, mam nadzieje spotkać Was kiedyś jeszcze na Sardynii! :) Ciesze się, że skorzystaliście z mojej rady i wzięli jednak auto na 3 dni.
=================================================

wakacje u Ali i Krzysia - 2 osoby tydzień w czerwcu, 


wspólne gotowanie owoców morza
Spędzilismy tydzień w domu na plaży razem z Alicją i Krzysztofem, wakacje na Sardynii z nimi to prawdziwa terapia na wszelkie rozterki z jakimi borykamy się w dniu codziennym. Chętnie służą pomocą we wszystkich aspektach turystycznych. Poczynajac od transportu konczac na nauce pieknego melodyjnego języka włoskiego. Pokazują i zaznajmiaja z kuchnią srodziemnomorska. Służąc radą praktyczna w lokalnych zakupach a także podajac ciekawe i oryginalne przepisy, których nie znamy. Wakcje na Sardynii dzięki nim to niezapomniana przygoda takze ood wzgledem towarzyskim. Takich przyjaciół można sobie tylko wymarzyc. 

Moge powiedzieć ze dzieki Alicji pokochalam te wyspe. Zarazila mnie swoja pasja eksplorowania tego pieknego kawalka ziemi wloskiej. 
Dziekuje Wam Asia i Gabryś - świeżo zakochani w Sardegnaaa !

pzred rejsem  motorówka w  rejon Villasimius


z Alicja na klifie
 widokowym Czarcie Siodło
na lokalnym targu -nasze ulubione stoiska z serami z lokalnej małej wytwórni

======================================================

OBJAZDÓWKA - plan opracowany na zamówienie pzrez autorkę bloga, czerwiec 2 OSOBY - noclegi w 3 miejscach - Porto San Paolo, rejon Portoscuso oraz w górach Gennargentu

19 dni spędzone na Sardynii były bardzo intensywne,przejechaliśmy ponad 2800km. Byliśmy prawie we wszystkich miejscach,które polecałaś. Podziwialiśmy cuda  znane ze zdjęć i przewodników.Tam opisy są profesjonalne,więc nawet nie próbuję konkurować :)). Natomiast zachwytu, zadumy, tęsknoty nie da się wyrazić słowami. Dzięki Twoim radom,wskazówkom dotarliśmy też do miejsc tylko dla wtajemniczonych - współrzędne geograficzne tych wszystkich miejsc były bezcenne.
Czuliśmy jakby ta cudna przyroda była tylko dla Nas.
Gubiliśmy się na wąskich dróżkach (celowo) wsród winnic,pastwisk na zboczach,obserwowaliśmy grę śwatła, chmur, tęczy na niebie. Słuchaliśmy śpiewu ptaków,cykanie świerszczy, brzęku pasterskich dzwoneczków.Biesiadowaliśmy na łonie przyrody ,wdychając wszechobecny zapach ziół, kwiatów. Wędrowaliśmy po górskich szlakach,pluskaliśmy się w morzu,rzekach,wodospadach.
Kajakiem explorowaliśmy zaokę Orosei.
Wieczorami wałęsaliśmy sie po malutkich miasteczkach,jadaliśmy kacje w klimatcznych knajpkach.
Spotkaliśmy uroczych,przyjaznych ludzi,zajadaliśmy się przepysznymi miejscowymi smakołykami, popijając  wino z sardyńskich winnic. Szczególnie smakowało nam vermentino:)
Wiemy już, ze trzeba będzie tam wracać bo jeszcze tyle nie widzieliśmy!!
Dziekujemy Ci Alicjo,ze chciałaś się z nami podzielić takimi cudami!!!!!!!
Dziekujemy też serdecznie Monice za jej towarzystwo w wycieczkach,super ciekawy dzien spędzony z Robertem, naszym rodakiem, który studiuje archeologię, i który nieco odsłonił tajemniczą historię wyspy i który sam jest arcyciekawym towarzyszem.

Beata i Piotr

P.S-fotografie prześlemy póżniej troszkę,bo trzeba wybrać spośró 800:)
=======================================================

OBJAZDÓWKA - plan opracowany na zamówienie pzrez autorkę bloga,  PIERWSZA POŁOWA CZERWCA 2 OSOBY TYDZIEŃ - ALGHERO, ZATOKA OROSEI, GÓRY GENNARGENTU  noclegi w B&B Przy Porcie w Alghero oraz w agroturystyce U Mario w  Cala Gonone 
Alicja bez wątpienia nadała naszemu urlopowi niesamowity, magiczny i swojski charakter. Dzięki podpowiedziom telefonicznym, mailom i wiadomościom dowiedzieliśmy się wszystkiego. Gdzie wynajać auto. Gdzie i co zjeść tak, by poczuć się niemal jak rodowity Sardyńczyk, jakie miejsca odwiedzić, by mieć świadomość uczestniczenia w czymś naturalnym i nieskażonym cywilizacją oraz gdzie spać, by mieć uczucie otaczania się roślinnością, zwierzętami i ludźmi rodem z Sardynii jednocześnie będąc ugoszczonym jak w domu. Gdyby nie pomoc Alicji, z pewnością nie zobaczylibyśmy nawet części odwiedzonych rzeczy, na przykład starożytnych źródeł znanych chyba tylko Sardyńczykom (i oczywiście tym, którzy zdecydowali się na kontakt z panią Alicją :) ). Spaliśmy 3 noce na wspaniałej agroturystyce u Mario (w towarzystwie owiec, osiołków i wielu innych pięknych stworzeń pomagających w produkcji np. pysznego sera i doskonałego mleka/jogurtów) i 4 noce w Alghero u Mariny, której mieszkanie pomimo znajdowania się w komfortowym i ścisłym centrum było bardzo przytulne i domowe. Wypoczynek wspominamy codziennie, na pewno szybko wrócimy na Sardynię, by zwiedzić jej pozostałe regiony - mamy nadzieję, że i kolejnym razem pomoże nam przeogromna wiedza Alicji! :)

 
Arbatax














---------------------------------------------------------------------------------

Majówka- objazdówka
Witaj Alicjo!
Wrażenia po powrocie bajeczno-boskie. Twój przewodnik, trasa, współrzędne GPS i rady super cenne. Droga na prom w lekkim stresie, bo nie wzięliśmy pod uwagę korków we Włoszech. Prom odpływał o 21:30, my byliśmy na nim o 21:00. Nie mogliśmy go znaleźć i była lekka panika. Szczęśliwi rano wyruszyliśmy w drogę przez Sardynię, która przywitała nas pięknym, słonecznym porankiem. Zaczęliśmy od plaży Porto Taverna. Byliśmy całkowicie zauroczeni widokiem i wrażeniem jakie robi Tavolara. Niektórzy z naszej paczki ochoczo wskoczyli do morza. Miny Niemców siedzących w knajpce … bezcenne.
Potem wyruszyliśmy do rzymskiego basenu na pastwisku. Ja byłam pewna, że przyjechaliśmy w dobre miejsce. W końcu, dzięki Tobie, miałam podane wszystko jak na dłoni.
  Reszta grupy patrzyła na mnie z niedowierzaniem.  Musieliśmy trochę poczekać, bo ktoś zażywał kąpieli. To było cudowne doświadczenie i niezapomniane chwile. W tym dniu zobaczymy jeszcze tylko plażę w Arbatax. Stacjonowaliśmy w Porto Corallo koło Villaputzu. Nie byliśmy jedynymi gośćmi na obiekcie, ale na pewno jedynymi, którzy się kąpali w morzu. Właściwie za wyjątkiem niedzieli na plaży byliśmy tylko my, więc śmialiśmy się, że mamy prywatną. 
Od wtorku pogoda trochę się popsuła, ale dzięki temu byliśmy w Cagliari i korzystając z Twojego przewodnika zobaczyliśmy m.in. Castello. W środę wyciągnęłam ekipę do Grotta di Ispinigoli i liczyłam jeszcze na zaliczenie Arcu Suttarterra, ale niestety. Pogoda była kiepska, a w górach na krętej drodze w mgle/chmurach musieliśmy bardzo uważać. Wieczorem mieliśmy umówione agriturismo, więc trzeba było szybko wracać. Było pysznie! Pierwotnie chciałam skorzystać z Twojej propozycji, ale ani w Soleminis ani Castiadas nie było wolnych terminów. Ostatecznie byliśmy w Agriturismo niedaleko Villaputzu. Gospodyni podała pieczonego bakłażana, ser pecorino, świeżą mozarellę i biały, słodkawy podobny do ricotty. Coś w rodzaju chatney z brzoskwiń, grzanki z oliwą i przyprawami. Coś zapiekanego, jakby kołacz. Dwa rodzaje szynki dojrzewającej i marynowane kawałki mięsa. Wino i woda na bieżąco. Potem na ciepło gnocchi  i malloreddus, surówka z fenkuła z pomarańczą i pieczona wieprzowina. Na deser kilka rodzajów ciast i skórka z pomarańczy zrobiona w sposób, którego nie odkrywałam - pycha! Potem degustacja domowych nalewek i grappy i ostatecznie zakupy co niektórych z tych pyszności

W piątek jeszcze raz byliśmy w Cagliarii bo mój mąż pragnął zjeść owoce morza, więc skorzystaliśmy z Twojej podpowiedzi na Via Sardegna w Ci Pensa Cansas. Dodam, że jeszcze lepsze były Trattoria il Faro w Olbia, które jadł przed wjazdem na prom. Po owocach morza w Cagliari pojechaliśmy obejrzeć Grób Gigantów (LA TOMBA DEI GIGANTI IS CONCIAS) -  również wskazówka z Twojego przewodnika.Trasa i widoki w drodze powrotnej urzekające i zapierające dech w piersiach. Dzięki niej niechcący trafiliśmy na Nuraghe Asoru o Basoru. Wow! Nasz pierwszy nurag! W sobotę kończyliśmy naszą wyprawę, ale w drodze na prom byliśmy jeszcze Nuraghe di Barumini oraz Pozzo Sacro Di Santa Cristina. Przed samym Olbia Sardynia pożegnała nas piękną tęczą. 
Urzekająca wyspa! Urzekający czas! Marzy mi się kolejna wyprawa!
Jeszcze raz za wszystko dziękuję!
Katarzyna

komentarz od autorki bloga - uwielbiam pisac plany objazówek dla takich osób jak Kasia i jej ekipa :)

Góry i wspinaczka koniec kwietnia 2018 4 osoby
Bardzo dziękujemy za pomoc w znalezieniu noclegu. Przez polowę pobytu mieszkaliśmy w mieszkaniu naszych rodaków w miasteczku Iglesias. Marta i Dominik to fantastycznini ludzie. Mieszkanie jakie oferują do wynajęcia przekroczyło nasze oczekiwania, lokalizacja idealna.  Świetna baza wypadowa i na plaże i w góry.Wyspa cudowna my nastawiliśmy się na aktywny wspinaczkowy wypoczynek i cel został osiągnięty w 200%. Na pewno jeszcze nie raz zawitamy na Sardynii😎.


4 DNIOWA OBJAZDÓWKA W KWIETNIU 2 OSOBY - WSCHODNIE WYBRZEŻE, COSTA SMERALDA, CAGLIARI
Dobry wieczór,
Pani Alicjo, spieszę, aby podzielić się z Panią wrażeniami z naszej krótkiej wycieczki po Sardynii. 
plaża punta molentis
Wyjazd uważam za niezwykle udany. Zamówiliśmy u Pani szczegołowy plan naszej wyprawy, Pani  rady i wskazówki okazały się niezwykle cenne i zdecydowanie przyczyniły się do tego, że wróciliśmy super zadowoleni. Dopisała nam pogoda - było ciepło i słonecznie, tylko pierwszego dnia mocno wiało. Jechaliśmy zgodnie z planem, w niektórych miejscach spędziliśmy trochę więcej, w innych trochę mniej czasu. Czasem rezygnowaliśmy z kawy czy obiadu na rzecz innych atrakcji, a jedliśmy w innych miejscach. 
1 dzień:
Auto wypożyczyliśmy w poleconej przez Panią wypożyczalni. Mieliśmy okazję poznać p. Ilarię - super optymistyczna dziewczyna. Wszystko odbyło się bez problemów i zbędnych formalności. Przesyłam dla Pani pozdrowienia od Ilarii, która niezwykle serdecznie Panią wspominała. 
przejazd przez góry gennargentu
Najbardziej tego dnia podobała nam się plaża Spaggia id Punta Molentis. Strasznie wiało i pogoda nie była najlepsza, ale chwilami na plaży byliśmy sami i było super. Bar na plaży dopiero się "tworzył", trwały prace remontowe. 
Nocleg u Mario spełnił nasze oczekiwania. Agroturystyka pięknie położona - poranek z takim widokiem wart jest milion dolarów. Wieczorem jedliśmy kolację, a rano śniadanie + zamówiliśmy kanapki na cały dzień. Jedzenie bardzo smaczne, a Margerita (na naszą prośbę) dołożyła nam do śniadania trochę sera i jogurt żeby nie było nam za słodko :-). Fajne miejsce godne polecenia.
plaża cala luna

2 dzień:
Przez co najmniej 4 godziny pływaliśmy motorówką z Paolo po zatoce Orosei i była to dla nas przygoda życia. Paolo był super. Prosił, aby podzielić się z Panią opinią na temat tego rejsu, bo my osobiście byliśmy nim zachwyceni  - nie tylko widokami, ale także postawą Paolo. Na początku nie byłam przekonana czy dobrze się rozumiemy. Spodziewałam się zobaczyć kilka plaż, a Paolo zatrzymywał się przed każdą z nich, pokazał nam każdą jaskinię czy grotę, opowiadał o każdej z nich, dzielił się ciekawostkami. Czekał cierpliwie kiedy chcieliśmy wysiąść na kilku z plaż, aby choćby przez chwilę na nich pobyć. Plaże piękne, a nawet zachwycająco piękne i o tej porze niemal puste. Zdarzyło się, że na dwóch z nich byliśmy zupełnie sami. To było wręcz wzruszające, że można obcować z tak piękną przyrodą bez tłumu turystów, w ciszy i dzielić się tym cudownym wrażeniem i odczuciami z ukochaną osobą. Podziękowaliśmy Paolo za to cudowne przeżycie :-)
rejs z Paolo z Ccala Gonone
3 dzień:
Jechaliśmy zgodnie z Pani planem i odwiedziliśmy niemal wszystkie miejsca. Nie zdecydowaliśmy się na przejazd do Palau, bo i tak nie mieliśmy czasu, aby przepłynąć na archipelag. Posiedzieliśmy dłużej na Szmaragdowym Wybrzeżu i wróciliśmy ok. 19 do Cagliari. Mieliśmy trochę czasu, aby obejrzeć miasto dzięki czemu w kolejnym dniu zdecydowaliśmy się jeszcze na wyjazd poza miasto do Chia.
Nocleg w Cagliari był super - B&B U naszych rodaczek na Starrym Mieście. Nie mieliśmy żadnych problemów. Pani Magda wszystko nam wyjaśniła, zaparkowaliśmy w wyznaczonym miejscu, sam pokój bardzo nam się podobał, lokalizacja także.
4 dzień:
Pojechaliśmy na plażę Chia, a po powrocie pojechaliśmy zdać auto. Wszystko bez problemów :-)
Przyroda zachwyca, ludzie serdeczni i życzliwi. 
Jeszcze raz dziękuję za wszystko. Polecamy Pani usługi znajomym i nieznajomym, których spotkaliśmy w samolocie :-) Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś dane nam będzie powrócić na tą piękną wyspę i przejechać zachodnim wybrzeżem.
Ślemy Pani pozdrowienia i serdeczności od nas i od ludzi, których nam Pani poleciła. Wszyscy bardzo miło i z symaptią Panią wspominają.
Pozdrawiam,
Ania S.



















===========================================

SEZON 2017


RELACJA AGATY, KTÓRA POSTANOWIŁA WYJECHAĆ NA SARDYNIĘ NA ZAWSZE


Agata na Sardynii
komentarz wstępny od autorki bloga - wiosną 2017 dostałam maila od Agaty, która zakochała się w Sardynii i postanowiła przenieść się tam na stałe. Uczyła się dopiero włoskiego, mówiła dobrze po angielsku, była pełna determinacji i pasji. Pomogłam jej, jak tylko mogłam najlepiej, bo podziwiam w ludziach siłę do zmian w życiu i odwagę do nadania, świadomie i zdecydowanie, nowego kierunku swojemu losowi. Agata zaczepiła się na  początek u mojej przyjaciółki w Cagliari, szybko znalazła pracę, dziś mieszka w Olbii i ZDOBYWA SARDYNIĘ  NA CAŁEGO :) Poniżej jej opowieśc i wspaniae  zdjęcia - gotowe widokówki z Sardynii. Więcej zdjęc Agaty tu -

A może by tak doświadczyć piękna Sardynii i zostać tam na dłużej?Ta myśl kiełkowała mi w głowie od chwili, kiedy pierwszy raz trafiłam na Sardynię.
 Mój pierwszy pobyt trwał zaledwie kilka dni, ale już wtedy wiedziałam, że Sardynia jest wyjątkowa i że wrócętam na dłużej.
Wcześniej bardzo dużo podróżowałam po Włoszech, i chociaż jestem miłośniczką Italii to ta myśl by zatrzymać się na dłużej pojawiła się tylko w przypadku Sardynii.
 Zależało mi na prawdziwym doświadczeniu i poznaniu wyspy, a na początek na pobycie przez trzy miesiące.  Trafiłam na bloga https://www.sardynia-wakacje.com i nawiązałam kontakt z Alicją. Nie podejrzewałam, że dostanę od Alicji tak ogromne wsparcie, zupełnie bezinteresowną pomoc, masę wskazówek, anielską cierpliwość do moich pytań i  zrozumienie dla mojego trochę szalonego pomysłu.Jestem przeogromnie wdzięczna, za poświęcenie mi tyle uwagi, bezinteresownego wsparcia, olbrzymie DZIĘKUJĘ!
To, co mnie pchnęło w stronę Alicji, to to, że jest prawdziwą podróżniczką, to, co robi jest autentyczne, pełne doświadczenia i wiedzy, a równocześnie pasji.Podziwiam Alicję, za to, co robi i w jaki sposób.

A Sardynia…Jest po prostu bajeczna, wciągająca, magiczna! Zwiedziłam masę miejsc i wcale nie zamierzam przestać! Mój apetyt na Sardynię wcale się nie skończył, wręczprzeciwnie  - te planowe 3 miesiące się trochę wydłużyły :D
To niesamowite jak przyjaźnie zostałam potraktowana przez miejscowych ludzi, sardyńska serdeczność, przychylność, sprawiły, że pomimo tego, że podróżowałam samotnie nic a nic się nie bałam.
Sardynia urzekła mnie rajskimi plażami, obłędnie turkusową wodą, widokiem na Travolarę, dzikimi miejscami, czystym nieskażonym jedzeniem i podejściem Sardyńczyków do życia.

Nie żałuję ani chwili - to była i jest podróż mojego życia i nie zamierzam przestawać. Sardynia jest boska!

Agata






2 tygodnie koniec września południe + północ Sardynii


Pani Alicjo!
Zgodnie z obietnicą piszę kilka słów po powrocie z Sardynii gdzie zorganizowaliśmy sobie wakacje korzystając po części z Pani wskazówek.
Po pierwsze termin – w drugiej połowie września od 17-tego do 1 października, okazał się doskonale wybrany – cały czas słońce ale bez upałów, na plażach pustawo chociaż nie wszędzie, na ogół już nikt nie kasuje za parkowanie a jeśli nawet to zawsze jest miejsce do bezpłatnego zaparkowania, woda rozkosznie ciepła i rzeczywiście niezrównana pod względem barwy i przejrzystości (nie ustępuje Adriatykowi a może nawet lepsza).Mankamentem były chłodnawe wieczory i poranki – nie ciągnęło do wysiadywania na tarasie przy porannej kawie czy wieczornym winku, niektóre lokale były pozamykane albo właśnie kończyły działalność. 
Mieszkanie w Cagliari u Simonetty i Lucia samo w sobie było pięknym przeżyciem, rzadko (może nigdy) nie spotkaliśmy gospodarzy tak sympatycznych i gościnnych.
rejs z Roberto w Teulada

Lucio czekał na nas na lotnisku ,po zakwaterowaniu, nocą zawiózł nas jeszcze do marketu na zakupy żebyśmy nie szli głodni spać, oferował się z podwiezieniem gdzie bądź każdego dnia – czasami korzystaliśmy bo przez pierwsze dni nie mieliśmy samochodu, co nie jest dobrym rozwiązaniem dla mieszkających w tym miejscu . Wynajęliśmy rowery i w drodze powrotnej posługując się dwoma GPSami zgubiliśmy się tak dokładnie, że o zmierzchu dzwoniliśmy do Lucia, który oczywiście niezawodnie przyjechał by nas podprowadzić pod dom (zresztą bardzo już nieodległy). Codziennie rano wpadał z pysznym espresso i pytaniem o samopoczucie a wieczorami poprawiał je nam z pomocą wyśmienitych domowych nalewek. Kiedy niespodziewanie przylecieli na 3 dni nasz syn z synową nie było żadnych problemów. Państwo Birardi poprzestawiali meble dostawili łóżko, zadbali o pościel i ręczniki a na koniec doliczyli naprawdę śmieszne pieniądze za dodatkowych gości. Na pożegnanie wyprawili dla całej piątki wspaniałą kolację z owocami morza (też w przystępnej cenie) i ucztowali razem z nami udzielając tym samym lekcji języka włoskiego już całkowicie bezpłatnie. Naprawdę niezwykli ludzie a ich dom ma w sobie coś czego nie mają mieszkania czy apartamenty z booking com – mianowicie duszę. Zaprojektowany i umeblowany przez właściciela jest taki, że można by w nim mieszkać i żyć pod każdą szerokością geograficzną. Rozstawaliśmy się z nimi jak z najlepszymi przyjaciółmi co można wyczytać z wymiany korespondencji po powrocie do kraju .  
Najlepszą w tamtych okolicach plażę znaleźliśmy w okolicach Villasimus – nazywała się bodaj Spiaggia Sa Ruxi ale w rejonie było kilka o tej nazwie. „Nasza” była mało uczęszczana, miała wspaniałe piaszczyste dojście do wody z pojedynczymi skałkami wokół i cudowne zaplecze – wydma o zróżnicowanym ukształtowaniu, częściowo porośnięta w taki sposób, że nie było problemu ze znalezieniem cienia, pół cienia czy pełnego słońca – cudo. W zasadzie gdzie się człowiek nie ruszył mógł znaleźć świetną plażę nie płacąc za wstęp ani za parkowanie. Sardyńczycy wydają się wyjątkowo mało nachalni w dojeniu turystów – jeśli  parking jest płatny to obok (bliżej czy dalej) zawsze są jakieś miejsca do zaparkowania za frico, jeśli za wstęp na plażę biorą kasę za leżaki czy parasol, zawsze  jest też miejsce do plażowania na dziko skąd nikt nikogo nie wyrzuca – miłe i rzadko spotykane obyczaje.
Cannigione

Za Pani radą odbyliśmy całodniowy rejs z kapitanem Roberto z Marina di Teulada w kierunku zachodnim i chociaż stanowił znaczącą pozycję w naszym budżecie to wart był swych pieniędzy. Załoga w pewnej chwili rozwinęła żagle i choć nie trwało to długo poczuliśmy się jak prawdziwe wilki morskie. W dodatku ta że załoga (Roberto ze swoją panią i pomocnikiem) okazała się przemiła, doskonale się z nimi czuliśmy i nakarmili świetnie. Także kameralna atmosfera, nie mówiąc o nieograniczonej ilości niezłego wina, sprzyjała zawieraniu znajomości  (my z Ukraińcami oczywiście) co też ma swój urok.
Zrobiliśmy też wycieczkę do Nuraghe di Barumini, o których po raz pierwszy dowiedzieliśmy się z Pani przewodnika. Spędziliśmy ze dwie godziny biegając za przewodniczką, która w niezbyt atrakcyjnej formie akademickiego wykładu opowiadała o tym miejscu ale nie ma wątpliwości, że to wielka                      i obowiązkowa atrakcja turystyczna dla każdego przybywającego na Sardynię.  W Cagliari zaliczyliśmy jeszcze spacer (wspinaczkę) po centrum, obowiązkowo katedrę i niewielkie muzeum  w pobliżu (z odtworzonymi postaciami nuraghinów w strojach z epoki)  oraz  centralną halę targową wartą choćby zwiedzenia nawet jeśli się nie zamierza robić zakupów – my kupiliśmy tylko owoce i okazały się najlepsze z całej naszej wycieczki na Sardynię. Oczywiście nie ominęliśmy gelaterii Peter Pan na Via Roma – warta grzechu.
Po tygodniu przenieśliśmy się na północ do Cannigione, gdzie miałem nadzieję spotkać Panią, ale się nie udało. Cannigione jest przyjemnym miasteczkiem na Costa Smeralda, szczególnie dla ceniących spokój. Wieczorami życie na ulicach zamiera, przenosi się do lokali i tylko jednej nocy uczestniczyliśmy (bo trasa wiodła niemal pod naszymi oknami) w ulicznym rajdzie samochodowym – ryk pozbawionych tłumików aut i smród spalin do 4-tej rano, dość koszmarne. Mieszkaliśmy w trójkę po królewsku w osiedlu domków w stylu Agi Khana w przestronnym apartamencie z dwoma sypialniami i dwoma łazienkami, wielkim tarasem z widokiem na morze i prywatnym jacuzzi – do plaży 100 metrów. Pełny luksus za niezbyt wielkie pieniądze.W mieście sporo restauracyjek, sprawdziliśmy niemal wszystkie. Najlepsze frutti di mare serwowali w Tavola Blu na papierowych obrusach i plastikowych talerzach ale pyszności. Niezłą kolację zjedliśmy w pizzerii da Serafino e Giovanni, inne do których trafialiśmy raczej średnie. Kierując się Pani radą zaliczyliśmy oczywiście kolację w  agroturismo – jakieś 20 km od Canniggione. Jedzenie może nie powalające ale różnorodne, ładnie serwowane przez miły personel. Bez wątpienia taką przyjemność na Sardynii trzeba zaliczyć. 
Zrobiliśmy objazd samochodowy po miasteczkach: Golfo Aranci, Porto Rotondo, Porto Cervo – to ostatnie robi wrażenie swym przepychem i luksusem (te sklepy najkosztowniejszych marek) ale super bogackich jachtów o tej porze roku nie było – na lepsze mogliśmy się pogapić  w Saint Tropez czy nawet  w Hvarze. Poza tym zajmowaliśmy się głównie wyszukiwaniem plaż, pławieniem się w cudownej wodzie, snorkowaniem. Plaż zaliczyliśmy chyba z 10, wszystkie były super, o tej porze roku można było znaleźć taką na której byliśmy zupełnie sami – co najwyżej z ośmiornicą (niewielką ale nie dała się złapać).

 Nie dziwię się, że jest Pani zakochana w tym miejscu na ziemi, sami chętnie tam kiedyś wrócimy. Nie ukrywam, że Pani blog upewnił mnie  w postanowieniu (gdy już powstała w głowie ta myśl), że należy Sardynię bezwzględnie odwiedzić za co jestem wdzięczny. Nie rozczarowaliśmy się. Dzięki.

październik 2018 tydzień w Słoneczniku w Golfo Aranci


Pani Alicjo,
 Chciałabym bardzo podziekowac, za pomoc w zorganizowaniu wakacji na Sardynii. 
Było wspaniale, plaże cudowne, krystalicznie czysta woda :)
Wybraliśmy się w rejs z Renatą i Wojtkiem stateczkiem Elena. Coś wspanialego, zauroczyla nas wysepka Spargi. 
W Sloneczniku mieszkalo nam sie bardzo dobrze. Romina bardzo sympatyczna, zaoferowała nam wiekszy apartament w tej samej cenie. Mieszkanie bardzo czyste i dobrze wyposażone w świetnej lokalizacji. Nawet bez samochodu możnaby było się tam swietnie bawić.  
Co do samochodu tez nie mieliśmy żadnych problemów.  Fabrizzio czekał na nas na lotnisku. Wszystko odbyło się szybko i sprawnie bez żadnych problemów.  
Sardynia jest tak piekna, że na pewno tam wrócimy.  W tydziec czasu nie sposób zobaczyc co tak naprawę wyspa ma do zaoferowania. 
Urzekły nas wspaniale widoki, piekne plaże i spokój jaki tam panuje.
Dziekuje i pozdrawiam 
Jolanta 

wrzesień ,10 dni, 9 osób dom U Luizy na plaży w Quartu


Witam Panią . Na wstępie tego maila chciałem bardzo podziękować za pomoc, porady ,informacje,kontakty i wszystko to co było związane z wakacjami jakie mogliśmy spędzić na Sardynii.Na pewno w jednym mailu nie jestem wstanie opisać Naszych zachwytów zaczynając od pogody a kończąc na urokach tylko tego miejsca w jakim byliśmy , mowa o Cagliari i okolicach .Teraz wiem że na całą Sardynię trzeba by poświęcić co najmniej całe dwumiesięczne wakacje , choć pewnie i to by było mało.Może zacznę od początku , a i tak zapewne o czymś zapomnę , ale to zawsze można nadrobić w następnym mailu.


Region który nam Pani poleciła był trafny pod wieloma względami , chociażby plaż jakie zwiedziliśmy,słońca jakie nam Pani zamówiła, wspaniałych spacerów z Olą I Dominiką - wspaniałe dziewczyny dzięki którym  poznaliśmy Cagliari , targi staroci,targ rybno-warzywny, fajne knajpki typowo sardyńskie , gdzie próbowaliśmy smaków Sardynii w postaci wina i potraw . Szczególne dzięki za kolacje u Lucia i Simonetty , którzy urzekli nas tak swoją gościnnością, poczuciem humoru, otwartością i szczerością ,że byliśmy u Nich na dwóch kolacjach., pierwsza to rybna a druga mięsna , obie świetne ale bardziej smakowała rybna, to tylko dlatego że rybka i przekąski takie jak nam zaserwowano w Polsce raczej inaczej smakują.Owszem brakowało auta , ale było nas trochę dużo by wynająć auto, a furgona na 9 osób niestety nie było , więc radziliśmy sobie miejską komunikacją .wykupiliśmy bilety tygodniowe, takie karty i jeżdziliśmy do bólu tam gdzie nas oczy poniosły , niestety trochę mało czasu a raczej dni było by trochę dalej się wybrać , a i tak program który założyliśmy na początku w 100% zrealizowaliśmy.Nie mogę nie wspomnieć o rejsie z Roberto ,który jest godny polecenia , bardzo dobry kontakt,miły , uśmiechnięty facet uprzyjemnia dzień na łódce jak tylko może oraz jego dziewczyna , przepraszam zapomniałem jak ma na imię ale świetnie śpiewa i 

na kolacji u Lucio i Simonetty
trochę pogadałem na temat muzyki bo mamy, co się okazało wspólną pasję , gramy muzykę. Dom w którym mieszkaliśmy spełnił nasze oczekiwania , nie brakowało nam nic bo nie przyjechaliśmy po to by w domu siedzieć , było na czym zjeść , w czym wypić, odpowiednio coś schłodzić , gdzie się wykąpać i dobrze wyspać, furtka na plażę zawodowa ,blisko na plażę i komfort że to z domu.

Robert z rodziną i przyjaciółmi.




wycieczka na Czarcie Siodło

tydzień w I połowie września 3 osoby, intensywna objazdówka


menhiry w Sorgono

Nasza podróż obejmowała 2 wyspy - Sardynie i Korsykę. Sardynię poznaliśmy z pomocą organizacyjna Alicji. Plan był bardzo intensywny, zależało nam na koniach, kajakach, górach i dobrej lokalnej kuchni, trochę prehistorii wyspy i noclegi w fajnych klimatycznych miejscach u rdzennych wyspiarzy. Alicja napisała dla nas plan objazdówki, bardzo szczegółowy, zawierający wszystkie te elementy. Dostaliśmy info gdzie po przylocie kupić butlę gazową, gdzie w różnych miejscach parkować, współrzędne do GPS , dane kontaktowe do wszystkich miejsc, wiele praktycznych rad. Mieliśmy w jednym miejscu problem spotkać się z lokalnym przewodnikiem , Alicja była na telefonie i pomogła nam w końcu się odnaleźć. Dostaliśmy szczegółowe opisy tras trekkingowych. 


Arbatax

Dodaj napis


spacer archeologiczny z Rober

























Zobaczyliśmy wiele przepięknych miejsc, min.:
- Cala Sinzias na Costa Rei
- dzikie konie na płaskowyżu, jeździliśmy tam na koniach oswojonych oi oglądaliśmy te dzikie, 
- menhiry w Sorgono
- płaskowyż Golgo
- poszliśmy na Cala Goloritze' i do kanionu Su Gorropu, 
- najpiękniejszy nocleg był w Baunei w górach z tarasem panoramicznym na dachu i bardzo miła gospodynią, 
Robert pokazuje nam świętą studnię
- płynęliśmy kajakami z Cala Gonone
- byliśmy w winnicy i na sardyńskiej uczcie w agroturystyce, 
- nasz rodak Robert z Olbii pokazał nam kilka miesjc prehistorycznych i opowiedział bardzo ciekawie o historii Sardynii, 

 Wakacje były wspaniale, pomoc Alicji po prostu bezcenna!
Basia z przyjaciółmi



czerwiec + wrzesień rodzina 2+1 Golfo Aranci, Quartu sant'elena, Porto Pino

W czerwcu tego roku pojechałem z żoną Elżbietą i moją najmłodszą córeczką Zosią na Sardynię. Dwa tygodnie wspaniałych wakacji. Początek - Golfo Aranci - tydzień i następnie Quartu sant'elena na południu. Było cudownie. Wspaniałe plaże, cudowne morze, przemili Włosi, nadzwyczajne jedzenie. Krótko mówiąc bajka! W zorganizowaniu wakacji pomogła nam niesamowita Alicja, nasza rodaczka zakochana w tej wyspie, wiedząca o niej chyba wszystko. Razem z Krzysztofem prowadzili nas za rękę, bacząc aby nasze wakacje się udały w pełni. Z potrzeby duszy i bezinteresownie nam pomagali, nie chcąc za to
jakiejkolwiek zapłaty - Alicjo jesteś WIELKA! Na tyle nas zaszczepiłaś Sardynią, że mimo iż mieliśmy we wrześniu pojechać do Chorwacji (którą znamy doskonale, gdyż byliśmy tam 8 razy), wróciliśmy na Sardynię do Porto Pino. Miejsce, które nam poleciłaś. I nie zawiedliśmy się! Bardzo Ci dziękujemy i jesteśmy dumni, że Cię i Krzysztofa poznaliśmy. Tak mało jest ludzi z taką pasją i bezinteresowną służbą dla współrodaków. Mówię to z pełnym przekonaniem.
Sławomir Sierański - radca prawny  

wrzesień wyspa La Maddalena rodzina 2+2 , autem z Polski



Witaj Alicjo,
Jesteśmy z rodzinką już po wakacjach na La Maddalenie. We wtorek wieczorem wróciliśmy do Polski. Jak ten czas szybko zleciał... Poniżej kilka słów o wakacjach.
Wyruszyliśmy w trasę z soboty na niedzielę 2/3 września o północy. Prom mieliśmy w niedzielę o 23:50. Podróż przebiegła bez większych problemów (nie licząc korków na autostradach) do Livorno dotarliśmy koło 20:00, tak więc było trochę czasu na drzemkę i odpoczynek po trudach podróży. W Olbi byliśmy o 7 rano a u Zuzanny na Maddalenie zameldowaliśmy się koło godz. 9. Rozpakowaliśmy się, odświeżyliśmy i poszliśmy na rekonesans (co, gdzie, jak... , sklepy, markety, itd.). Miasteczko cudowne, wąziutkie uliczki i ta serdeczność miejscowych :)  Po dwóch wizytach w cukierni (rano po świeże rogaliki) byłem już znajomym sklepikarza, który serdecznie mnie witał gdy tylko mnie widział, przechodzącego w pobliżu.
Przed wyjazdem miałem swój plan na zwiedzanie ale już drugiego dnia wziął w łeb. Chciałem abyśmy zaliczali po dwie, trzy plaże dziennie ale nie zdawałem sobie sprawy z tego, że dotarcie do niektórych to nie lada wyzwanie, zwłaszcza, że byliśmy z dwójką dzieci (6 i 8 lat). Dzieci radziły sobie świetnie i po dotarciu na plaże zostawaliśmy tak już do końca dnia. Odwiedziliśmy następujące plaże: Tegge, Carlotto, Bassa Trinita, Cala Napoletana, Cala Cotticcio. Ta ostatnia dała nam w kość i ponieśliśmy lekkie straty w postaci złamanego telefonu mojej żony, która potknęła się o kamień i upadła na tyłek mając w tylnej kieszeni telefon, który zamortyzował upadek ale nie przeżył spotkania z ziemią ;)  Wybraliśmy się także na zwiedzanie fortyfikacji Candeo. Skorzystaliśmy również z Twojej sugestii i wybraliśmy się w rejs po archipelagu (super sprawa :) )
Wracając odwiedziliśmy Pizę, Florencję oraz miasteczko, które sugerowałaś San Gimignano - bardzo nas urzekło swoim pięknem.
Podsumowując, wakacje super udane, można powiedzieć nawet, że były to wakacje naszego życia. Były obawy bo to pierwsze wakacje, na które jechaliśmy własnym samochodem i jak dzieci zniosą trudy podróży, ale nie potrzebnie się denerwowaliśmy. Dzieci wspólnie stwierdziły, że wakacje były EXTRA!!! Wolą jechać tak daleko niż np. do Torunia ;P
Tak jak piszesz na swoim blogu jeśli ktoś raz odwiedził Sardynię ten będzie chciał tam jak najszybciej wrócić. Żona już w drodze powrotnej planowała przyszłoroczne wakacje na Sardynii :)
Chciałbym Ci Alicjo w imieniu całej mojej rodziny podziękować za pomoc w organizacji tego wyjazdu, za to, że odpowiadałaś na każdego mojego maila z najbardziej banalnym nawet pytaniem ;) Jesteśmy Ci na prawdę bardzo wdzięczni i liczymy na pomoc w organizacji kolejnego wyjazdu ;)
Załączam kilka fotek z naszego pobytu.
Zbyszek


Sierpień 2 osoby, objazdówka, w 14 dni dookoła Sardynii


Cześć Alicjo, wróciliśmy z naszej podróży dookoła Sardynii.  Przygotowany przez Ciebie plan podróży bardzo się przydał, gdy dostaliśmy w prezencie 14 noclegów rozmieszczonych w 5 miejscach dookoła wyspy, kompletnie nie wiedzieliśmy, jak to ruszyć organizacyjnie. Przygotowany przez Ciebie plan był bardzo szczegółowy, pomysłowy, brał pod uwagę szczyt sezonu i pomógł nam odkryć mimo tego terminu różne oblicza wyspy. Szczegółowa opowieść byłaby za długa, więc  wymienię kilka najpiękniejszych miejsc, które zapadły nam w pamięć:

- niesamowita dzika „plaża jaskółki” na północnym wybrzeżu – nie trafilibyśmy na nia nigdy bez dokładnego opisu drogi... prawie pusta w połowie sierpnia,

- sardyńska uczta w agroturystyce w głębi wyspy, która nam na szybko przez telefon załatwiłaś, gdy nie wypaliło inne miejsce, jedliśmy wszyscy razem przy wielkim stole z gospodarzami, rodzina – niesamowite klimaty i super jedzenie!

-2 wodospady w górach , tworzące naturalne baseny skalne, bardzo ładna droga do nich, w ogóle byliśmy zachwyceni tamtym „górskim” dniem. Ta droga w górach i te widoki. Połaziliśmy tam i niesamowicie odpoczęliśmy, nikogo nie spotkaliśmy a na drodze też pusto.. Sardyńskie góry są niezwykłe i puste.

- szmaragdowe wybrzeże – plaża Ira, porto cervo, dużo luksusu i bogactwa tam widać...
- półwysem Sinis, piękna, niezatłoczona plaża pod samą wieża w Tharros, ciekawe wykopaliska

- stare miasto w Cagliari, piękne widoki z tarasów panoramicznych,  lody u Piotrusia Pana,

- Alghero i Bosa , fantastyczne skały na Costa paradiso i księżycowa Kraina na Capo di Testa, i wiele innych miejsc...
Przesyłamy zdjęcia, dziękujemy bardzo za plan objazdówki, zrealizowaliśmy ok. 70%, ale jak pisałaś – to norma, bez tego planu nie zobaczylibyśmy większości z tych miejsc, nie wiedzielibyśmy gdzie zaparkować,  w jakiej kolejności to poukładać, stracilibyśmy wiele czasu na błądzenie, no i w ogóle nie wiedzielibyśmy o części z tych miejsc. Wielkie dzięki!

Sandra

8 osób Dom u Luizy na plaży, 2 tygodnie sierpnia


plaża Margine Rosso
Dzień Dobry Pani Alicjo,
w imieniu całej naszej grupy dziękuje Pani za pomoc w organizacji naszego urlopu na Sardynii. Wszystko przebiegło sprawnie, a sam dom odpowiadał opisom na stronie. Wielki szacunek należy się Pani za przewodniki oraz przygotowane przez Panią informacje dla gości. Były bardzo pomocne. Jednocześnie mogę gorąco polecić Pani usługi innym, poszukującym udanego urlopu na tej przepięknej wyspie. Przesyłam kilka zdjęć okolicy.


Porto Giunco


sierpień 2 tygodnie w Alghero, mieszkanie Robert, rodzina 2+1


Dzień dobry Pani Alicjo,

Wróciliśmy.....
Nawet nie wiem od czego zacząć, może od tego, że to były wakacje marzeń!!!!Dziękujemy!
Na Sardynii w Alghero spędziliśmy dwa cudowne tygodnie. Mieszkanie trzypokojowe z Pani polecenia bardzo fajnie zlokalizowane. Na plażę główną mieliśmy 5 minut spacerkiem, a zaraz za zakrętem dwa supermarkety. Kuchnia w pełni wyposażona,  więc mogliśmy swobodnie przygotowywać sobie posiłki.
Wakacje spędzaliśmy z 8 letnim synem, więc nastawienie było głównie mocno plażowe;))))Przez pierwsze kilka dni nie było mowy o zwiedzaniu, temperatura przekraczała 40 stopni Celcjusza. Wieczory spędzaliśmy w cudownym Starym Mieście z niezliczoną ilością kafejek, restauracji, pizzeri i lodziarni.Jednego dnia z Alghero wybraliśmy się statkiem do Groty Neptuna - robi wrażenie jest naprawdę piękna.
Odwiedziliśmy również kilka plaż "Beach-busem" między innymi Spiaggia Lazzaretto- cudna, zresztą jak wszystkie które udało nam się odwiedzić. Z plażami na Sardynii jest rzeczywiście tak jak piszą wszyscy- dla każdego coś dobrego;))))Kolor i przejrzystoś wody jest powalająca, nasz syn nie rozstawał się z maską i całymi dniami obserwował podwodny świat ( a jest co oglądać )! Na skałkach w pobliżu plaż mogliśmy podglądać jeżowce, kolorowe ryby oraz  wygrzewające sę kraby. W wypożyczalni (zaraz przy głównej plaży) wynajęliśmy samochód na trzy dni i to było to!!!!! Z wydrukowanym przewodnikiem ruszyliśmy odkrywać Sardynię. Pani Alicjo bardzo ciężko będzie opisać zachwyt jaki wywołały w nas wycieczki ( kto był ten wie )!
w dzikich rzymskich termch

Pierwszego dnia udaliśmy się zwiedzić Kościół Łaciatej Krowy, małe miasteczko Florinas, natomiast nawigacja lekko nas zmyliła i przez przypadek trafiliśmy do małej miejscowości Ardara. Zwiedziliśmy tam przecudny Kościół "Santa Maria del Regno"- polecamy baaardzo! Przejeżdżając przez miasteczko zatrzymaliśmy się w lokalnej piwiarni na lody ( ja i syn ) i małe piwo ( mąż ) jakież było nasze zdziwienie gdy w lokalu przy barze popijali piwko lokalni policjańci z  mieszkańcami ( dodam , że byli to sami panowie ). Wzbudziliśmy małą sensację do tego stopnia, że lokalni panowie postawili nam kolejne piwo...śmiechom nie było końca , policjańci na migi pokazywali, że nas za rogiem zaaresztują za "picie" ;))))
Na szczęście lokal zamykano na popołudniową sjestę, bo obawiam się , że mój mąż nie wyszedłby z tamtąd na własnych nogach! Ruszyliśmy dalej ( kierownicę musiałam przejąć ja;) a jazda po serpentynach do łatwych nie należy) w poszukiwaniu "antycznych term" . Udało się, jest dokładnie tak jak Pani to opisała w przewodniku!!!!! Jak dojechaliśmy to ktoś zarzywał kąpieli, poczekaliśmy ok 10 minut i całe termy były dla nas:))))) Ależ to była cuuuuudowna kąpiel a jaka radość z tego , że udało się termy odnaleźć - nasz syn był zachwycony!!!!! Kolejny przystanek był w miejcowośći Burgos z ruinami wielkiego zamczyska. Wracając odwiedziliśmy Nuragę, było już bardzo późno , więc nie udało nam się wejść do środka, ale za to jaki klimat nocą.....
Drugiego dnia postanowiliśmy wybrać się na archipelag La Maddalena oraz na całodniowy rejs statkiem. Jakież było nasze rozczarowanie kiedy dotarliśmy na miejsce i okazało się, że zmieniła się pogoda i nie wypłynie żaden statek:(((( uwaga praktyczna, jeśli ktoś chce spędzić tylko jeden dzień na archipelagu- tak jak my to warto sprawdzić pogodę) Cóż było robić.....poztanowiliśmy popłynąć promem na wyspę i ją zwiedzić samochodem! Wyspa przecudowna z pięknym portem i niesamowitymi plażami , na których robiliśmy sobie "przerwy" na kąpiel;)
Trzeci dzień spędziliśmy na "Karaibach Sardyni" czyli na plaży Pelosa. Parking przy plaży jest płatny               ( 2euro/h) i pełniusieńki, ale warto! Po dwóch godzinach pojechaliśmy zobaczyć port w miasteczku "Porto Torres" a następnie do Castelsardo. To miasteczko z zamczyskiem na jego szczycie nas uwiodło!!!!! Niesamowite widoki, kolorowe domki przyklejone do skał nad samą wodą - coś pięknego!!!!!!! Te trzy dni spędzone- prawie dokładnie tak jak Pani przewodnik "kazał"okazały się najpiękniejszymi dniami na Sardynii. To dzięki Pani wskazówką udało się totalnie poczuć klimat tej wyspy. Jej różnorodność jest tak wielka, krajobrazy, które potrafią zmieniać się dosłownie "co kilometr" zapierają dech, czasami szokują swoją surowością!!!!!
Na koniec napiszę dokładnie to co wszyscy, którzy spędzili wakacje na Sardynii - to nie był nasz ostatni raz.
Pani Alicjo wieeeeelkie dzięki, za Pani pomoc!!!!!
Gorące uściski
Magda, Lukasz i Kacper

2 tygodnie w sierpniu, 2 osoby Cala Gonone + Capo Comino


Droga Alicjo
Niestety. Nie mogę powiedzieć, że cokolwiek mówiłaś o Sardynii okazało się nie zgodne z prawdą czy przereklamowane.... Wszystko jest tam takie jakie chciałoby się aby było 😊.
Miejsca, które za twoim pośrednictwem udało nam się odwiedzić to "wspaniałości śródziemia"!!
Ludzie, gospodarze, właściciele i obsługa są tak wspaniali, mili i otwarci na wszelkie zachcianki odwiedzających, że przez moment zwątpiłem we "włoskość" Sardynii.
Zresztą już drugiego dnia wbiłem sobie w głowę stwierdzenie: Non sono Italiano, sono un Sardo.   
Dla tych, którzy chcieliby udać się w "nasze" miejsca, podpowiedź:
1. Decydujcie się na pełne wyżywienie !!!!!! - Agriturismo u Mario - nie pozwolą wam odejść od stołu jeśli nie wypijecie karafki wina i nie skosztujecie wszystkich dań z niezliczoną ilością dokładek. Trzeba się do tego mentalnie przygotować bo żołądek pracuje do późnych godzin popołudniowych po kolacyjce i z naszymi północno europejskimi przyzwyczajeniami kulinarnymi trudno jest po prostu zasnąć :) . Dobroci pojawiające się na stole są tej klasy, że nie sposób jednak sobie odmówić nawet znając konsekwencje.
2. Capo Comino - po tygodniu mięsnym u Mario zdecydowaliśmy się na tydzień rybny. No po prostu brak słów. Krewetki, kalmary, małże, makarony.... i wszystko znowu w ilościach przekraczających możliwości dużego, dorosłego Polaka. Pyszota !!!
Na stwierdzenie, że więcej już nie możemy otrzymaliśmy odpowiedź: Po prostu za mało wina pijecie.Naprawiłem więc swój błąd i od razu jutro stało się lepsze.

Nadmienię tylko, że koszt takiego żywienia jest wielokrotnie mniejszy niż jakikolwiek skromny posiłek gdzieś  "na mieście".

Obie lokalizacje są wspaniałe i totalnie się od siebie różnią.
Cala Gonone to otoczone górami wspaniałe plaże dla miłośników nurkowania z posiekanymi jaskiniami klifami schodzącymi do morza a Capo Comino to wydmy i plaże idealne dla leniuchów. Morze Tyrreńskie nie chłodzi (!!!), sprawia tylko, że stajesz się mokry ze swoją średnią temperaturą 26st C.
Przy okazji zobaczyliśmy najgłębszy kanion Europy ( dobre buty to mus!), Najwyższy w Europie  STALAGNAT, kalendarium wydarzeń światowych wymalowany na murach Orgosolo i kupę kamieni po prehistorycznej cywilizacji.
I wszystko nam się podobało oprócz czekającej na nas rzeczywistości po powrocie :)
Dobrze jest się uwolnić chociaż na dwa tygodnie.
Dziękuję Alicjo i pozdrawiam.
ArturO



tydzien sierpień 2 osoby, auto + namiot + dzikie plaże


Cały wypad do Sardynii uważamy za bardzo udany. Wyspa jest naprawdę przepiękna!
Wypożyczyliśmy auto w centrum Alghero, niedaleko miejskiej plaży. Za 5 dni zapłaciliśmy 230 euro + 300 euro kaucji. Nocowaliśmy na wielu plażach Sardynii. Zaczęliśmy od plaży Maria Pia w Alghero - tam spaliśmy dwie noce.
Gdy już mieliśmy auto, zaczęliśmy zjeżdżać na południe Sardynii, drogą zaraz przy wybrzeżu. Wstąpiliśmy do Bosy, Oristano, a następnie pojechaliśmy do Saint Anioco - gdzie spaliśmy również na pięknej plaży Cala Lunga. Następnie przejechaliśmy na wschodnie wybrzeże Sardynii, omijając Cagliarii. Olbia, następnie do portu Palau. Tam spędziliśmy kolejna noc i nad rankiem popłynęliśmy statkiem na zwiedzanie archipelagu La Madallena. Następnie Sassari i z powrotem do Alghero :) 
Bardzo Ci dziękujemy za wszystkie rady! 
W załączniku zdjęcia naszego namiotu na tle pięknego widoku przy którym się budziliśmy ;) 

Pozdrawiamy, 
Zuzia & Bartek



sierpien tydzień w Alghero mieszkanie Veneto


Dzień dobry. Jesteśmy już po urlopie. Sardynia przepiękna. Alghero też. Woda jak marzenie. Planujemy za rok kolejny wypad z córką tym razem Ale na wschodnie wybrzeże bo tym razem nie udało się nam dotrzeć do La Maddalena. Mieszkanie bylo ok - funkcjonalne, bliso plaży, Starówki i portu. Byly problemy z wodą, ale nasz pobyt byl w sierpniu i podobno to częste wtedy w całym mieście. Dziękujemy za super przewodnik. Dzięki niemu wszystko było prostsze.Nie mieliśmy auta, udało się dotrzeć w wiele miejsc autobusami. 
Agnieszka















lipiec 2 osoby, kawalerka  U Michała na Starym Mieście w Cagliari 

Witam Alicjo, 
kawalerka U Michała


Bardzo Ci dziękuję za pomoc w uzyskaniu rewelacyjnego noclegu w Sardynii w mieście Cagliari. Michelle okazał się miłym facetem wszystko nam powiedział co i gdzie blisko. kawalerka w której mieszkaliśmy była czysta i schludna kuchnia też nam się przydała. 3 piętro dość wysoko ale dla Nas młodych to sport :) Winda była tylko nieczynna. Zdziwiłam się ze winda jest w tak zabytkowej kamienicy. Mieszkaliśmy w samym centrum Starego miasta Cagliari i mieliśmy okna na kawiarnie.
plac Yenne, przy nim
znajduje się kawalerka
Klima też była w pokoju także supernacko! 
Bardzo się cieszę że Ciebie poznałam przez Internet i że tak miło udało mi się wszystko zorganizować na wakacje 2017 dzięki Twojej pomocy ☺
Pozdrawiam! Patrycja 






lipiec willa u kapitana Roberto w Teulada, 4 osoby

Pani Alicjo,
 bardzo dziękujemy za pomoc w organizacji pobytu u Roberto. Było fantastycznie :-) Przesympatyczni gospodarze i bardzo fajny, przestronny apartament - wprawdzie nieco na uboczu, ale i to miało swoje uroki: cisza dająca możliwość spokojnego wypoczynku. Sardynia nas zachwyciła, szczególnie część południowa, zdecydowanie mniej zatłoczona. 



Generalnie staraliśmy się w trakcie tego tygodnia zobaczyć jak najwięcej. Trasa krajobrazowa do Chia po prostu zapierająca dech, no i oczywiście cudowne plaże. Nasz "czarny koń" wśród plaż to Arenas Biancas :-) Fantastyczny biały piasek, dłuuuugie wybrzeże ( wspaniała możliwość spaceru brzegiem morza) no i zaskakujące spotkanie w drodze na plażę- zdjęcie w załączeniu :-) Jesteśmy przekonani, że nie był to nasz ostatni pobyt na tej czarującej wyspie, ale w trakcie następnego wypadu na pewno wybierzemy się na rejs z Roberto :-)
Na koniec pobytu zostaliśmy ugoszczeni przez naszych gospodarzy - mieliśmy możliwość spróbowania ryb z grilla oraz warzyw, w tym cykorii i sałaty radicchio, których u nas się raczej na grillu nie przygotowuje. To była wspaniałe podsumowanie całego pobytu !!! :-)

Jeszcze raz dziękujemy i już zaczynamy myśleć o kolejnym pobycie :-)
Magda i Piotr
Załączam kilka zdjęć z pobytu

2 TYGODNIE BEZ AUTA W 3 RÓŻNYCH REJONACH SARDYNII, RODZINA 2+1

Na początku, muszę to wyznać KOCHAM SARDYNIĘ!!!!!!!!!!!!! PO WSZE CZASY!!!!!!!!!!!! :)
Kocham wspomnienie tego cudownego czasu, ludzi, widoków, smaków, kolorów.

Na początku PRZEOGROMNE DZIĘKUJĘ za Twoją pomoc. Za cierpliwość na drodze mailowej, a przede wszystkim za pomoc w zorganizowaniu transportu po moim spontanicznym zakupie biletów na dwa różne lotniska.
Maria Pia w Alghero
Założyłam, że przemierzenie Sardyni transportem publicznym i zakup biletów pomiędzy punktami będzie łatwy, prosty i przyjemny. No cóż... gdyby nie Ty, byłoby baaaaaaaaaaaaaaaaaardzo ciężko.

Podróż nasza przebiegała następująco:
Warszawa - Alghero (samolot) 3 doby
Alghero - Golfo Aranci (bus 3 godz.) 9 dób
Golfo Aranci - Cagliari (pociąg 3 godz.) 3 doby
Cagliari - Warszawa (samolot)

ALGHERO
Przepiękne, klimatyczne miasteczko z piękną starówką i urokliwym portem. Plażę, którą odwiedzaliśmy to Maria Pia - cudo.

Jeśli chodzi o restaurację, polecam Steak House Pizzeria na Lungo Mare Dante 8.
Za stek, talerz grillowanych ryb, frytki, sałatkę, dwa kieliszki wina stołowego, 1 litr wody i coperto zapłaciliśmy 56,50 EUR. Nie jest to mało, ale mąż - smakosz steków był w 7 niebie a mój talerz ryb był bardzo bogaty. Frytki i sałatka bez zastrzeżeń.

GOLFO ARANCI
smażalnia ryb w Golfo Aranci
Ach i och . Ze słonecznika do najbliższej plaży mieliśmy kilkadzisiąt metrów (foto w załączeniu). Będąc w Golfo, chodziliśmy tylko tam. Po wypożyczeniu samochodu od Fabrizio (dzięki Tobie ), mogliśmy ruszyć się dalej i pozwiedzać plaże z Twego przewodnika. Byliśmy na Cala Banana, Porto Istana, El Principe, Nodu Pianu, La Playa (tu mocno wiało). W tym zestawieniu wygrywa Porto Istana (foto).

Jeśli chodzi o jedzonko, korzystaliśmy z Twich podpowiedzi. Polecamy również świetną budkę z owocami morza, które są na bierząco smarzone w panierce, na głębokim oleju. (niezbyt wyraźne foto) Budka na końcu portu idąc od Słonecznika. W ofercie są przeróżnego rodzaju małe rybki, kalmary, krewetki, tuńczyk i inne, których nie jestem w stanie wymienić. Na miejscu można kupić winko i usiąść przy wystawionych stolikach. Porcja jednego pudełeczka to 8 EUR. Pycha.

CAGLIARI
najbliższa plaża ze Słonecznika
Tu mieszkaliśmy w mieszkaniu, które znalazłam na booking.com. Młode małżeństwo wynajmuje dwa mieszkania. Kawalerkę i obok mieszkanie dwupokojowe. Jest tam wszytsko co potrzeba. Czysto, przestronnie i nowocześnie. Największy atut, to lokalizacja. Via Roma. 500 metrów od pociągu, który w 10 minut dowozi do lotniska. 
Tak jak rozmawiałyśmy wcześniej, przekażę namiar na Ciebie właścicielowi mieszkania i jak będzie zainteresowany to skontaktuje się z Tobą, celem rozpoczęcia współpracy. Gorąco polecam.
Na miejscu podróżowaliśmy autobusem. Byliśmy na Chia. Pięknie, tylko troche wieje. Przy dziecku zwracam na to uwagę. Odwiedziliśmy miasteczko San Sperate z pięknymi muralami i byliśmy w muzeum rzeźb grających. Wyjątkowe przeżycie. No i cos na co czekałam - miałam okazję poznać Ciebie.
Cagliari to ładne miasto. Starówka równie piękna co w Alghero, jednakże da się odczuć we wszelaki sposób, że to stolica. Gwar, szum, tłok, odległości.

Podsumowując, Sardynia to piękna wyspa. By zobaczyć wszystkie opisane przez Ciebie atrakcje, potrzeba kilka urlopów. I ja wiem, że będe tam jeszcze nie jeden raz.

Dziękuję raz jeszcze i do następnego, mailowego kontaktu.
Uściski


Porto Istana
10 dni w czerwcu 2017 r. na Sardynii

Cześć Alicjo
Nie potrafię wyrazić mojego podziwu dla Ciebie i tego co robisz. Twoja bezinteresowna pomoc w organizacji naszych wakacji, wskazówki, rady i przewodniki była nieoceniona. Przywracasz wiarę, że są ludzie żyjący dla pasji i dla innych. Jesteś Wielka. Specjalne całusy dla Ciebie od naszej Ani, która bardzo częstą wspomina ciocię Alicję. 18 czerwca 2017r., wróciliśmy z naszych cudownych wakacji na Sardynii. Przez wiele dni  starałam się zebrać myśli aby jak najlepiej ubrać w słowa nasze wrażenia, ale uwierzcie mi, nie sposób opisać cudu jakim jest Sardynia.
Czuję ogromny niedosyt, ponieważ wysoka temperatura powietrza jaka nam towarzyszyła nie pozwoliła na zobaczenie wszystkiego co chcieliśmy. Nasz pobyt ograniczyliśmy w zasadzie do zwiedzania pięknych plaż,  a widoki podziwialiśmy z okien samochodu lub z punktów widokowych do tego przeznaczonych. Niemniej jednak było warto i na pewno wrócimy na Sardynię jeszcze nie raz, ponieważ wyspa jest skarbnicą mnóstwa miejsc, a każdy jej rejon jest tematem na osobny wyjazd.
Oto kilka słów na temat naszego pobytu - pierwsze cztery dni spędziliśmy pod Cagliari mieszkając u Simonetty i Lucio w Quartu Sant'Elena - mieszkanie "Eleganckie z basenem". Mieszkanie bardzo czyste, zadbane, wyposażone we wszystko co potrzebujesz. Osobne wejście, basen gospodarzy, z którego można korzystać, ogród, meble ogrodowe, parasol, leżaki na plażę, lodówka plażowa - dosłownie wszystko. Okolica przepiękna, cicha i spokojna z dala od zgiełku miasta Cagliari.
To co jednak nas urzekło najbardziej to sami gospodarze. Lucio niezwykłe przemiły człowiek. Na powitanie,  o pierwszej w nocy, otrzymaliśmy od niego uśmiech, całusy i uściski. W lodówce była woda, mleko, a na stole świeże owoce, słodycze dla dziecka oraz cieplutka pizza wyjęta wprost z piekarnika. Pierwszego dnia pobytu Lucio zaprosił nas na kawę na swoim tarasie, następnie zabrał swoim samochodem do sklepu, pomógł zrobić nam zakupy dając dobre rady, a następnie zawiózł na plażę. W czasie naszego pobytu często nas odwiedzał. Podarował nam wino i częstował sardyńskim specjałem jakim jest likier mirto (przepyszny).  Częstym gościem w naszym mieszkaniu był także piesek gospodarzy Batman. Przynosił swoje zabawki naszej córce, aby się z nim pobawiła, no i oczywiście nie omieszkał wyprosić od nas za każdym razem czegoś do jedzenia. Straszny z niego łakomczuch. Nasze wycieczki to rejs motorówkami po Zatoce Cagliari z portu Capitana wraz z snurkowaniem i kąpielą na cudownej plaży koło Geremeas (bajecznie), wycieczka na wzgórze Czarcie Siodło (łatwa i niedługa a widoki.....!!!!), wyprawa do głowy cukru (Pandi Zucchero) i kilka godzin na cudnej plaży Spiagia di Masua, wyspa Sant'Antioco i przejazd południowo- wschodnim wybrzeżem, stara część miasta Cagliari oraz kolacja w agriturismo (sardyńska uczta dla podniebienia - mniam!!!!) Część wycieczek na południu Sardynii odbyliśmy w towarzystwie Alicji, która akurat tez tam przebywała i zaproponowała wspólne wyprawy. 
m

muzeum grających skał
 Kolejne dni spędziliśmy w Golfo Arancii. Jeśli ktoś ma w planach przejazd z południa na północ polecam drogę wschodnim wybrzeżem. Trasa dłuższa niż autostradą, za to niesamowita, a po drodze można robić sobie przerwy na krótkie zwiedzanie. My tak zrobiliśmy i dzięki temu dzień przejazdu zmienił się w niesamowitą wycieczkę objazdową. Góry Gennargentu zrobiły na nas ogromne wrażenie i następnym punktem naszych wakacji będzie właśnie ten rejon wraz z Zatoką Orosei. Musimy tylko wybrać inny termin, aby temperatura powietrza pozwoliła nam na spokojne poruszanie się po szlakach. W Golfo mieszkaliśmy w Rezydencji pod słonecznikiem. Polecam to miejsce z uwagi na czystość, bardzo miłą obsługę i lokalizację (poza centrum miasteczka), bliskość plaż, sklepów i restauracji. Golfo to bardzo sympatyczne, małe i typowo turystyczne miasteczko. W recepcji pracuje bardzo miła Polka, która przy niewielkiej znajomości angielskiego gospodarzy bardzo się przydaje.

Na Sardynii przywiązuje się szczególną uwagę do segregacji śmieci. W Słoneczniku jest kilka pojemników do segregacji stojących przy każdym apartamencie i harmonogram w jakie dni należy wystawić na chodnik jaki pojemnik. Nie chcę tu prawić morałów, ale proszę uszanujmy to i przestrzegajmy. Segregacja jest bardzo ważna. Sardynia to wyspa którą rocznie odwiedza mnóstwo turystów. Gdyby nie segregacja i utylizacja wyspa ta zniknęłaby pod górą śmieci.
masua
Sama miejscowość bardzo sympatyczna, ślicznie położona, doskonałe miejsce wypadowe na Szmaragdowe Wybrzeże. Hitem dla nas była niewielka budka w porcie przy deptaku (tak jak w Polsce budka z goframi) w której sprzedawano na wagę świeżutkie owoce morza (możesz sobie wybrać, leżą przed Tobą). Wybrana przez Ciebie porcja jest następnie smażona i ....... możesz jeść, NIEBO w GĘBIE. Miło było patrzeć jak moja córka zajada ze smakiem kalmary, małże, krewetki, tuńczyka .....
W tym rejonie, jak już wcześniej wspomniałam, z uwagi na panujący niesamowity upał skoncentrowaliśmy się na plażowaniu. Codziennie inna plaża, do wyboru i koloru. Jedziesz na jedną nie pasuje Ci, w kilka minut znajdujesz kolejną  i już. Nie będę polecać żadnej konkretnej ponieważ każda jedna na której byliśmy jest piękna. Każdy znajdzie coś dla siebie.W samym Golfo polecam spacery po miasteczku, wycieczkę na Capo di Figaro i spędzenie trochę czasu na plaży Moresca.
Będąc w tym rejonie Sardynii nie można oczywiście pominąć rejsu na archipelag La Maddalena. Płynęliśmy stateczkiem "Marinella IV" z portu w Palau. No cóż - myślałam, że cuda się nie zdarzają - a ten się zdarzył. Jest nim ten archipelag z niesamowitym turkusem morza, bajecznymi plażami z bialutkim piaskiem i mnóstwem formacji skalnych o ciekawych kształtach. To trzeba zobaczyć!!!!!
Jeśli chodzi o wynajęcie samochodu to skorzystaliśmy z usług Hertz. Nie było najtaniej bo za 11 dni zapłaciliśmy 550 EUR ale w tej cenie był "pełny" fotelik dla dziecka za 110 EUR. Brak kaucji, pełne ubezpieczenie tzw. full cover. Dostaliśmy nowiutką Lancię Ypsilon z przebiegiem 15 km. Wszystko odbyło się bez problemu. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Samochód rezerwowałam dwa miesiące przed wyjazdem przez internet kontaktując się polskim z biurem w Warszawie. Odbiór i zdanie samochodu było na lotnisku w Cagliari.
 Dla wszystkich czytających. 
Szczerze polecam pomoc Alicji w organizacji pobytu na Sardynii. Alicja to skarbnica wiedzy o wyspie i sardyńskiej kulturze.
Monika z rodziną

PODRÓŻ POŚLUBNA CZERWIEC POŁUDNIE SARDYNII


Nasza podróż poślubna.... :D

To miała być Grecja....gwarancja pięknej pogody, wysokich temperatur, cudownych widoków i...no właśnie i miliony turystów !!! Zawsze marzyłam żeby odwiedzić Grecję ( i na pewno jeszcze kiedyś odwiedzę), ale pomyślałam sobie czy podróż poślubna nie powinna być wyjątkowa? co dzień oglądałam zdjęcia znajomych na portalach społecznościowych z Grecji, stała się taka popularna, dostępna, każdy tam może polecieć. A my lubimy miejsca nie dla każdego, trochę trudniej dostępne, nieoblegane przez masy turystów z możliwie najmniej zdegradowaną przyrodą. Miesiąc przed ślubem zupełnie przypadkowo trafiłam na bloga, który mnie zafascynował. Cudowne zdjęcia, magiczna otoczka...to poruszyło moje serce i coś w środku kazało mi natychmiast zmienić cel podróży na Sardynię i skontaktować się mailowo z Alicją, która stworzyła tego bloga. Od tego dnia wszystko bardzo szybko się potoczyło, wybór noclegu, rezerwacja promu, ślub, pakowanie i w drogę !!! :D Na miejscu spędziliśmy równe 2 tygodnie, w ślicznym mieszkanku niedaleko Caligari (z polecenia Alicji). Dzisiaj mija równy miesiąc od naszego powrotu i cóż mogę napisać. Było cudownie !!! Przez cały nasz pobyt pogoda była obłędna, widoki niezapomniane, woda tak turkusowa jak tylko to możliwe i wspaniali ludzie, których poznaliśmy dzięki :) Prawie każdego dnia "podczepialiśmy się" pod ekipę z Polski na czelę z Alicją, Bettiną i Krzysztofem i wspólnie odkrywaliśmy piękno tej wyspy oraz gusta kulinarne mieszkańców. Dla mnie była to wyjątkowa podróż, gdyż wzbogaciła mnie duchowo i otworzyła jeszcze szerzej mój umysł na kulturę chińską :D wiem, że brzmi to dziwnie, na Sardynii otworzyłam się na Chiny :D ale musicie wiedzieć, że dzięki Bettinie można dowiedzieć się wielu fascynujących faktów dotyczących kuchni chińskiej, zdrowej kuchni, samouzdrawiania, medytacji...nie każdego na pewno to interesuje, ale dla mnie to był strzał w dziesiątkę!!! :D Natomiast mój mąż odkrył nową pasję dzięki Krzysztofowi - windsurfing. Możliwość nauki tego sportu pod okiem osoby doświadczonej - bezcenne ;) Czekamy na pogodę w Polsce aby wybrać się nad jezioro i popływać ale nie wiem, czy szybciej nie wrócimy na Sardynię ;D lato w tym roku nie rozpieszcza....Podsumowując jak najbardziej polecamy wakacje z Alicją na Sardynii !!! :D  Dla mnie był to wyjątkowy wyjazd, na którym poznałam wyjątkowych ludzi i którego nigdy nie zapomnę !!! Alicja okazała się bardzo opiekuńczą, zorganizowaną, otwartą i wrażliwą osobą a do tego chodzącą encyklopedią. Zastanawiam się czy mieszkańcy Sardynii wiedzą o niej tyle, co ona :D i zdecydowanie przelała na nas swoją miłość do tego miejsca :D na pewno jeszcze tam wrócimy....
Pozdrawiamy 
Paulina i Tobiasz 

panna młoda uczy nas zumby ...

KOMENTARZ AUTORKI BLOGA -
dla nas to także była wielka przyjemność poznać Was Paulino i Tobiaszu i spędzić z Wami czas, wielkie dzięki za super zdjęcia, które nam zrobiliście podczas nurkowania ze sprzętem i za lekcję zumby, którą poprowadziłaś Paulino w naszym ogrodzie i za pizzę i mam nadzieję do zobaczenia!!! :) 
Alicja


tydzień w lipcu w Słoneczniku rodzina 2+2


smażalnia ryb i owoców morza
 przy deptaku
Dzień dobry pani Alicjo.Dziękujemy bardzo za pomoc w zorganizowaniu naszych wakacji w Rezydencji pod Słonecznikiem Podczas pobytu na Sardynii chcieliśmy skupić się przede wszystkim na plażowaniu i dlatego wybraliśmy miejsce dość blisko Costa Smeralda. Auto od zaprzyjaźnionej e Słonecznikiem wypożyczalni bardzo sie przydało, podstawiono je nam pod rezydencję. Co dzień odwiedzaliśmy po 2 plaże. Póki co, mi najbardziej spodobała się Plaża Księcia, umiejscowiona w pięknej lagunie. Byliśmy też w Porto Cervo i Porto Rotondo. Pani przewodnik wydrukowałam i wzięłam ze sobą. Przydał się bardzo. Golfo Aranci to malutkie,ale bardzo klimatyczne miasteczko. Byliśmy w restauracji Zero i nie wiem,czy dobrze zapamiętałam nazwę-Ristorante La Luna,gdzie właściciel na koniec naszego posiłku przyszedł do nas z ichnią nalewką i wypił z nami . Było to bardzo miłe,gdyż nie ze wszystkimi gośćmi tak robił.

Zaraz za restauracją Zero była taka mała budka, gdzie można było kupić świeżo smażone kalmary,krewetki, rybki pokorojone w małe kawałeczki. Było to pyszne. No i smak lodów. Bajeczny.
W podróż na La Maddalenę, za pani radą, wybraliśmy Marinellę IV. Było bardzo przyjemnie,dobre jedzonko. Żona kapitana też była na rejsie. Zatrzymaliśmy się na 2 pięknych plażach.
W ogóle było super. Woda na każdej z plaż miała inne odcienie. W każdej plaży było coś innego,co nadawało charakterystyczności właśnie tam. 
Co do rezydencji. Wcześniej już poczytałam sobie na pani blogu o samej rezydencji,opinie innych gości. Czytałam też o innych miejscach. W związku z tym byliśmy wszyscy przygotowani,że nie lecimy do 5ciogwiazdkowego hotelu z all inclusive.
Nam bardzo  się spodobało Pod Słonecznikiem.. Nie mieliśmy problemów z ilością sztućców czy talerzy. Wystarczyło nam to,co było. Z resztą i tak większość czasu spędzaliśmy aktywnie. Apartament fajnie umiejscowiony. Tylko do południa było tam słońce, później już nie i do wieczora był przyjemnie chłodny. Nie potrzebowaliśmy klimatyzacji. Plaża i market bardzo blisko. Nie było na co narzekać :-) . Nasza mała plażyczka też nam się bardzo spodobała. 
Wakacje były bardzo udane.
Jeszcze raz bardzo dziękuje :-)


pierwszy tydzien lipca rodzina 2+3 U ANTONIO w Solanas w rejonie Villasimius

Witam, w rzeczywistości już "pourlopowej".
Dzięki inspirującym wpisom na Pani blogu odwiedziliśmy w tym roku Sardynię, niejako zdradzając nasze przywiązanie do Chorwacji... Chciałabym w imieniu całej rodziny podziękować serdecznie za wszelką pomoc- począwszy od pomysłu wyjazdu, przez ułatwienie wyboru zakwaterowania, po udostępnienie NIEOCENIONEGO przewodnika. Dzięki Pani było nam łatwiej, raźniej, a przede wszystkim- ciekawiej... Jestem szczęśliwa, ponieważ pierwszy raz od lat udało nam się przekonać dzieci do czegoś więcej, niż tylko plażowanie ( 3 chłopców w dość młodym wieku potrafi stawiać skuteczny opór...). Dzięki wynajęciu samochodu podróżowaliśmy swobodnie po południu wyspy ( ktoś mógłby powiedzieć- tylko, ale dla mnie to AŻ południe...).Zadowoleni byli rodzice, zadowolone były dzieci. Zakwaterowanie u Pana Antonio w Solanas było dobrym wyborem, właściciele są bardzo życzliwi, udostępnili nam wiele udogodnień. Miejscowość Solanas jest mała, spokojna, ale ze względu na głębokość wody plażowaliśmy raczej w okolicy. Mamy bardzo miłe wspomnienia i duży mętlik w głowie- co wybrać w przyszłym roku;)
Bardzo prawdopodobne, że napiszemy ponownie... Pozdrawiam bardzo serdecznie.

początek lipca 2017 DOM U LUIZY NA PLAŻY, 9 osób.


Ala, po pierwsze serdeczne dzięki za pomoc w organizacji, wskazówki, podpowiedzi co jak i 
gdzie...wspaniały tydzień... niestety tylko tydzień. Mam nadzieję że jeszcze będziemy na Sardynii, bo to co zobaczyliśmy przez te kilka dni to niewiele. Mam nadzieję że kiedyś będziemy mogli być tam dłużej.
nasza plaża o poranku


widok z tarasu na pietrze



na rejsie motorówką z Giuseppe
Jeżeli chodzi o sam dom - opis na blogu, zgodny z rzeczywistością. Faktycznie dom może nie z "górnej półki" jeżeli chodzi o komfort, ale wszystkie podstawowe rzeczy potrzebne do życia - są. Plusy: położenie ( plaża kilka metrów od domu ), weranda na dworze, w razie chłodniejszych wieczorów spokojnie wszyscy mieszczą się w przedsionku z wygodną kanapą i dużym stołem. Kontakt z Luizą OK, mimo że nie znamy włoskiego a Ona angielskiego daliśmy radę dogadać się ze wszystkim. Muszę też wymyślić jakieś minusy... . Dla nas minusem była konieczność posiadania własnej pościeli ( dodatkowy ciężar w bagażu lotniczym ), spory problem z zasięgiem internetu choć nie każdy tego w trakcie wakacji potrzebuje. Nam potrzebny był do ustalania codziennych wycieczek ( mapy, nawigacja itd ) No i jeszcze jeden wielki PLUS !!! Wujek Gianni , nazwany przez nas "dziadziuniem". Codziennie oprócz poniedziałków świeży chleb i wspaniałe wino 2 litry - 5euro, na uliczce za rogiem, 100 m z domu. . Nam zasmakowało to czerwone, żałuję bo do Polski przywieźliśmy tylko jedną butelkę... moja żona właśnie je popija dzisiaj i wspominamy pobyt na Sardynii...


Adam z rodziną

Pan Adam stworzył piękną prezentację multimedialna o tych wakacjach, pierwszy slajd jest taki:




5 dziewczyn z Kaszub :). Pobyt na przełomie czerwca i lipca - Golfo Aranci "Słonecznik", częściowo bez auta, lądowanie w Alghero

Cala Luna
Alicja przede wszystkim wielkie dzięki za pomoc w organizacji wakacji na cudownej Sardyni! Miejsce w którym nocowałyśmy to rezydencja Słonecznik w Golfo Aranci do którego w zasadzie bez większych problemów udało nam się dostać z lotniska w Alghero busem linii Sunlines. Najpierw pojechałyśmy z lotniska do Alghero linią autobusową ARST i tam miałyśmy ok. 2 godzin na zwiedzanie tego pięknego miasta (obok przystanków autobusowych jest budka gdzie zostawiłyśmy torby za 2 euro za głowę). Następnie z Alghero do Golfo dojechałyśmy busem Sun Lines. Golfo Aranci jest przepięknie położoną miejscowością, typowo turystyczną, choć w okresie naszego pobytu nie było wielu turystów. Słonecznik położony jest jakiś kilometr od centrum miejscowości, za to bardzo bliziutko małej uroczej plaży z brokatowym piaskiem, niedaleko jest też sklep, a w nim w dziale mięsnym pracuje przesympatyczny Pan Francesco, który kilkakrotnie był w Polsce i zna mnóstwo słów w naszym języku :) Golfo to piękne włoskie, bardzo czyste miasteczko ze wspaniałym, niewielkim portem i wieloma świetnymi knajpkami (w jednej która znajduje się blisko portu, w takiej uliczce wgłąb jest muzyka na żywo i drinki za 6 euro ;), w drugiej z kolei, już na uliczce wiodącej do końca miejscowości (naprzeciw wesołego miasteczka są pyszne lody tiramisu – mają tam stoliki na zewnątrz z niebieskimi nakryciami, a w środku skórzane kanapy)
archipelag La Maddalena
My miałyśmy samochód na 3 dni od sympatycznego Pana Mercurego z San Paolo, który świetnie mówił po angielsku (generalnie na Sardynii nie ma co liczyć na autobusy, bo albo się spóźniają albo nie przyjeżdżają w ogóle – wiemy z doświadczenia ;)). Samochodem udałyśmy się pierwszego dnia wzdłuż Szmaragdowego Wybrzeża i odwiedziłyśmy Porto Rotondo i Porto Cervo (jachty które tam cumują naprawdę robią wrażenie) oraz spędziłyśmy popołudnie na Spiaggia Principia z cudowną błękitną wodą i cudownym piaskiem i skałami :) Kolejny dzień to wyprawa do Palau i rejs Marinelą IV po Archipelagu La Maddalena... tu aż brakuje słów żeby opisać piękno archipelagu, jego zatoczek, wysp i plaż, błękit wody i te widoki...coś niesamowitego. Płynęła z nami żona kapitana, Amerykanka, która tłumaczyła dużo po angielsku, niestety był dość silny wiatr i niewiele dało się zrozumieć, ale i bez tego było po prostu wspaniale! Na stateczku podali nam bardzo dobry makaron z owocami morza (wina ani napojów nie było w cenie). Zatrzymaliśmy się na 2 plażach i raz pozwolili nam wskoczyć ze statku do wody, także jest co wspominać! Kolejnego dnia udałyśmy się do Cala Gonone (jazda bardzo krętą wąską drogą kilka kilometrów w dół robi wrażenie) i stamtąd wybrałyśmy się statkiem na Cala Luna. Pierwotnie chciałyśmy iść tam pieszo, ale upały w tym czasie były tak potworne że poszłyśmy na łatwiznę. A Cala Luna...absolutnie niesamowita, z tym, że trzeba tam koniecznie zabrać buty do pływania bo wejście do wody jest usiane ostrymi kamieniami! Ostatnie dwa dni spędziłyśmy w Golfo Aranci (pogoda się nieco popsuła – było pochmurno) a jedna z dziewczyn udała się autobusem do Olbii (myślała że tam jest lokalny targ, ale okazało się że jest w soboty nie w czwartki) i zwiedziła miasto (z powrotem wróciła pociągiem). Ostatniego dnia wybrałyśmy się na spacer na Capo Figaro, nie spotkałyśmy muflonów ale widoki piękne! Powrót minął nam ponownie pod „banderą” Sun Lines, ale tu w organizacji kursu pomogła nam Julia ze Słonecznika, która dogadała się po włosku z Panem z Sun Lines, któy był bardzo niechętny anglojęzycznym turystom... Miałyśmy też alternatywę, taksówkę z Golfo Aranci, w tej samej cenie (180 euro za kurs) namiar podałyśmy Alicji.
Na Sardynię na pewno jeszcze wrócimy, jest przepięknie, ciepło, a Włosi (z jednym małym wspomnianym wyżej wyjątkiem ;)), mimo bariery językowej - bardzo sympatyczni!


przełom czerwca/lipca 2017 Słonecznik w Golfo Aranci

Dzień dobry Pani Alicjo,

konie przy plaży La Cinta
już drugi raz mam przyjemność napisać do Pani maila z serdecznym podziękowaniem za pomoc w organizacji naszych wakacji w Golfo Aranci. Tak jak Pani mówiła mi już rok temu - Sardynia wciąga na całego... stąd też nasz drugi pobyt w tym samym gościnnym miejscu jakim jest Rezydencja pod Słonecznikiem. Pod Słonecznikiem przyjęli nas, tak jak ostatnio, baaardzo serdecznie, mimo, że przez opóźnienie lotu musieli na nas czekać do godz. 23 :) 

widok na Golfo Aranci ze szlaku
na Capo Figari

jedna z wysp archipelagu La Maddalena


W tym roku udało nam się popłynąć statkiem Marinella IV w rejs po archipelagu. Było nieziemsko! Dwa dni przed  rejsem zadzwoniłam do kapitana zarezerwować miejsce i upewnić się czy statek na pewno będzie danego dnia wypływał, wiec wszystko przebiegło bez najmniejszych problemów i w świetnej atmosferze. Relaks na statku nie do opisania, kapitan zarażający sardyńskim nastrojem, pyszny obiad z widokiem na raj, po prostu bajka! :) Jeśli chodzi o inne wycieczki, to udaliśmy się również na Korsykę oraz na świetną plażę Spiaggia La Cinta w San Teodoro. 

Jeszcze raz dziękuję Pani z całego serca za pomoc i rady przedstawione w przewodniku :) Sardynia naprawdę wciąga - widokami, zapachem i smakiem. Tego nie da się opisać słowami. My się już uzależniliśmy ;) 

OBJAZDÓWKA W 11 DNI DOOKOŁA SARDYNII - 2 OSOBY CZERWIEC 2017


Chcemy bardzo serdecznie podziękować za pomoc przy organizacji naszego wakacyjnego wyjazdu. Przez 11 dni mieliśmy przyjemność poznawać Sardynię, która zrobiła na nas ogromne wrażenie...jest wspaniała pod każdym względem...cudowny klimat, niesamowite krajobrazy, różnorodna roślinność, przemili ludzie, jedzenie a przede wszystkim plaże...jeszcze niezatłoczone, urocze, niektóre skryte gdzieś między skałami inne ciągnące się w nieskończoność...jednym słowem "poezja".
Miejsca, w których mieszkaliśmy godne polecenia a Twój przewodnik, a raczej "magiczna księga" nieoceniona. Wypożyczony samochód umożliwił nam poznanie prawie całej wyspy (przejechaliśmy ponad 1500 km) i za każdym zakrętem czekał na nas piękniejszy widok.   
Dla nas to niezapomniane wakacje, mnóstwo wrażeń, cudowne wspomnienia i już dziś wiemy, że na pewno wrócimy poznać miejsca, których nie zdążyliśmy zobaczyć...i najważniejszy powód, aby wrócić na przepiękną Sardynię...to zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z Tobą , bo ostatnio zapomnieliśmy :)
Jeszcze raz bardzo dziękujemy, pewnie do usłyszenia i do zobaczenia znowu na SARDYNII!

Pozdrawiam serdecznie,
Diana
 

przełom maja-czerwca 2017 pobyt u Simonetty i Lucio w Quartu - mieszkanie "Eleganckie z basenem" 
gościnny Lucio i autorka bloga,
Lucio w polskiej koszulce
- prezencie od polskich gości

Dzień  dobry  Pani Alicjo
Wróciliśmy z Sardynii na którą lecieliśmy troszkę w nieznane ale  z nadzieją na dobry wypoczynek.Rzeczywistość okazała się zdecydowanie lepsza niż nasze oczekiwania.
Zacznę więc od podziękowań za pomoc w organizacji tego pod każdym względem udanego urlopu. Lucio i Simonetta  okazali się  przemiłymi gospodarzami, którzy nie wynajmują turystom połowę uroczego domu ale podejmują gości jak najbliższą rodzinę z iście polską życzliwością. Apartament okazał się doskonałym , wygodnym  mieszkaniem. Było w nim wszystko co może być potrzebne w czasie urlopowego pobytu.  Zapewniał wygodę i pełną intymność , choć z radością przyjmowaliśmy każdą okazję do spotkania z Gospodarzami. Hitem był piękny basen w bardzo miłym ogrodzie.

Mógłbym długo pisać o zawsze uśmiechniętym i niezwykle życzliwym Lucio. Zapewnił nam nie tylko transfer z lotniska, o 12 w nocy czekała na nas przygotowana przez Simonettę kolacja/ i transfer na lotnisko w dniu wyjazdu. Zorganizował nam  wycieczkę po najpiękniejszych plażach 

najbliższa od Lucio plaża - Margine Rosso
południa Sardynii. Gościł nas dobrym winem, nalewką z mirty i włoskim espresso. /mimo naszych ofert nie nie przyjął żadnych pieniędzy/.
Zwiedziliśmy południe Sardynii . przeszliśmy bardzo  wiele  kilometrów  przejechaliśmy jeszcze więcej wygodną komunikacja autobusową . Każdy dzień kończyliśmy lampką wina nad basenem.
Będziemy długo wspominać wyjątkowo udany urlop.
Bliskim i znajomym będziemy polecać Panią i naszych sardyńskich Gospodarzy.
Bardzo dziękujemy Pani Alicjo. Pozdrawiamy serdecznie.
Wypoczęty, opalony, pełen wrażeń

Andrzej z żoną i przyjaciółmi

MAJ 2017 -MINIOBJAZDÓWKA w 7  DNI - POŁUDNIE , WSCHODNIE WYBRZEŻE I  REJON OLBII - 1 OSOBA


Cala Fuili
19.4 – 26.4 tegoż roku – pierwszy kontakt z Sardynią i w ogóle z Italią. Na pewno nie jest to moja ostatnia wizyta na tej wyspie, tak jak wspomina Alicja – ta wyspa potrafi od siebie uzależnić.
Wydaje się, że jest mała ale jest niesamowicie różnorodna.
Podstawowa kwestia, jeżeli chce się zwiedzić coś więcej poza jedną plażą warto wynająć samochód i tu pojawia się wypożyczalnia wskazana mi przez Alicje, nie wymagają karty kredytowej i nie robią problemów podczas oddawania samochodu.

W planie miałem zamiar zmieścić się w limicie 700 km, przekroczyłem go prawie dwukrotnie, wypożyczalnia nie robiła problemów, by już w czasie podróży zwiększyć limit za sensowną opłatą, ale  - tutaj ważna informacja - znajomość języka angielskiego na wyspie nie jest zbyt wysoka, więc z pracownikiem wypożyczalni rozmawiałem przez smsy tłumaczone przez Alicje (dzięki raz jeszcze!)
Objechałem wschodnie wybrzeże od Cagliari po Olbie drogą SS125 – polecam, widoki są tam takie, że w zasadzie tylko po to można by się wybrać na wyspę.
kierunek ruchu pieszego prawidłowy :)
Na południowym wschodzie są fantastyczne plażę, a w miejscu mojego pierwszego noclegu (Cala Gonone, poleconego przez Alicje) mamy dostęp do widowiskowych jaskiń i co oczywiste pięknych plaż.
Jeżeli tak jak ja, macie tylko tydzień na zwiedzanie wyspy to polecam skupić się na jednym regionie wyspy, np. południe z Cagliari na czele, albo północ z Olbią i/lub Sassari/Alghero.
Wyspa jest tak bogata w plaże, góry, jaskinie i zabytki (np. z czasów przed rzymskich – w polskich szkołach nigdy nie słyszałem o cywilizacji  nuragijskiej), że szkoda skakać z miejsca na miejsce. Lepiej podczas jednej wyprawy poznać dobrze jeden skrawek wyspy, by kolejnym razem pojechać w inną jej część.
Warto skonsultować pomysł na wyjazd z Alicją, bo ma ogromną wiedzę na temat tej wyspy, ja skorzystałem ze wskazówek, z jej przewodnika, by dotrzeć do darmowego basenu z wodami termalnymi, będącego w tym samym miejscu od czasów Republiki Rzymskiej. Wrażenia z takiej kąpieli pod gołym niebem, na środku pastwiska w otoczeniu stada koni i krów -  bezcenne!

Na wyspie można poczuć specyficzną atmosferę, wydaję się, że miejscowi z większym spokojem podchodzą do życia i to naprawdę da się wyczuć.
Maciek

KRÓTKI 4 DNIOWY WYPAD NA SARDYNIĘ W MAJU - VILLASIMIUS, 4 OSOBY


Nora, Pula
Pani Alicjo, wróciliśmy, jestem zakochana w Sardyni!!! Miała Pani racje, no raj na ziemi. Juz sie chce wracać. Przewodnik super, tylko dzięki niemu udało sie tyle pozwiedzać!!!!! i widzieć. Juz wiadomo, że wrócimy na Sardynię w lipcu :)
Marcela z rodziną

 
woda w morzu w Villasimius...





















Tydzień w maju U Simonetty i Lucio - Mieszkanie Eleganckie z basenem w Quartu na południu


Witaj Alicjo
Dokładnie tydzień temu wróciliśmy z naszej podróży. Było oczywiście wspaniale !!!! Simonetta i LUcio to cudowni i niezwykle uzdolnieni artystycznie ludzie. Nie dość, że gospodarz  przyjechał po nas na lotnisko to jeszcze w apartamencie, czekała na nas pyszna kolacja. Szczególnie Lucio to człowiek nie z tej Ziemi (człowiek orkiestra i złota rączka) LUCIO ARCHITECTO :) . Co rano zapraszał nas na kawkę na tarasie, częstował swojej roboty aromatycznymi "trunkami":) Mirtu is the best !!! Czuliśmy się tam jakbyśmy należeli do ich rodziny. Lucio -wi serce skradł nasz synek Oliwier, co prawda przez cały pobyt myślał, że to dziewczynka i cały czas powtarzał, że chce taką wnuczę. Mimo naszych ciągłych wyjaśnień, że to chłopiec nie rozumiał, dopiero w przed ostatni dzień zrozumiał i nie mógł uwierzyć :) Aaaa należy wspomnieć o innym członku rodziny, czyli Bacie. Bat to ich cudowny piesek, który cały czas się z nami wygłupiał. Dla Oliwiera nikt się nie liczył tylko Bat, Bat, Bat. Gdybyśmy mieli takiego Bata w domu bym chyba oszalała:) Cały czas Oli z nim biegał i nie zważał, że kamień, że krzaki, że basen, że należy coś zjeść.

Sam apartament przeuroczy i otoczenie. Mam fioła na punkcie mebli i aranżacji wnętrz a tam mnie wszystko zachwycało, tym bardziej, że zrobił to sam Lucio, po prostu tworzy CUDEŃKA ! Ok ale to były wakacje na Sardynii, a ja o właścicielach mogłabym pisać, pisać i pisać. Swoją drogą nigdy nie spotkałam się w Polsce na kwaterze z taką gościnnością i otwartością, czy nam morzem.czy to w górach.
Południowa Sardynia również przepiękna i zachwycająca. Istny raj na Ziemi. W pierwszy dzień było zachmurzone, lecz ciepło. W kolejne dni było już mocne słoneczko i upragnione LAZURY. Pogoda była cudowna, w sam raz, nie znosimy upałów, także było idealnie. Oprócz jazdy samochodem i zwiedzania również plażowaliśmy i kąpaliśmy się w morzu. Plaże puściutkie, to też jest kolejna z zalet dla, której wybieramy takie terminy. No i ta cudowna roślinność.
Do agriturismo niestety nie dotarliśmy. W poniedziałek dzwoniliśmy zarezerwować stolik i powiedziano nam, że otwarte jest tylko w weekend (przynajmniej tak zrozumieliśmy), a w środę wyjeżdżaliśmy. Ale nic straconego jest to kolejny powód dla którego musimy wrócić. W samym miasteczku San Sperate byliśmy by podziwiać niezwykle piękne murale. Tam też jedliśmy najpyszniejszą pizze. Wszędzie była pyszna, lecz tam to była poezja smaku, albo byliśmy tacy głodni :) Była to pizza na wynos, takie charakterystyczne miejsce z mega piecem zaraz przy głównym placu.  Muzeum z grającymi rzeźbami niestety nie zdążyliśmy zobaczyć, gdyż do miasteczka dotarliśmy dość późno. I kolejny powód dla którego musimy koniecznie wrócić :)
Plażowaliśmy głównie w Costa Rej i Chia. Byliśmy także na chwilę zwiedzić i pocykać fotki w Porto Pino i na plażach Villasimius . Drogi wzdłuż wybrzeża cudowne zapierające dech w piersiach. 

Jeszcze raz bardzo Ci za wszystko dziękujemy.  Całe szczęście tamten apartament nie wypalił. Gdyby nie to nigdy bym nie trafiła na Twoją stronę i nie poznalibyśmy cudownych ludzi Simonette i  Lucio. Nasi przyjaciele z którymi byliśmy również są bardzo, bardzo zadowoleni. Wszystkim będziemy polecać Twojego bloga.
Ilona






2 OSOBY OBJAZDÓWKA SARDYNII W 11 DNI MAJ 2017

Sardynia, objazd wyspy – 11 dni, 1530 km. 4 miejsca noclegowe. Wyspa piękna a najpiękniejsze miejsca najlepiej, najbardziej trafnie i wyczerpują co opisuje Alicja i jej przewodniki. W każdym miejscu docelowym staramy się jak najwięcej zobaczyć, usłyszeć i poczuć smaki lokalnych potraw. Chociaż do każdego wyjazdu szykujemy się na kilka tygodni przed wyjazdem, nigdy nie byliśmy przygotowani tak, jak teraz. 







 



Dzięki Tobie Alicja i Twoim przewodnikom mięliśmy zaplanowany każdy dzień, noclegi, plażę, zabytki, trasy trekkingowi, jaskinie, widoki, miasteczka, zatoki, restauracje, festy, nawet kupno karty doo Internetu i wypożyczenie samochodu, nawet gdzie napić się kawy po drodze itp...Na Sardynii każdy znajdzie coś dla siebie. Warto wspomnieć o polecanych agriturismo, każdy powinien choć raz pojawić się w takim miejscu na kolacji. To była nasza pierwsza wizyta na Sardynii choć we Włoszech byliśmy już kilkanaście razy. Na pewno tam wrócimy. Przed każda naszą podrożą chcielibyśmy spotkać tak kompetentna osobę, pomagającą w tak szczegółowy sposób zaplanować wakacje. Dziękujemy!
Daniel i Agnieszka

10 dni w kwietniu,  w Słoneczniku w Golfo Aranci, rodzina 2+2
na plażach tylko my :)

cześć Alicjo, właśnie wróciliśmy i mamy problem, nasze dzieci chcą natychmiast wracać do Golfo Aranci...;) , my, szczerze mówiąc, także! , mieszkanie było super, czyste, przestronne, ogródek juz zielony, w rezydencji kwiaty, wszystko zadbane... w kuchni,jak nas ostrzegałaś - trochę mało naczyc i sztućców ( wyliczone dokładnie na ilość lokatorów), ale moja zona natychmiast wykorzystała te okazję do ćwiczenia dzieci w dyżurach regularnego zmywania, więc przeżyliśmy. 3 pierwsze dni chłonęliśmy codzienne słońce, którego tak brak nam w Irlandii, spokój 4 dostępnych na piechotę plaż i miasteczko, dzieciaki szalały na placach zabaw, pizza i dania z makaronu w knajpce najbliżej Słonecznika - 7 minut piechota z rezydencji smaczne i tanie. Woda, jak uprzedzałaś, jeszzce dośc chłodna, ale były króotkie kąpiele i szaleństwa na dmuchanym małym pontonie kupionym w supermarkecie, musieliśmy go niestety zostawić - nie wszedł do bagażu... Potem pan Fabbrizio przywiózł nam auto pod rezydencję, wszystko odbyło się  prawidłowo i spokojnie, bez kaucji, z fotelikami gratis, oddaliśmy auta już na lotnisku przed powrotem. odwiedziliśmy plaże z twojego przewodnika, chwilami nie używając żadnej nawigacji, wystarczyły Twoje opisy, rady, gdzie

kolor wody w morzu nas oszołomił...
zaparkować, nawet sałatka na plażę była według twoich przepisów z rozdziału kulinarnego. udało się umówić na rejs po archipelagu la Maddalena - zadzwoniliśmy pod numer podany w przewodniku i czekał na nas w porcie  w Palau miły Mario, mówiący trochę po angielsku. Płynęliśmy dużą motorówką razem z nim, byliśmy 2 razy na wysepkach totalnie sami i dzieciaki bawiły sie w "bezludną wyspę". Pojechaliśmy także na spotkanie z osiołkami na płaskowyż Golgo, dokładnie według scenariusza z przewodnika, z przerwą na kawę i lody w Baunei. Decyzja zapadła - wracamy na Sardynie późna jesienią, ufając także tym razem Twoim informacjom, ze woda będzie pod koniec października ciepła. Chcemy także tym razem odwiedzic jakieś agriturismo oraz jakąś loklana festę - tym razem się nie udało. Bardzo bardzo Ci za wszystko dziękujemy, Twoje ostrzeżenie, że możemy zachorować na nieuleczalne zauroczenie Sardynią okazało się prawdziwe....;)Miałaś rację, że Sardynia poza sezonem jest przepiekna i spokojna ale bardzo słoneczna. 
Piotr, Anna i dzieciaki

grudniowo-styczniowy tydzień z Sylwestrem w Cagliari, 4 dorosłych, mieszkanie "Patrycja"


Dziękujemy Alicjo za wszystkie przedwyjazdowe porady,przewodnik,pomoc w wynajęciu auta !

Mieliśmy przede wszystkim fantastyczną pogodę 0d 22 do 29 st. C.  w słońcu! Mieliśmy samochód wiec dużo wyspy objeździliśmy. Piękne zatoki i plaże:Pula,Nora,Chia,oraz w drugą stronę jadąc górami San Stefano i okolice.Mieszkanie bardzo komfortowe i blisko morza.
Polecam gorąco Sardynie dla ludzi ceniących luz, spokój dobre proste jedzenie(pyszna pizza w Quartu...) i piękne plaże. Pewnie jeszcze kiedyś wrócimy na Sardynie latem.
Pozdrawiamy i dziękujemy !!!Ewa i chłopaki :)







=================================================================

SEZON 2016

druga połowa września 2016 3 osoby, tydzień na południu U Mariano w Villasimius, tydzień na północy U Mauro w Golfo Aranci


Alicjo - Cokolwiek pomyślisz pięknego o tej  pięknej wyspie to TAK , MY TEŻ TAK UWAŻAMY !!!!!!!!! Nieee, nie mogę - LA MADDALENA jest cudowna, przepiękna , wyjątkowa , niesamowita i tak musi wygladąć raj . Ufff , przestanę bo jak zaczęłam to nie skończę .... i piaga di stefano i costa rei .... ok , dość .
Techniczne szczegóły być może pomocne innym :
widok z tarasu U Mauro
-  lokalna wypożyczalnia z cagliari polecona przez Alicję  - cena moim zdaniem bardzo przyzwoita (262 euro za 2 tyg) ; kaucja (400 euro) zwrócona błyskawicznie ; bez dodatkowych tajemniczyc ubezpieczeń , których nikt nie rozumie i na ogół i tak nie działają ; sposób przejęcie auta o 1szej w nocy -pomysłowy  same plusy , bez wydziwiania , szukania przytarć (auto było trochę przetyrane i nawet nic do tego nie dodaliśmy) itp . Fiesta 1100 pojemność (oczko lepsza od naszej kosiarki  ) 135.000km, ale na sardyńskich drogach dawała radę :)

- Marianno -  super facet , bardzo życzliwy , pomocny i przystojny ! Smsował w nocy czy wylądowalśmy , czy mamy auto , czy przyjechać po nas , czekał do 2giej w nocy bo droga nam trochę hmmm....dłużej zeszła :)))). Ogólnie fajny gość ! Mieszkanie - na 3 ososby nawet przewymiarowane ale było super  . Wszystko w nim jest - parasole, żelazko , co wymyśliłyśmy z koleżanką -to było. Może ważne - WIFI mieliśmy cały czas i zapłaciliśmy za nie jakieś grosze , mniej niż się spodziewałam.
w Golfo Aranci
- Mauro  w Golfo Aranci - klimatyczne ! Mauro ma dom prawie na samym końcu albo początku (zależy jak patrzeć) - czyli po przeciwnej stronie portu . Zaleta - cicho ! Wada i nie wada - daleko do centrum . Na dzień dobry poczęstunek , Mauro zarzucił nas folderami - co , gdzie zobaczyć , włącznie z "rezerwacją" stateczku na Maddalenę ( i sprawdzeniu pogody z kapitanem bo mielismy kolezankę z chorobą lokomocyjną) . Na dole od ogrodu są też apartamenty dla gości , nie wiem jak wyglądają w środku bo ne zaglądaliśmy . My mieliśmy mieszkanie MARE . I to był cud na cudy bo jest to mieszkanie najwyzej położone , takie bocianie gniazdo dobudowane na domu , wchodzi się po dosć stromych i krętych zewnętrznych schodach , ale WIDOK !!!! Z tarasiku na , którym jedliśmy sniadanie i tego no integrowalismy sie alkoholowo wieczorami , roztaczał się widok na zatokę , góry-wyspy wystające z morza , a wieczorem na oświetlony port i wypływające wycieczkowce (też oświetlone jak choinki) . No po prostu można było się stamtąd nie ruszać i chłonąć widok !!!!! I ta cisza i cykady...Serio , ten taras+widok  to jest wartość dodana , bezcenna i najważniejsza .
Samo mieszkanko dość skromne ale nie jakoś przesadnie , jesli Marianno to 4+ to mauro to 3+  . Jedyny problem jest taki ,że my byliśmy we wrześniu , upałów nie było (nawet jak na nasze potrzeby ciutę za chłodno ) , klima zbędna , otwarte okno i ewentualnie duże wiatraki pod sufitem wystarczały w zupełności ;ale lipiec/sierpień ? brak klimy ? wysoko ? i raczej niskie pomieszczenia ? no nie wieeeem ..... 
Na koniec chciałam powiedzieć jaką fantastyczną odwalasz robotę , ile dajesz ludziom radości . Alicja , wielkie wielki dzięki za pomoc, bloga i PRZEWODNIKI ( nie rozstawałam się z nimi) . 

wrzesień 5 osób U Massimo w Capoterra
plaża w Santa Margherita di Pula,
dojechalismy tam autobusem
Massimo i jego rodzina to przemili i uczciwi ludzie... Sam gospodarz faktycznie zawsze służy pomocą. Wiele odpowiedzi na nasze pytania znalazłam w przewodniku, ale i tak na pomoc Massimo można było liczyć. Mieszkania położone tak blisko uroczej plaży La Maddalena, że codzienny spacer nie zajmował więcej niż pięć minut. Nasza mała prośba o żelazko od razu znalazła pozytywny odzew. Sama Capoterra ma dobre komunikacyjne połączenie z pobliskimi miastami, nawet bez samochodu można było co nieco obejrzeć. Poza Cagliari obejrzeliśmy Pulę, Norę i wybraliśmy się na plażę w Santa Margherita di Pula. Za radą kierowcy autobusu wysiedliśmy na przystanku opisanym "La Pineta" i zrobiliśmy sobie solidny spacer plażą na południowy wschód w stronę bardzo ładnej części plaży otoczonej pięknymi skałami w kolorze sieny palonej (od plaży w Santa Margherita di Pula, przez plażę Riva dei Pini, po plażę del Pinus Village). Pospacerowaliśmy po Puli, a na via Nora znaleźliśmy prześliczną ozdobę ulicy w postaci różnobarwnych, ale dopasowanych kolorystycznie parasolek.
plaża La Maddalena
 10 minut piechotą od mieszkania
Sardynia jest przepiękna i bardzo różni się od innych regionów Włoch. Mam wrażenie, że ma znacznie bardziej kameralny charakter, choć może tak spokojnie jest ty tylko po sezonie. Na plaży La Maddalena w Capoterze w odległości 500m od nas nie było nigdy więcej niż kilkoro innych plażowiczów - cisza, spokój, krystalicznie czysta woda... Jeden z barów przy plaży działał jeszcze pod koniec września. Massimo mówił, że w sierpniu na tej plaży jest mnóstwo ludzi. Wrześniowy spokój okazał się być bardzo kojący :)  Ja osobiście czuję duży niedosyt - zbyt mało podróżowaliśmy, choć leniuchowanie na plaży też było bardzo przyjemne. Żałowałam, że nie obejrzeliśmy plaż w Chia, i że amfiteatr w Cagliari był zamknięty dla zwiedzających (od stycznia trwają prace renowacyjne). Nie zdążyłam też przeczytać całości przewodnika, przejrzałam tylko te informacje dotyczące najbliższej okolicy. Mam więc nadzieję, że odwiedzę znów Sardynię, zarówno tę południową, jak i północną... Włochy są piękne :)
Pozdrawiam i w imieniu swoim oraz moich współpodróżnych dziękuję za polecenie noclegów u Massimo oraz wszystkich innych wskazówek oraz wszelakiej pomocy!

przełom sierpnia /września 2016 - tydzień na południu U Massimo i tydzień na połnocy U Aleksandra w San Teodoro
Dobry wieczór Pani Alicjo. 
Jest pięknie!!!! 💛 
Jesteśmy już w San teodoro u Alessandro. Miejsce rewelacyjne,  w samiuteńkim centrum,  dosłownie minute drogi od ulic tętniących nocnym życiem. Domek czysty,  w miarę zadbany, jest tu dosłownie wszystko! Naczynia, garnki,  TV,  kuchenka, lodówka, a jak poszperasz po licznych szafeczkach znajdziesz nitki,  korkociąg,  śrubokręt, farby i wiele wiele innych szparagalow :) jedyny minus to brak internetu i klimatyzacji.  My dajemy radę ale w lipcu to może stanowić spory problem. Fantastyczne jest to że w każdy piątek na parkingu przy naszym domku jest ryneczek. W związku z tym trzeba przyparkowac auto w inne miejsce między 6-15 pod groźba kary w wysokości 200euro. Jutro zrelacjonuje co można na nim znaleźć.
San Teodoro wieczorem.
Natomiast wcześniej spędziliśmy kilka dni u Massimo. Niesamowity człowiek! Przeprzyjemny i pomocny. Spędzał z nami co wieczór kilka chwil przed domem opowiadając ciekawe historie.  Jak tylko odebrał nas z lotniska zabrał na lokalne piwo w ramach powitania.  Swoim podejściem rekompensowal braki lokalowe a bylo ich kilka.  Po pierwsze brak kuchni.  Dopiero po naszej i innych prośbie udostępnił kuchnie w ogrodzie,  bo gdyby nie to,  to nawet nie mielibyśmy w żadnego kubka,  widelca i talerza.  Klima na plus. Dostępne są rowery za darmo i wifi różniez.  Czystość na plus.  Odleglosc od plaży to plus największy. Po dwóch minutach od wyjścia z domu  jesteś w morzu.  Super fajna atrakcyja jest jacuzzi.  Mielismy przyjemność spędzić w nim miły wieczór wraz z inna para (Kasia i Szymon) 😁 warto dodać że wioska frutti d'oro to dziura w której jest jedna knajpa więc bez auta i wycieczek do pobliskich miejscowosci można się znudzić. Co nie zmienia faktu że pobyt u Massimo był wspaniały! 
To tyle na temat kwater. A o reszcie będę pisała w następnych wiadomosciach. Przewodnik bardzo się przydaje! 
Pozdrawiamy i całujemy! Dziękujemy jeszcze raz za pomoc! 
Małgorzata i Przemek 

początek września 2016 tydzień - 2 osoby w Alghero bez auta 


Beach Bus

Spędziliśmy piekny tydzień w Alghero - miasto bardzo stare, klimatyczne, rumor skuterów, zapach kawy, pizzerie, stare miasto - cos pieknego-oczywiscie, również lasagne, spaghetti carbonara, makarony z owocami morza i jeszcze raz pizza pizza pizza. Niedaleko mieszkania jest market sigma natomiast skręcając w lewo najlepsza pizza chyba w całym Alghero Lucerna wyśle jeszcze dokładna nazwę bo boje się ze cos przekrecilem.  mieszkaliśmy w 2 pokojowym mieszkanku na piechotę do Starego Miasta i plaży. Dojazd z lotnsika autobusem bezproblemowy i szybki za 1 euro.Mieszkanie bardzo ładne, w pełni wyposazone , również w czajnik elektryczny, toster, lodówka, pralka, suszarka do włosów, deska do prasowania, żelazko, jest balkon, suszarka na bieliznę, telewizor, internet chodzi słabo...  w Alghero nie są akceptowane na lotnisku mobilne karty odprawy on-line dlatego najlepiej poprosić Panią Valentine opiekującą się mieszkaniem o wydrukowanie, tak jak myzrobiliśmy :-)  Dojechaliśmy autobusami w mnóstwo miejsc - na Capo Caccia, do Bosy, na La Pelosa... Jednym słowem dużo można zwiedzić bez auta, bilet na tydzień nielimitowany 40 euro to wydatek na busy-La pelosa, Bosa i w tym na  tygodniowa Beach Bus - czyli autobusik krążący między plażami blisko miasta.W jedna stronę dlatego można przyjechać autobusem wysiąść na Capo caccia ( nie wiem czy nie przekrecilem nazwy:-)  podziwiać panoramę z gory, później zejść schodami w dol do Groty Neptuna, a kupić wczesniej bilet na rejs powrotny dzięki czemu 2 atrakcje w ciągu jednego dnia i przy okazji pare euro można zaoszczędzić. Jeżeli chodzi o plaże najładniejszą ze wszystkich bez glonów i tego nieprzyjemnego zapachu to wg nas plaża Le Bombarde. :-). Do Bosy jeździ z Alghero linia Arst bilet w obie strony około 8 euro :) miasteczko piękne ale najpiękniejszy widok z zamku wstęp 4 euro-panorama na cała okolicę i miasteczko, i te wszystkie kolory domów :-) przypadkowo krążąc po Bosie weszlismy do pracowni lutniczej :-) Bardzo piękne kościoły oraz architektura:-) Jeżeli chodzi o Grote Neptuna byliśmy tam 2 razy. Rejsem, który kosztował 16 euro -rejs w obie strony plus 13 euro wejście do Groty. Samo jej zwiedzanie to niestety tylko ok 35 min i powrót statkiem jednak ja proponuje cos innego-w Alghero jeździ tak zwany Beach Bus - biały autobus, którego zdjęcie wyslalem-jest on również na przystanku Via Catalogna  - tygodniowy bilet na niego kosztuje jedyne 20 euro jest to najlepsza oferta bo możemy nim przez tydzień zwiedzać wszystkie okolice Alghero kazdy przystanek nie ma nazwy tylko cyfrę wiec nie sposób się zgubić. Nasze wakacje w Alghero były super, dzięki Alicjo za pomoc i wskazówki!

 Paweł i Karolina

 II połowa września 2016 r. w Porto San Paolo 6 os.
Sardynia przywitała nas deszczem i chłodem. Nie tak miało być... Na szczęście w ciągu 11 dni pobytu przeważało słońce i udało się nam opalić oraz poznać kilka wybranych uroków tej pięknej wyspy.
Na cały pobyt wypożyczyliśmy samochód w wypożyczalni Hertz. Cena za 11 dni 371 € + koszt paliwa. Uczciwie polecamy tę wypożyczalnię. My skorzystaliśmy z rezerwacji samochodu za pośrednictwem polskiego biura firmy w Warszawie dokonanego telefonicznie na miesiąc przed wylotem na Sardynię. W cenie było zawarte pełne ubezpieczenie Super Cover, nielimitowane kilometry oraz drugi kierowca. Z tego powodu na karcie kredytowej zablokowana została kwota tylko 73€ tytułem opłaty paliwowej zwrócona w całości na kartę po oddaniu samochodu z pełnym bakiem. Odbiór samochodu szybki i sprawny (być może z uwagi na późną godzinę), zwrot bez komplikacji i żadnych sztuczek oraz bez dodatkowych kosztów i niespodzianek. W czasie pobytu przyjechaliśmy nieco ponad 1900 km, w tym 500 km z Cagliari do Porto San Paolo i z powrotem. Zarezerwowany był Fiat Panda a otrzymaliśmy praktycznie nowego Fiata Punto (przebieg 8500 km). Warunek – posiadanie karty kredytowej. Znajomi skorzystali z wypożyczalni VitenGroup (z konieczności) i także nie mieli zastrzeżeń, choć w ich przypadku koszt wynajmu był wyższy, niż gdyby skorzystali z sieci Hertz w analogiczny sposób jak my.
Porto San Paolo jest małą i spokojną miejscowością bez większych atrakcji. Dysponuje małymi plażami, które jednak nie zachwycają tak jak inne w okolicy. Plusem jest możliwość popłynięcia z Porto San Paolo na wyspę Tavolara. Nam niestety zabrakło na to czasu. Z pewnością ta mała miejscowość jest doskonałym punktem pobytowym w północnej części wyspy, gdyż po intensywnym spędzeniu dnia pozwala odpocząć wieczorem w spokoju i w ciszy.
W czasie naszego pobytu poznaliśmy kilka wybranych bliższych i dalszych plaż, które w naszym odczuciu układają się w następujący ranking:
- La Cinta w San Teodoro – najpiękniejsza i najbardziej uniwersalna, bielutki piasek, długa i szeroka, wyjątkowo szmaragdowa woda, możliwość darmowego zaparkowania samochodu,
- Cala Goloritze – najbardziej niezwykła zarówno z uwagi na swoje położenie, przygodę związaną z dotarciem do niej, jak i najbardziej niezwykłe wrażenie
z pobytu na niej, jedyna kamienista z odwiedzonych przez nas, koszt wstępu na plażę to 6 €/os. plus średnio 2 h czasu na trekking w każdą stronę,
- Cala Granara – plaża na wyspie Spargi w archipelagu La Magdalena, niezwykle położona, przedzielona klifem, cudowny biały piasek, z urokliwym laskiem sosnowym rozpościerającym się tuż za linią plaży,
- plaża miejska w Porto Istana – nieduża plaża, ładnie ulokowana z ciekawym krajobrazem i pięknymi widokami, drobny biały piasek, także wyjątkowy szmaragd wody, darmowy parking w czasie naszego pobytu,
- Cala Brandinchi – ładna i długa plaża z fantastycznym białym piaskiem lecz duży minus za wysoki koszt parkowania (10 € dziennie bez względu na ilość czasu spędzonego na plaży),
- plaża na wyspie Santa Maria w archipelagu La Magdalena – spokój, wspaniały biały piasek, niezwykły kolor wody,
- plaża miejska w Porto San Paolo – przeciętna z ładnym widokiem na Tavolarę, żółty, dość gruby piasek.
Pozostałe atrakcje północno wschodniej Sardynii, których doświadczyliśmy i które możemy ocenić:
- wyprawa na Szmaragdowe Wybrzeże, która w naszym przypadku udała się tylko w połowie z uwagi na pogodę; niesamowite widoki wybrzeża wzdłuż trasy i urokliwe Portisco, przypominające nam nieco Cala Figuera na Majorce, które choć malutkie pozwoliło na spędzenie bardzo miłych chwil w swoim zaciszu + ciekawy port jachtowy w Porto Rotondo,
- półwysep Capo Coda Cavallo – przepiękne widoki na wyspę Isola Molara oraz na daje położoną Isola Tavolara,
- Stary Kościół czyli Sa Crescja Ezza w Berchiddeddu – jedno z dwóch Agroturismo polecanych przez Alicję w regionie Olbia, przemiły właściciel, wspaniałe miejsce i atmosfera, chyba jedyna możliwość (mam na myśli ten typ lokalu) doświadczenia tradycyjnych sardyńskich potrwa i dań, prezent od właściciela na odchodne po uczcie; jeżeli ktoś pragnie poznać coś więcej niż tylko piasek i słońce na Sardynii koniecznie trzeba odwiedzić lokalne agroturismo; my polecamy właśnie opisywany Stary Kościół choć trzeba zaznaczyć, że przed wizytą raczej należy dokonać rezerwacji miejsca, koszt kolacji to 35 €/os.,
- rejs statkiem po archipelagu La Maddalena – kolejna z wyjątkowych atrakcji północnej Sardynii, piękne widoki, wspaniałe wyspy, niezwykła La Piscina utworzona pomiędzy małymi wysepkami, niezapomniane wrażenia z kąpieli w morzu wprost z pokładu statku, niezwykłe plaże i świadomość obcowania z przepiękną naturą, która nie jest dostępna na co dzień i „od ręki”; my skorzystaliśmy z polecanego przez Alicję statku Marinella IV, aczkolwiek w drugiej połowie września bez żadnego problemu można wybrać się w rejs po archipelagu z wieloma innymi przewoźnikami, których na nabrzeżu w porcie.

w Palau było co najmniej 20. Warunek należy być na miejscu nie później niż o godz. 9.30. Ceny od 20 do 30€/os. Rejs trwał od godz. 10.00 do 17.00.
Podsumowując – mimo zmiennej pogody i początkowego sceptycyzmu co do Sardynii po zakończeniu wakacji wiemy, że Sardynia jest piękną wyspą, z mnóstwem wspaniałych plaż oraz równie licznymi atrakcjami poza plażowaniem. Cieszymy się zatem, że przez czysty przypadek trafiliśmy na blog Alicji, który zachęcił nas do zorganizowania wyprawy na Sardynię. Z pewnością nie była to nasza ostatnia wizyta w tym pięknym miejscu. Dziękujemy również Tobie Alicjo za udostępnienie Twojego przewodnika, bo nie ukrywam, że okazał się pomocny przy planowaniu pobytu na Sardynii. 

Tomek i Gosia . 

sierpień 2016 - tydzień w porto san paolo na północy U FRanciszki i tydzień na południu uU Agi i Tomka - rodzina 4 osobowa

Witam Pani Alicjo
basen U Agi i Tomka
Z wyjazdu jesteśmy bardzo zadowoleni. Przewodnik bardzo nam się przydał, szczególnie w sprawie wyboru plaż i informacji lokalnych,restauracji, zwyczajów, Najpierw bylismy u p. Franciszki w Porto San Paolo - wszystko było ok, przemiła właścicielka i pomocna.Apartament mieliśmy z widokiem z tarasu na Tawolarę. Byliśmy na Szmaragdowym Wybrzeżu trochę rozejrzeć się w Porto Cerwo, na wyspie La Maddalena, na różnych plażach. Świetnie było na plaży prince`a - piękne skałki i woda ;
W drugim miejscu byliśmy u Agi i Tomka w Villarios - wszystko super, standard apartamentu naprawdę extra i spotkaliśmy tam mnóstwo Polaków, którzy przyjeżdzają na kite`a. W szkółce u p. Ewy uczył się mój maż i syn, także sportowo też wykorzystaliśmy czas. Tu najbardziej podobała się nam Mezua (mieliśmy wycieczkę wokół skały pontonem - bajka!;).
W sumie wypoczęliśmy, opaliliśmy się, opiliśmy kawy, wina, najedliśmy pizzy i owoców morza. W Villarois było naprawdę miło i wszyscy spotkani Polacy byli sympatyczni. najczęściej spotykaliśmy się przy basenie z pięknym widokiem ;)
Dziękujemy za całą Pani pomoc, bo dużo skorzystaliśmy.

sierpień 2016 rodzina 2+1 w Turkusie w Olbii
Juz po naszych wakacjach na Sardynii. 
na tyłach rezydencji Turkus
Jeszce raz dziękujemy za pomoc i przewodnik. Korzystaliśmy z niego i nabralismy ochoty na więcej. Mam nadzieję, że to nie nasza ostania wizyta na Sardynii, bo tym razem spędzilismy ten czas bardziej stacjonarnie. Odwiedzilismy okoliczne plaże i spędzilismy jeden wieczor w Olbii ale na dalsze wybrawy zabrakło czasu i możliwości. Poza tym chyba wszsyscy bylismy tak bardzo spragnieni nicnierobienia, że całe dnie na plaży byly idealna formą odpoczynku. 
Rezydencja Turkus to rzeczywiście piękna i to bradzo wygodne miejsce. Bylismy zachwyceni roślinnością, porządkiem, ciszą, dobrą, włoską  atmosferą.Apartament może nie należał do najpiekniejszych ale zdecydowalismy się na niego bardzo późno więc to zrozumiałe. Plaża w poblizu Turkusa jest bardzo fajna, choć wietrzna (kitesurferzy królują) gdybyśmy byli we dwoje byłaby dla nas idealna, ale po lekturze Pani przewodnika od razu przenieślismy się na te z płytką, turkusową wodą. Dla naszego dwulatka to był raj, a i my byliśmy zachwyceni.
 Odwiedziliśmy plażę Porto Istana (oba parkingi, i ten bliżej i ciutkę dalej od plaży, były bezpłatne. Może to kwestia sezonu) i plażowaliśmy na jej prawej, bardziej dzikiej części. Bylismy też na Capo Coda Cavallo. Placi się tam de facto za wjazd do rezerwatu, potem już dostępne są bezpłatne parkingi. Przepiekna woda, wygodne prysznice po wyjściu z plaży i dobrze zopatrzony bar z miłym cieniem. Przepiekne krajobrazowo miejsce. 
Niestety, jednego dnia musielismy zawrócić tuż przed szlabanem, bo wystawili tablicę, że plaża bardzo zatłoczona i wpuszczali 1 samochód na 1 wyjeżdżający. Dzięki temu zobaczyliśmy jeszcze Cala Girgolu. Tym razem parking był płatny, ale to bardzo fajna, lokalna plaża. Nie ma baru ale co kilka godzin podpływa łódka-bar :)
Ludzie na Sardynii rzeczywiście przesympatyczni, serdeczni (trochę inne doświadczenia mamy z np. z Toskanii czy Wenecji). Mieliśmy przemiłe sąsiadki w Turkusie. 
Z basenu nie skorzystaliśmy ani razu i mielismy wrażenie, że nikt inny nie korzystał....nie wiemy czemu. Wyglądal na zamknięty. Ale my i tak woleliśmy plaże :) Strasznie żałuję że nie udało nam się odwiedzić żadnego agroturismo. Mam nadzieję, że następnym razem :)
Dorota

lipiec 2017 rodzina 2+1, rejon Olbii rezydencja Słonecznik
plaża Le Saline

Pani Alicjo
Jeśli chodzi o przewodnik, to baaardzo się przydał. Mnie najbardziej podobało się gorące źródło z basenem termalnym gratis , które znaleźliśmy wg Pani wskazówek.


termy w Benetutti
Apartament w Słoneczniku też godny polecenia, czyściutko, bezpiecznie, blisko morza. Przy naszej miejscówce wszystkie rodzaje plaż – piaszczysta, żwirow i kamienista – wszędzie spokój, bez parawaningu.
Agroturismo – cudowna, przepyszna kolacja, obsługa i właściciele – można się poczuć jak w domu. My nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego celebrowania posiłków!




lipiec 2016 2 rodziny - 9 osób w Słoneczniku w Golfo Aranci na północnym-wschodzie.
podczas rejsu po archipelagu La Maddalena
Witam Pani Alicjo ! Bardzo dziękuję za pomoc w organizacji naszych wakacji ! Było SUPER !!! Mieszkaliśmy w Słoneczniku w Golfo Aranci. Miasteczko bardzo fajne i całkiem spore.Wieczorami część ulic jest zamykana i rozstawiane są stragany,są przeróżne występy-można ciekawie spędzić wieczór.Pani przewodnik bardzo się przydał,jeszcze w Polsce zrobiłyśmy z córką plan wczasów.Pojechaliśmy w 9 osób ale wynajęliśmy jedno auto-fiata pandę 5 osobowego.Bardzo polecam wypożyczalnię w San Teodoro do której 
wysłała mi Pani link. Auto na tydzień z dowozem na lotnisko i oddawane na lotnisku 300euro + 250euro kaucji.Według wskazówek z przewodnika zwiedziliśmy Olbię ale niestety nie mogliśmy znaleźć Metropizzerii pod wskazanym adresem :( na tej samej ulicy jest mała pizzeria w której pizzę robią na twoich oczach i kosztuje 6-8 euro bardzo dobra !na drugim końcu tej samej ulicy jest też mała wypożyczalnia aut,wynajęliśmy tam drugie auto na jeden dzień -dostarczyli nam je do Słonecznika za 80 euro.Mając dwa auta wybraliśmy się na Szmaragdowe wybrzeże .Zwiedziliśmy Porto Rotondo,Porto Pino i Porto Cervo.Dotarliśmy do plaży De la Celvia i Capricioli.Wybraliśmy się też na rejs statkiem Marinella IV specjalnie dla nas płynęła tym rejsem żona kapitana i tłumaczyła nam wszystko na angielski.Widoki nieziemskie!!!Jeden dzień spędziliśmy w San Teodoro na plaży La Cinta,mąż wypożyczył tam deskę windsurfingową i trochę poserfował.Plaża La Cinta -boska!W San Teodoro byliśmy w Metropizzerii -REWELACJA !!! Widzieliśmy miasteczko w dzień i później wieczorem-nie do poznania ! Jakby całkiem inne miejsce.W dzień mieścinka i prawie ani jednego człowieka na ulicy a wieczorem tętniące życiem miejsce,multum ludzi kramy z rękodziełem ,kawiarenki sklepiki i jaka atmosfera .Weszliśmy też na Capo Figari choć nie wszyscy z nas dali radę,ale prawie każdy spróbował.Podsumowując -wakacje bardzo udane choć chcielibyśmy zobaczyć więcej ale brakło czasu.Słonecznik-fajne miejsce,mieszkanka też ale niestety łóżka strasznie nie wygodne :( , no i brak internetu mimo iż miał być dostępny cały czas.W pizzeriach Belveder i Capricciosa niestety trzeba rezerwować miejsce.Włosi w większości niestety bardzo słabo znają angielski nawet lekarz dla turystów ale są bardzo,bardzo uczynni i zawsze skorzy do pomocy.Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.

Adrianna

lipiec2016 rodzina 2+2 U Massimo w Capoterra
Witam P.Alicjo.

Bardzo chcemy podziękować za pomoc w organizacji naszych wakacji na Sardynii,Było cudownie. Mieszkanie u Massimo -fajne .spokojne miejsce. 
Korzystając z Pani przewodników byliśmy w wielu pięknych miejscach.


Zwiedziliśmy Cagliari-w dzień i wieczorem/pyszne lody i/kanapki /,Cala Domestica-cudna plaża,po drodze miasteczko Niebida z pięknym tarasem widokowym.Byliśmy w Grotach Zeusa i Su Nuraxi -bardzo ciekawe miejsca,po drodze do Barumini piękne murale.Dzieki za wskazówki o targu w Capoterra-super zakupy.Villasimius i Przylądek Carbonara -piękne plaże ,pyszna pizza i lody/niebo w gębie.Pula-bardzo przytulne miasteczko,szczególnie na wieczorny spacer.Zrobiliśmy też wypad całodniowy na Costa Smeralda-zobaczyliśmy Porto Rotondo,Porto Cervo,i San Pantaleo-pięknie,czysto  i bogato.W drodze powrotnej byliśmy w Olienie-dobre winko.Super wspominamy rejs statkiem z Porto Teulada z Roberto i Renatą.Przemili ludzie,super atmosfera.Jesli chodzi o plaże to powaliły nas plaże w Chia.Nasze ulubione to Campana i Cipolla.Pani Alicjo mogłabym tak pisać i pisać,wyspa cudowna,wróciliśmy bardzo zadowleni.Pozdrawiam-Joanna

lipiec 2016 - grupa 25 osób w rezydencji Turkus
rezydecnja Turkus w Olbii
Spędziliśmy w różnych konfiguracjach terminowych ale częściwoo wszyscy razem, wakacje w rezydencji Turkus w Olbii, Maria Teresa dobrze się nami opeikaowała, keidy czegoś potrzebowaliśmy ( np specjalnej wtyczki do gniazdka) , załatwiała co trzeba, choć ewidentnie czas dla Kalabryjczyków ( Maria teresa pochodzi z Kalabrii) oznacza czasem coś innego niż dla nas, ale wszystko co tzreba było załatwione. Standardy aparatmentów w Turkusie trochę się róznią, my
ieliśmy świetny, ale nasi znajomi trochę mniej, bez klimatyzacji, choć miała być. Nasz 3 pokojowy apartament miał tak duzy taras, ze udało nam się raz wspólnie zjeśc kolację w 25 osób! Rezydencja jest slicna, zielona, zadbana i absolutnie będziemy ją polecac każdemu ze znajomych i rodziny. Według rad w Pani przewondiku popłynęliśmy w rejs po archipelagu la Maddalena, iinym stateczkiem - Delfino, obsługa znakomita a rejs bajeczny. Odnaleźliśmy także słynne porzucone na pastwisku antyczne termy w Benetutti :) Niesamowita kapiel...Zajechaliśmy tez trochę na wschód i Costa Paradiso bardzo nas zauroczyła, chcielibyśmy tam wrócic. Byliśmy zachwyceni serwisem sprzatającym oraz praca osób dbających o zieleń i rośliny w rezydencji. Mieliśmy śmieszną przygodę z kormoranem - nasz klega podpłynął do niego w morzu, kormoran zanurkował i dziabnął kolege w nogę, oboje wynurzyli się, popatrzeli sobie w oczy i każde ruszyło w swiją strone, koledze nic się nie stało :) Mnie osobiście najbardziej zauroczyła na sardynii woda  - na każdej plaży kryształowa, przeźroczysta, wszędzie nieco inny odcień szmaragdu czy turkusu... Bardzo dziękujęmy za pomoc w organizacji naszych wakacji i na Sarynię na pewno wrócimy :)
Mirosława z Katowic z przyjaciółmi.

lipiec 2016 - 3 zaprzyjaźnione rodziny U Massimo w Capoterra na południu
Witam Pani Alicjo,
piszę krótko, ale obiecuję że napiszemy więcej w weekend. Sardynia 
zachwyciła nas absolutnie, totalnie na maxa, siedząc teraz w domu już 
myślę, żeby wrócić tam w przyszłym roku. Sardynia to same plusy dla nas- 
krótki lot, wspaniała pogoda , piękne plaże  i życzliwi ludzie. My z 
całą ekipą wynajmowaliśmy pokoje u Massima- nie mamy słów, żeby napisać 
jak wspaniałym jest gospodarzem- pomocnym na każdym kroku, gościnny, 
doradzał, wieczory spędzone w w naszym dużym gronie zostaną na długo w 
pamięci. Oczywiście potrzebna była pomoc lekarska i tu też Massimo 
stanął na wysokości zadania, cóż kolega nadział się na kaktusa:). Pani 
przewodnik był dla nas bardzo dużą pomocą, to właśnie dzięki niemu dużo 
zobaczyliśmy. Pani Alicjo obiecuję że podeślemy zdjęcia i więcej 
napiszemy, a już teraz śmiało mogę napisać, że cała nasza trójka a 
najważniejsze że nasza córka Zosia, wszyscy połknęliśmy bakcyla Sardyni. 
A z samochodem wyszedł też śmieszny numer, mieliśmy auto na całe 2 
tygodnie, wszystko opiszemy w weekend. Pozdrawiamy bardzo serdecznie- 
Malwina, Zosia i Robert 

sierpień 2016 U FRANCISZKI  w Porto San Paolo, mama z 2 dzieci
woda na plaży Cala Brandinchi jest właśnie taka...
Lecieliśmy Easy Jet z Berlina do Olbii. Bezpośrednio po wyjściu z lotniska udalismy się do miejsca (po wyjściu z hali przylotów w lewo), gdzie sa wypożyczalnie aut. Jest to sobny budynek. Są tam stoiska poszczególnych firm.Wynajeliśmy auto w firmie Locauto. Koszt z ubezpieczeniem (biora wtedy mniejszy depozyt, jak sie zakupi ubezpieczenie na miejscu u nich!!!) około 2100 PLN za 10 dni. Depozyt został zdjęty z karty około tydzień po oddaniu. Nie potwierdzam złych opinii o tej wypożyczalni (a jest ich troche w internecie). Wynajeliśmy auto typu Fiat PAnda. Dostaliśmy nową Lancię.  Auto trzeba oddac zatankowane do pełna i tu uwaga, bo na wielu stacjach (z czym się wczesniej nie spotkałam) płaci się w automacie. NAjpierw wkładasz banknoty i za tyle tankujesz. Miałam problem z wycyrklowaniem tak aby było dokładnie do pełna. Automat nie wydaje reszty i przyjmuje tylko banknoty. Aha polecam zamawiac auto z wyprzedzeniem. Nasz rodak próbował, tak z marszu wypożyczyc auto. I żadna z wypożyczalni nie miała.
 Mieszkanie u Franciszki - bardzo sympatyczna Pani. Mieliśmy kawalerkę. Z opisu na blogu wynika lepszy standard. nasza kawalerka była, powiedzmy, skromna. Widok z tarasu przepiękny.
Samo Porto SAn Paolo - dużego wrażenia nie robi. Plaża przy porcie brzydka. Jedynie co ją ratuje to widok na Tavolarę.
Pierwsze dni testowaliśmy:
Porto Taverna - plaża dość blisko; dojazd jakieś 10 minut od Franciszki. Piasek grubszy, trochę żółtawy.Na tej plazy były muszle. Parking płatny 2 euro za godzinę. Dość mocne fale i dość mocno wieje. aha i przy ulicy mozna postawić, ale dwa razy widziałam jak wlepiali mandaty!
Najpiękniejsza, troche dalej, ale warto to plaża Cala Brandinchi - dokładnie jak opisujesz, 50m od brzegu płyciutko. Idealna dla dzieci - bylismy codziennie. Minusy to parking - 2,5 euro za godzinę. My płacilismy zazwyczaj 12,5 EUR - bo calego dnia dzieci nie wytrzymywały.
Obok (ten sam parking) KOLEJNA PLAŻA, MNIEJSZA, ale głębiej - Lu Impostu. Bylismy dwa razy.
 W Porto San Paolo - 3 małe markety znalezliśmy. Jeden na przeciwko restauracji Franciszki (droższy). Drugi przy glównym rondzie - zdecydowanie większy wybór świetnych wędlin/ryb i serów! Franciszka dała nam wizytwke do pizzerii - Porto San Paolo. Dobra Pizza. Jeden raz ugoszczono nas za darmo(napoje i pizze). Obok pizzerii fantastyczna lodziarnia.
 Raz nie działał bankomat (jest aż 1 w Porto SAn PAolo) - Pojechaliśmy do SAn Teodoro - też nie działały (tam znależlismy dwa.. i byliśmy zmuszeni do pojechania do Olbii bo juz nie mieliśmy gotówki. Przewodnik się  przydał - plaże dobzre opisane! 
 Ogólnie język polski słyszałam raz - nad nami mieszkała rodzinka - ale nie widzielismy się. Głównie Włosi, którzy są przesympatyczni i gościnni (sąsiedzi nas miło powitali, przynieśli jedzenie, sery, kełbaski, pierożki, proseco), niestety nie bylismy w stanie ustalic nic innego po angielsku oprócz imienia i skąd jesteśmy. Z angielskim ogromny problem.
 Byłam sama z 6latnimi bliźniakami. Wróciliśmy bardzo zadowoleni. Dzieci płakały jak wyjeżdżaliśmy. Prawda jest taka, że oprócz plaż i centrum Porto SAn Paolo nie zwiedzaliśmy nic. Ale samemu z dwójką dzieci ciężko. Wystarczyły na m plaże.
Basia

lipiec 2017 rodzina 2+2 U RENATY W OLBII 
Sardynia jest cudowna. Zauroczyliśmy się tą wyspą mimo że zwiedzaliśmy ją jako turyści i w sezonie - na niektórych plażach było dramatycznie mnóstwo ludzi.
Zaczynam od mieszkania. Mieszkaliśmy u Renaty w Olbii. Mieszkanie jest fajne, przestronne, ma dwie łazienki, dwie sypialnie (w końcu syn miał pokój tylko dla siebie :-), był mega szczęśliwy). Czysta pościel, czyste ręczniki, czyste podłogi. Ogólnie jest ok, ale mieszkanie jest trochę zużyte (przede wszystkim meble w salonie tj. fotele, kanapa) oraz szafki kuchenne. Przez dwa tygodnie funkcjonowaliśmy tam spokojnie, mimo że ja lubię ładne wnętrza. Mieszkanie śmiało mogę polecić innym, w szczególności rodzinom z dziećmi. Jest cudownie duża weranda, z dużym stołem i krzesłami - śniadanko na dworze smakuje wybornie :-). Niedaleko jest mały sklepik z pieczywem (pani nie mówi po angielsku, ale po dwóch dniach już wie po co przyszliśmy. Niedaleko jest supermarket - pieszo 5 - 7 min. W mieszkaniu jest przewijak, są zabawki - stan bardzo dobry. Pani Renata jest niesamowicie gościnną osobą. Zostawiła nam mapę wraz z informacjami gdzie można fajnie zjeść itp. W dniu przylotu, klucze do mieszkania dałą nam koleżanka Pani Renata, która jak się okazało od kilku lat miesza w Olbii. Dała nam wspaniałe namiary na restauracje i inne obiekty. W szczególności polecam restaurację "La Sosta" - niedaleko mieszkania, dosłownie 5 min spacerkiem. Wybór dań różnorodny, od ryb z grila, po małże cozza, aż do pizzy, miła obsługa - nie mówią po angielsku, typowi Sardyńczycy. Kolejna restauracja to "4 mori" - wybór dań podobny jak w "La Sosta", z angielskim również trochę słabo - menu tylko po włosku - na szczęście w telefonie był tłumacz :-). 
Brygida - koleżanka Pani Renaty poleciła nam tradycyjną cukiernię, gdzie ciastka wyrabia rodzina. W życiu nie zjadłam tyle ciastek co podczas pobytu na Sardynii. Cukiernia nazywa się Passticeria Loi i jest w Olbii Via Vespignani, 2- można nazwę wrzucić w internet i wyszukać dokładną lokalizację - jest w centrum, my się trochę naszukaliśmy, ale po jakimś czasie zauważyliśmy, że co kawałek są drogowskazy do nich :-). A jak już ich znaleźliśmy, to byliśmy tam co drugi dzień :-). Oczywiście oni również nie mówią po angielsku, ale sa przemili, sympatyczni i w ogóle dają ciastka do spróbowania....cudownie.
Byliśmy w lodziarni "Smeralda", pisała Pani w przewodniku, ze to najlepsza lodziarnia w Olbii. Śmiem się nie zgodzić... Jak będzie Pani w Olbii polecam lodziarnię "Pecora nera"  Via Luigi Galvani, 70 - lody boskie - oczywiście namiar również od Brygidy :-).
Jeśli chodzi o plaże to poniżej ranking wg mojego syna (10 letniego Patryka). Zaczynamy od najlepszej:
1. La Cintia.
2. Dzika plaża koło Posady
3. Li Cuncheddi
4. La Marinella
5. Porto Taverna
6. Spiaggia bianca
7. Liscia Ruja
8. Cala Brandichi - fajna, ale ludzi jeszcze więcej niż na Porto istana
9. Porto Istana - najgorsza, bo było mnóstwo ludzi
Dodatkowo byliśmy na płaskowyżu Golgo i karmiliśmy osiołki.
Wybraliśmy się nawet na całodniową wycieczkę do Benettutti- w poszukiwaniu sera :-).
Z Sardynii przwyieżliśmy miody gorzkie, sery i ciastka :-)
Pani Alicjo, jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie Pani porady, za wspaniały przewodnik (był mega pomocny, dzięki niemu mogliśmy zrewidować nasze plany odnośnie plaż, które powinniśmy odwiedzić i gdzie po drodze na płaskowyż kupić ser :-)).
Prawdopodobnie w następnym roku będziemy chcieli wybrać się na Sardynię południową. I tym razem będziemy liczyli na Pani pomoc w znalezieniu miejscówki i miejsc wartych zobaczenia.

lipiec 2016 rodzina 5 osobowa rezydencja Turkus w Olbii
najbliższa plaża z rezydenjci Turkus.
Witam pani Alicjo, apartament był super, Maria Teresa krejzi też, proszę ją pozdrowić jak będzie u pani. Bardzo dziękujemy za materiały, które pani opracowała. Byliśmy na dwóch rejsach - La Madallena i po zatoce Orsei. Musiałem zrobić zdjęcie, tam, skąd pani zrobiła, na plaże Mariolu (najpiękniejsza plaża). Byliśmy też na Istanie, Tavernie, Teodoro, oczywiście Porto Cervo z plażami Costa Smeralda, zwiedziliśmy też Alghero, Castelsardo oraz Paleosę, ale doszliśmy do wniosku, że nasza plaża była piękna i niemalże nie było na niej ludzi. Lody w Smeraldzie były wyśmienite. Niestety ostatnia z dzikich plaż obok Istany robi się zatłoczona, ponieważ łodzie masowo przywożą turystów, ale jest przepiękna, widzieliśmy tam płaszczki i duże ryby. Jeszcze raz za wszystko bardzo serdecznie dziękujemy, na pewno będziemy prosić panią o pomoc przy organizowaniu wyjazdu. Serdecznie pozdrawiamy !

II połowa czerwca 2 osoby w Słoneczniku w Golfo Aranci 
Jeszcze raz bardzo dziękujemy za pomoc w organizacji naszych cudownych wakacji. 
Zaczynając od samego początku - na lotnisku w Olbii czekał na nas Fiat Panda z wypożyczalni Blu Dream Services z San Teodoro. Koszt auta w czerwcu to 30 euro/dzień + 20 euro za odbiór i zwrot na lotnisku + oczywiście wyjeżdżone paliwo (na Sardynii litr benzyny to ok. 1,45 euro jeśli tankujemy sami, za skorzystanie z dystrybutora z obsługą zapłacimy więcej). Kaucja to 250 euro (musieliśmy posiadać kartę kredytową). Kontakt z wypożyczalnią oraz samo wypożyczenie auta poszły sprawnie i bez zarzutów. 
Długo szukaliśmy parkomatów w centrum Golfo Aranci, a jak się okazało, ich tam już wcale nie ma ;) Parkowanie jest darmowe i nie mieliśmy z nim żadnych problemów.
Dwa razy zrobiliśmy większe zakupy w Auchan w Olbii - jeśli ktoś wypożycza auto, to warto zajechać do Auchan od razu po przylocie. 
Bardzo sympatyczny właściciel Słonecznika, choć nie mówi po angielsku, nie miał problemów, aby się z nami porozumieć ;) Wspomogliśmy się kilkoma wyrazami ze słownika oraz językiem migowym i z uśmiechami na twarzach rozgościliśmy się w mieszkaniu. Kawalerka przeszła nasze oczekiwania! Bardzo czysta, jasna, przestronna, dobrze wyposażona, ze świetnym balkonem i przepięknym widokiem. Jedna plaża dosłownie rzut beretem od Słonecznika, do drugiej, równie pięknej jakieś 7 min spacerkiem. Każda plaża, na której byliśmy była wyjątkowa. Woda krystalicznie czysta z całym mnóstwem ryb (jakie to szczęście, że zabraliśmy ze sobą maskę!). Często na plażach byliśmy sami lub było z nami tylko kilka osób. Cisza, spokój i szum morza :) Może to zasługa terminu naszego pobytu :)
Pierwszego dnia, po opalaniu i kąpielach na plaży przy Słoneczniku, wybraliśmy się do Olbii. Korzystający z Pani przewodnika oczywiście nie mogliśmy ominąć lodziarni Smaralda. Lody rzeczywiście przepyszne a porcje ogromne :D Wieczorem wracając zajechaliśmy na plażę w Pittulongu. Na jej prawym końcu, kiedy idzie się już po kamieniach, pojawia się płot i bramka. Otworzyliśmy ją i ścieżką przespacerowaliśmy się wzdłuż morza podziwiając słońce chylące się ku zachodowi nad górami i oświetlające Tavolarę - cudowny spektakl.
Drugi dzień minął nam pod znakiem Szmaragdowego Wybrzeża. Odwiedziliśmy Porto Cervo oraz Porto Rotondo. Obiad w postaci sałatek zjedliśmy w barze na plaży Spiaggia Ira i choć nie były one może jakieś specjalnie fantastyczne, to właśnie tu posmakowały nam i polubiliśmy oliwki :) Kolację z kolei jedliśmy w restauracji przy porcie dla żaglówek w Golfo Aranci. Nie pamiętam nazwy, ale wchodzi się do niej chodnikiem przez zielony trawnik. Polecamy wyśmienite spaghetti (10 euro), do tego wino, miła obsługa i stolik bezpośrednio przy podświetlonej wodzie, w której widać masę ryb - bardzo romantyczne miejsce na wieczór. 
Następnego dnia oczywiście śniadanie na balkonie, plażowanie przy naszej rezydencji, a pod wieczór spacer na Capo Figari. Korzystajac z Pani przewodnika auto zostawiliśmy na parkingu kawałek za portem. Dalej piechotą powędrowaliśmy do Cala Moresca. Przeszliśmy przez bramkę przy plaży i weszliśmy na szlak. Od tego miejsca spacer nie był już szczerze mówiąc taki lekki (lub my po prostu nie mamy kondycji;) ). Najpierw doszlismy do Cimitero Inglese, później zawróciliśmy i skierowaliśmy się już bezpośrednio ku górze. Wejście na szczyt zajęło nam godzinę. Konieczne trzeba zabrać butelkę wody i wygodne buty. . Widok z góry wynagradza trudy wędrówki ;)
Kolejny dzień to już tylko krótkie spacery i plażing pełną gębą. Pojechaliśmy na Spiaggia Bianca, na której piasek jest jasny i bardzo drobniutki. W porównaniu do innych plaż było na niej sporo ludzi, a w barze grała muzyka. Atmosfera więc może mniej dzika, ale równie przyjemna :)

rowerem na wyspę Caprera z wyspy
 La Maddalena

Niestety nie udało nam się udać w rejs stateczkiem po archipelagu, gdyż z powodu silnego wiatru żadne jednostki nie wypływały w morze. Zostawiliśmy wiec auto na parkingu przy porcie w Palau (znaleźliśmy dzięki przewodnikowi!) i popłyneliśmy promem na La Maddalenę. Tam w wypożyczalni zaraz przy porcie wypożyczyliśmy rowery. Koszt to 10 euro za rower miejski, 15 euro rower górski, 20 euro rower elektryczny dla leniuchów ;) My skorzystaliśmy z opcji najtańszej. Na dwóch kółkach przejechaliśmy przez most łączący wyspy i zwiedziliśmy Caprerę. Niestety Muzeum Garibaldiego było z nieznanych nam przyczyn zamknięte. Udaliśmy się więc na piękną plażę Cala Garibaldi. Tam zjedliśmy przygotowany w domu prowiant, zrobiliśmy piękne zdjęcia, odpoczęliśmy i ruszyliśmy w drogę powrotną do La Maddaleny. Zdecydowanie polecamy tę formę wyprawy na Caprerę! Oczywiście we wszystkie te miejsca można dojechać niemal bezpośrednio autem, my jednak zostawiliśmy swoje w Palau i nie żałujemy. Ahoj przygodo! :)

Sardynia to jeszcze ciepły wiatr, kwiaty, sery, wino i wiele wiele innych zapachów i smaków, które będą nam w myślach towarzyszyły do następnej wyprawy na tę wyspę, a wrócimy na pewno. Pani Alicjo, jeszcze raz dziękujemy za polecenie nam fantastyczneg :)
 

kwiecień 2017 NIESAMOWITA RELACJA AUTOSTOPOWA -  2 os Olbia + Cala Gonone
Przylecieliśmy do Olbii, powitała nas mieszanka mnóstwa nieznanych zapachów – uwielbiam ten zapach!! J Pamiętałam go z mojego ostatniego pobytu i wciąż pozostaje niezmienny! J To kwiaty i zioła jakich u nas w Polsce niestety nie ma…
Pojechaliśmy sobie do centrum pospacerować i porobić małe zakupy, bo wiedzieliśmy, że w okolicy Baia Turchese nie ma sklepu. Pod wieczór postanowiliśmy pojechać do domu. Wsiedliśmy w nasza „5” i nie wiem jak to się stało ale pomyliłam adresy! ;p Byłam pewna, że Baia Turchese jest na ulicy Lido del Sole, więc wysiedliśmy wcześniej z autobusu, przeszliśmy całą ulicę (była naprawdę dłuuuga) na której nie było nic, oprócz bagien wokół :P i chmar komarów nad głowami. Stwierdziliśmy, że trzeba poszukać jakiegoś człowieka, który nam powie gdzie jest Baia Turchese. Złapałam zatem na stopa jednego Pana, który oczywiście nie mówił po angielsku i chyba 20 minut rozmawialiśmy o tym jak i gdzie trzeba iść, by dojść do Baia Turchese, bo on też nie wiedział gdzie to jest. Dopiero jak zobaczył na potwierdzeniu rezerwacji „Vecchie Saline” to mu zaświtało. Ja po moim poprzednim pobycie jeszcze pamiętam trochę włoskiego, poza tym uczę się hiszpańskiego i znam podstawy łaciny, więc jakoś udało nam się przetrwać.. :P Miły Pan podwiózł nas pod samą Baia Turchese i oczywiście okazało się, że autobus z którego wysiedliśmy jedzie pod samą bramę hahaha. Podarowaliśmy Panu wno i mocno podziękowaliśmy! W taki sposób ok. 21 znaleźliśmy się w domu gdzie poznaliśmy przemiłą Marię Teresę, która jest zakręcona jak bączek. Przesympatyczna osoba, cały czas Cię wspominała, masz od niej serdeczne pozdrowienia! Następnego dnia daleko nie jechaliśmy, bo przeszliśmy się spacerkiem na plaże wokół Baia Turchese. Pięknie stamtąd widać Tavolarę.  Bardzo tam ładnie ale niestety wiał tak nieprzyjemny wiatr, że w końcu musieliśmy się ciepło ubrać. Słońce świeciło bardzo intensywnie ale wiatr psuł wszystko.. Pod wieczór pojechaliśmy do miasta na spacer, poszliśmy zwiedzić Basilico San Simplicio, pospacerować po parku Parco Fausto Noce. Wkrótce okazało się, że nasza ostatnia „5” już odjechała. Niestety autobusoway  rozkład jazdy w internecie, który miałam wydrukowany nijak się ma do tego realnego, którym się posługują na co dzień. Dla nas to oczywiście żaden problem – do domu wróciliśmy autostopem.
Kolejny dzień był zaplanowany na Golfo Aranci. Pojechaliśmy z samego rana autobusem „5”, spod samego Turkusa. Wyskoczyliśmy z busa 7 km przed Golfo Aranci, bo autobus niestety tam nie skręcał tylko jechał bezpośrednio do Porto Rotondo. Dalszą drogę pokonaliśmy autostopem. Pogoda tego dnia na początku nie rozpieszczała, dopiero później zrobiło się gorąco. Spacerkiem wędrowaliśmy po ponumerowanych plażach, przeszliśmy obok portu i kierowaliśmy się w stronę Isola di Figarolo. Po drodze zjedliśmy drugie śniadanko na Cala Moresca, która jest naprawdę piękną plażą! JWdrapaliśmy się na Stazione Radio Guglielmo Marconi, by podziwiać piękny widok całej okolicy. Był już wtedy słoneczny dzionek, więc widzieliśmy naprawdę sporo, duża przejrzystość powietrza. Zajrzeliśmy sobie do ruin tej stacji nadawczej i zeszliśmy na dół. Pomoczyliśmy się na plaży Cala Moresca i wieczorem zaczęliśmy kierować się w stronę centrum na autobus/pociąg. Niestety okazało się o zgrozo że ostatni pociąg uciekł nam sprzed nosa. Udaliśmy się zatem do centrum zaczerpnąć informacji czy jakiś autobus nie będzie jechał do Olbii. Zapytaliśmy sympatycznego właściciela sklepiku z pamiątkami, który stał przy lodziarni. Nawiązała się rozmowa i najbliższą godzinę spędziliśmy z miłymi Panami rozmawiając o życiu, naszych krajach i starych dobrych czasach ;) powiedzieli, że autobus odjedzie za jakąś godzinę i wskazali nam miejsce przystanku. Zjedliśmy z nimi pyszne lody i pożegnaliśmy się. Autobus finalnie nie przyjechał, zatem złapaliśmy stopa i z instruktorem nurkowania z RPA udaliśmy się pod samego Turkusa.
W niedzielę spakowaliśmy rzeczy i z rana wyruszyliśmy w trasę, autostopem do Tortoli.
O 10:00 wyruszyliśmy, ok. 15:00 byliśmy na miejscu.
Rozpakowaliśmy się i ruszyliśmy na plażę Spiaggia di Basura. Zostaliśmy tam do wieczora i kiedy pozbierałam mnóstwo pięknych dorodnych muszelek, wróciliśmy do miasta by coś zjeść. Uwaga: na innych plażach w okolicy Tortoli nie znalazłam tak pięknych muszli, więc jeśli ktoś chce zebrać te skarby to zapraszam na Basurę.
Wybraliśmy restaurację w samym centrum Il Drago Rosso i mogę śmiało polecić tam wszelkie dania z małżami. Rozpływały się w ustach! Marcin zamówił talerz owoców morza i też były pyszne i świeże. Jeżeli chodzi o pizzę to polecam Pizzeria Paninoteria Trattoria Peppe e Fui (z zewnątrz nie wyglądała wytwornie ale zauważyliśmy, że dużo Włochów tam chodzi, więc to nas skusiło stwierdziliśmy, że oni się znają najlepiej). Bardzo smaczna pizza, możemy śmiało polecać!
Kolejny dzień był zaplanowany na Altopiano Golgo i Cala Goloritze. Pojechaliśmy z Tortoli autobusem do Baunei i tam zaczęliśmy wspinaczkę na płaskowyż. Dość szybko złapaliśmy stopa na płaskowyż, para przesympatycznych Włochów nas zabrała bo oni jechali tam na taki górski trekking. Pożegnaliśmy się i umówiliśmy po południu przy ich samochodzie bo miła pani powiedziała, że zabierze nas z powrotem do Tortoli jeśli skończymy nasze wędrówki w tym samym czasie. Po drodze mijaliśmy chatki pasterzy, trochę zwiedzających (ale nie wielu – to idealna pora na zwiedzanie tej pięknej wyspy). Po ok godzinie dotarliśmy na plażę. Przepiękna! Chyba najładniejsza, jaką widziałam w życiu! Woda co prawda był jeszcze chłodna więc nie pokąpaliśmy się ale pomoczyliśmy i wygrzaliśmy na słoneczku. W kwietniu ok godziny 16:00 na Cala Goloritze robi się już ciemno, bo masyw górski zasłania słońce, więc na plażowanie i opalanie zdecydowanie rano a nie po południu.
Następny dzień był zaplanowany na wąwóz Su Gorropu. Dojechaliśmy tam autostopem po południu, nie obyło się bez przygód! W międzyczasie złapaliśmy na stopa pszczelarza, który zawiózł nas na swoje barcie i dał miodu prosto z plastra z ula, potem zabrał nas jego kolega a na koniec jechaliśmy z pasterzem kóz, u którego w aucie śmierdziało kozim serem i mlekiem :P
Przed wejściem na wąwóz była już czynna kasa biletowa i zakupiliśmy bilety wstępu. Wąwóz bardzo nam się podobał, my uwielbiamy taki klimat, lubimy wakacje na których trzeba się wysilać a leżenie na plaży zostawiamy raczej na sam koniec dlatego Sardynia jest doskonałym rozwiązaniem J  Mijaliśmy po drodze ludzi, wyszliśmy z wąwozu tą samą trasą, po drodze trochę zboczyliśmy w poszukiwaniu skrótu. Pomimo późnej pory i zapadającego zmierzchu złapaliśmy stopa w kilka minut. Do Tortoli jechał akurat pan meteorolog do pracy na nockę. Zawiózł nas pod sam dom. Nie ukrywam,. Że mieliśmy ogromne szczęście do stopa na Sardynii, ani jeden dzień nie czuliśmy się zawiedzeni.
Jednym słowem wakacje bardzo udane, od kwietnia oboje nie mieliśmy okazji wziąć urlopu, dlatego tak bardzo wspominam naszą kochaną Sadynię i tęsknię!
Dziękujemy Ci Alicja za Twoją pomoc i wszystkie fajne materiały, które od Ciebie dostaliśmy!

kwiecień U Franciszki w Porto San Paolo - para z rocznym dzieckiem


Jesteśmy bardzo zadowoleni z pobytu u Franciszki, widać było, że jesteśmy przed sezonem i jeszcze nie wszystko gotowe (np. ogródek), ale naprawdę miło spędziliśmy tam czas.Korzystaliśmy z Pani opracowania wybierając plaże (choć woda zimna w kwietniu) czy krótkie trekkingi - bardzo przydatne. Nas szczególnie zachwyciły plaże w zatoce Orosei, ale też cudowna Brandinchi już zdecydowanie bliżej nas. Zajechaliśmy też autem do Sassari, Alghero (cudowne), a nawet Cagliari. Jako, że byliśmy z zaledwie rocznym dzieckiem, musieliśmy zrezygnować z kilku atrakcji (niestety min z archipelagu La Maddalena), ale i tak zdołaliśmy sporo zwiedzić. Pysznym przeżyciem był
polecany przez Pani przewodnik obiad w agroturystyce Su Crescia Ezza, polecanej zresztą także przez Franciszkę. Najedliśmy się też sporo pecorino, sardyńskiego pieczywa, owoców morza i lodów. Natomiast cappuccino i rogalik rano w Bar Centrale w Porto San Paolo to była pozycja obowiązkowa. Zdaje się, że jeszcze kiedyś zawitamy na Sardynię, bo wiele tam jeszcze do odkrycia i przeżycia.

maj 2016 2 osoby U Massimo w Capoterra

Nie wiem czy nasza opinia bedzie  przydatna gdyz tak jak pisałam planując wakacje zależało nam na błogim"nic nie robieniu" wiec niewiele zwiedzaliśmy.Skupiliśmy się głównie na leżakowaniu,jedzeniu,korzystaniu ze słońca i nadrobiliśmy zaległości czytelniczych. Jeżeli chodzi o przewodnik to przydał nam się jak najbardziej-przede wszystkim ze względu na oddalone plaże.Skorzystaliśmy też ze wskazówek dotyczących Cagliari (co zjeść,jak dotrzeć do plaży).Sardynia oczywiście piękna.Wybraliśmy maj (w takim terminie mogliśmy tylko lecieć) i powiem szczerze,ze jezeli ktos liczy na wakacje "pełną parą" to lepiej niech wybierze sezon.Dwa lub trzy dni strasznie wiało szczególnie wieczorami-nie bylo mowy o jakimkolwiek spacerze.Plaża La Maddalena w maju niezbyt atrakcyjna-wiele roślin wodnych na brzegu, tak wiec żeby nacieszyć "oko" pięknymi plażami trzeba się pofatygować dalej.Byliśmy bez naszej pociechy wiec postanowiliśmy korzystać z komunikacji masowej i dla nas bylo ok ale mysle ze w sezonie to duży próbkę i jesli ktos chce plażować na pięknych plażach musi wynająć samochód. Jezeli chodź o Massimo to przemiły
plaże w rejonie Chia
 człowiek. Przesyłam kilka zdjec,dla mnie przepięknych ale Pani pewnie widziała je setki razy:-)na pewno wrócimy jeszcze na Sardynie ale raczej wybierzemy czerwiec lub wrzesień bo koniecznie musimy skorzystać z kolacji w gospodarstwach agroturystycznych o których przeczytaliśmy w przewodniku-teraz nie udalo sie wsiąść w nich udziału.
Pozdrawiam i dziękujemy za pomoc w organizacji, Agnieszka

wiosenny pobyt w Golfo Aranci - Słonecznik kwiecień 2016 
zwykle wyjeżdżaliśmy w ciepłe kraje w seoznie - w licpu lub w sierpniu, tym razem udało nam się wyrwac na kwietniowy tydzień. W Slonecznziku przyjęto nas miło, odebrano z lotniska, na cześc pobytu wynajęliśmy auto w poleconej przez Alicję lokalnej wypozyczalni aut, tanio i bez karty
plac zabaw w Golfo Aranci.
kredytowej, dzięki niesamowicie dokładnemu przewodnikowi, który dostaliśmy mailem po rezerwacji, udało nam się zobaczyć wiele pieknych miejsc - plaża Cala Del Dottore jest rzeczywiście bajeczna , cały dzien byliśmy tam sami! , rejs po archipelagu bajkowy ( poniewaz to poza sezonem zadzwoniliśmy do kapitana i ustaliliśmy wczesniej kiedy poplyniemy) , bardzo przydała się informacja z przewodnika gdzie za darmo w poblizu portu przed rejsem zaparkowac - oszczędziliśmy sporo euro na parkingu na cały dzień...Zrobiliśmy 2 z zaproponoanych w przewodniku całodniowcyh objazdówek po okolicy , w tym Szmaragdowe Wybrzeże. Mieszkania w Słoneczniku funkjonalne, wszystko co trzeba, zadbany ogródek i cisza wieczorem. Najbliższa plaża tez często była prawie pusta. Dziękuję za sprawną organizację i za rok wracamy w inną część wyspy ! :)
Tomek z rodziną.

maj 2016 2 osoby U FranciszSi w Porto san Paolo + wycieczki z Alicją


w kanionie Su Gorroppu - najgłębszy kanion europy.
Tyle wrażeń, przeżyć i przepieknych widoków w tak krótkim czasie,jeszcze czegoś takiego nigdy wczesniej nie przeżylismy,  zabrakło czasu żeby widzieć wszystko ale mam nadzieję bedzie jeszcze okazja, bo oczywiście chcemy tam wrócić,taki niepowtarzalny klimat, spokój, czyste
Dziękujemy Ci Alicjo za wszystko, bo to dzięki Tobie ten pobyt był tak w pełni wykorzystany, sami pewnie nie zdecydowalibysmy sie na wyjazd do kanionu, czy na uczte w agriturismo albo rejs po archipelagu... Jeździlibyśmy owszem po wyspie według przewodnika (który okazał się bardzo pomocny ,super sprawa ) , ale będąc tam pierwszy raz i nie znając języka włoskiego pewnie organizacyjnie nie byłoby tak jak udało sie to dzięki Tobie. Kiedy opowiadałam Ani która wybiera sie tam z rodziną w lipcu (była juz w zeszłym roku w Golfo Aranci i znowu jadą bo tez sie zakochali w tym miejscu :)  ) ile miejsc widzielismy z Tobą to od razu pytała czy bedziesz tam może na miejscu w lipcu również ;) ,no ale nie każdy ma tyle szczescia co my mieliśmy;) bo wspominałas ze bedziesz tam dopiero we wrzesniu.
pachnące kwiatami powietrze, uśmiechnieci życzliwi ludzie, cudowna przyroda...i coś magicznego czego nie da sie opisać,ale jest w tej wyspie i zadziałało na nas tak,że żal było wyjeżdżać, to były przecudowne wakacje , jak wyjeżdzaliśmy rano w stronę portu, to łza zakręciła sie w oku bo tak miło ,przyjemnie spędzało sie czas na Sardynii, że jakoś tak smutno było wyjeżdżać stamtąd....
Mieszkanie u Franciszki - super, bardzo przyjemnie sie mieszkało, taki spokój dokoła, piękne widoki z okien i tarasu i w oddali z gór dobiegały dźwięki dzwonków, świerszczy a nocą rechotanie żabek  razem z dźwiękami dzwonków z oddali, to dawało bardzo przyjemne uczucie spokoju i bliskości natury, czuliśmy sie tam rewelacyjnie,   na pewno w innych miejscach tez mieszka nie przyjemnie, ale tak to juz chyba działa,że jak człowiek coś polubi bardzo to chce wracac w to samo miejsce.... :)


rejs z Roberto wokół Cypla Teulada
 - rejon Cagliari 

SEZON 2015:

pobyt U Massimo tydzień w lipcu 2015 rodzina 2+2
Z Pani pomocą spędziliśmy super wakacje na przepięknej bo jeszcze dzikiej ,swojskiej i serdecznej wyspie, upał był cudowny, Pan Massimo mówił że większy niż zwykle, plaże wspaniałe półdzikie naszym dzieciom (10 i 7 lat) najbardziej przypadła do gustu Nora, wspaniałe lody w Pula, jedliśmy pizzę codziennie w Nora w Pula i w „naszym” lokalnym barze w Capotera, spędzaliśmy tam po 2-3 godziny wypiliśmy morze wina wspaniałego lokalnego,plaża koło naszego mieszkania moze nie najpiękniejsza, ale mogłam codziennie rano pić tam kawę poza tym co cenimy sobie bardzo z mężem cały czas byliśmy wśród prawdziwych Sardyńczyków, Polaków może 2 rodziny na plaży w Chija, mieliśmy wypożyczony samochód wiec było dość łatwe przemieszczanie, Pan Massimo w pierwszy wieczór mimo że była północ obwiózł męża po okolicy załatwił wode i wino i gary bo my lubimy tez sami coś pichcić zwłaszcza żę odwiedziliśmy targ o którym Pani pisała.

Polecam gorąco Sardynie dla ludzi ceniących luz, spokój dobre proste jedzenie i plażę (każda inna) brak kurortowa i związanej z tym infrastruktury to ogromny atut tego miejsca. Cały pobyt przelot samolotem wynajęty samochód jedzenie jeśli chodzi o koszty naprawdę dla ludzi

pojedyncza podróżniczka tydzien we wrzesniu w Cagliari:
Alicjo, dołączyłam do Grona entuzjastów Sardynii i mam we krwi obecnie wysoki poziom satysfakcji ze wspaniałego urlopu. Twój przewodnik po Cagliari był "szkieletem" dla całego pobytu i dzięki niemu czułam się pewniej np. nie wahając się sięgać po ofertę Arst. 
Miałam niesamowitego farta, bo wylatywałam z Cagliari do Rzymu o 6:20 rano, a w nocy i w ciągu dnia była straszna burza i ulewy, lotnisko zalane i opóźnienia kolejnych wylotów a plaża w Poetto zniknęła. Bardzo skorzystałam z towarzystwa Dominiki - Polki mieszkającej w Cagliari, z która mnie skontaktowałaś, i jej chłopaka Sardyńczyka Simona, którzy chętnie ze mną spędzili trochę czasu! Poetto super miejsce jak dla mnie, bo codziennie mogłam sobie biegać wzdłuż. 
Sama zaliczyłam wycieczkę autobusem do Chia i Villasimius. Teraz wiem, że jeżeli na rozkładzie Arst napisane jest "Feriale", oznacza to że " nie kursuje" w ten dzień, bo moja interpretacja była odwrotna :).
Generalnie wszędzie spokój, wszyscy mówili tylko, że wyjątkowo w tym roku gorsza pogoda niż zwykle, czego dowodem są 2 czerwone alarmy, z tym że w czasie pierwszego pozamykali szkoły i uniwersytet a dzień okazał się być najpogodniejszym jaki miałam! :)
 Jestem zwolenniczką zmienia kierunków wakacji, ale nie wyobrażam sobie nie wrócić tam w przyszłym roku! Jeszcze raz dziękuję za wszystkie wskazówki i pomoc bo zdecydowanie przyczyniły się do przepięknych wakacji! Odwiedziła Giara di Gesturi - Park znajduje się na szczycie góry nad miasteczkiem Gesturi, ze szczytu widzimy bezkres sardyński dolinki dolinki. Przy wejścia do parku można wypożyczyć rowery. Pnie drzew w większości są do połowy oskubane z kory wykorzystywanej do produkcji korków. Główną atrakcją są dzikie konie, które się przechadzają i nie powinno być trudno o ich znalezienie.
B&B przy Poetto- bardzo mili starsi państwo, którzy starali się żeby goście mieli co potrzeba. Bez większego problemu dogadywaliśmy się po angielsku. Razem mnie przywitali i pożegnali na lotnisku. Skorzystałam z ich roweru żeby krążyć po Poetto i okolicy. Poleciłabym każdemu!
Dolce Sardi- w poszukiwaniu specjałów zapytałam miejscowych gdzie najlepiej je kupić. W większości odpowiedź brzmiała: na Piazza Yenne. Gdy tam było zamknięte znalazłam sklep który mnie oczarował: w bramie przy via Napoli. Przemiła rodzina z Quartu San'Elena, klimatyczny lokal w którym widzimy piece i widać domową robotę w wyrafinowanym stylu. Wszystko jest pięknie pakowane. Cena to 20euro/kg jeżeli się nie mylę. 6 rodzajów ciastek typowych dla różnych miast Sardynii, a sprzedająca z pasją opowiada o ciastkach i ich smakach doskonale po angielsku. 

wrzesień 2015 4 osobowa rodzina autem z Polski, pobyt w rejonie Olbii:

Pani Alicjo zacznę od wielkich podziękowań za pomoc w zorganizowaniu cudownego urlopu na przepięknej wyspie:)Sardynia to przede wszystkim pyszna kuchnia (SERY!!!:):)), piaszczyste plaże, urwiste skały, bajkowe zatoki, wysepki, a przede wszystkim zadziwiające szmaragdowym kolorem kryształowo czyste morze.Zacznę od początku więc od samej drogi do Golfo Aranci - bo tam mieliśmy noclegi w Rezydencji Pod Słonecznikiem. Z Rybnika mieliśmy 1250 km więc trasę dało się spokojnie pokonać a mając jeszcze trochę czasu wsąpiliśmy do Pizy:) no i potem wielkie przeżycie na promie ( płynęliśmy pierwszy raz)Mieliśmy nocny rejs ( 23.15) więc po krótkim zwiedzeniu MEGA promu zasnęliśmy - na podłodze - większość turystów właśnie tak spędza nockę:)Więc jeżeli nie jesteśmy księżniczkami na ziarnku grochu to noc można w śpiworze i na poduszce przespać:)Ranek przywitał nas pięknym krajobrazem wyłaniających się z morza skał:) czyli już byliśmy blisko portu. Ok to teraz co zwiedziliśmy:)Więc był bajeczny rejs po Archipelagu La Madalena, który zostanie na długo w mojej pamięci. Przejechaliśmy na zachodnią część wyspy do Alghero - bardzo malownicze i zabytkowe miasto, potem była cudna plaża La Pelosa w Stitino. Zachodnim wybrzeżem wracaliśmy do Golfo a po drodze było: Calstelsardo - miasteczko położone na malowniczej skale na północnym brzegu Sardynii nad malowniczą Zatoką Asinara, Isola Rosa, Costa Paradiso. Zdążyliśmy na cudny zachód słońca na Capo Testa czyli najbardziej wysuniętego puntu na północ wyspy. Przedsmak Capo Testa mamy już w miasteczku, gdy wybierzemy się na cypel z wieżą genueńską. Jednak to tylko namiastka. Na przylądek warto wybrać się pieszo, przecinając rezerwat przyrody, później wędrujemy wąskim przesmykiem by dotrzeć do celu podróży. Najpierw wspaniałe zatoki z krystaliczną wodą, później są już tylko one, fantazyjne formy skalne, które jak wosk w andrzejkowy wieczór przybierają najbardziej niesamowite kształty. Z bliska, coraz bardziej przypominają czaszki monstrualnych dinozaurów. Stąd zapewne nazwa przylądka - bowiem "testa" znaczy "łeb". Póżniej było Santa Teresa di Gallura, Arzachena póżnym wieczorem powrót do apartamentu:) uff to był wspaniały dzień. Innym razem zwiedziliśmy jeszcze Costa Smeralda czyli Porto Rotondo, Cala di Volpe, Porto Cevro,Baja Sardinia. Teraz jedziemy w dół trochę na południe czyli: Porto San Paulo, Porto Taverna , San Teodoro, Budoni, Posada, Capo Coda Cavallo- piękne widoki. Piękna i długa plaża La Cinta. Zaliczyliśmy również mini trekink na Capo Fiagri No i Oczywiście Olbia i przepyszne lody w lodziarni Smeralda:)Korzystając z Pani przewodnika odwiedziliśmy jeszcze dużo fajnych plaż:)Niestety nie dojechaliśmy już na Cala Ganone ...no ale coś musimy zostawić na następną wizytę na Sardynii:)Myślę że większość udało mi się opisać bo na pewno o czym zapomniałam:) Niestety urlp się skończył i trzeba było wracać:( Najbardziej brakuje mi zapachu kwiatów, który wdzierał się do sypialni przez okno wczesnym rankiem - bajecznie.... Jeszcze raz dziękujemy BARDZO!!!

wrzesień 2015 2 osoby podróż poślubna - Turkus na pólnocy i B&B POETTO na południu:
Tydzien temu wróciliśmy z Sardynii,  było PRZECUDOWNIE. Bardzo Pani dziękujemy za pomoc. Przewodniki bardzo sie przydały, odwiedziliśmy większość z opisanych miejsc:) Baia Turchese swietne miejsce, Maria Teresa wyjatkowa osoba, faktycznie bardzo ciepła i pomocna, .  Ale podobnie Rita i jej mąż na Poetto, rewelacyjni ludzie!:)
Jesli chodzi o wypożyczalnię Sixt to wszystko bylo w porzadku, swietne auto, uprzejmi pracownicy wszystko przebiegło bez zarzutu.
Byliśmy w Olbi na lodach które Pani polecala w SMERALDA niestety trafiliśmy jak było zamknięte i zjedliśmy lody nieopodal w lodziaeni bodajże GAP... niebo w gębie! Tak myslalam, dopoki nie zjadłam lodów przy Poetto w w lokalu BoboCono. Coś niesamowitego, polecam!!!!! Wogole caly lokal świetny, pyszne wino z beczki, kanapki, trzeba tam wpaść na szybki obiad:)
Jeszcze raz bardzo dziękujemy, wracamy na Sardynię na 100%:)



wrzesień 2015 tydzień w capoterra U Massimo 2 osoby:
Witaj Alicjo,

Spedzilimy wspanialy tydzien na Sardynii u Massima dzieki Twojemu blogowi.Zwiedzilismy  Cagliari i najlepsze plaze w okolicy tzn: Chia, Pula i Nora a takze Tueradda(najlepsza!)- na tyle na ile pozwolily nam autobusy i lapanie stopa:)Plaza w okolicy domu mimo ze nie tak urokliwa jak pozostale takze nam sie podobala. Kawalerka w pelni spelnila nasze oczekiwania,jeszcze raz
dziekujemy !

autem z Polski - Olbia i Cala Gonone lipiec 2015:
Dzięki Alicji i Pani Agnieszce w lipcu 2015 roku, spędziliśmy na Sardynii jedne z najpiękniejszych  wakacji w życiu. Zaufaliśmy stwierdzeniu Alicji, że na Sardynii można spędzić wakacje w cenie zbliżonej do polskiego morza i nie zawiedliśmy się. Podążaliśmy szlakiem z przewodnika Alicji, który okazał się bardzo pomocny. Podróż odbyła się na trasie Wieliczka-Livorno-Golfo Aranci-Olbia-Cala-Gonone. Zwiedziliśmy bardziej szczegółowo północno -wschodnią część Sardynii i jesteśmy zauroczeni. Mieszkania Pod Słonecznikiem wygodne, dobrze umiejscowione.
Każdego dnia czekała nas nowa niespodzianka. Bardzo chcemy powrócić tam jeszcze raz.
Mieliśmy szczęście bo mogliśmy odbyć przepiękny rejs z Alicją i Jej Przyjaciółmi po Archipelagu La Maddalena. Niezapomniane chwile! Już dziś cieszymy się na planowane spotkanie. Jeszcze raz gorące podziękowania!

w  rezydencji Turkus w rejonie Olbi sierpień 2015:
Chcieliśmy bardzo Pani podziękować za pomoc i informacje. Sardynia bardzo nam się spodobała. Gospodarze byli mili, a miejsca bardzo przyjemne i wygodne do dalszych eskapad. Korzystaliśmy z Pani przewodników, które okazały się lepsze, niż te książkowe. Tylko zabrakło czasu by wszystko 
zobaczyć albo spróbować.
Sardyńczycy są bardzo otwarci i życzliwy. Trwał sezon urlopowy ale na szczęście nie było takiego tłumu jak w popularnych 
resortach na południu Europy. Poza tym zdecydowaną większość gości stanowili Włosi co powodowało, że było jakby bardziej "swojsko".  Plaże są urocze, wybrzeża różne, krajobrazy zmienne. Chcielibyśmy kiedyś tam powrócić, może wiosną lub jesienią by zwiedzić więcej interioru, wędrować po górach. Na pewno polecimy Sardynię i te miejsca naszym znajomym. Rejs pośród wysp archipelagu La Maddalena była jedna z najpiękniejszych wycieczek tego lata. Kąpiel w "basenach" i wizyta na plażach pozostawiają niezapomniane wrażenia. Nawet statek był taki jak w Pani przewodniku. To, że opisy były tylko po włosku dla nas nas, choć nie znamy języka, tylko dodały wyprawie uroku. Wszystko było w przewodnikach a liczyły się tylko widoki, atmosfera i cudowna, szmaragdowa woda. 

sierpień 2015 domek przy plazy w Torre degli Ulivi:
na rejsie żaglowcem z kapitanem Roberto
Chciałabym serdecznie podziękować paniom  za pomoc w organizacji wakacyjnego pobytu na Sardynii. Pani Alicji za poradnik, który okazał się bardzo przydatny na miejscu, z którego chętnie korzystaliśmy i za wszelkie porady i odpowiedzi na pytanie, które pojawiały się w trakcie :)
Pobyt był fantastyczny. Nie da się opisać w kilku zdaniach wszystkich wrażeń, po prostu trzeba tam pojechać i samemu doświadczyć pięknych krajobrazów i niesamowitej otwartości mieszkańców
Wyspy, jednak spróbuję chociaż trochę.
Z mężem i synem przebywaliśmy w Torre degli Ulivi - niedaleko Capoterry. Wybraliśmy opcję bez samochodu, korzystając jedynie z komunikacji sardyńskiej. Dwa dni nam zajęło opanowanie :) rozkładów i przystanków, a potem już tylko korzystaliśmy z możliwości takiej formy przemieszczania się. Na trasie Caghliari - Chia Baia /podróż arst - odpowiednik pks/ sporo osób w ten sposób podróżuje na przepiękne plaże w Chia :) 
Na lokalnej trasie Torre degli Ulivi - La Maddalena Spiaggia autobusem nr 1 - odpowiednikiem
Fot. Da Baffo - najlepsza kanapkarnia w Cagliari.
miejskich autobusów byliśmy zazwyczaj jedynymi pasażerami :)
W Torre degli Ulivi jest jedna pizzeria, supermarket i kawiarnia./chyba że o czymś nie wiem/
Sam dom, w którym mieszkaliśmy bardzo wygodny, z ogrodem i dwoma niespodziankami, w nim, o których nie wiedzieliśmy i które to baaardzo pozytywnie nas zaskoczyły. Ale nic więcej o nich nie napiszę.
Właścicielem jest pan Stefano - człowiek, na którym można polegać. Wszystko było tak jak zostało ustalone. Porozumiewaliśmy się w języku angielskim - bardziej przydała się moja średnia znajomość angielskiego. :)) Także jeżeli ktoś mówi średnio po angielsku, to jest to wystarczająca znajomość języka :))
Bardzo sympatyczni i pomocni sąsiedzi i bardzo przyjazne koty, które odwiedzały nas wieczorami. Podczas krótkiego pobytu udało nam się opanować kilka niezbędnych zdań po włosku np. poproszę trzy bilety do Chia ;) a pani w pizzerii wiedziała jakie mamy ulubione potrawy :) Okolica spokojna.
Pogoda - wysokie temperatury i słońce, które bardzo lubi jasną skórę ;) Tak jak pisała pani Alicja nie rozstawaliśmy się z kremem z filtrem 50. 
Plaże w Chia i widoki spowodowały, że nie mogłam uwierzyć, że tam jestem - przepiękne. I nic więcej nie jestem w stanie napisać, trzeba to zobaczyć.
dziękuję i pozdrawiam, mam nadzieję, że uda mi się wrócić na Sardynię. 

wakacje  U MASSIMO sierpien 2015:
wiem, że już trochę czasu minęło od naszych wakacji na Sardynii, ale cały czas o nich pamiętamy i wspominamy. 
Pani Alicjo, piszę aby podziękować za wspaniałe miejsca do mieszkania oraz za nieoceniony przewodnik po Sardynii, bez niego na pewno nie zobaczylibyśmy wielu miejsc(min.
 odwiedziliśmy targ w Cagliari zgodnie z zachęcającym opisem w Pani przewodniku)
Choć nie mamy w zwyczaju wracać do miejsc, które już odwiedziliśmy, to sardyńskie plaże urzekły nas na tyle, że myślimy o plażowaniu tam ponownie.
Jeszcze raz bardzo dziękujemy za współpracę przy wynajmie mieszkań i zachęcenia nas do odwiedzenia Sardynii 


pobyt w Porto sa Ruxi sierpień 2015:
Witam Pani Alicjo i Pani Agnieszko
bardzo serdecznie dziękujemy za cudowne wakacje. Byliśmy już w wielu miejscach, ale pierwszy raz tak nas " zaczarowało", cudowny klimat, krajobrazy, ludzie. Naprawdę wróciliśmy wypoczęci i z pięknymi wspomnieniami.
I już dziś wiemy, że wrócimy...być może już w przyszłym roku. Przewodnik bardzo nam się przydał, i nawet bez znajomości języka włoskiego daliśmy radę :) Plaża w Porto sa Ruxi piękna i pusta, a Villasimius to już poezja.
Samochód od Danilo, (nawiasem to bardzo sympatyczny i pomocny człowiek) bardzo się przydał, zwiedziliśmy kawałek Sardynii a za każdym zakrętem czekał na nas piękniejszy widok. 
Jesteśmy naprawdę pod wielkim wrażeniem cudownych wakacji, i wszyscy nasi znajomi też chcą z nami jechać następnym razem... 
Jeszcze raz bardzo dziękuję i pewnie do usłyszenia wkrótce.

Pobyt Słoneczniku w Golfo Araci lipiec 2015

Przepraszam, że z małym opóźnieniem ale bardzo gorąco pragnę Pani podziękowanie za pomoc w zorganizowaniu naszego urlopu. Wszystko wypaliło i było na czas. Żadnej kuchy, pomyłki czy niedociągnięcia.
Urlop wspaniały, miejsce bardzo godne polecenia. Plażyczka w pobliżu zamieszkania bardzo urokliwa i niezbyt zaludniona. Golfo jest wspaniałym miejscem na urlopowy pobyt.
Dla nas jedynie mało komfortowy był jedynie metraż pokoju. Stanowczo za mały ten apartament jak na 5 osobową rodzinę ale to nie stanowiło jakiegoś większego problemu.
Bardzo chętnie będziemy polecać taka formę kwaterunku i podróż promem oraz to miejsce na letni wypoczynek.

pobyt w Słoneczniku Golfo Aranci lipiec 2015
Pani Alicjo serdecznie witamy!!!!
wróciliśmy z Sardynii bardzo zachwyceni. Myśleliśmy, ze w Rimini jest fajne morze, w miarę czyste, ale to co przeżyliśmy na Sardynii przeszło nasze marzenia. Woda kryształowa, płytko -  dla dzieci super, miejscowość Golfo Aranci bardzo ładna, spokojna, i wszędzie blisko (Olbia, Porto Rotondo, Palau itp..). Nie dużo zwiedziliśmy jak na początku zakładałam, ale na pewno wrócimy i nadrobimy "zaległości" (La Maddalena, Cala Goloritze). odwiedziliśmy Porto Rotondo, Porto Cervo, oraz Santa Teresa Gialura. Zjedlismy pyszne lody w Porto Rotondo - przy molo tak jak polecali ci co wcześniej byli - super były... hmm.. teraz bym takie zjadła, obejrzeliśmy miasteczko, port z pięknymi jachtami..... podobnie w Porto Cervo, tylko ten parking przy porcie... ufff 3 euro za godzinę, ale z dziećmi byliśmy i marudziły że ciepło im jest więc podjechaliśmy najbliżej jak się dało. niesamowity widok był w Santa Teresa, jak wjeżdżało się samochodem pod górkę do miasteczka i widok na turkusowe morze zlewające się z niebem..... nigdy tego nie zapomnę.... zatrzymaliśmy się blisko plaży Rena Bianca. cudowna........ na plaży skały i schodki do góry gdzie można było podziwiać widoki. z plaży widać też Korsykę. bardzo polecamy tę miejscowość i plażę. 
Pani Alicjo, bardzo dziękujemy za pomoc i super przewodnik. byliśmy też wg Pani wskazówek na Cala Bianca - super.... Liścia Ruja - super!!! każda plaża boska..... 
zakupy robilismy w Olbi w Auchan, lub po drodze bliżej Euro Spin był.... 
na pewno wrócimy na Sardynię, jest w końcu tyle jeszcze do zobaczenia..... że żal mi że La Maddaleny nie odwiedzilismy, ale jest plan że wrócimy tam i popłyniemy na archipelag, szczęściarze ci którzy tam mieszkają!!!!! my tęsknimy za tymi widokami, za cudowną pogodą, boskimi plażami....... zupełnie nie rozumię ludzi którzy jadą nad Bałtyk... cenowo niewiele jest drożej, ale wspomnienia bezcenne..... 
dzieciakom bardzo podobał się rejs statkiem, nam też... nie wyobrażaliśmy sobie jak na statku jest, jak wygląda "pakowanie " samochodów, ale wszystko bardzo sprawnie sie odbywa, i jest świetnie!!!!!
w drodze powrotnej podjechaliśmy do Pisy zobaczyć słynną krzywą wieżę.... mamy cudne wspomnienia uwidocznione na zdjęciach!!!!!
dziękujemy!!!!!!


relacja z pobytu w rezydecnji Tavolara w Porto San Paolo lipiec 2015:
witam,  pięknie dziękuję za pomoc w zorganizowaniu miejsca naszego pobytu na Sardynii.
Nasze wakacje były wspaniałe, miejcse bardzo urokliwe, cisza, spokój i pięknie kwitnące oleandry, bajka:)
kolor wody na sardynii...
Zobaczyliśmy wiele urokliwych miejsc, zwiedzalismy wyspę od Północy- Santa Teresa Gallura i dalej na pólnocny wschód Porto San Paulo, San Teodoro, dalej  Budoni, La Caletta, Santa Lucia niezwykle klimatyczne miejsce, w którym jedliśmy najlepsze lody na Sardynii, pyszne:)  Orosei, Dorgali, Cala Gonone jak również Calangianus, oczywiście w tym wypady na piękne plaże Sardynii ( było ich sporo:), każda inna, poza tym świetne widokowo trasy: Santa Teresa Gallura do Capo Testa, Fortezza di Monte Altura w Palau i tam na szczycie niesamowity widok na Costa Smeralda i La Maddalenę, kolejny piękny widok na Capo Coda Cavallo skąd widać Tavolarę i Molarę, a w 
Dorgali Grotta di Ispinigoli, cudna. 
Serdecznie dziękujemy. Pozdrawiamy właścicieli Tavolary i przemiła Panią w recepcji ( niestety nie pamiętam imienia).

Monika z rodzinką.

pobyt U Massimo w Capoterra czerwiec 2015:
 Nocowanie na plaży w rejonie Chia.
Witam pani Alicjo. Chciałabym ogromnie za wszystko podziekować. Bardzo dobrze czułyśmy sie w mieszkaniu u Massimo. Sam właściciel bardzo serdeczny i pomocny, pomimo bariery językowej (angielski nie jest moją mocną stroną) potrafiliśmy się jakoś porozumieć. Sardynia jest piękna, brakuje mi jej ciepła i słońca. Przewodnik, który od pani otrzymałam jest świetny, bardzo nam sie przydał. Mam nadzieję, że bedę mogła wrócić na Sardynię 
i chętnie skorzystam z propozycji zamieszczonych na pani blogu :-) 

 tydzień w Capoterra U Massimo w maju 2015 - 2 osoby:
Witam Pani Alicjo,
wczoraj wrócilismy z Sardynii, gdzie spędziliśmy tydzień u Massimo w Capoterra Frutti d'Oro.
Massimo - bardzo sympatyczny i miły człowiek, chętnie wiele nam pomógł i ogólnie był bardzo życzliwy. Mieliśmy też okazje poznać jego rodziców, od których otrzymaliśmy w prezencie świetną nalewkę oraz domowe dżemiki własnoręcznej roboty Mamy.
Jak w rozmowie wyszło, że ja też mam licencję żeglarską - to Massimo i jego rodzice zapraszali nas w przyszłym roku na żeglowanie i wędkowanie. Kto wie... może...  Jak się przedstawiłem : Antonio-Giuseppe - to pytali czy nie pochodze aby z Italii, bo imiona mam typowo Włoskie.
Warunki zakwaterowania bardzo nam się podobały mieszkanko było wyposażone we wszystko co
Fot. Capo Spartivento - pd. kraniec Sardynii.
potrzebne. 
Gdzie byliśmy?  Zwiedziliśmy grotę w Zuddas (nie wiem czy nie przekręciłem nazwy). Uwaga robocza: godziny wejścia do groty - to 12:15 i 15:00, wstęp: 10,00 EUR; czas zwiedzania: 1,5 godz. temperatura wewnatrz: 16 stopni (w krótkich spodniach i trykotkach nie jest zimno. Nam się udało, bo samochodem dotarliśmy ok. godz. 12:00 i nie musielismy czekac na wejście. pół godziny później - i trzebaby czekać kilka godzin na ponowne wejście.
W capoterra na targu kupiliśmy ryby (świetna ryba ORATA - polecił Massimo). Przyrządziliśmy na grillu - pycha !
Byliśmy w Cagliari - trzeba tu poświęcić rzeczywiście jeden cały dzień; a że w tym dniu nie było upału (a nawet trochę pokropiło) to bardzo sympatycznie było powłóczyć się po tych wąskich uliczkach i przysiąść w małej knajpce na cappucino. No, ale nic nie może się równać z plażami  np. w Nora;  a już plaże w Chia rzuciły nas zupełnie na kolana ! Totalny odlot ! Woda - szmaragdowo-błękitno-niebiesko-granatowa,  przejrzysta niesamowicie; temperatura - ok. 20 stopni. Przy wejściu do wody trochę "rzucało" ale po kilku minutach to już się wychodzić nie chciało z wody.
Od Moniki wypożyczyliśmy samochód - bardzo miła i sympatyczna pani,  podstawiła auto pod dom i stamtąd też go zabrała - żadnych problemów. Spotkaliśmy tam miłych rodaków i przez kilka dni jeździliśmy sobie razem.
Żal było wyjeżdżać... Szkoda że tylko jeden tydzień mieliśmy do dyspozycji. Moja żona zachwycona była kwitnącymi krzewami i roślinnością Sardynii (to jej hobby). A tamtejsze melony - niebo w gębie.
A przy odjeździe Massimo powiedział nam, że za 6 miesięcy zostanie tatusiem !!! Wyściskaliśmy go wszyscy gratulując przyszłego potomka i życząc powodzenia !
Dziekuję Pani za pomoc i przesłane informacje - bardzo się przydały.
Aha - bilety na autobus kupowac w tabbachi; np. do Chia w obie strony bilet kosztuje 4,50 EUR a u kierowcy - 4,00 EUR w jedna stronę.
======================================================================
4 dniowy pobyt w maju w Capoterra koło Cagliari, 2 osoby :
Witam serdecznie Pani Alu....Wczoraj wróciliśmy z.....raju. Tak tak,,,z raju. I to dzięki PANI !!!!. Tak na gorąco - bardzo ale to BARDZO dziękujemy za to ,że mogliśmy z żoną spędzić cztery cudowne i jedne z najpiękniejszych dni w życiu. Sardynia - boska , cudowna , fantastyczna, niesamowita, ,,,po prostu piękna!!!! Ludzie na Sardynii - ....brak słów.....Pani Alu , byliśmy w różnych miejscach w Europie w Afryce, ale tak cudownych ludzi , tak pozytywnie nastawionych , pomocnych - nie spotkaliśmy nigdzie NIGDZIE!! To jest wprost nieprawdopodobne jak można być tak pozytywnie nastawionym do drugiego człowieka! Boże gdyby u nas w Polsce tak było...Czy w Polsce byłoby możliwe żeby Policja ( a dokładnie dwie urocze policjantki) po kilku nieudanych próbach wytłumaczenia Nam w centrum Capoterry jak dojść na górę Santa Lucia , najzwyczajniej w świecie zabrały Nas w czwórkę ( ze znajomymi z Rzeszowa których poznaliśmy na miejscu) do swojego Punta i podwiozły na miejsce ....one dwie z przodu - my w czwórkę na tylnym siedzeniu ,jeden drugiemu na kolanach....no coś niesamowitego. Mam filmik z tej "wyprawy" który można byłoby pokazywać u nas i mówić - i co można ....takich sytuacji mógłbym opowiadać bez liku. Massimo oczywiście jak każdy Sardyńczyk - cudowny człowiek, dowiedzieliśmy się na miejscu że jego dziewczyna ( też bardzo sympatyczna) jest w ciąży , i już żeśmy się "wkręcili" z nowiecką
Fot. Maska i rurka w walizce - obowiązkowo!
czyli pępkowym...ale było śmiechu.... 
Z miejsc które poznaliśmy za te cztery krótkie dni , to samo miasteczko Capoterra ( akurat odbywał się tam cotygodniowy targ) rezerwat na górze Santa Lucia, oczywiście miejscowa plaża Madallena, Pula - miasteczko , plaża Nora, no i oczywiście cudowna plaża Chia Baia...znaleźliśmy swoją małą prywatną plażę i spędziliśmy cudowny dzień .....Był spontaniczny wieczorny "wyskok" do Cagliari, choć trochę poczuliśmy klimat tego miasta, spacer wąskimi uliczkami wśród setek restauracyjnych stolików tętniących życiem , choć na zegarze było już grubo po 22...
Jedzenie - tak jak Sardynia i jej mieszkańcy - wspaniałe i cudowne, świeżutkie owoce morza , jedyna i niepowtarzalna pizza, no i oczywiście owoce i warzywa,,,pomarańcze jeszcze z listkami - soczyste słodkie, melony, pachnące pomidory,,,na samą myśl leci mi ślinka. Pani Alu , jesteśmy zakochani w Sardynii, i na pewno wcześniej czy później znów tam zawitamy...oby wcześniej.
==========================================================
maj 2015 - 4 osoby tydzień w Słoneczniku w Golfo Aranci - północny wschod 

Pani Alicjo, 
półwysep capo Figaro na którym leży miasteczko
Golfo Aranci widziany z góry podczas spaceru na
szczyt półwyspu - piękne widokowe miejsce ,
 ponad godzina marszu.
przepraszam za zwłokę , trudno wracać do codzienności pop powrocie z Sardynii, po tygodniowym pobycie , było przecudnie, woda lazurowa, plaża z drobinkami srebrnego pyłu...
zakwaterowanie super, 2 pokoje , z aneksem kuchennym, lodówką , sklep jakieś 100-200 metrów, oraz bliziutko plaże, nic więcej do szczęścia nie trzeba, 
w tym roku wyjątkowo zależało nam na leniuchowaniu, 
Drugiego dnia weszliśmy n wzgórze Figaro, ok 3 godz  na szczyt, przepiękne krajobrazy roztaczały się u naszych stóp, schodząc byliśmy na przepięknej  plaży, niestety nazwy nie pamiętam, byliśmy, w Tempio, Palau, Olbii,widzileiśmu Nuragi Abaccio( k/ Arzacheny ) ,wszędzie smakowaliśmy miejscowe dania, Pizze, ryby , lody oraz nalewki, które były specjalnością niektórych restauracji, Zajadliśmy się pomarańczami , które tu zupełnie inaczej smakują
te 7 dni to za mało by wszystko zobaczyć , nabraliśmy apetytu na kolejny raz
Pani ALicjo, dziękujemy serdecznie za pomoc z wynajęciu apartamentu oraz za możliwość skorzystania z przewodnika przygotowanego przez Panią 
Mam nadzieję , że wrócimy tu kolejny raz
===========================================================
pobyt 6 studentów w kwietniu w Słoneczniku w Golfo Aranci na północy :)
piekne Stare Miasto na wyspie La Maddalena
Niestety piszę już do Pani z polski. Urlop bardzo szybko zleciał, chętnie bym na wyspie jeszcze spędził trochę czasu :( 
Na samym początku chciałbym jeszcze raz podziękować za pomoc w załatwieniu noclegu, za wszystkie pomocne rady, kontakty i chęci którymi Pani się wykazała w stosunku do mojej osoby i całej grupy.
jeśli chodzi o mieszkanie pod słonecznikiem -  Raz zdażyło się, że nie było wody w kranie, jeden telefon do właścicielki i po 5 minutach problem rozwiązany :)
Co do właścicieli Romina świetna kobieta.  Jeśli chodzi o transfer z lotniska do Golfo i z powrotem mieliśmy go za darmo, gdyż w strone Golfo, Romina wzięła nasze walizki i dwie osoby do swojego samochodu, a 4 osoby jechały wypożyczonym samochodem z lotniska ( z powrotem było tak samo) więc bardzo nas to ucieszyło. Tak samo jeśli chodzi o jakieś wskazówki gdzie jechać gdzie nie jechać też nam trochę doradziła i podpowiedziała, wiec z tego aspektu jesteśmy bardzo zadowoleni.
Co do samochodu, też odbyło się bez żadnych komplikacji, 200 euro za tydzień bez żadnych kaucji, odbiór i zwrot na lotnisku. Znajomy właścicielki przy odbiorze nawet nie popatrzył na samochód wziął kluczyk, pożegnał się i odjechał :)
Golfo Aranci :
W samym miasteczku stołowaliśmy się w restauracji "Rosticceria" (na samym końcu miasteczka, naprzeciwko znajduje się piękna biała restauracja do której jednak nie poszliśmy ze względu na próbę oszczędności) po pierwsze ze względu na cenę było tanio , oraz miłą obsługę i w sumie do tej restauracji zaprowadzili nas lokalni "nastolatkowie" :) a po trzecie dużego wyboru nie było bo wiele miejsc po prostu była zamknięta :) - poza seoznem... 
Wycieczki :
jak mam być szczery, codziennie przez cały tydzień gdzieś jeździliśmy od czwartku do wtorku. :) bliżej i dalejcały tydzień w 5 osobowej pandzie w 6 osób...;) było trochę ciasno ale jak to się mówi Polak potrafi :) nie mieliśmy żadnej przykrej niespodzianki ze strony policji, nikt nas nie zatrzymał więc podróżowanie jak najbardziej za.
Pierwszy dzień tzn czwartek : Porto Rotondo, San Pantaleo, Palau i Niedźwiedzia skała, Santa Teresa i na koniec zachód słońca na capo testa :)  
W porto rotondo najpierw przeszliśmy się po pustym centrum i porcie , potem udaliśmy się na spacery po plażach wybrzeżem. Jednym słowem pięknie! Dziko, pusto, brak ludzi, czysta woda super :) w tym momencie nie pamiętam wszystkich tych malutkich plaż ( pamiętam Hruska) :) śliczne i spokojne miejsce.
Następnie pojechaliśmy do San Pantaleo, zachwyciło mnie to miasteczko w otoczeniu w jakim jest położone, widok z placu na którym był lokalny targ (sery, wyroby lokalne, owoce) na góry zdumiewający :)
Pożniej Palau i wyjście na niedzwiedzą skałe i następnie Santa Teresa i oglądanie słońca z Capo Testa. Super dzień, piękna pogoda, łatwa droga (nie zgubiliśmy się ) wiec polecam taki plan :)
Drugi dzień : tutaj już trochę było skomplikowanie, generalnie chcieliśmy udać się do Cala Gogone i popłynąć do Blue Marino i Cala Luna (bo sprawdzając wcześniej taki rejs był o 11) no ale najpierw zgubiliśmy się w Olbii (ale gościnność Sardyńczyków i chęć ich pomocy sprawiła, że jadąc za jednym Panem dotarliśmy na właściwoą drogę) następnie zatrzymaliśmy się w Porto Rotondo (Śliczna, długa i PUSTA plaża) no ale niemieliśmy czasu na plażowanie bo na 11 chcieliśmy dojechać. Niestety po pomyleniu dróg, spóźniliśny się na rejs o 11, ale o 12 był na samą Cala Lune za 5 euro (druga firma miała to samo za 12 euro) wiec wycieczka udana gdyż pogoda dopisywała :)
Następnie udaliśmy się do Orgosolo, droga lekko mówiąć masakryczna i już wszyscy mieli dość ciągłych zakrętów i jazdy w góre i dół ale widoki piękne i nieziemskie! Samo miasteczko też fascynujące i zupełnie inne niż te które widzieliśmy wcześniej. Mieszkańcy w mojej opinii tacy jakby bardziej chłodni z twarzy , ale przy bliższym kontakcie byli mili i pomocni :) W tym dniu mieliśmy jechać jeszcze do Orosei ale już byliśmy zmęczenie i wróciliśmy do domciu

Fot. Li Cuncheddi, koło Olbia.

trzeci i czwarty dzień to brak dłuższych wycieczek. Najpierw plażowanie na spaggia blanca a potem wybraliśmy się zobaczyć jeszcze "czerwone plaże" Coda Cavallo.
Kolejny dziń też miał być na plażowanie ale pogoda zaczęła się psuć, niebo było zachmurzone wieć pojechaliśmy zobaczyć Olbie.
Poniedziałek to wyjazd do Alghero , groty neptuna (która niestety była zamknięta przez pogodę) nuraghe primavera ( trochę się zawiodłem tymi nuragami, myślałem, że będzie to bardziej imponujące, ale dla wielkich fanów archeologii to pewno wisienka na torcie :) )
a potem pięknym wybrzeżem udaliśmy się do Castersaldo.

Tak przy okazji w każdym tym miejscu był problem z jedzeniem gdyż wszystko było wszędzie zamknięte i opustoszałe :D już sobie nawet ciągle żartowaliśmy z wiecznej sjesty na Sardynii :)
i ostatni dzień, który niestety był z fatalną pogodą. Uwzgledniając Pani przewodnik, udaliśmy się do Benedutii i oczywiście pozdrowiliśmy Pani znajomego z baru w centrum :) chcieliśmy zobaczyć domy wróżek ale za cholerę nie mogliśmy tam trafić wiec koniec końców pojechaliśmy bardzo zmęczeni, zmarznięci i wkurzeni (jechaliśmy tam prawie 3h, uwzględniając małe postoje, dojazd po paliwo i oczywiście nasze zgubienie) tak przy okazji w benedutii w Pani barze zaprowadzili nas do urzędu po drugiej stronie (chyba jacyś kartografowie) bo wszysko nam zaczeli mówić po angielsku, drukując profesjonalne mapki po okolicy itp. To już kolejny raz kiedy Sardyńczycy okazali się naprawdę pomocni i mili :)
i dojechaliśmy do dzikich term :) miejsce świetne, nikogo nie było, przy takiej beznadziejnej pogodzie jak najbardziej fascynujące miejsce ! 
chcieliśmy również znaleźć labirynt ale też był z tym problem więc odpuściliśmy :(
ja jeszcze raz dziękuje, Sardynia naprawdę mnie zachwyciła i może jeszcze tam wróce aby zobaczyć południe :)
Mateusz 

===========================================
kwiecień 2015- Cala Gonone U Marii:
serdeczniei goraco dziekuje za pomoc co do noclegu i udzielenia mi niezbiednych informacji odnosnie pobytu na Sardynii :) Mieszkanie u Marii w Cala ganone bylo rewelacyjne, cala okolica bardzo sie nam podobala. byla plaza, morze, gory, po ktorych tez chodzilysmy. Udalo sie wszystko :)
Zwiedzilysmy tylko skrawe wyspy, polnoc i wschod , ale wiemy ze widzialysmy bardzo malo:)

Jeszcze raz bardzo dziekuje!!!! :) :) :)
Małgosia
==========================================
SEZON 2014:
-Sardynia w październiku:

Fot. Plaża miedzy Chia a Teulada.

"hej Alicja.
Chciałabym w imieniu całej naszej rodzinki podziekować Ci za pomoc w 

organizacji noclegów i za wszelkie wskazówki dotyczące pobytu na Sardynii.
Byliśmy pierwszy raz, fantastyczne niespotykane widoki, cudowni ludzie, 
jedzenie.
Sporo zwiedziliśmy, noclegi praktycznie służyły tylko i wyłącznie do 
spania bo codziennie jechaliśmy zobaczyć inne miejsca :) Raz nawet 
wyrwaliśmy się na jak się okazało minitrekking, a my w ogóle nie jesteśmy 
trekkingowi, raczej plażujemy, jakoś tak się złożyło że będąc na La 
Maddalenie zaparkowaliśmy samochód tam gdzie inni też je zostawili i 
wybraliśmy się na Cala Coticcio ;)

Jeszcze raz dziękujemy!"
=================================================

-Tydzien na południu i tydzień na północy.
Zielona Ciuchcia czyli Trenino Verde -
zabytkowe pociągi mogą Was zabrać wgłąb wyspy.

  Lipiec 2014:

"Były to bardzo udane wakacje,wszystko się udało,wszystko
działało.Po wakacjach stałam się fanką Sardynii,ale części
południowej,gdzie nie ma hotelowców,resortów ,a plaże puste.Pobyt w
Porto Sa ruxi -cisza,spokój,piękna pusta plaża,taras w domu,gdzie można
spędzić miło sjestę,super wyposażenie.
Jeśli chodzi o północ,to jest już inna bajka,zatłoczone plaże,jak w
sezonie nad Bałtykiem,pełno ludzi.Miejsce u Franceski bardzo
fajne,bardzo dobre jedzenie w ich rodzinnej restauracji,gdzie goście
mają rabat.Pod koniec pobytu mieliśmy już nawet swój


stolik.Rzeczywiście piękne widoki.Zwiedzaliśmy dość sporo.
W związku z tym w tym roku również postanowiliśmy się wybrać na Sardynię."

-Pobyt w lipcu 2014  w Pula:
"Dom wynajmowaliśmy w 9 osób. Najpierw na piętrze potem przenieśliśmy się na
parter. I parter polecam bo jest duży taras i bezpośrednie wyjście na
ogród. Dom jest na uboczu także jeśli chodzi o spokój to będą mieć Państwo
100%. w okolicy tylko kozy, psy i konik. Za domem pola uprawne, pyszne
cytryny i winko lokalne od rolnika. W ogrodzie jest altanka i kuchnia
zewnętrzna, także tam co wieczór biesiadowaliśmy i grillowaliśmy sobie
pyszne owoce morza. Najtaniej kupowaliśmy je jeżdżąc na okoliczne targi. W
Puli chyba we wtorki z tego co pamiętam, a w okolicznych wioskach w
następne dni. Do plaży nie jest daleko, idzie się 7 minut spacerkiem bardzo przyjemnie. My tez
mieliśmy samochód wynajęty także jeździliśmy na różne plaże, np Chia
przepiękna plaża.
Dom nie jest stary, bardzo czysty i klimatyczny. Posiada całe
wyposażenie kuchni i przede wszystkim bardzo miłych właścicieli. Wszystko o
co poprosiliśmy spełniali od razu. Np. zakup takiego opiekacza do pieczenia
pizzy.
My wspominamy bardzo sympatycznie ten wyjazd.
pozdrawiam."



-Relacja o gościnnym  Massimo z Capoterra. Lipiec 2014:
"Szanowna Pani Alicjo,
raz jeszcze dziękuję za pomoc
( a właściwie to organizację ) wyjazdu na Sardynię. Było cudownie !
Nasz gospodarz Massimo i jego rodzina okazali się być fantastycznymi ludźmi. Massimo uprzejmy i zawsze chętny do pomocy. Mama Massimo zabrała nas na targ do Cagliari i pomogła przygotować kolację z zakupionych owoców morza. Było pyszne. Massimo zorganizował też sardyńską kolację dla wszystkich gości - niesamowita atmosfera. Polecam to miejsce z pełną odpowiedzialnością !!!
 Moim zdaniem wynajęcie auta jest konieczne, zwłaszcza jeśli podróżuje się z małymi dziećmi. Nasze dzieci mają 6 i 4 lata. Podróżując autem zobaczyliśmy o wiele więcej niż autobusem i poznaliśmy Sardynię i jej mieszkańców z tej bardziej sardyńskiej strony. Zwiedziliśmy wybrzeże od Cala Domestica do Villasimus docierając do miejsc gdzie autobusem się turysta nie dostanie. 
Raz jeszcze bardzo dziękujemy !"

-Relacja z pobytu w Porto San Paolo. Sierpień 2014:
"Witam serdecznie Pani Alicjo!
Wróciliśmy już z pięknym i wspaniałych wakacji na Sardynii, Bardzo nam się podobało u Franciszki - bardzo gościnna sardynka, zawiozła i przywiozła naszą szóstkę na plażę Cala Taverna - piękna plaża jesteśmy bardzo wdzięczni za gościnność Franciszki. dziękuję także za kontakt z Beatą bardzo fajna sardynko-polka od dniej też otrzymaliśmy dużo pomocy. Jesteśmy miło zaskoczeni, że tak fajnie Polacy sobie pomagają."

-Relacja rodziny po pobycie na wyspie La Maddalena lipiec 2014:
http://www.trip4cheap.pl/forum/relacje-wlochy/sardynia-nasz-mit-na-morzu-srodziemnym?page=9

 
-Pobyt w Słoneczniku Golfo Aranci. Lipiec 2014:
    "Witam Pani Alicjo!
    Wczoraj po południu bezpiecznie wróciliśmy do domu z naszej wielkiej wyprawy :)Będą to dla nas niezapomniane wakacje,mnóstwo wrażeń i cudowne wspomnienia :)Na razie tylko kilka słów,jakaś większa relacja w niedługim czasie.
w Golfo Aranci są 3 sliczne
zadbane place zabaw.

    Golfo Aranci nas zauroczyło,przepięknie położone,klimatyczne,piękne plaże na wyciągnięcie ręki(jedna z nich -ulubiona:)- parę kroków od naszego domku.Rezydencja Pod Słonecznikiem naprawdę piękna,mieszkanka czyściutkie,pachnące nowością i świeżością,jest tam wszystko czego potrzeba a nawet więcej niż się spodziewałam ,np.piekarnik i pralka :)piękna śródziemna roślinność dookoła.Gdybyśmy mieli kiedykolwiek wrócić na Sardynię. To na pewno tam!Byliśmy na Cala Goloritze-wrażenia niezapomniane!Niestety nie udało nam się popłynąć w tan cudowny rejs po archipelagu La Maddalena-robiliśmy dwa podejścia ale pogoda(silny wiatr i podobno dwumetrowe fale na otwartym morzu !) była taka że statki nie wypływały :( No i to było coś czego się nie spodziewaliśmy i czego nie możemy odżałować,bo była to najbardziej oczekiwana atrakcja tego wyjazdu...Bardzo ,bardzo silny i dokuczliwy wiatr wiał przez większość naszego pobytu na Sardynii,jakoś nie doczytaliśmy czy  to częste zjawisko tutaj i czy występuje jakoś stale,okresowo czy tak trafiliśmy...
 Pani przewodnik był na prawdę bardzo,bardzo pomocny no i tak jak pisałam wcześniej gdybyśmy nie trafili na Pani bloga ta wyprawa nie doszłaby do skutku,więc jeszcze raz wielkie dziękuję."

======================================================



-Relacja z wakacji - Isola Rossa i Słonecznik w Golfo Aranci. Czerwiec 2014:
"Witam Pani Alicjo,
       W końcu znalazłem trochę czasu i zmobilizowałem się napisać parę słów po powrocie. Od razu na początku uprzedzam, że pisanie nie jest moja mocna stroną ale będę starał się opisać nasz wyjazd to co udało nam się zobaczyć. Podam także paręrad dla osób które będą po raz pierwszy płynąc na Sardynie.
Zacznę może od Livorno i promu. Z Livorno wypływaliśmy o 21 do portu przyjechaliśmy o 19 ale mieliśmy lekki problem z dojazdem do miejsca skąd odpływa prom.
Dojazd jest słabo oznaczony drogowskazy są małe więc trzeba dobrze się rozglądać. Warto wspomnieć osobą które płyną pierwszy raz że przed wjazdem na prom warto przepakować rzeczy które chcemy zabrać z samochodu. Podczas rejsu nie ma dostępu do samochodu. Polecam rejs nocny nie tracimy dnia. Jeśli nie patrzymy bardzo na pieniądze i tym bardziej przy małych dzieciach  to moim zdaniem warto wziętość kajutę. Wtedy mamy gwarancje że się wyśpimy.  My w końcu  nie wzięliśmy kabiny spaliśmy na sali zabaw, na karimatach. Bardzo dużo osób tak śpi więc nie stanowi to żadnego problemu, jedynie trzeba liczyć się z tym że cały czas ktoś przychodzi, wychodzi.  Na promie są gniazdka elektryczne więc śmiało można zabrać lodówkę z samochodu i podłączyć. My nasza zostawiliśmy w samochodzie i z obawy o akumulator, wyłączyliśmy ją. Niestety niektóre produkty straciły świeżość :-)
Rano jak prom dopływa do Sardynii polecam widoki, niesamowite co chwile spośród mgły wyłaniają się poszczególne małe wysepki.

Po dopłynięciu ruszyliśmy dalej w drogę do naszej pierwszej kwatery w miejscowości Isola Rossa na północy Sardyni ok 90 km od Golfo Aranci. Isola Rosa bardzo nam sie podobała jest to mała miejscowość. Dojeżdżając już daleka widać piękne czerwone skały. Nie wiem jak w sezonie ale w czerwcu bardzo spokojna. W sam raz dla rodzin z dziećmi lub starszych ludzi. W okolicy kilka fajnych plaż od długich piaszczystych ala Bałtyckich po małe kameralne miedzy skałami. Wszędzie piasek i płytka woda wiec córka miała raj.
Udało nam się pojechać do Castelsardo (bardzo fajna, urokliwa miejscowość polecam) i do Porto Torres. Droga do tych miejscowości prowadzi wzdłuż wybrzeża niesamowite widoki.
Następne miejsce które udało nam się zobaczyć i jak najbardziej polecamy to Capo Testa. Najdalej wysunięty na północ punkt Sardynii (koniecznie trzeba zabrać buty bo w klapkach nie polecam).
Dodam jeszcze że jadać z Isola Rosa  do Copa Testa (ok 30 - 40 km od Isola Rosa )  po prawej stronie mijamy dużą winnice z sklepem przy drodze. Sprzedają tam bardzo dobre wino po 1,8 euro za litr. polecam!!! (Jak ktoś przypadkiem z polski by tam zajechał  i kupował wino  to ja też  poproszę 5l  :-) )
zdjęcie z rejsu po archilepagu La Maddalena -
oczywiście stateczkiem Marinella IV z najsympatyczniejszym
kapitanem, mówiącym także po angielsku.

Następny nasz przestanek to Golfo Aranci ogromne wrażenie robią na nas wystające z morza bardzo wysokie wyspy. Ze względu na pogorszenie się trochę pogody  to kolejny dzień spędziliśmy na zakupach w Olbi. Wybraliśmy sie na lody w Olbi do lodzirni Smeralda którą Pani poleca w przewodniku  i musze przyznac że to były najlepsze lody jakie w życiu jedliśmy. Do tego stopnia ze w ostatni dzień specjalnie tam pojechaliśmy jeszcze raz.

Udało nam się także  popłynąć w rejs wzdłuż Archipelagu  La Magdalenia stateczkiem Marinella IV. Było super bardzo fajny dzień niesamowite widoki super plaże. Polecam wszystkim. W tym miejsciu chiła bym dodac informacje odnośnie parkingu na czas rejsu, dla osób które tam sie wybiara poraz pierwszy. Bezpłatny parking mozemy znaleźć jadać od portu, skręcamy w prawo za stacją benzynową  i jedziemy prosto  przejeżdżamy przez tory i dalej prosto (ok 0,5km od stacji benzynowej). Po lewej stronie będziemy mieli parking. Jeśli tam będzie zajęte to można pojechać dalej za 200 m  skręcić w lewo i znów w lewo na osiedle i tam tez znajdziemy bezpłatne miejsce parkingowe.

Niestety czas bardzo szybko leciał, jak to na urlopie i trzeba było wracać.
Pani Alicjo  w tym miejscu chciałbym Pani podziękować za wszystko. Dzięki Pani łatwiej było nam poznać tą wspaniałą wyspę, dziękuję.

Sardynia zrobiła na nas ogromne wrażenie, jest to wspaniałe miejsce na odpoczynek, polecamy ja wszystkim i na pewno tam  wrócimy ."


-Relacja -  Capoterra w miasteczku. Czerwiec 2014:
"Pani Alicjo,
Spieszę podziękować za polecenie nam wakacji na Sardynii i rekomendację noclegu u Alberto w Capoterze:) Byliśmy 10 dni - 2 rodziny z małymi 1,5-rocznymi dziećmi. Było cudownie - Alberto przemiły i uczynny, Capoterra urzekła nas brakiem turystów, a ponadto to znakomita baza wypadowa na zwiedzanie południa. I ta cudowna kawiarenka Corso - znakomite cappuccino i Aperol Spritz oraz wspaniali ludzi - byliśmy tam codziennymi gośćmi:) Plaże przepiękne i na początku czerwca jeszcze pustawe, co było wielkim plusem. Wypożyczenie auta w tej malej wypożyczalni w Capoterze (znajoma wypożyczalnia Massimo), z którą Pani nas skontaktowała, tez była strzałem w dziesiątkę - niedrogo, foteliki dla dzieci w cenie, auta w dobrej kondycji. i choć wyjeździliśmy więcej niż przewiduje limit km, to ostatecznie p. Monica stwierdziła, że "more km are free":)" Wspomniałam pani kiedyś, że chcemy tez zobaczyć Rajd Sardynii, który się odbywał. Udało się:) Byliśmy na odcinku w Cagliari, a nasi znajomi pojechali tez na północ na 1 dzień, żeby zobaczyć 2 kolejne odcinki rajdu. My w tym czasie pojechaliśmy na San Pietro - Carloforte przepiękne, a plaże urokliwe i dzikie:)


Na pewno wrócimy na Sardynię, by tym razem zwiedzić północ wyspy."

 - Villasimius. Czerwiec 2014:

"Witam,
Pani Alicjo bardzo dziękuję za pomoc w zorganizowaniu naszych wakacji. Cóż dużo mówić było rewelacyjnie. Mieszkanie u Mariano bardzo przyjemne,miejscowość też bardzo się nam podobała.Jeden niewielki minus to dość duża odległość od plaży.Na szczęście były do dyspozycji rowery. Zdecydowanie polecam ich posiadanie na miejscu.
Bardzo chcielibyśmy wrócić jeszcze na Sardynię bo to naprawdę piękna wyspa, ze wspaniałym wybrzeżem.
Mam nadzieję,że wspólnie zorganizujemy nasze następne wakacje.
Pozdrawiam."


-Pierwsza relacja z wakacji na Sardynii zorganizowanych z moja pomocą.
  Baza była w Capoterra U Massimo dla grupy przyjaciół.  Kwiecień 2014:


"Nasze wrażenia są jak najlepsze i to z kilku powodów.
Krajobrazy Sardynii są niesamowite, zwłaszcza dla nas, ludzi z nizin, terenów jezior i lasów. Wiedzieliśmy o górach, ale nie spodziewaliśmy się takich wspinaczek i zjazdów, szczególnie samochodowych, krętymi drogami. Poza tym wyspa jest zielona, zwraca uwagę różnorodność roślinności i porównując ją do wcale nie tak odległej Malty, gdzie widać głównie gołe skały, jest to bardzo przyjemny widok.
Co widzieliśmy? Chyba sporo, ale tylko dlatego, że wypożyczyliśmy samochód nie na 3-4 dni, jak planowaliśmy wcześniej, ale na 6. Przejechaliśmy w sumie ponad 1600 km. Od Capo Spartivento po Porto Cervo. Od Villasimus po Cala Domestica i Sant Antioco. Wszystkie kierunki i części wyspy. A po drodze wiele miejsc opisanych w przewodniku i kilka, które były po drodze. Nie wiem czy pamietam wszystkie, ale piękne były plaże Chia, Cala Domestica, podobało nam się na Costa Smeralda i w okolicach Villasimus. Ładne widoki w drodze do Buggerru i kawałek dalej do plaży San Nicolau, oczywiście po drodze Pan di Zucchero. Przyjemnie jechało się z Chia wzdłuż morza kierunek Teulada. Czasami nawet w środku wyspy było pięknie, góry, pola, niekiedy jeziora, np. po drodze na północ wyspy przez SS131.
Nawet w miejscach, które wydają się zupełnie nieciekawe, spędziliśmy miłe chwile. Wracając z Porto Cervo zatrzymaliśmy się najpierw w Olbii, a potem na zatoką Oristano. Pustka, ale naprawdę przyjemna. Po Cala Domestica szukaliśmy miejsca na odpoczynek, palec na mapie padł na Portoscuso. Wjazd do miasteczka straszny, jakieś fabryki. Ale pojechaliśmy nad morze i na nadbrzeżnych skałach pod wieżą oglądaliśmy piękny zachód słońca. Oczywiście było Cagliari i groty Is Zuddas. Były jeszcze inne pomysły, ale zabrakło czasu. 


Bardzo mile wspominamy Massimo. Jak na Włocha, czy raczej Sardyńczyka, całkiem dobrze zorganizowany, punktualny, dotrzymujący słowa. I przede wszystkim bardzo pomocny. Najbardziej pomógł w niedzielę, kiedy okazało się, że autobusy w święto nie kursują i bez samochodu ani rusz dalej. Najpierw czekał z nami na autobus, a kiedy go nie było, zawiózł nas na lotnisko do wypożyczlani i dzięki temu mogliśmy czuć się swobodnie. O drobniejszych sprawach już nie będę pisał, zawsze jednak służył pomocą, doradził lub wyjaśnił. 
Dogadaliśmy się bardzo dobrze. Sam nie jestem wielkim anglistą, więc język Massimo spokojnie wystarczył.
Było super. Pani Alicjo, dziękujemy za pomoc, zorganizowanie zakwaterowania, porady z przewodnika. Postaramy się w wolnej chwili przynajmniej część z naszych wrażeń opisać gdzieś w internecie. 

pozdrawiamy
Tomek i Ula"
-----------------------------------------------------------------------------------------------------

-RELACJA Z GOLFO ARANCI.
  RODZINA Z MAŁYMI DZIEĆMI. MAJ 2014: 



kanion su gorroppu widok z góry 
      "Witam, pobyt bardzo udany ,choć byliśmy tylko 6 dni, udało się porządnie wymęczyć świeżo wydrukowany przewodnik od Pani:)Przewodnik służył nam prawie jak elementarz ,mieliśmy mieszaną pogodę trzy dni takie sobie ,trzy słoneczne ,więc nie tylko czas spędzaliśmy na plaży .
Pierwszy dzień - capo figari i to był strzał w dziesiątkę ,bo później  zawsze można było leżąc na plaży powiedzieć tam byłem:), podejście dosyć mocne ale było ok 16 stopni celciusza więc wjechałem wózeczkiem z córką 2 letnią .później zwiedzaliśmy Golfo aranci.
Dzień drugi - najgłebsza dziura ,super dojazd serpentyny ,trzeba uważać na kamienie szczególnie jak widać kozy ,bo potrafią zrzucić niezłe głazy na drogę.
Dzień trzeci -Nuoro ,rzymskie termy na świeżym powietrzu,Benetutti .Moja mama będąca w wielu miejscach z źródłami gorącymi w Europie była zachwycona .
Dzień czwarty Porto cervo i plażowanie .
Dzień piąty plażowanie i Porto Rotondo .
Dzień szósty Pitulongu   Olbii zwiedzanie,odlot.
To w skrócie szkic naszej wycieczki,wszystko było na miejscu bardzo udane:
 samochód prawie nowy 7000 km na liczniku,apartament fajnie położony,supermarket w zasięgu dojścia piechotą cichy i czysty,pogoda nie za gorąco nie za zimno ,jedzenie super ,pyszne ryby i  langustynki w pescerii przy placu del porto(smażenie we własnym zakresie) ,i `la capriciosa też godna polecenia bardzo miły chyba właściciel.Czego więcej chcieć na długi majowy weekend?


P.s. odradzam jedzenie w knajpie przy samym porcie jedna dorada i przystawka plus trzy piwa =100 euro.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Opinia na Italia Forum :

http://www.italiaforum.pl/viewtopic.php?f=25&t=651&start=20

"Skorzystaliśmy z tej propozycji - dziękujemy Alicja za wszystkie przedwyjazdowe porady! Zarezerwowaliśmy mieszkanie w Porto San Paolo. Dla nas okazało się, ze jest to bardzo dobre miejsce ze wzgledu na położenie, warunki i wyposażenie. Blisko było do wielu plaż idealnych dla naszego małego dziecka (nieco ponad 2 lata). Poza tym mieszkanie było z duzym tarasem, z widokiem na Tavolare - wieczorem cisza i spokój! Mieliśmy bardzo mało czasu na zorganizowanie wakacji w tym roku - dzięki Alicja za pomoc! Pozdrawiamy "
-------------------------------------------------------------------------------------------------------

Relacja z forum turystycznego:

     "Z cudownej Sardynii wróciłam z rodzinką (mąż+dwie córki l.5 i l.9) tydzień temu. Na bloga Alicji trafiłam przypadkiem szukając na własną rękę informacji o wyspie i planując znaleźć noclegi przez jeden z licznych portali pośredniczących w ich wynajmie. Po pierwszym kontakcie telefonicznym z Alicją, czułam, że trafiłam na osobę rzetelną i uczciwą. To przeczucie potwierdziło się w 100 %. Za jej pośrednictwem spaliśmy w Santa Maria Navaresse, Porto San Paolo i Cappoterze (bardzo dobre miejsce przy lotach z Cagliari). Wszystkie kwatery miały bardzo miłych gospodarzy i były dobrą bazą wypadową na zwiedzanie okolicy, a zwłaszcza przecudnych plaż. Ceny wynajmu są adekwatne do standardu i przynajmniej w maju były zdecydowanie atrakcyjniejsze niż w portalach. Alicja służyła nam bardzo szczegółowymi wskazówkami zarówno przed wyjazdem, jak również w trakcie niego i dzięki niej byliśmy dobrze przygotowani i zobaczyliśmy wiele pięknych miejsc. Szczególnie dziękujemy za detektywistyczną pracę na temat tras widokowych Trentino Verde, które chociaż są dużą atrakcją turystyczną mają raczej słabe strony internetowe i tylko po włosku. Na pewno nie zapomnimy wspólnej fiesty w Olbii :) Jeszcze raz serdecznie dziękujemy. Katarzyna, Rafał, Madzia i Zosia"
---------------------------------------------------------------------------------------------------

Relacja po wakacjach w Capoterra nad morzem u Massimo:

    "Massimo wraz ze swoją dziewczyną po nas wyjechał na lotnisko i od razu sprawił miłe wrażenie. Poza tym, codziennie przychodził zapytać się, czy wszystko w porządku, dał nam skrzynkę owoców, wymienił żarówkę i takie tam. Domek oczywiście też super, tuż przy samej plaży, więc można było uskuteczniać ranne/wieczorne kąpiele w interesującym plenerze. Do sklepu chodziliśmy przy przystanku autobusowym. Sami sobie gotowaliśmy, ale dzięki genialnym włoskim składnikom, było pysznie! Byliśmy w:
Chia - leżeliśmy na głównej plaży, ale uskuteczniliśmy spacer pomiędzy krzakami by popatrzeć na te małe zatoczki, plaża super, ale woda jeszcze lepsza, więc spędzaliśmy głównie czas w wodzie. Jedyny minus, że przez prawie całą drogę autobusem z frutti do Chia, musieliśmy stać w autobusie, bo wszystkie miejsca były zajęte, przez ciemnoskórych sprzedających gadżety ;)
Nora - jako, że już było po sezonie, to pojechaliśmy do Puli, a stamtąd przeszliśmy się do Nory, która szalenie nam się podobała. Dużo rybek i ciekawych kamyczków, wieża, woda o fantastycznym kolorze. Oczywiście poszliśmy również na wykopaliska. Które pomimo, że nie jestem fanką takich rzeczy autentycznie mnie zainteresowały, dzięki barwnie opowiadającemu przewodnikowi.
pojechaliśmy też do rezerwatu koło Capoterry, jako że jesteśmy też amatorami gór, to za pierwszym razem tak nam się spodobało, że wróciliśmy innego dnia by przejść się inną ścieżką głębiej w góry.
Cagliari-akurat wypadło, że to był dzień gdy padało, więc mimo wszystko byliśmy zadowoleni. Niestety nie mieliśmy parasola, ale wytargowaliśmy niższą cenę u pana sprzedającego parasole na ulicy. O dziwo jeszcze się nie rozpadł i posłużył mi we Wrocławiu raz ;) Cagliari mi się bardzo podobało, byliśmy w muzeum archeologicznymi i w ogrodzie botanicznym. Ogród nas mocno rozczarował, kosztował 4euro a już prawie nie było żadnych ciekawych kwiatów. Niestety nie ta pora roku :( Najbardziej przypadła mi do gustu dzielnica z zakładami fryzjerskimi, rzemiosłem. Czuło się klimat nie z tej ziemi. Zjedliśmy też kawałek pizzy z knajpy, którą nam Pani poleciła, bo zgłodnieliśmy akurat w czasie sjesty, a lokalik był ten akurat otwarty. Bardzo dobra, i nie żałowali dodatków.
Planowaliśmy też Villasimus, ale już byliśmy wypompowani i zrezygnowaliśmy, w końcu to wakacje i też trzeba było odpocząć.
Co do samej Sardynii, to mnie oczarowała. Byłam w Rzymie tylko z Włoch, i pozostawił po mnie jakiś taki niesmak. Za to Sardynia nadrabia moją ocenę Włoch znacznie! Muszę zwiedzić jeszcze trochę kontynentu, by porównać czy to Sardowie i ich wyspa są tacy cudowni, czy po prostu większość włochów takich jest. Jedno wiem na pewno, że wrócę na Sardynię, by odkryć tym razem jej środek lub północ, i to myślę całkiem niedługo. 
Jeszcze raz dziękuję za każdą pomoc! Chcielibyśmy się jakoś Pani odwdzięczyć.
Pozdrawiam, Magdalena (+Małgosia i Damian)."
-------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jedna z opinii na holidaycheck.
Portal gdzie turysci oceniaja miejsca pobytu a serwis sprawdza czy miejsca rzeczywiscie istnieja :

http://www.holidaycheck.pl/hr/a3a34894-5d65-3111-ade6-31498ac72818

         "B&B Livingston znajduje się w spokojnym, małym sardyńskim miasteczku, które nie jest typowo turystycznym miejscem i to jest jego dużym atutem bo można obserwować normalne codzienne życie mieszkańców wyspy. Na przeciwko domu znajduje się bardzo przyjemny park z placem zabaw, a wokół są małe kawiarenki, pizzerie i lodziarnia. Z lotniska odebrał nas uśmiechnięty gospodarz i dowiózł na miejsce pobytu swoim busikiem. W apartamencie czekały na nas gotowe produkty na późną kolację i śniadanie. Przez cały pobyt gospodarz dowoził nas we wszystkie wybrane przez nas miejsca. Zorganizował nam jednodniowy rejs wzdłuż wybrzeża południowej Sardynii, który jest bardzo godny polecenia!!! Po prostu rewelacja, po kilku godzinach rejsu zakotwiczyliśmy w małej zatoczce gdzie po krótkim posiłku mogliśmy przez całą sjestę kąpać się, nurkować i przyjemnie leniuchować. Kapitan jachtu otwarty jest na wszelkie propozycje i sugestie.
       Nasze szczególne uznanie zdobyły wszystkie potrawy, które serwował nam gospodarz, jak również fakt, że służył nam pomocą i radą w trakcie zakupów na cotygodniowym miejskim targu. 
W trakcie pobytu poznaliśmy wiele pięknych i malowniczych plaż, zarówno piaszczystych jak i kamienistych, a zwłaszcza godne polecenia są plaże w: Chia, Cala Domestica (w okolicy Masua), piękna, szeroka z jasnym dobrym piaskiem plaża pomiędzy portem Buggeru a Portixeddu (po drodze wystają białe rafy Pan di Zucchero) jak również w Nora, przy okazji można wieczorem zwiedzić Pulę z uroczymi, wąskimi uliczkami i kafejkami. 
W jedno upalne popołudnie wybraliśmy się na wycieczkę do Cagliari, gdzie do godz. 18-ej spędziliśmy czas w miłym chłodzie i cieniu palm, fikusów i innej roślinności, której nie potrafimy nazwać, a potem już przed wieczorem przy przyjemniejszej temperaturze zwiedziliśmy starówkę i port. Godna polecenia jest również wycieczka do Grotte is Zuddas niedaleko miasteczka Sandandi. Duże wrażenie zrobiły na nas nuraghi w m. Barumini - budowle tajemniczej cywilizacji sprzed 3500 lat, która panowała na całej Sardynii. Podobał nam się bardzo również spacer wczesnym rankiem w pobliskim (ok. 800m od domu) rezerwacie, widoki z jednego, wybranego szczytu na całą Capoterrę i wybrzeże fascynujący!!!
Gospodarz darzy szczególną sympatią Polaków, zna nasze upodobania i potrzeby. Jest bardzo życzliwy i wyrozumiały dla dzieci. Stwarza domową atmosferę, luzu i swobody.
Podsumowując polecamy Sarydnię ze względu na niesamowite widoki, piękne piaszczyste plaże, smaczne jedzenie, życzliwych ludzi, a żeby to wszystko poznać najlepiej zamieszkać w B&B Livingston, gdzie za bardzo przystępną cenę można wynająć mieszkanie z pełnym wyposażeniem i możliwością swobodnego dysponowania kuchnią. "
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejny raz...- lato 2013 bez auta
"po raz drugi spędziliśmy wakacje na Sardynii, z pomocą Alicji, rok temu w Capoterra u Alberto , tym razem w Villasimius, za kazdym razem bez auta, ale spokojnie dzięki szczegółowym informacjom od Alicji - rozkłady jazdy, umiejscowienie przystanków, punktów informacji turystycznej, bardzo pomocne okazaly sie zwroty po wlosku z wymowa "polska". Pobyt na plażach w Chia, Nora, Villasimius, Costa Rei za kazdym razem ladowal nam akumulatory na cały rok. Za rok północ Sardynii!!"
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 Z poczty mailowej:

   "Co do nowo odkrytych miejsc to w samej Chii odkryliśmy około 7 
wspaniałych plaż niestety z wykluczeniem, reklamowanej przez Panią małej 
plaży dla 1 rodziny do której dostać można było się przechodząc kawałek 
między skałkami, gdyż została zasypana kamieniami. Wypożyczenie 
samochodu dało nam większą mobilność i pozwoliło odkryć więcej plaż niż 
pozwalały na to autobusy. Do Turredy dojechaliśmy bez większych 
trudności i byliśmy oczarowani kolorem wody i możliwością dopłynięcia do 
wyspy. Kolejną wspaniałą alternatywą dla leżenia kolejnego dnia na plaży 
jest wypożyczenie motorówki-pontonu, której koszt przy rozłożeniu na np. 
2 rodziny wcale nie jest duży a daje to możliwość odkrycia i zobaczenia 
wspaniałych plaż wolnych od tłumu turystów. Na ostatniej plaży w Chia 
(nie tej przy latarni, tylko po drugiej stronie) (obok Chia Laguna 
należy jechać długo prosto, przejeżdżając obok plaży z jeziorem, dalej 
polna drogą, aż dojedzie się do dużego parkingu (Cala Cipola czy coś 
takiego) to właśnie tam wypożyczyć można motorówki. Co ważne na 
motorówkę dla 5-7 osób nie potrzeba licencji i kierować może każdy. 
Koszt takiej zabawy na cały dzień 9-18 to 180EUR a na pół dnia 
9:30-13:30 / 14-18:00 to 120EUR +paliwo (ok50EUR 1 bak). Dopłynąć nią 
można do wspaniałej plaży Cala Zafferano gdzie nie ma innej możliwości 
dojazdu jak tylko przez morze gdyż jest to strefa militarna a widoki 
dokładnie jak na Karaibach. COŚ WSPANIAŁEGO i gorąco polecamy :)

Jeszcze raz dziękujemy za pomoc podczas trudnej pierwszej nocy.
Na szybko zorganizowany nocleg z powodu kłopotów z wynajęciem auta i dojechaniem na miejsce pobytu - pomógł niesamowicie uprzejmy Alberto - właściciel mieszakń w Capoterra w miasteczku."

------------------------------------------------------------------------------------------

Z poczty mailowej:

     "Pani Alicjo, przepraszam że tak dopiero teraz odpowiadamy ale zaraz po przyjeździe z Sardynii wyjechaliśmy na wieś i nie mieliśmy dostępu do internetu. 
Wyspa bardzo nam się podobała, a szczególnie piękne plaże i mili, pomocni ludzie. Miejsce do którego trafiliśmy było takie jak lubimy najbardziej , cicha, spokojna okolica blisko morza (choć prawdę mówiąc na plaży la Madalena byliśmy tylko w pierwszy i ostatni dzień, nie dlatego że nie warto, ale nie mieliśmy czasu), przystanek autobusowy, supermarket i wspaniali,  pomocni ale nie narzucający się właściciele. Warunki noclegowe były lepsze niż spodziewaliśmy się po poddaszu (czysta, nowa łazienka, przestronna sypialnia, działająca klimatyzacja). Natomiast kuchnia była trochę zbyt mała (lubię gotować i miałam trochę problemów ze zmieszczeniem się, dzięki czemu nie przytyliśmy podczas pobytu) i uciążliwe było segregowanie odpadów (nie udało nam się dostosować do harmonogramu i nie wiem czy właściciele nie mieli nam tego za złe). Frutti d'Oro to idealne miejsce dla ludzi bez samochodu. Łatwiej stąd dojechać do Cagliari niż z samej Capoterry, w zasięgu są też wszystkie plaże na południu Sardynii. 
Fot. Widoki na Cala Domestica.
Jedna z całodniowych wycieczek proponowanych podczas wakacji w Capoterra.

       Na wakacjach lubimy odkrywać miejsca do których przyjeżdżamy, w tym przypadku nie udało się nam w Krakowie kupić dobrego przewodnika, więc zabraliśmy pani opisy i z nimi zwiedzaliśmy południową Sardynię. Najdalej dotarliśmy do Calasetty, która jest uroczym miejscem i mnie zachwyciła jej estetyka, niestety nie mieliśmy czasu żeby popłynąć na Carloforte. Droga powrotna była trochę skomplikowana, bo jedyna możliwość to dojazd autobusem do Carbonii a potem bez czekania wsiedliśmy w szybki, czysty  i wcale nie drogi pociąg (po powrocie jeżdziliśmy pociągami w Polsce i u nas jest trochę inaczej) i  dojechaliśmy do Cagliari. Dzieci żałowały że nie pojechaliśmy po raz drugi do Villasimius. Nam też podobały się te białe plaże i kręte drogi z pięknymi widokami, ale miasteczko zbyt nastawione na komercję, owszem czyste jak zresztą wszystkie na Sardynii ale nie czułam tu klimatu jak w Puli czy Capoterze. Żeby zobaczyć środek wyspy wybraliśmy się do Isili w jedną stronę autobusem, a w drugą chcieliśmy przyjechać pociągiem ARST. Okazało się jednak że informacja, ĸtórą znależliśmy w internecie była niedokładna i do Mandas dowiózł nas autobus, a stąd pociąg z jednym małym wagonikiem, w którym jechaliśmy tylko my. Ten krajobraz środkowej wyspy pokazał nam trochę inną, rolniczą Sardynię. Trochę żałuję, że nie udało się nam przejść całego Costa del Sud. Dotarliśmy z Chii do latarni morskiej, z której podziwialiśmy piękne widoki. Potem wspięliśmy się ścieżką w górę i zobaczyliśmy sieć dróg, prowadzących w kierunku wybrzeża. Było jednak za późno, żeby przejść do miejsca, z którego można dojechać autobusem. Znaleźliśmy połączenie z Teulady przez Costa del Sud, ale powrót był dość późny i nie zdecydowaliśmy się z niego skorzystać. Najczęściej byliśmy na plaży w Norze. Któregoś dnia pojechaliśmy na plażę Margerita. Niezbyt nam się tam podobało i postanowiliśmy przejść się brzegiem do Puli. Myśleliśmy, że uda nam się przejść przez lagunę, ale przejście jest tam zamknięte i droga zajęła nam kilka godzin. Z Puli do Nory dochodziliśmy piechotą. Droga jest bardzo przyjemna, w cieniu morw, które chętnie zjadaliśmy. Byliśmy też w parku koło Capottery, ale trochę się rozczarowaliśmy, bo nie byliśmy w stanie wspiąć się wysoko, ponieważ urywały nam się szlaki i trafialiśmy na ścieżki wydeptane przez kozy. Park, tak jak pani napisała, jest bardzo słabo oznakowany, ale ma piękną szatę roślinną. Komunikacja na Sardynii działa bez zarzutu. Autobusy i pociągi jeżdżą punktualnie i są klimatyzowane. Kierowcy widząc turystów zawsze pytają gdzie się zatrzymać. My kupiliśmy dwutygodniowe bilety (70 euro za osobę, bez zniżek dla dzieci) i może trochę żałujemy, bo gdyby nie to, moglibyśmy trochę bardziej wykorzystać Massimo i dać mu więcej zarobić. Mamy nadzieję, że skorzysta z naszego zaproszenia do Krakowa. Rejs, na który zabrał nas łódką, pokazał nam Capoterrę od strony morza. Były to piękne widoki, a dzieci cieszyły się kąpielą w morzu, szczególnie dlatego, że głębokość wynosiła tam 7-8 metrów. Widzieliśmy też skaczących ze skał chłopaków i dowiedzieliśmy się jak łowić ryby harpunem. Był to jedyny dzień, kiedy na prawdę odpoczywaliśmy. Na zwiedzanie Capoterry wybraliśmy się niestety w niedzielę, kiedy wszystko jest zamknięte, więc zwiedzaliśmy tylko kościoły. Jesteśmy wdzięczni za znalezienie miejsca i za zainteresowanie, którego się nie spodziewaliśmy. Zakupy robiliśmy zazwyczaj w supermarkecie Sigma i smakowały nam bardzo makarony i ravioli, które są tanie. Nie mieliśmy sztywnego limitu wydatków, ale na pewno na wakacje nie wydaliśmy więcej niż 2500 za osobę (wraz z przelotem)."


Fragment wiadomości :
    "Wyspa bardzo ładna , bylismy na polnocy i na poludniu, ale powiem szczerze, że nam bardziej podobało się na pólnocy na Szmaragdowym Wybrzeżu. Jest może trochę za bardzo bogato ale zatoczki i kolor wody nie do przebicia. Jeśli chodzi o kwaterę u Alberto - gospodarz rzeczywiści bardzo uprzejmy i życzliwy - chociaż widzieliśmy się tylko przy zameldowaniu i wymeldowaniu, oczywiście wpisaliśmy mu się do jego księgi gości z bardzo pozytywnymi komentarzami. Sam apartament duży i ma wszystko co jest potrzebne do użytkowania. Dla nas troszkę za słaby standard ale nie narzekamy bo było naprawdę przyjemnie. Samo miasteczko niby duże ale wieczorem nie ma gdzie iść nawet na fajną kolację nie mogliśmy znaleźć żadnej fajne knajpki, tylko pizza i pizza. Nam spodobała się Pula i tam jedliśmy kolację po plażowaniu na wybrzeżu. Uważam, że bez samochodu byłoby naprawdę ciężko. Z Pani przewodnika korzystaliśmy codziennie i był bardzo pomocny. Ogólnie jesteśmy bardzo zadowoleni z wyjazdu."



GALERIA ZDJĘĆ Z WAKACJI NA SARDYNII 


zdjęcia Pani Ilony S. pobyt na połduniu Sardynii:









OBJAZDÓWKA DOOKOŁA SARDYNII AGATA I DANIEL MAJ 2017:









 





======================================================

costa rei 2015:









==============================================


wyspa La Maddalena widoczna ze stateczku podczas reksu po
archipelagu La Maddalena - sardynia półn-wschodnia


pyszny obiad podany na pokładzie stateczku podczas całodniowego rejsu po archipekagu La Maddalena

archipelag La Maddalena


Fot.Widok z capo d'Orso.
====================================================================
CAŁODNIOWY REJS PO MORZU Z PRZEMIŁYM KAPITANEM ROBERTO W REJONIE TEULADA - POŁUDNIOWY KRANIEC SARDYNII :


pane carasau , oliwki i winko - kapitan dobrze dba o gości podczas rejsu :) ,
postój na nurkowanie w szmaragdowej wodzieprzy unikatowej plaży zafferano.


====================================================================

rejs z portu w Teulada

Fot. Latarnia na Capo Testa.

Fot. Klify Korsyki widoczne z Capo Testa na Sardynii.
Fot. W ogrodzie botanicznym w Cagliari.
Fot. Chia Baia.
Fot. Chia - 40 km. od Cagliari.
Fot. Taras w Capoterra - gotowy do wieczornego sardyńsko-polskiego grillowania.
Fot. Rejs Ichnusą.
Kapitan Matjas ma swoje skuteczne sposoby na chorobę morską.
Fot. Wracamy z całodniowej wycieczki na Cala Domestica do Capoterra.
Mijamy słynne Pan di Zucchero.
Fot. Cala Domestica.
Fot. Murales - ważny element sardyńskiej kultury.
Fot. Niesamowita panorama z domu w Teuladzie.
Fot. Rejs po zatoce Golfo Orosei.
Fot. Słynna Cala Goloritze mijana podczas rejsu po Golfo Orosei.
Wschodnie wybrzeże Sardynii.
Fot. Baunei - wschodnie wybrzeże.
Fot. Nuoro , Museo del Costume.
Fot. Nuoro - w sercu wyspy.
Fot. Zielona Ciuchcia - Trenino Verde.
Fot. Wybrzeze w okolicach Chia.
Fot. Podpływamy promem do wyspy La Maddalena.


Fot. Jedna z plaż na wyspie La Maddalena.

Fot. Rowerem można zwiedzić wyspę La Maddalena i Caprera na archpelagu La Maddalena.
Są połączone mostem.
Koszt wynajęcia roweru na 1 dzień - 10  euro.

Fot. Plaża Napolitana n wyspie Caprera.
Dostęp tylko od morza lub lądem 40 minut wędrówki przez skały.


Fot. Druga strona wyspy La Maddalena.

Fot. Postój na nurkowanie podczas rejsu po archipelagu La Maddalena.
Fot. Jedna z plaż przy Capo Cersao, na pd od Olbia.


9 komentarzy:

  1. W dzisiejszych skomercjalizowanych czasach kiedy zasadniczym pytaniem jest "co z tego będę miał" przytrafiła nam się Alicja . Pierwsze zaskoczenie - fantastyczny blog z ogromem informacji, w zasadzie "gotowiec" na wakacje, drugie zaskoczenie - na mail zaczepny z naszej strony , błyskawiczna odpowiedź z kilkoma wariantami pobytu na Sardynii , z radami i z KONKRETNĄ pomocą, a w zasadzie z wykonaniem rezerwacji . Takie jednoosobowe TUI (tyle ,że sympatyczniejsze bo z sercem , a nie z tabelką w Excelu). Szok ,że komuś się chce - nawet przedstawiła nam kilka wypożyczalni aut , a na koniec dostaliśmy do wydrukowania PROFESJONALNE przewodniki Jej autorstwa ( z którymi się nie rozstawaliśmy przez dwa tygodnie). Coż , podejrzliwy Rodaku , pewnie pytasz się w duchu "co ona z tego ma "? No to odpowiem - ma satysfakcję, radość z naszego zachwytu po powrocie , wdzięczność ...takie tam niekomercyjne wartości . Alicja , jeszcze raz dziękujemy i żeby nie popaść w pompatyczność - fajnie ,że są jeszcze tacy ludzie jak TY :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mi miło czytać te słowa... wzruszyłam się...:)

      Usuń
  2. Pobyt 27.12-03.01.2017 4osoby mieszkanie u Patrycji w Quartu Sant Elena!

    Dziękujemy Alicjo za wszystkie przedwyjazdowe porady,przewodnik,pomoc w wynajeciu auta w Malbes rent!

    Mieliśmy przede wszystkim fantastyczną pogode 0d 22 do 29st w słoncu!
    Mieliśmy samochód wiec dużo wyspy objeździlismy.Piekne zatoki i plaże:Pula,Nora,Chia,oraz w drugą stronę jadąc górami San Stefano i okolice.Mieszkanie bardzo konfortowe i blisko morza.
    Polecam gorąco Sardynie dla ludzi ceniących luz, spokój dobre proste jedzenie(pyszna pizza w Quarto...) i piękne plaże.
    Pewnie jeszcze kiedyś wrócimy na Sardynie latem.
    Pozdrawiamy i dziękujemy !!!Ewa i chłopaki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dzięki Ewo , było mi miło pomóc tak sympatycznej paczce, mam nadzieje spotkać się kiedyś osobiście na Sardynii :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzień dobry! Na wstępie wielkie dzięki za tak ogromna porcję wiedzy. Na Sardynię wybieram się pod koniec marca, tylko na 4 dni, ale zawsze to jakaś ucieczka od rzeczywistości. Czy była Pani może w San Vito? Tam wstępnie zarezerwowałam nocleg. Ląduję w Caligarii, planuję wypożyczyć auto i chcę dotrzeć do zatoki Orosei traktując San Vito jako bazę noclegową do kolejnych wypadów. Może jest coś co szczególnie by Pani poleciła w regionie południowo-wschodnim czego po prostu nie można przegapić? :) Bardzo spodobała mi się wizja gorących term w Benetutti - jak do nich trafić? Chciałabym jakoś sprytnie połączyć odpoczynek z widokowym trekkingiem, a czytając Pani bloga wiem, ze te 4 dni to był totalny błąd, ale lepsze to niż nic :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witam, proszę o maila - alicja73@vp.pl, chętnie pomogę :)

      Usuń
  5. Prosze o pomoc w wynajęciu samochodu w Cagliari.
    od 5 do 8 kwiecień z możliwościa odebrania na lotnisku.

    PRoszę o inforamcje na p.niechcial@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. My rok temu byliśmy na Sardynii i zdecydowanie polecam! dawno sobie tak nie odpoczęłam i tak mi sie nie podobało nigdzie. Jeszcze przez http://wakacjenasardynii.pl/atrakcje/ sporo atrakcji znaleźliśmy więc dziennie coś ciekawego było do roboty

    OdpowiedzUsuń